Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Mirabelka (Ałycza) - technologia dla zapracowanych
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam wszystkich.

W sierpniu zderzyłem się z klęską urodzaju pod postacią dużej ilości owoców na 40-letniej żółtej mirabelce. Żal było się dać dobru zmarnować, postanowiłem przypomnieć sobie dokonania rodziców i dziadków z czasów PRL i przerobić nadwyżkę na wino.

Pierwszym problemem była duża ilość (12 kg) dobrze dojrzałych owoców w niedzielny wieczór- na pewno nie wytrzymałyby kilku dni leżakowania.
Drugim- brak czasu na pilnowanie nastawu.

Zdecydowałem się na najprostszą i wręcz prymitywną technologię: stary balon na wino o pojemności ok 50 litrów, zamknięty korkiem z rurką fermentacyjną. Do środka poszło 12 kg mirabelek, 4 kg cukru i woda "q.s" - czyli nalana "na oko" jakieś 3-4 cm powyżej miejsca, w którym balon się zwęża. Ze względu na brak czasu była to zwyczajna kranówka (na szczęście w moim mieście jest to woda ze studni głębinowych, nie z rzeki). Odpuściłem sobie też obróbkę owoców i wrzuciłem je całe do balonu. Drożdże również były naturalne. :) Krótko mówiąc złamałem chyba wszystkie zasady przygotowania porządnego wina.

Burzliwa fermentacja zaczęła się następnego dnia, trwała jakieś 2 tygodnie, po czym zaczęła hamować. Wino pracowało jeszcze w pierwszej połowie grudnia, potem zaczęło się samo ładnie klarować i w zeszłym tygodniu dojrzało do spuszczenia.

Efekt jest dość interesujący: wino wyszło wytrawne, mocne (alkoholomierzem 12%, w praktyce coś koło 14-16%) z wyczuwalnym kwaskowym smakiem (trochę jak nalewka z pigwy lub cytrynówka). Aromat mirabelki dość intensywny, ale mnie osobiście nie przeszkadza.


Zalety technologii:
1. Minimalny wkład pracy, ograniczający się do przygotowania nastawu i uzupełniania wody w rurce fermentacyjnej.
2. Minimalne ryzyko zaoctowania nastawu- cały układ nie ma dostępu do tlenu
3. Technologia bardzo bezpieczna- korek umieszczony luźno, uszczelniony plasteliną, nawet w razie zatkania rurki układ pracuje pod bardzo niskim ciśnieniem. Jednocześnie duża rezerwa objętości w balonie.

Wady:
1. Wino niespodzianka- nie ma możliwości kontrolowania fermentacji. Do otwarcia zestawu nie wiadomo, co wyjdzie (czy słodkie, czy wytrawne, o jakiej mocy i czy całość nie będzie nadawała się jedynie do destylacji).

PS. Ktoś może zapytać, czemu całość nastawiłem na dzikich drożdżach:
1. Nie miałem czasu biegać za szlachetnymi ani zamawiać ich przez internet (owoce nie wytrzymałyby tak długo)
2. Drożdże szlachetne są sprawdzone przy winie z winogron, nie ma dowodu, że tak samo sprawdzą się przy mirabelce. Jeśli nawet dadzą odpowiednią moc, to niekoniecznie odpowiedni smak.
(12-01-2015, 21:53)AlojzyFrak napisał(a): [ -> ]wino wyszło wytrawne, mocne (alkoholomierzem 12%, w praktyce coś koło 14-16%)
minimalne ryzyko zaoctowania nastawu- cały układ nie ma dostępu do tlenu
Technologia bardzo bezpieczna- korek umieszczony luźno, uszczelniony plasteliną, nawet w razie zatkania rurki układ pracuje pod bardzo niskim ciśnieniem
Wino niespodzianka- nie ma możliwości kontrolowania fermentacji.
Drożdże szlachetne są sprawdzone przy winie z winogron, nie ma dowodu, że tak samo sprawdzą się przy mirabelce.

Same głupoty albo wierzenia ludowe.

Zibi

14-16 % na dzikich drożdżach?
Ja do wina z żółtych mirabelek po 2 tygodniach dałem z 1/2 litra aronii dla kolorku (był nijaki) i dla poprawy smaku). Wino niezłe, ale w porównaniu z jeżynowym nie ma żadnych szans.
Popieram Zbyszku Twoje słowa. Bzdury i to na dodatek szkodliwe.
Nie promuję tej technologii, bo wino-niespodzianka nie jest profesjonalne, a efekt niepewny.
Opisuję jako ciekawostkę. Kto chce, niech spróbuje. Kto nie chce- próbować nie musi. Jedyna zaleta- to metoda prosta do bólu i dostępna dla każdego.

Drożdże dały tyle procent, ile dały. Bez badania mikrobiologicznego nie wiadomo, jaki szczep się zadomowił na owocach. Alkoholomierz pokazał 12%, ale w przypadku wina jest przecież dość zawodny. Sądzę, że moc jest o 2-3 punkty procentowe większa.

Jeśli moderator uzna to za zasadne, można przenieść wątek do "eksperymentów".

Zibi

Nie wyobrażam sobie nie kontrolowania procesu tworzenia wina. Generalnie opieram się na smaku i dlatego przy szybkiej fermentacji kontroluje go nawet co tydzień. Nawet dzikie drożdże mogą dość szybko przerobić dość słodkie wino na cierpkie i lepiej na czas go dosłodzić żeby sprawy nie zaszły za daleko w niepożądanym kierunku.
W kuchni można coś przyprawić intuicyjnie, ale wino to coś żywego.
(12-01-2015, 21:53)AlojzyFrak napisał(a): [ -> ]Witam wszystkich.

Wszystko cacy, ale zły dział!
Krotochwile
Hyde Park
Tam to przenieść!