Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: MOJA WINNICA w Mazowieckiem - Początek przygody
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Nie mam żadnego doświadczenia z uprawą winorosli i minimalne z robieniem wina. Niemniej bakcyl został połknięty i chciałbym kawałek ogrodu poświęcić na uprawę winorośli, przy okazji odgradzając część rekreacyjną działki od sadu (właśnie ścianą winorośli).

Plan mam taki: stworzenie stelaża pod wino z kilku drewnianych kantówek (co jakieś 3-4m kolejna kantówka) mocowanych do wbijanych w ziemię na ok. 75cm kotw i drutu rozciągniętego między tymi kantówkami. W sumie wyjdzie jakieś 20m "płotu" pod winorośl.

Ogród znajduje się na Mazowszu, około 70 km na północ od Warszawy więc warunki do uprawy winorośli z tych przeciętnych.

Mam na tym etapie dwa pytania:

- czy warto sadzić winorośl teraz jesienią czy wstrzymać się do wiosny? czy coś się zyskuje sadząc jesienią np. wiosną sadzonka będzie już ukorzeniona i szybciej "ruszy"? Większość wątków dotyczy sadzenia wionorośli wiosną i to mnie trochę zastanowiło...

- co sądzicie o wyborze winorośli Aurora (ok. 10 szt.) i Cascade (również 10 szt.)? Czy są odpowiednie jeśli chodzi o mrozoodporność - raczej nie planuję okrywania winorośli na zimę. Czy spełnią swoja rolę winogron uniwersalnych tzn. głównie na wino, ale czasami także do spontanicznego "skubnięcia"?

Będę wdzięczny za wszytskie rady. Pewnie nie uniknę błędów, ale chciałbym je dzięki waszym radom możliwie ograniczyć:D
Sadzenie winorośli zależy od tego czy masz już przygotowaną glebę. Jeśli tak to możesz sadzić jesienią z tym, że jesienią sadzimy sadzonki gołokorzeniowe a wiosną można też sadzonki z doniczek. Co do wybranych przez Ciebie odmian to mam mieszane odczucia.
Z Aurory wino jest, że tak powiem bezpłciowe. Cascade też nie powala tylko tyle, że jest prawie bezobsługowa. Ale coś za coś.
Jak chcesz więcej informacji to odwiedź zaprzyjaźnione forum
winogrona.org
Witamy w dziale uprawy. Wpisz lokalizację w profilu.

Aurora i Cascade... w tym roku wycinam. Może lepiej powinieneś pomyśleć o Regent.

Jeżeli chcesz posadzić 20 krzewów to raczej skupiłbym się na jednej odmianie.

W sadzeniu wiosennym chodzi o to, że w tym okresie dostępne są sadzonki z profesjonalnych szkółek, na podkładkach. Aby odpowiednio dobrać podkładkę, należy zrobić badania i dowiedzieć jaki masz rodzaj gleby.
Reasumując; teraz robisz badanie, nawozisz wg zaleceń. Zimą dzwonisz do sklepu z sadzonkami, ustalasz odmiany i podkładki. Wiosną sadzisz.

Taki sposób postępowania, z pewnością przyniesie wymierne korzyści.
Istnieją, oczywiście różne wariacje, takie jak; sadzonki na różnych podkładkach i potem wybieranie najlepszej czy kilka odmian i wybór tej, optymalnej - wszystko zależy od tego, na ile masz cierpliwości i zapału. I... na ile Ci go starczy.

PS VanKlomp mnie wyprzedził o kilka minut...

Zmieniłem tytuł Twojego wątku. Jak posadzisz krzewy, wymyśl nazwę winnicy...
Dziękuję za wszystkie rady.

Zastanawia mnie co piszecie o przygotowaniu ziemi - wyobrażałem sobie to tak, że do obiadu przygotiowuje ziemię, a po obiedzie sadzę winorośl:)

Chciałem skorzystać z tej instrukcji:

Na dno wykopanego rowu lub dołka wsypujemy 20 cm co najmniej 2-letniego obornika. Należy unikać świeżego obornika, który zawiera zbyt dużo azotu, a procesy jego rozkładu powodują przemieszczanie się ziemi w rowie. Może to prowadzić do uszkodzeń młodych korzonków krzewów w pierwszym roku po posadzeniu. Gdy nie mamy obornika, można go zastąpić dobrze przefermentowanym kompostem.Obornik (lub kompost) przysypujemy wierzchnią warstwą ziemi bogatej w próchnicę tak, by pozostało nam miejsce na rowek lub dołek głęboki na 15 cm.Winorośl nie lubi kwaśnej ziemi, a zazwyczaj ziemia na naszych działkach i w ogrodach przydomowych jest lekko zakwaszona. Aby winorośl dobrze rosła, zakwaszaną glebę należy odkwasić. Na świeżo wsypaną ziemię w wykopanym rowie lub dołku na 1 krzew sypiemy garść kredy (najlepiej czystej malarskiej bez kleju). Kreda malarska nie zawiera zanieczyszczeń i nie uszkadza korzeni tak jak wapno, a jednocześnie szybko działa. Dopiero na tak przygotowanych stanowiskach sadzimy sadzonki.

Zródło powyższego: http://www.winorosl.pl/artykuly/79-porad...jcych.html

Z tego co piszecie sprawa jest bardziej skomplikowana więc jeszcze trochę muszę się doinformować:D

Regent? Z tego co czytam to słabo nadaje się do skubnięcia z krzaka, bo podobno są niesmaczne. Choć zawsze mogę posadzić kilka krzaków deserowych, a te przerobowe dobrać pod kątem wina.

Przygotowanie gleby teraz, będzie procentować w przyszłości.
Sadząc jesienią nic nie zyskasz. Zarówno sadzonki posadzone teraz, jak i wiosną, w przyszłym sezonie należy skrócić na dwa pąki. Zdarzają się oczywiście takie, z których w pierwszym roku można uformować pień i ramię ale tu trzeba być bardzo ostrożnym.

W tym roku spotkałem się z opinią właściciela sporej winnicy dotyczącą zaprawiania dołków obornikiem czy kompostem; to błąd taktyczny.
Winorośl, przez pierwsze lata ma mieć ciężko. Z obornikiem, nie wykształca w odpowiedni sposób systemu korzeniowego i "przyzwyczaja" się do zbyt dobrej - nienaturalnej dla danego siedliska gleby.
Ja w każdym razie obornika przy sadzeniu nie będę już dawał. Oczywiście, inną sprawą jest zapewnienie odpowiedniego poziomu makroelementów i PH.

Napisałem o Regencie, głównie pod kątem przerobu. Jasne, że kilka deserówek nie zaszkodzi.
Regent do jedzenia nie jest gorszy niż cascade - raczej lepszy, choć oczywiście pojawia się wówczas problem okrywania na zimę.
A z jasnych możesz zamiast Aurory wsadzić Kristaly. Jest wczesna, w zasadzie bezobsługowa a dużo smaczniejsza.
Planując amatorskie nasadzenie 20 krzewów rozważyłbym posadzenie sadzonek na własnych korzeniach. Wszystkie przerobówki mam na własnych korzeniach, w trudnych warunkach glebowych i co roku jakieś amatorskie winka z nich mam. Nie rezygnowałbym również z obornika pod korzeń. Argumentacja, że sadzonka ma mieć w początkowym okresie ciężko zupełnie do mnie nie trafia. Nie sądzę aby niewielka ilość obornika zastosowana przy sadzeniu wpływała negatywnie na rozwój systemu korzeniowego. To chyba mocno przesadzona i niczym nie uzasadniona teoria. Jedyne czego nie powinno się stosować to częste i obfite podlewanie. Stały, wysoki poziom wilgotności gleby "rozleniwia" sadzonki. W takich warunkach sadzonka ukorzenia się w warstwie podpowierzchniowej i nie rozbudowuje systemu korzeniowego, w poszukiwaniu wilgoci w głębszych warstwach ziemi. Co do odmian. To gdybym dzisiaj miał posadzić 20 krzewów jasnych to byłyby to Kristaly i Solaris . Ciemne to Regent i Rondo
Kapitanie, moje odczucia są jednak, zgoła odmienne.
Objętość obornika to około 3375 cm3 (15cmx15cmx15cm), natomiast objętość bryły korzeniowej kilkuletniego krzewu to prawdopodobnie kilka metrów sześciennych w tym, kilka metrów "w dół". Jaki wpływ na ową bryłę może mieć te 0,003 m3, na przestrzeni lat? Według mnie - jedynie negatywną.

Oczywiście w aspekcie jednego czy nawet dwóch sezonów wpływ "zaprawienia" dołka będzie korzystny ale z biegiem czasu, korzenie "pójdą" dalej i w końcu trafią na glebę zgodną z warunkami siedliska.
To tak jakby dowodzić szkodliwości karmienia niemowlęcia mlekiem matki, z uwagi na to, że w dorosłym życiu będzie już jadło tylko kiełbasę.
Maciek ale to chodzi o te 2 lata kluczowe dla wzrostu sadzonki. Zgadzam się z Piotrem. To jak mleko matki. Co z tego, że potem będzie żarł kiełbasę ( czyt. nawozy sztuczne)
Ja bym jednak, nie porównywał ssaków do roślin...

Spotkałem się z kilkoma opiniami mówiącymi, że winorośl daje tym lepsze owoce im w trudniejszych warunkach przyjdzie jej rosnąć. Trzeba wziąć pod uwagę, że jej genealogia wywodzi się z raczej nieurodzajnych terenów Azji.

Ponadto pytanie brzmi; czy plantatorzy i profesjonalne firmy stosują obornik w trakcie nasadzeń? Nie słyszałem o tym.
Jak by na to nie patrzeć, forsowanie poglądu o szkodliwym oddziaływaniu obornika na glebę jest mocno kontrowersyjne. Jestem absolwentem AR (teraz UP) i mnie uczono inaczej.
(26-09-2014, 11:33)maciek19660714 napisał(a): [ -> ]...
Spotkałem się z kilkoma opiniami mówiącymi, że winorośl daje tym lepsze owoce im w trudniejszych warunkach przyjdzie jej rosnąć.
To tylko pozostałości po Rzymie. Bo gdy w Rzymie zabrakło pszenicy na wojnie, to cezar zabronił sadzenia winnic na glebach pszenicznych.
Winnice zaczęto więc sadzić na glebach jałowych, częto w górach, tam gdzie pszenica nie miała szans. Aby zwiększyć wydajnośc takiej winnicy sadzono gęsto nawet ponad 10 tys krzewów na hektar. I taki pogląd trwał kilkanaście wieków, bo i wydajność pszenicy z hektara była wtedy mała.Ale już od dłuższego czasu gdy wydajność zbóż z hektara bardzo wzrosła , pozostaje więcej zasobniejszych gleb pod winnice.
Poparrz tylko na sąsiednim forum na zdjęcia gron u RobertaR
Uprawa na glebie I do III klasy bonitacyjnej.
Cytat:Ponadto pytanie brzmi; czy plantatorzy i profesjonalne firmy stosują obornik w trakcie nasadzeń? Nie słyszałem o tym.
Nie stosują w dołki , bo to zbyt wiele pracy i koszty, ale stosują obornik na całą powierzcnię przyszłej winnicy.
(P)
My sobie tak tu gadamy i dyskutujemy, ale zaśmiecamy wątek.
Może i dyskusja ciekawa , ale to nie w tym wątku raczej ?
Nie wiem?
Dwa lata temu sadziłem zgodnie z panującą instrukcją zaprawiając dołki obornikiem,ale niestety na część sadzonek zwyczajnie mi go brakło. Jak do tej pory wszystkie krzewy rosną jednakowo, nie zaobserwowałem różnic.:niewiem:
Kapitanie, ja nic tu nie forsuję. Podałem tylko temat pod dyskusję.

Nie ulega wątpliwości, że zaprawianie dołków to paradygmat. Zastanawiam się jednak czy poprawny. Ja do swoich dołków, także wcześniej dodawałem kompost ale dodatkowo, sypałem piach i żwir pod korzenie.

Opinia, którą przedstawiłem wyżej to opinia właściciela dużej winnicy, po enologii, który zatrudnia u siebie profesjonalnego niemieckiego enologa. Podkreślam, że nie dotyczy ona corocznych zabiegów agrotechnicznych.

Gleba we Włoszech (nawet ta pod uprawę pszenicy) oraz jakość włoskiego wina to dobry przykład, przemawiający jednak, moim zdaniem za korzyściami wynikającymi z prowadzenia winorośli w trudnych warunkach. Trudnych, oczywiście z punktu widzenia gleby w Polsce...

Tematy autorskie o prowadzeniu winnicy, zostały utworzone po to by dyskutować w nich o uprawie. Gdyby jednak właściciel uznał, że dana dyskusja "zaśmieca" mu temat może poprosić o przeniesienie.
(26-09-2014, 14:37)franekk napisał(a): [ -> ]Dwa lata temu sadziłem zgodnie z panującą instrukcją zaprawiając dołki obornikiem,ale niestety na część sadzonek zwyczajnie mi go brakło. Jak do tej pory wszystkie krzewy rosną jednakowo, nie zaobserwowałem różnic.:niewiem:
To nie żaden dowód, bo nie napisałeś w jak zasobną glebę sadziłeś krzewy. Przy zasobnej glebie nie trzeba zaprawiać dołków.

Przy ubogiej glebie nie zaszkodzi zaprawić dołki obornikiem lub kompostem.
W dużych hektarowych nasadzeniach przed założeniem winnicy lub sadu, przyorywany jest obornik a gdy go brak w ostateczności poplony.A dołki pod krzewy wierci się świdrem, bo tak praktyczniej.
[sadownik i szkólkarz]
W amatorskich nasadzeniach przy kilku lub kilkudziesięciu nawet krzewach, praktyczniej jest zaprawiać dołki, bo mniej strat obornika lub kompostu. W pierwszym a nawet drugim roku uprawy krzewy i tak nie są w stanie wykorzystać całego obornika rozrzuconego po całej winnicy, ze względu na niedostateczny jeszcze rozwój korzeni.
A w 3cim roku uprawy gdy korzenie już są duże tego obornika już nie ma.Chwasty miały co jeść.
(P)
Hej, nie spodziewałem się tak ciekawej dyskusji:)

Czytam wszystko z zainteresowaniem. W weekend pobrałem próbki ziemi do badania (warstwa orna i podorna) - dziś wysłałem do badania.

Jak będę miał wyniki to wrócę do was z prośbą o komentarz do zaleceń nawozowych jakie dostanę.

Czytam trochę zaprzyjaźnione portale szukając sadzonek idealnych do moich potrzeb i na dzień dzisiejszy mam takich faworytów:

Einset bezpestkowe jako deserowe.

Z jasnych przerobowych albo Aurora, albo Jutrzenka, albo Kristaly.

Z czerwonych przerobowych Marszałek Foch lub Leon Millot.

Kierowałem się kryterium dużej mrozoodporności (nie wiem czy będę konsekwentny w okrywaniu i czy zawsze zdąże z okryciem przed mrozem) oraz smakiem - na razie muszę opierać się na tym co smakuje innym:)

Jak ktoś miałby ochotę skomentować moje typy, to będę wdzięczny.
Z Jutrzenki solo nie zrobisz pijalnego wina ma za mocny aromat. Praktykuje się dodatek Jutrzenki do białego wina w ilości 10-20%.
Z tej trójki zdecydowanie Kristaly. Może służyć też jako deserowa.
Co do deserowej to nie wiem czy Ci będzie smakować. Ma lekki posmak labrusca a nie wszyscy to tolerują.
Czerwone mogą być. Spełniając pewne warunki można zrobić z nich pijalne wino chociaż nie jest powalające.
A ja dziś odebrałem wyniki badania próbek gleby.

Odczyn lekko kwaśny, Ph ok. 6.1. Fosfor, potas, magnez w warstwie ornej na poziomie średnim, w warstwie podornej na poziomie wysokim.

Na jesieni zrobię nawożenie: wapnowanie + nawożenie magnezowe Dolomitem oraz nawożenie fosforowe i potasowe. Na wiosnę czeka mnie nawożenie azotowe i można sadzić winorośl:)

Czy macie jakieś rady co do nawozów? Są gotowe mieszanki nawozów do winorośli, ale w wysokich cenach. Pewnie lepiej używać nawozów ogólnorolniczych. Jakich nawozów/mieszanek używacie?

Jaką przerwę między wapnowaniem i nawożeniem fosforowo-potasowym zastosować? W zaleceniach nawozowych nic o tym nie ma.