Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Leżakowanie czy stojakowanie wina?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Witam Wszystkich Użytkowników Forum!

Jestem nowym na Forum i średnio doświadczonym winiarzem (pierwsze wino 2010, pierwszy miód 2011). Cały czas zdobywam doświadczenie i z uwagą słucham bardziej doświadczonych kolegów. Jednak do rzeczy.
Interesuje mnie kwestia butelkowania. Do tej pory wina butelkowałem i korkowałem korkiem litym, a następnie po kilku miesiącach lakowałem i butelki sobie leżały. Ostatnio otwarłem wino śliwkowe (węgierka) z 2010r. i było naprawdę niezłe :-). Jednak po wnikliwym prześledzeniu tego Forum jak i sporej literatury spotkałem się z twierdzeniem jakoby wina słodkie i mocne (a takie ja robię) powinny stać, a nie leżeć - posmak i zapach korka. I teraz mam myślenice, jak podejść do win które będą w przyszłości korkowane. Znam przypadek Kol. Wacka, który wina przechowuje dziesięciolecia na stojąco w butelkach po szampanie z ich oryginalnymi korkami plastikowymi. Sam zastanawiam się teraz nad dwoma rozwiązaniami: 1) korkować dalej naturalnym litym, lakować i niech stoją albo 2) szampanówki z korkami plastikowymi i też niech stoją. W końcu efekt ten sam z tym, że przy korku naturalnym może się zdarzyć, że się rozeschnie pod tym lakiem lub zacznie pleśnieć od środka, co z kolei nie grozi korkowi szampanowemu. Bardzo proszę o zdanie Kolegów doświadczonych w temacie. Dodam, że wina robię deserowe, więc z potencjałem dłuuuugiego odstawienia na lata :-)

Pozdrawiam
Pelikan1987
Na wieloletnie leżakowanie używaj korków syntetycznych i nie będziesz miał problemów. Będziesz mógł i na stojąco, i na leżąco, i bez obawy o choroby korka.
Dziękuję za odpowiedź.
Przyznam, że skupiłem się na naturalnych litych oraz sposobie stosowanym przez Użytkownika Wacka. Chciałbym uzyskać wyjaśnienie (o ile to możliwe), jak może zachować się ów naturalny lity (4cm długości) i zalakowany korek, w stojącej butelce - stojącej przez kilkanaście-dziesiąt lat??? Bo choć będzie on z zewnątrz zalakowany i przez to odcięty od bakterii etc. to jednak od środka może wchłaniać wino (opary?) będące 2-3cm poniżej niego, a przez to rozwinąć się na nim pleśń, bądź inne paskudztwa psujące trunek. Wyczytałem na tym Forum, że na Maderze jeden ze starych winiarzy miał powiedzieć iż wina z potencjałem powinny stać, żeby nie nabrać smaku i zapachu korka. Ponadto, jak podają niektórzy autorzy literatury fachowej, wina mocne i słodkie powinny być przechowywane w pozycji stojącej (przy miodach podobnie jak zalecał zresztą sam Szaniawski). Reasumując będę wdzięczny za odpowiedź na nurtujące mnie pytania :-)

Pozdrawiam :-)

P.S. Wiem, że przy zastosowaniu butelek i korków "szampanówek" (vide Kol. Wacek), problem znika, zamknięte na amen i bez czynnika biologicznego jakim jest korek naturalny.

Hmm ciekawy temat. Ja z kolei kiedyś na temat korków syntetycznych usłyszałem niepochlebną opinię, która mówiła, że te korki jedynie do krótkotrwałego przechowywania się nadają, nie wiem, czy tu na forum czy może w sklepie z artykułami winiarskimi. Zamierzam za jakiś czas butelkowac kilkadziesiąt litrów wina właśnie do dłuższego leżakowania i widzę, że w temat korków będę się musiał zagłębić.
A czy Waszym zdaniem lakowanie również jest niezbędne dla uzyskania długotrwałej szczelności?
W takim razie naturalne korki firmy Cork Janosa, http://win-wiecz.bazarek.pl/opis/183452/...-i-kl.html , nie nadają sie do długoletniego leżakowania?
Producent podaje inne informacje, oczywiście zachowując odpowiednie warunki przechowywania.
No właśnie, co do korków syntetycznych również spotkałem się z pejoratywnymi stwierdzeniami. Stąd moje dywagacje, ponieważ mam w zanadrzu do butelkowania blisko 40 litrów śliwkowego ok. 17% i nie chciałbym tego wszystkiego posłać w kanał za 10 lat z powodu złego doboru korka :(
Zastanawiam się nad opcją na stojaka z litym i zalakowanym ale mam wątpliwości co do tego, że może on od środka zacząć nasiąkać oparami wina i zacznie pleśnieć itd. druga opcja to rozwiązanie Kol. Wacka z szampanówką.
Swoją drogą, w przypadku miodów pitnych dwojniaków (trunki ciężkie na dłuuuugie lata) sam Szaniawski polecał że powinny stać, a nie leżeć i że lakować się powinno po kilku latach.
Hmmm dziwne to wszystko. Pierwszy raz słyszę o tym, że wino może przejść aromatem korka, przecież jak będzie na stojąco przechowywane to ten korek wyschnie na amen i się zrobi nieszczelny. Z kolei przechowywać w butelkach po szampanie to dość kłopotliwe, bo o butelki po winie znacznie łatwiej, co więcej wyglądają moim zdaniem znacznie lepiej butelki tradycyjne.
Chyba też się zagłębię w jakieś literaturze bo same sprzeczne opinie póki co spotykam i wiem chyba mniej niż na początku ;)
Ano może, ponieważ korek lity pomimo że nie ma bezpośredniego styku z winem (2-3cm luzu), to jednak jest porowaty i wilgoć "ciągnie", a szczelność będzie zachowana gdy pojawi się na nim lak (czop z laku) i wówczas z zewnątrz będzie odizolowany.
A co do butelek po szampanie zbliża się Sylwester, więc dogadać się z jakąś pobliską restauracją żeby odstawili z korkami po całej zabawie, nie stanowi problemu. Zresztą Kol. Wacek jak wielokrotnie pisał na Forum i pokazywał na zdjęciach, sam przechowuje swoje wina po 20 lat w tychże butelkach z ich plastikowymi korkami. Kurcze, jak nie przekonam się, że naturalny lity i zalakowany koras będzie trwały, to pójdę w ślady Kol. Wacka i wpakuję śliwkowe do szampanówek, zatkam i zostawię na stojaka dla potomnych, niech potem próbują i oceniają :-)))
Piotrze C,
bo jak byś ruszył tyłek na zlot łódzkich winiarzy to, wiedział byś co i jak. :helo:
Pozdrawiam.
Przepraszam, można uchylić rąbka tajemnicy nie-łodzianom? ;)
Fajnie, że na Forum są znajomi i Ci co się znają, jednak byłbym wdzięczny za jakąś opinię, doświadczenie w poruszonym temacie :-)
Być może ktoś z winiarzy starszych stażem pracy w winnicy, podzieli się doświadczeniem odnośnie stojących butelek z litym korkiem zalakowanym.

Pozdrawiam
Wątpię aby korek zapleśniał w butelce postawionej pionowo, raczej wysycha. Odkaź korek i tyle w temacie, skoro będzie szczelne od środka to nic tam nie wejdzie. Jeżeli było by ryzyko zapleśnienia to np. w sklepie by nie stawiono pionowo butelek korkowanych, oczywiście oni ich nie przechowują 10 lat ale dalej twierdzę, że korek wysycha i nie zapleśnieje.
W razie rozszczelnienia to lak jeszcze zabezpiecza.

A najwygodniej to tak jak poprzednicy, korek syntetyczny i możesz i na leżąco i na stojąco przechowywać, lakować nie lakować jak Ci się podoba.
Przyznam, że temat jest ciekawy. Sam czytałem kiedyś w Necie opracowanie odnośnie miodów pitnych dwojniaków (Przegaliński Szaniawskiego), który to jest trunkiem mocnym i z potencjałem, a który jak sam Szaniawski spisał należy stawiać pionowo, a dopiero po czasie lakować (!) Jego miody miały po 90 lat jak je sprzedawano by ratować majątek rodzinny w Przegaliach. I teraz dylemat, bo jak Kol. Paweł i inni Forumowiecze słusznie wspomnieli, na stojaka i BEZ LAKU koras po prostu rozeschnie się i stanie się nieszczelny. Stąd moje dywagacje, by po zakorkowaniu butelki odczekać kilka - kilkanaście dni (korek się dopasuje do szyjki) i zalać lakiem, a następnie odstawić na stojaka do piwniczki. Tylko kurcze martwi mnie, że pod wpływem oparów wina, może swoją porowatością "ściągać" je w siebie i przez to pleśnieć od środka. Wiem, że upierdliwy jestem w tym temacie, ale uważam, że jest to istotne jak ma się do zabutelkowania 40 litrów 17% śliwkowego ;)
Lakowanie było omawiane, wniosek, tak jak kapturki termo kurczliwe należy stosować jeśli chcemy komuś sprezentować butelkę lub elegancko podać do stołu. Lakując czy używając kapturków nie widać co dzieje się z korkiem a jak zobaczymy to najczęściej albo korek cieknie albo zapleśniał itp. Ja trzymam większość miodów w kamionkach na stojąco. Dodam, że mam nawet kilkanaście butelek miodów musujących i jak na razie, 4-5 lat, nadal są nagazowane wiec korki na sucho są szczelne :) Kamionki maja nieznacznie węższą szyjkę niż butelki szklane i zapewne to przyczynia się do większej szczelności.
Korki używam steri lub aglo, niestety jakość litych na naszym rynku pozostawia wiele do życzenia. Innymi słowy lite dostępne dla nas są kiepskiej albo bardzo kiepskiej jakości i sami producenci nie zalecają długoletniego leżakowanie z takimi korkami.
Dlatego też między innymi poważnie rozpatruję możliwość przejścia na korki syntetyczne. Zero problemów z wysychaniem, pleśnią i zakażeniami.
(15-12-2014, 20:11)Boullii napisał(a): [ -> ]...Dlatego też między innymi poważnie rozpatruję możliwość przejścia na korki syntetyczne. Zero problemów z wysychaniem, pleśnią i zakażeniami.

Paweł Ty jako konserwatysta idziesz w syntetyki:brawo: Ja dalej tkwię w naturalnych. Jak na razie bez większych problemów. Wesoły podał mi kiedyś link do strony producenta dobrych korków. Kupiłem większą ilość i jeszcze mam. Niestety nie pamiętam co to za firma:(
Od kilkudziesięciu lat robię wina, korkuje je czym tylko się da i nigdy nie miałem przypadku by korek się rozsechł, rozsypał się, to i owszem.
Dlatego śmiem twierdzić że to rozsychanie, to jakaś bujda.
@krzysztof1970
Nie czasem enotech.pl? Bo też ją mam od Wesołego bo poruszyłem z nim na gg temat korków i właśnie on mi ją podał ale już nie działa ta strona.
Jasny gwint! No to skoro te lite dostępne na polskim rynku są o kant walca potłuc, to chyba pozostanę przy sposobie Kol. Wacka z szamapanówkami. Za 3 tydnie nazbieram kilka worków i będzie po sprawie, a że nie będzie to "elegancko" wyglądać w piwniczce, to mam to w nosie. Będą sobie stać tak samo, jak kiedyś Kol. Wacek pokazywał u siebie. W końcu liczy się zawartość :lol:

P.S. Jak Ktoś ma jeszcze jakieś doświadczenia w tym temacie to z uwagą poczytam!
P.S.S. Dzięki za zainteresowanie tematem.
Witam
Kol. Pelikan wywołał mnie do odpowiedzi więc kolejny raz potwierdzam że wino przechowuję w butelkach po szampanach z ich oryginalnymi korkami ( bo kiedyś różne firmy miały różne średnice otworów w butelkach ) i używam ich wielokrotnie bo plastiki się nie zużywają . Korków nie lakuję jedynie usuwam butelki z których korek wystrzelił w czasie przechowywania . Ten sposób był jedyny dostępny w roku 1980 (gdy wybudowałem piwniczkę) - butelki po szampanie nie były kaucjonowane a korków z korka nie było w sprzedaży . Wino przechowuje się dobrze - 20letnie jabłecznik i czarna porzeczka zajęły 2-gie miejsca w Parparach wygrywając z winami młodymi . Powinienem mieć jeszcze kilka butelek roczników 1982-83 i młodszych więc ze spróbowaniem jakiegoś 25 -latka nie będę miał problemu . Na temat wyższości korka korkowego nad plastikiem nie będę się wypowiadał bo korkowych nigdy nie używałem a nie mam z kim moich staruchów pod plastikiem porównać . Od kilku lat nie robię już win owocowych - robię gronowe - białe , czerwone i szare i też podobnie butelkuję tylko roczniki są młodsze - powinienem już mieć 10-cio latki .
Pozdrawiam
Wacek
(15-12-2014, 20:28)Tatami napisał(a): [ -> ]Od kilkudziesięciu lat robię wina, korkuje je czym tylko się da i nigdy nie miałem przypadku by korek się rozsechł, rozsypał się, to i owszem.
Dlatego śmiem twierdzić że to rozsychanie, to jakaś bujda.

Przecież to to samo. Wysuszony, przesuszony korek robi się kruchy i rozpada się.
Na kilku konkursach miodowych oraz winnych miałem okazję byś świadkiem jak kilkuletnie kotki rozpadają się przy próbie użycia korkociągu.
Hmm trafiłem na temat sprzed 10 lat na forum, ale odpowiedzi nie znalazłem. Wiecie może czy korki syntetyczne przepuszczają w jakiejś ilości powietrze? Bo jeśli nie to byłoby to bezsensu.
Ok, lakowanie, kapturki jak najpóźniej, ewentualnie wtedy, kiedy wino planowo osiągnęło swój "stan idealny" i chcemy zahamować proces dojrzewania. Teraz kwestia tych korków, każdy ma inne zdanie i każdy swoją rację ma...ehh.
Ale rozumiem, że dyskusja jest pomiędzy naturalnymi litymi a syntetycznymi, tak?
Rozwiązanie z szampanówkami również jest bardzo fajne, ale myślę, że z racji wyglądu butelek nie każdy się do tego przekona, np. ja ;)
Jeszcze jedna rzecz-jeśli korek naturalny jest nie jest obmywany ciągle winem(przy pozycji stojącej)to czy nie przylega on wtedy gorzej do butelki z racji skurczenia się? Aż ciężko mi uwierzyć, że nie mieliście nigdy problemów z takowym przechowywaniem win czy miodów.
Tutaj jest trochę ciekawych rzeczy o oddychaniu wina. Jeżeli korek wysycha to gorzej chyba uszczelnia butelkę.
(15-12-2014, 20:33)pawelek napisał(a): [ -> ]@krzysztof1970
Nie czasem enotech.pl? Bo też ją mam od Wesołego bo poruszyłem z nim na gg temat korków i właśnie on mi ją podał ale już nie działa ta strona.
Tak, masz rację, to była ta firma:)
Wacek - Twoje doświadczenia są naprawdę wyjątkowe i robią wrażenie:) Wina w tych lat:1miejsce:
Tanie korki naturalne są dramatyczne. Nadają się tylko do win przechowywanych krótko 1-2 lata. Jeśli ktoś chce przechowywać wino latami to musi zainwestować w drogie korki naturalne. Ale i tak po ok 8 latach czeka nas przekorkowywanie. Dlatego Wacka pomysł godny przemyślenia. Choć dobre korki syntetyczne są na pewno godne uwagi. Ja nie mam w tej kwestii doświadczenia.
Dzięki @pawelek za link, ciekawy wątek, zwłaszcza jego pierwsza część. Skoro oddycha i przez naturalny i przez syntetyczny(o ile to prawda bo widać naukowcy nie mogą się zdecydować:P)to chyba jednak warto iść w kierunku syntetycznego, takie są moje przemyślenia, aczkolwiek jestem z tych osób, którym zastępowanie czegoś naturalnego czymś syntetycznym przychodzi z bólem.
Do długotrwałego leżakowania stosuję korki Nukorc. TUTAJ jest informacja na temat tych korków. Można je kupić w Winnicy Wieczorków (sklep internetowy).
TUTAJ zaś strona producenta z danymi technicznymi.
TUTAJ jest tłumaczenie artykułu z Wine Business Monthly, luty 2008 o porównaniu zamknięc korkiem naturalnym syntetycznym i zakretką.
Stron: 1 2 3