Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Wino z derenia - problem?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Na wstępie chciałem się przywitać w tak dostojnym gronie, jednocześnie chciałem przeprosić ponieważ jestem trochę w gorącej wodzie kąpany. Za szybko chcę wyników :glupek: .

Pierwsze wino w życiu (jako że miałem dereń pod nosem to padło na niego) :

4 kg owoców (myty i parzony)
6 l wody
3 kg cukru.

Drożdże Fermivin PDM.
(Posiadam baniak 35 l ale w chwili obecnej siedzi w nim ryżowo rodzynkowe)
Dereń w wiadrze robiłem (Nie krzyczeć na mnie tylko proszę).
A więc tak.
13.09.2014

Owoce zgniotłem na miazgę (oczywiście pestki nie ruszone)
Wrzuciłem to miazgę do wiadra zalałem 2,5 l wody dodałem 1,5 kg cukru drożdże i pożywkę. (Naiwny pomyślałem, że wstawię bez pomiarów bo nie miałem jak dostać cukromierza). Coś tam zaczęło fermentować i po tygodniu wycisnąłem sok, wyciągnąłem pestki i do wiadra. Dodałem 1 kg cukru w 1 l wody (Także nie mierzyłem co to za sok, zmądrzałem jakiś tydzień później).
Słabo coś sok fermentował, w rurce 2 razy bulgotnęło na 1 min. To przy okazji gdzieś tam w markecie namierzyłem cukromierz. Pomiar wyniósł 22.09 26 blg. Dolałem wody z sokiem z malin (aby nie rozwodnić) 1,5 l (14 blg), pomiar po zabiegach ok 22 bgl. Zaczęła się fermentacja burzliwa która trwała tak jakiś tydzień. 27.09 praktycznie ustała więc zmierzyłem zawartość cukru i okazało się, że ma 12 blg. Po 2 dniach też pomiar wskazywał 12 blg. Spróbowałem, w smaku mocno owocowe, w sumie mocne i musujące wino. dolałem do wiadra jeszcze 1 l wody (pomysł nie wydawał się zły, obniżając liczbę liczbę % zmusiłbym drożdże do pracy, a że w smaku winko było jak soczek ...). 15.10 zlałem znad osadu bo osad był na jakieś 3-4 cm (pewnie martwe drożdże) pomiar pokazał 10 blg. 20.10 sprawdziłem i także 10 blg. I w dodatku musujące. zacząłem mieszać wiadrem i niby coś tam się tego co2 ulatniało i ulatnia bo mieszałem prawie codziennie. Dziś mamy 26.10 blg na poziomie 10. Procentów ma trochę bo w język szczypie. Stoi w piwnicy praktycznie wyklarowane. Tylko cholera musuje. Ktoś wie co można z tym zrobić? Już mam dosyć własnych eksperymentów a szkoda mi coś popsuć.
Albo zostawię jeszcze na miesiąc może więcej i zobaczę co będzie, albo dodam wody aby się procentów pozbyć (w smaku mocno dereniowe - jakby tylko nie musowało to już by go pewnie nie było). Proszę o sugestie.
No,no, że dereń jest winoroślą nie wiedziałem.:D Człowiek uczy się całe życie.
Eru, zostaw go po prostu. Zatkaj rurką i odczep się od niego. Nie na miesiąc, na rok przynajmniej.
Moje dereniowe po roku było wciąż byle jakie, za to po dwóch latach - a może i dłużej? - okazało się ambrozją.
Ofc, raz na kilka miesięcy kontroluj i zlewaj znad osadu, ale już niczego nie dolewaj.
Jeśli koniecznie świerzbią Cię paluszki, możesz spróbować klasycznego restartu, ale mnie by się nie chciało, zwłaszcza, że nie masz pojęcia, ile jest tam procent.
Btw - jak nie miałeś cukromierza, to mogłeś chociaż spróbować, zanim rozpocząłeś manewry z cukrem.
Winoroślą nie jest, jeżeli gdzieś tak wskazałem to przepraszam.

Myślałem o spróbowaniu ale jako, że to pierwsze to wiesz... nie miałem jak nawet porównać.
I chyba tak zrobię jak mówisz, zostawię i tyle.

Z czasem straci CO2?
Powinno.
Pierwsze, czy nie, ale chyba rozróżniasz mniej więcej słodkie od niesłodkiego? Tym się trzeba było kierować.
Zapamiętam na przyszłość (w razie czego) i dzięki za odpowiedź.