Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Zioła do labruski
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Ja wolę zioła do ciociosanu, też Biowinu. Kwestia gustu.
Przy następnym nastawie z labruski nie trzymaj winogron dłużej niż 4 dni, a potem dodaj bananów - no i nie spiesz się z oceną wina. Każdemu trzeba dać czas i szansę.
Najbardziej spektakularny przykład miałam z dereniowym - po roku takie sobie, byłam wściekła, bo uzbierać 9 kg derenia to nie byle co. Zostawiłam je na kolejne dwa lata i nagle okazało się, że ambrozja.
Z czystej labruski ambrozji nie należy się spodziewać, dlatego poprawki smakowe są wskazane.
Nie zarzekaj się, bo nigdy nic nie wiadomo. (Dobrzy Ludzie, na wieść o tym, że człowiek robi wina, dają prezenty z działki, od serca...)
A labruska z bananami jest naprawdę niezła. Gdzieś na forum jest o tym wątek. :)
Z tego to już zrób wermut. W przyszłym roku zaszalej z bananami. Coś tam jeszcze ludzie dodają, aronię..? Nie wiem, aronii nie lubię.
Szczerze mówiąc, każde mniej udane wino przerabiam na wermut. Oczywiście, mówię o nastawach z owoców popularnych, bo w końcu nie po to człowiek zbiera w kucki dereń przez dwa tygodnie, by potem mieć z tego wermut, jak wystarczy na wermut kupić 5 kg ryżu...
Jestem bardzo zadowolony z labruskowych win. Niełatwo się je robi, ale mimo wszystko są fajne, rześkie - no i bardzo zdrowe.
Polecam ich produkcję i picie. Pomimo tego, że w winniczce mam odmiany o wiele bardziej szlachetne, to nigdy nie zaprzestałem win z labruski. Co ważne, moim gosciom również smakuje - celuję zawsze w półsłodkie. Wytrawne jest trudniejsze w spożyciu. Pozdrawiam
Ale tandeta ! - że tak powtórzę za bohaterem z Seksmisji. Szkoda balonika. Co ta ekologia z nami robi :)
Wracając do tematu wina. W tamtym roku również pokusiłem się o dodanie bananków do labruski - ale nie za bardzo mi ten numer wyszedł. Dlatego czekam na efekty u Ciebie. Szkoda tylko, że przez internet nie da się podegustować. Pozdrowionka
Eeee? Jak to utrzymałaś? Balon stoi sobie na stole, a ty rurką ściągasz do drugiego na podłodze. Co nie znaczy, że nie posiadam tych z poliwęglanu, ale jak sa pełne, to nawet się do nich nie przymierzam. Mocarna kobitka z Ciebie. :chytry:
Poza tym, ani ryżu, ani żadnych owoców nie wpychaj do balona, trudno potem wyciągnąć. Fermentator do tego właśnie jest.
Co do sarenek - one jadają dereń? :D
Poza tym - dziki po Warszawie owszem w tym roku latają, a także na Żolibożu podobnież łosie, ale sarenek to jeszcze nie widziałam...