Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: likier różany
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5

Gutek01

Witam Wszystkich,
Poszukuję przepisu na likier różany. Piłem cos takiego w Bułgarii nazywało się „likier roza”.
Pamiętam że było słodkie i pyszne.
Pozdrawiam
Gutek
O ile wiem to bułgarzy mają specjalną odmianę róży z której płatków tłoczą słynny na cały swiat olejek. Można go kiedys było kupic w sklepach pakowany był w niewielkie fiolki a te w drewniane etui ktore przypominało kształtem... nie chyba jednak nie napiszę, w każdym razie było podłużne i okrągłe:big: Gdyby Ci się udało gdzies kupic taki lejek to sprawa prosta zrobic zaprawkę wg.Cieslaka tak jak w przepisie na anyżówkę, i ostrożne dodawac do likieru zrobionego na bazie spir. wody cukru i kilku kropel cytryny.Uważaj żeby nie przesadzic bo olejek jest ma zapach b. intensywny.
Ta bułgarska odmiana róży to róża damasceńska bardzo aromatyczna. Likier różany mozna też przygotowac bezposrednio z płatków róży cukrowej tj. takiej przeznaczonej na konfitury lub też z dzikiej róży odmiany rugosa. Przepis wrzucę po południu, ponieważ w tej chwili goscinne korzystam z cudzego kompa :)
Kiedys olejek był do kupienie w Bułgarskim Centrum Kultury (czy jakos tak) w W-wie (róg swiętokrzyskiej i E. Plater).

Pozdr. Marcin
Likier różany:

1/2 kg płatków róży cukrowej, 1 l spirytusu 96 %, 60 ml soku cytrynowego, 1/2 l wódki 40 %, 1/2 l wody, 750 g cukru.

Płatki oczyscic z białych i żółtych częsci, przełożyc do dużego słoja. zalac spirytusem zmieszanym z sokiem cytrynowym, zostawic na 2 tygodnie. Po tym czasie przecedzic przez płótno, płatki lekko odcisnąc. Nalew połączyc z syropem uzyskanym z wody i cukru oraz wódką. Jeszcze raz przefiltrowac. Rozlewac do butelek. liekier dojrzewa conajmniej 6 tygodni. Najlepszy jednak po 6 miesiącach.
Jeszcze jeden przepis na likier

Za "Panią Domu" z 23 sierpnia 2004r.:
- 40 dag owoców dzikiej róży
- 30 dag płątków róży
- łyżeczka pokruszonej kory cynamonu
- 3 szklanki cukru
- szklanka wody
- 4 szklanki jarzębiaku
- 0,5 szklanki spirytusu
Płatki oczyścić z białych i żółtych zakończeń, sparzyć na sicie. Razem z owocami róży i cynamonem wrzucić do słoja. Zalać jarzębiakiem i spirytusem, odstawić w ciepłe miejsce na ok. 2 tygodnie. W tym czasie kilkakrotnie potrząsnąć słojem. Przefiltrować. Z wody i cukru ugotować syrop. Do letniego syropu stopniowo dodawać różany macerat, wymieszać, zamknąć naczynie i odstawić na 3-4 tygodnie. Przefiltrować, zlać do butelek i zakorkować.
Zbierałem dziś ostatnie płatki z dzikiej róży i spotkałem taki krzaczek: wyglądał jak r. rugosa, owoce takie same, ale płatki bialutkie. Co to za odmiana?

przem
Nastawiłam obie naleweczki dla spróbowania po jednym litrze :) Zamiast cukru użyłam miodu i do nastawu na tą drugą dałam odrobinę soku z cytryny, żeby zachować kolor płatków. Nie mogę się doczekać :lol: Chodzę po domu i wstrząsam słoikami...
Nalewke mozna rowniez robic z suszonych owocow dzikiej rozy, dostepnych okragly rok w kazdym niemal sklepie zielarskim.
Wczoraj ściągnęłam obie nalewki.Ta z owocami poczeka na kontynuację do jesieni. Ale za to ta z samych płatków zapowiada się wspaniale :jupi: Piękny brunatnoczerwony kolor, zapach różany, wcale nie nachalny, smak też - długo pozostaje w ustach... Słodkość też jest w sam raz - nie za duża, jak w konfiturach. Może trzeba będzie jedynie dodać nieco więcej soku z cytryny. Naprawdę gorąco polecam ten przepis :slinka:
BARDZO STARY PRZEPIS NA SOK ROZANY
z którego pragnę zrobić likier różany.
4 l bardzo dojrzałego agrestu rozetrzeć wałkiem w donicy , potem przecisnąć przez rzadki płócienny woreczek i tym sokiem zalać płatki róży (płatki mogą być tylko z róży cukrowej której używa się do smażenia) Płatki mają być oczyszczone z żółtych pyłków , poobcinane nożyczkami białe końce . Płatków ma być tyle aby sok je całe przykrył . Pozostawić na 24 godzin.
Potem przecedzić przez płócienny woreczek. Na 1 l soku wziąć 1,25 kg cukru ,cukier rozpuścić i gotując zagęścić , zimny zlać do butelek. Ale aby być w temacie "nalewki" postanowiłem , do słoja z sokiem i płatkami dolać wódki 50% w ilości 1:1 i macerować 3 tygodnie . Następnie zlać przefiltrować dodać syrop cukrowy (70 dag na litr nastawu) przelać do butelek . Degustować po 6 miesiącach. O efektach napiszę.
pozdrawiam
:-)CZES
Ten przepis wygląda bardzo smakowicie. Ciekawe czy sam sok z agrestu wystarczy, żeby zachować oryginalny kolor płatków? Napisz, Czes, o wynikach, to w przyszłym roku nastawię :slinka:
Oczywiście o wynikach napiszę napewno,
a w pierwszym rzędzie podam dokładne, praktyczne informacje co do sposobu wykonania i wagowych gradiencjach likieru.
pozdrawiam
:-)CZES:pijemy:
Dla niecirpliwych
Agrestu było ok. 5-6 l sok zrobołem w sokowirówce (tworzy się bardzo dużo piany) kto mniej oszczędny ściągnie sam sok od spodu a pianę wyrzuci .
Do słoja 2 l wsypałem 2 garście przygotowanych płatków , kto ma więcej może więcej. Płatki zalałem sokiem wraz z pianą. Trzymać 2 dni w chłodnym miejscu
by nie nastąpiła fermentacja.Przecedzilem przez tetrę .W bardzo wysokiego garnka rozpuściłem 75 dag cukru w bardzo małej ilości wody. Po rozpuszceniu wlewałem wolno odcedzony sok. Ogrzałem i szumowałem , po odszumowaniu wlałem sok do słoja
i po ostygnięciu wlałem 2500 ml spirytusu i 250 ml wódki . Słój szczelnie zamknęłem. CDN
pozdrawiam
:-)CZES :uff:
korekta !!!

Przeglądam posty i przy moim włosy mi dęba stanęły
do soku wlałem 250 ml spirytusu a nie 2500

pozdrawiam i sorry
:-)CZES
Nastawiłam wino korzystając z Twojego przepisu. Na szczęście nie kierowałam się ilością spirytusu :big:
Zlewałam wczoraj ten likierek z samych płatków. W przepisie jest za mało soku z cytryny - na 1 litr dodałam jeszcze sok z prawie całej cytryny. Kolor ma boski po prostu - taki wiśniowo-brunatny. Zapach i smak też. W smaku jedynie uwypukliła się surowizna z płatków, ale mam nadzieję, że zniknie. Stoi sobie dalej. :sloik:

Teraz jest końcówka września i znowu zlewałam. Trzeba było znowu dokwasić. Nie wiem, gdzie ten sok cytrynowy znika :niewiem: Tej surowizny już nie czuć i na razie jest to najlepsza z moich nalewek w tym sezonie. :lol:

Sypnęło śniegiem, więc postanowiłam zabutelkować różyczki. Super naleweczka, nie za słodka (bo jak na likier to ma za mało cukru :big: ), lekko cierpka - jak najlepsze nadzienie do pączków :slinka:
płatki róż właśnie opadają, nic tylko zbierać i to bez szkody dla owoców nawet. Mycha, nie wiadomo jak tam nalewka Cześka na soku agrestowym? Przepis był taki ciekawy dość, miał dać znać o rezultatach i cisza. :niewiem:
Inspirując się tym przepisem nastawiłam wino z podobnych składników w tamtym roku i zapowiada się całkiem nieźle. A nalewka też by mnie interesowała, bo to, co różane jest po prostu bardzo dobre :slinka: Czesiek, odezwij się :wykrzyknik:
Czesiek był zniknął, no trudno, w każdym razie zebrałam torbę płatków z więdnących krzaków róż (swoją drogą, doprawdy nie rozumiem dlaczego to wzbudzało takie zainteresowanie wszystkich przechodzących :ysz: ) i zalałam bolsem z braku spirytusu. ( wg przepisu Agnieszki) Ponieważ płatki soku raczej nie puszczą, mam nadzieję, że nie wyjdzie słabizna. Cukier rozpuszczę bezpośrednio w nalewce już potem...

Edit - minęły dwie godziny i płatki całkiem straciły kolor, a zyskała go wódeczka. Niezłe tempo, normalnie F16?....:big:
ja dzisiaj na spacerze natrafilem na dzika roze wlasnie i nie moglem powstrzymac sie zeby nie oberwac pozostalych jeszcze platkow, z mysla o nalewce jakiejs (bo przeciez musi sie dac z tego cos zrobic ;) ) . Na rozach sie nie znam ale chyba to rugosa. Platki byly rozowe po wyladowaniu w spirytku szybko blakly jednak dodalem sok z cytryn i juz troche lepiej, (czytalem ten watek, w miedzyczasie obrywalem biale koncowki i wrzucalem platki do spirytusu) jednak i tak wyblakly znacznie. kolor spirytku moze jest lekko rozowy, albo swiatlo tak sie odbija. Jednak do wiśniowo-brunatnego daleko mu jeszcze ;) i zastanawiam sie czy te platki mozna do 95% spirytusu (bo w takim leza) czy jednak lepiej rozcienczyc? Bede robil wg pierwszego przepisu.

P.S. znalazlem jeszcze taki przepis:

Nalewka na płatkach róży

Składniki:
* ok. 0,7 l płatków dzikiej róży
* 1 l przegotowanej, gorącej wody
* 0,7 l płynnego miodu
* 0,5 l spirytusu

Ucieramy płatki dzikiej róży (najlepiej w moździerzu) i zalewamy gorącą wodą. Przelewamy miksturę do szczelnie zamkniętego naczynia i pozostawiamy do wystygnięcia. Następnie filtrujemy ją przez gazę lub płótno do garnka. Dodajemy miód i zagotowujemy cały czas mieszając, żeby się nie przypaliło! Gdy otrzymamy gęsty syrop, zestawiamy garnek z ognia i czekamy, aż wystygnie. Wtedy mieszamy go ze spirytusem i tak przygotowaną nalewkę rozlewamy do butelek. Szczelnie je zamykamy i odstawiamy na półtora miesiąca w ciemne miejsce.


Edit: zapach alkoholu skutecznie pokryl zapach rozy :( Mam nadzieje ze jednak spirytus nie jest za mocny i cos z tych platkow wyjdzie :(
Nadszedł czas otworzenia butelczyny z likierem z samych płatków - wzbudził ogólny zachwyt. Nie jest to likier (to nawet lepiej), jest dobrze zrównoważony i nie ma już posmaku surowizny. Kolor ma ładny, lekko przypalony, rewelacyjny zapach. Szkoda, że mało już jest kwitnącej róży, bo bym w tym roku na pewno jeszcze nastawiła :slinka:
Płatki róży wpół rozkwitłej obrać z żółtych końcówek napełnić nimi połowę butelki i zalać spirytusem. Pozostawić na miesiąc na słońcu lub w ciepłym miejscu. Po tym czasie zlać spirytus i zalać nim nową porcję płatkow róży, odstawić na 2 tygodnie. Przygotować syrop z 1 kg cukru na 1,2 litra przegotowanej wody, zagotować , zebrać szumowiny powstające podczas gotowania i ostudzić.
Zmieszać uzyskaną esensję różaną z syropem w stosunku 1 do 1 (50%) lub innym jeśli ktoś lubi słabsze trunki i odstawić w ciemne miejsce na kilka mięsięcy do sklarowania. Jeśli ktoś woli delikatniejszy zapach może przed zmieszaniem z syropem rozcieńczyć esensję spirytusem.
(bardzo stary przepis adaptowany do obecnej rzeczywistości)
Ehhh.... rugosa już gdzieniegdzie kwitnie a nawet opada. Zebrałam torbę i postanowiłam tym razem zrobić przynajmniej jedną nalewkę DOKŁADNIE według przepisu. ( Za AGNIESZKĄ - 1/2 KG płatków na litr spirytu)
Ja już pomijam fakt, że po GODZINIE obcinania białych końcówek uzyskałam 120 GRAM płatków, które ubite zajęły pół 3 litrowego słoja. Natomiast trudno pominąć to, że litr spirytusu absolutnie ich nie zakrył :|
A kiedy dorzucę brakujące 380 g, to już w ogóle kicha :glowa_w_mur:
Co robić? wstrząsać?

A tak na marginesie. Zbierałam nie bez powodu płatki w niedzielę o 7 rano, bowiem w zeszłym roku każdy, ale to każdy przechodzący (a większość mnie znała, przynajmniej z widzenia) pytał co robię.
Żeby od razu uciąć wnikliwe pytania Tequili :chytry: informuję uprzejmie, że:
Nie byłam ani nago, ani nawet nie w białym gieźle
Nie pląsałam wokół krzaków i nie śpiewałam starosłowiańskich pieśni obrzędowych
Nie wiłam wianków z rzeczonych róż przy recytacji monologu Ofelli z Hamleta
Nie miałam ani koszyczka ani spiczastego kapelusza a na ramieniu bynajmniej nie siedział mi kruk/sowa/czarny kot (niepotrzebne skreślić)
Owszem, ukułam się w palec ale zamiast zasnąć powiedziałam kilka brzydkich słów i to pod nosem....
Czego ci ludzie się czepiają?????
A czy z takich suszanych paczkow rozy mozna cos zrobic?
Zapach to ma wspanialy.
Stron: 1 2 3 4 5