Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: "Nalewki, likiery i wina domowe" - Małgorzata Caprari
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Jest to naprawdę sympatyczna książeczka, której przez jakis czas unikałem, bo zdawało mi się, że królują w niej nalewki "babskie". Nawet jesli to prawda, to nie ma co się uprzedzac:)
Autorka, którą przezwałem Panią "Jeden kilogram cukru", przedstawia m. in. takie oto powody, dla których pijemy nalewki:): zły humor, zmartwienia, kłopoty, zmarznięcie, zniechęcenie, przeziębienie, otarcie łez:)
Nadaje też sympatyczne nazwy swoim przepisom: Amrozja białostocka (;)), Rajska wódka, Edytówka, czyli mleczko wsciekłej krowy, Kropelki tesciowej, czy Ostatnia przyjemnosc.

Zamiieszczam książkowy przepis na Alasz:

"Popularny kminowy likier znany jest przede wszystkim z okupacyjnego szlagieru, jednak w okresie przedwojennym alasz stanowił nader pożądane uzupełnienie poobiedniej kawy. Jego nazwa pochodzi od nazwy łotewskiej posiadłosci, Allasch, gdzie w początkach XX wieku zaczęto go wyrabiac, najpierw na mniejszą, a następnie na coraz większą skalę. Sukces zależy jedynie od zdobycia dobrej jakosci olejku kminkowego.

20 kropli olejku kminkowego, 1 łyżeczka soku z cytryny, 1 l spirytusu rektyfikowanego (95%), 1 l źródlanej wody, 1 kg cukru, ewentualnie 1 kropla olejku anyżkowego

Olejki wlac za pomocą pipetki do spirytusu. Wodę zagotowac w rondelku z grubym dnem, wsypac cukier i wlac sok z cytryny, powoli podgrzewac na małym ogniu, stale mieszając, dopóki cukier się nie rozpusci. Do gorącego syropu wlac spirytus, wymieszac i ostudzic. Przelac do dużego, wyparzonego słoja lub gąsiorka, szczelnie zamknąc i odstawic na 1 miesiąc".

Pozdr. Marcin
Obok Cieslaka i Nowickiego to jedna z poważniejszych i obszerniejszych publikacji. Do księgarni marsz, kto nie ma!
Wlasnie dostalem bylem na imieniny.
Fajowe faktycznie.
Taki np. wermut pruszkowski za serce mnie chwyta. :-))
ooo jak się robi wermut pruszkowski?
Wermut pruszkowski - cytuję:

"Wbrew pozorom moze byc znakomity. Dobry wermut mozemy zasadniczo przygotowac z kazdego wina. Najlepsze jednak rezultaty otrzymuje sie podobno, wykorzystujac wino (przygotowane na drozdzach typu Portwein) z agrestu, sliwek lub porzeczek.

10 litrow wina
10 gozdzikow
1/2 galki muszk.
2 lyzki suszonej miety
1-2 lyzki suszonego piolunu
1/2 litra zrodlanej wody
cukier

Zagotowac na malym ogniu wode z dodatkiem przypraw i ziol, ostudzic pod przykryciem. Dodac do wina, wymieszac i doslodzic do smaku. Odstawic na 3 miesiace, po czym przecedzic i rozlac do butelek."
ksiazka dobra i obszerna nawet fajne przepisy maja .
tylko niektore przpisy zbyt sa ogolnikowo napisane, m.in z dzikiej rózy choc dla zaawansowanego winiarza nie stanowi to problemu :)
milej lektury
Jest druga część tej książki, właśnie donosiciel mi ją przyniósł do domu (zamówiłem www.kdc.pl). Zobaczymy jakie smakołyki tym razem...
Po przeglądnięciu stwierdzam, że pani M. Caprari na nalewkach się zna, ale o winie mogła by jeszcze trochę doczytać (np. na forum). Na ten przykład podam jedną z bzdur, że wiśnie są (obok jabłek, gruszek) jednymi z mniej wydajnych owoców, posądza je o 40%! Śmiem twierdzić, że nigdy wina z wiśnie nie robiła. :jezor: Nazwy rozwalają, "Burgund Polski" z buraka czerwonego dopełnia całości. Przepisy kosmiczne (operowanie szklankami, np. 12 szklanek źródlanej wody). Książka dla nalewkowiczów, zdecydowanie. Może być fajnym prezentem. Pierwsza część lepsza, patrząc pod kątem wina. W drugiej to raptem kilkanaście stron.
Właśnie nabyłem II tom w/w książki.
mogę stwierdzić że pani M.Caprari pomimo małych potknięć w winach zrobiłe kawał dobrej roboty. W dobie zalewu książek o nalewkach z przepisywanymi jedne od drugich w różnych konfiguracjach przepisami,autorka zadała sobie sporo trudu i zebrała od ludzi kilkaset sic! autentycznych rodzinnych przepisów. Dla przykładu namawiam do sprawdzenia ,ile my zebraliśmy receptur w "Stare rodzinne przepisy" w ciągu ponad dwuch lat.