Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Fermentacja miazgi malin
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam, jest to moje pierwsze wino (w małej ilości) z malin. Do miazgi dodałem wczoraj tj. 20 sierpnia drożdże i w małej butli trwa właśnie burzliwa fermentacja. Rozdrobnione owoce poszły do góry i straciły lekko kolor a niżej została silnie pracująca ciemnoczerwona woda. W większości poradników napisali, że po 2-4 dniach należy wszystko wylać z gąsiora i odfiltrować owoce i fermentować dalej samą wodę. I tutaj moje pytanie: Czy jak wyciągnę silnie pracujące "wino" i będe je oddzielał od owocow to czy ono mi się nie utleni albo jakoś zepsuje?
Ps. nie wiem czy w dobrym miejscu piszę ten temat
Nic się nie stanie, jeśli będziesz przelewał do czystego garnka/wiadra, przez czystą tetrę/worek odsączał i z powrotem do czystego gąsiora to będzie ok. Tylko owoce odciśnij bo inaczej sporo dobrego się zmarnuje! Jeśli nie dałeś pektopolu to chwilę się jeszcze wstrzymaj, potrzymaj 3-4dni(ogółem) aż owoce się zupełnie rozdrobnią, wtedy więcej soku uda Ci się z nich uzyskać.
Tylko z owoców mi się utworzyła taka czapa na górze i nie wiem czy to pracuje czy nie. Ta woda niżej to wiem, że chodzi bo widać bąbelki. Może trzeba te owoce zmieszać z wodą co jakiś czas?

Dzięki za szybką odpowiedź:)
Oczywiście, że trzeba mieszać.
To mam jeszcze jedno pytanie. Czy było by mocno źle gdybym zostawił owoce aż do butelkowania wina? Cała rodzina mi mówi, że owoce z czasem będą opadać na dno a jak opadną wszystkie to wtedy będę wiedział, że wino jest już "gotowe"
Musisz sobie uświadomić jedną rzecz-gdybyś trzymał owoce aż do butelkowania-czyli co najmniej z pół roku-to by tego nikt nie wypił, nawet Ci, którzy Ci tak podpowiadają. Owoce po tych kilku dniach odciskasz, dalej fermentujesz z miesiąc (+/-) już sam sok z syropem cukrowym(który dodajesz po oddzieleniu nastawu od owoców), potem zlewasz znad osadu z drożdży, a potem co jakiś czas-miesiąc, dwa-zlewasz wino znad gromadzącego się mozolnie osadu. Jak przez dłuższy czas osad się nie pojawi możesz myśleć o butelkowaniu.
To chyba coś popierniczyłem. Bo do 2,2l zmiażdżonych malin dodałem 1l wody i 0,6 cukru i to właśnie mi sie fermentuje. Wymyśliłem, że przy wyjęciu owoców dodam 200g cukru.
(21-08-2014, 18:05)Mansterius napisał(a): [ -> ]To mam jeszcze jedno pytanie. Czy było by mocno źle gdybym zostawił owoce aż do butelkowania wina? Cała rodzina mi mówi, że owoce z czasem będą opadać na dno a jak opadną wszystkie to wtedy będę wiedział, że wino jest już "gotowe"
To co mówią u Ciebie, tak na początku mówili u mnie.
- Co ty robisz, po pięciu dniach wywalasz owoce?:lol:
Teraz już się nikt nie dziwi, bo poznali moje trunki.
Zrób jak pisze Piotr C.
Help. Po 15 dniach fermentacja praktycznie ucichła, woda w rurce raz bulka raz nie bulka. Na dnie wina wytrącił się wyraźni jasno różowy osad a nad tym osadem resztki ze słabo oddzielonych owoców. Nie wiem czy zlewać już znad tego osadu bo przecież dopiero 2 tygodnie minęło. Ale też osad się przecież już wytrącił a wino jak zdjąłem rurkę i korek to pachniało dosyć mocno alkoholem. Co robić?
Kupić cukromierz i zmierzyć Blg, bez tego trudno cokolwiek doradzić. Po za tym uszczelnić połączenie balon-korek-rurka, bo jak raz bulka, a raz nie to CO2 gdzieś bokiem musi Ci uciekać. Btw to nie zwracaj uwagi na te bulkanie, to jest miłe dla oka, ale o fermentacji mówi niewiele.