Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Dziwny nalot na winie
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam wszystkich.
Na moim klarujacym sie juz winie powstal dziwny nalot - cos jak biala włochata gąbka. Czy ktos ma pojecie co to moze byc?? Wyglada to tak (LINK DO FOTKI) :
http://w849.wrzuta.pl/obraz/23nlvN8eDyl/wino
Czy moze byc to zakazenie drozdzami kozuchujacymi ?
Jezeli tak to wyczytalem iz powinienem zasiarkowac to wino. Myslalem zeby je zlać i dodac siarki. ?
To nie są drożdże kożuchujące . Raczej resztki owocowe lub pektyny. Z czego to wino ?
Najprościej zlać z pod tego czegoś .
Dzieki Tequilla. Pewnie masz racje bo w smaku winko jest ok. Nalot ten pojawil sie po dodaniu rodzynek.
Podłączę się pod wątek Tomka ponieważ również mam problem.
Wino z czarnej porzeczki, zebrana latem i zamrożona. Nastaw powstał 15.11.2013. Fermentacja w miazdze 7 dni, potem prasa. Wytłoki do kosza, a do wytłoczonego nastawu dodałem rodzynki (wyparzone) i dalej fermentacja w balonie. Dokładne proporcje to:
10kg porzeczki (5,8l soku)
syrop cukrowy do osiągnięcia 18l nastawu, cukru na 18% alkoholu (liczyłem, że wcześniej drożdże same padną)
0,75kg rodzynek
drożdże Aromatic Wine Complex + trochę DAFu
Wino dociągnęło do 15% i zostało ok 50g/l cukru:) Po dokładnie 6 tygodniach (27.12) zlałem z nad osadu do innej butli pod korek i nie siarkowałem, żeby jeszcze jakieś niedobitki drożdży mogły popracować.
Po kilku dniach "wyskoczył" mi na powierzchni dziwny osad/nalot/piania. Chcąc się do pozbyć, delikatnie zanurzyłem wężyk i dolałem ok 100ml wina, tak aby ten nalot po podniesieniu poziomu cieczy "wykipiał" po za butle. Teoretycznie udało się, bo wyglądało na to że wszystko wyleciało, jednak po następnych kilku dniach nalot podobnych rozmiarów.
Nie wiem co to jest. Na pleśń raczej nie wygląda. Drożdże kożuchujące podobno atakują głownie słabe, mało kwaśne wina, do tego potrzebują tlenu.
Może to jakiś syf z rodzynek? Parzyłem je i płukałem, ale może za słabo?:niewiem:
Wino normalnie pachnie, w smaku też wszystko raczej ok, po prostu jak każde winko po zakończeniu burzliwej. W konsystencji też normalne.

Ma Ktoś jakieś pomysły co to może być i jak się tego pozbyć?:pomocy: Wstępnie planuje zlać je jutro z nad osadu do innej butli i zasiarkować 2g/10l... potem niech się dzieje wola nieba:D


[attachment=18463] [attachment=18464] [attachment=18465]
Miewam takie coś czasami , wydaje mi się że to może być tłuszcz pomieszany z różnymi zanieczyszczeniami.
Ściągam spod tego i tyle.
Ja bym nie ściągał, bo może się nie udać w 100%, lecz dolałbym choćby syropu cukrowego, by syf zrównał się z szyjką. Korek zastąpiłbym kapturem i po dwóch dniach zebrał łyżeczką z gazikiem. Działa.
@plecionka też właśnie myślę, że to chyba coś z rodzynek, bo inne możliwości mi tutaj nie pasują.
@GENERAL, rozumiem że dopełniam butlę na max, czekam aż syf wypłynie na powierzchnie, a potem? Możesz dokładniej opisać co zrobić z tym gazikiem i łyżeczką? Spróbuje tak jak radzisz, zobaczymy może zadziała i u mnie.
W winie z czarnej porzeczki rodzynek nie wyczujesz, więc nie było sensu ich dodawać. Ale kto bogatemu zabroni :D
Lukihah - zbierasz, ile się da łyżeczką, po kilku chwilach łyżeczką owiniętą gazikiem.
Tequila - rodzynki odbiorą nieco kwasowości, a jeśli dodasz chilijskie jumbo, to uwierz mi, że wyczujesz.
Przeprowadziłem próbę zbierania tego czegoś. Minęły 2-3 godziny i na razie nic nowego się nie pojawia, zobaczymy jak będzie po kilku dniach.
@TEQUILA, jak zapewne wiesz, czarna porzeczka ma strasznie dużo kwasów, a co za tym mocno ją się rozcieńcza. Na forum przewija się informacja, że maksymalny stosunek soku do syropu to 1:2, po przekroczeniu go wino może wyjść pustawe. Ja tą proporcje minimalnie przekroczyłem, więc dorzuciłem te trochę rodzynek. Czy coś wniosą? Nie wiem, bo nie mam porównania, a w takich przypadkach staram się bazować na doświadczeniu i błędach innych winiarzy:)
Twoje wino było już i tak za mocno rozcieńczone.
Zrobiłem raz wino z czarnej porzeczki w stosunku 1:1. Dla większości to pewnie zabójcze połączenie:D
Jako mocno słodkie było bardzo dobre, chociaż trochę drapało w gardło. Ale nie szedłem na duży procent, pewnie coś koło 10 volt miało, takie wynalazki też mi smakują :diabelek:
Moje wino z czarnej porzeczki z lane prawie pod korek zrobione 1;1 jeszcze lekko bąbelki wylatują. Ma gdzieś około 13% a, może więcej. w smaku bardzo dobre. Myślę za 3 m-c zlewać i, korkować. Zasiarkowane jest też.
Pytanie?
Czy to jest możliwość korkowania.

Czy muszę go poddać klarowaniu, czy nie.
Co wy na to winiarze? ;)

Pozdr..Gliwice/ Gynek
(04-01-2014, 20:17)gynek63 napisał(a): [ -> ]Pytanie?
Czy to jest możliwość korkowania.

Czy muszę go poddać klarowaniu, czy nie.
Kontrpytanie - a czy jest klarowne? Czy stabilne? Bo z tego co piszesz - to raczej nie.
Za radą @GENERAL AIDIDa zebrałem ten osad z powierzchni, po kilku dniach zebrało się go jeszcze trochę, więc powtórzyłem zabieg. Potem w ciągu trzech tygodni pojawia pojawiła się jeszcze minimalna ilość przy ściankach, ale że już był czas na obciąg to też zrobiłem go do innej butli i jak na razie nic nowego się nie pojawia, więc powinno być ok:spoko: Dzięki za pomoc:)