Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Wino z moszczu wymrażanego
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Czesc, wita sie nowy!

Postanowilem zaeksperymentowac i zrobic wino jablkowe-sliwkowe bez wody i cukru buraczanego, dosladzane przez wymrazanie moszczu.

Zamiar powiodl sie tylko czesciowo. Moszcz z ligola, rubinoli i renety z domieszka wegierki mial pierwotnie 12-13 blg. Wymrazajac czesc z niego udalo mi sie dostac 15 litrow moszczu o zawartosci cukru 19 Blg, czyli za malo, zeby wino bylo smaczne i trwale. Skonczylo sie wiec na dwuetapowym doslodzeniu.

Uzylem drozdzy Fermivin PDM i pozywki kombi oraz plastikowego fermentora (wiadra ;) )

Fermentacja burzliwa trwa od 10 dni (ale to dlatego, ze nie mialem czasu wycisnac calego moszczu jednego dnia).

W tej chwili w nastawie zostalo 2 Blg cukru, a zawartosc dalej sie gotuje.

Zyczcie szczescia!

Jak chwyca mrozy, eksperyment powtorze - brak miejsca w zamrazarkach nie bedzie juz przeszkoda ;)

A teraz pytanie - czy znaczna ekstraktywnosc i pewnie spora kwasowosc mojego wina ma jakis wplyw na czas pierwszego sciagania znad osadu, czy po prostu sciagnac, jak ustanie burzliwa fermentacja?
Mogłeś użyć drożdży Fermivin (bez PDM) - obniżyłyby Ci trochę kwasowość.
Możesz również gotowe wino wymrozić - podniesie Ci to % i ekstraktywność, kwasy oczywiście również.
Znad osadu ściągasz kiedy blg przestanie spadać - po cichej fermentacji. Kiedy ściągniesz po burzliwej, to możesz bardzo spowolnić lub wręcz zatrzymać fermentację.
(16-10-2013, 15:23)bart3q napisał(a): [ -> ]Kiedy ściągniesz po burzliwej, to możesz bardzo spowolnić lub wręcz zatrzymać fermentację.

Dziekuje.

Co do kwasowosci, to wysoka mi nie przeszkadza. Po roku w butelkach smak powinien sie zrownowazyc.

Wymrazac gotowego wina nie bede, bylo w historii troche ofiar applejacka ;) W tej chwili cukier mam skalkulowany (zaleznie od zrodel, ktore podaja od 470 do 600 g alkoholu z kilograma) na 14-16 procent.
Balling zero i buzuje dalej ;)

Poprawka na alkohol to przy mocy 12-13 procent chyba "4", prawda? W smaku jest nadal wyczuwalna slodycz, a babelki i procenty szczypia w jezyk. Ciekawe, co mi z tego wyjdzie po roku dorzewania z debem.
Mam pytanie. Wino zawiera część moszczu ze ślwek i pół kilo miodu. Wiadomo, że jedno i drugie lubi się nie sklarować, ale nie będę się poddawał bez walki i zanim wrzucę chemię spróbuję klarowania samoistnego. Nie wiem tylko, czy jeśli pozostanie mętne po pół roku, to będzie można już śmiało uznać, że nic z tego, czy to za krótko przy takim miksie? Na forum są informacje o czystym śliwkowym, ale o takiej mieszance jak moja - nie znalazłem.
Czasem są również głosy że miód wspomaga klarowanie. Skoro i tak masz to rok dojrzewać, to ja bym przez ten rok chociaż dał szansę grawitacji. Śliwki często nawet półtorej-dwa lata się klarują, a jak masz pecha to i więcej.
Możesz dodać trochę pektopolu - wspomaga klarowanie a nie zmienia smaku.
Tak sobie myślę, że mocne, esencjonalne jablkowe wino musi postać z rok.

Jeszcze nie wiem, czy wyjdzie wytrawne, czy półsłodkie*, ale tak czy tak dojrzewanie mu się należy :)

*a nie wiem, bo ściągnąłem znad osadu przy lekkiej słodyczy i zdaje się, że wykończyłem bayanusy - a miały być podobno nieśmiertelne.
Zostało +/- jakieś 20 g cukru na litr i zastanawiam się, czy zrobić restart, czy czekać. W smaku jest jeszcze lekko drożdżowe, więc jakby coś tam w nim żyło.

Może spróbować dodać samej pożywki? Ale tego chyba nikt nie praktykuje...
Jeśli Bayanusy - z nie do końca znanych przyczyn - padły Ci w jabłkowym to tylko się cieszyć:) To wino im mocniejsze tym gorsze, bo alkohol tłumi delikatny smak i aromat jabłek. Najlepsze 11-12%. Więc nie myśl nawet o restarcie i ciesz się, że masz odrobinę słabsze... no chyba, że zatrzymały Ci się na 5%, ale nie sądzę.
Ściąganie znad osadu potrafi bardzo zwolnić fermentację, a nawet ją zatrzymać. Przy takim procencie drożdże już się nie będą namnażać. Pozostaje Ci dużo cierpliwości.
To jest wino bez wody, z zagęszczanego moszczu, więc smaku ma aż nadto :) Ale faktycznie restart sobie podaruje.
Zreszta za miesiac wpuszcze spławik do dymionu i zobaczymy, jak z tym cukrem.
a alkoholu ma około 13-14 procent.