Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Ratafia - poniosło mnie
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam,
Jakieś pół roku temu postanowiłem nie marnować owoców, które już raz zostały użyte do produkcji nalewki. Wrzuciłem wszystko co miałem (z 2kg śliwek, niecały kilogram derenia, kilogram wiśni, kilo pigwowca, pare słoiczków malin w cukrze, rodzynki, suszone śliwki i bóg jeden wie co jeszcze) do słoja 13l i zalałem w odpowiednich proporcjach alkoholem 70%. Pare dni temu przepuściłem wszystko przez sokowirówke i otrzymałem niecałe 6l nalewki ok. 40%.
Problem tkwi w tym że w ferworze walki wrzuciłem tam też owoce z kompotu z suszek...
Wszystko ładnie pięknie, tylko że ta cudowna ratafia z odzysku wali wędzoną śliwką na kilometr!!!
Pytanie do Was - czy da się coś z tym zrobić? Jeśli nie to bede kombinował w kierunku modyfikacji tej nalewki w świąteczną bożonarodzeniową dodatkiem paru rozgrzewających przypraw. Nic więcej nie przychodzi mi do głowy..
Przyprawy rozgrzewające to bardzo obiecujący pomysł. Ja bym spróbował z zestawem przypraw jak do krupniku wyborowego lub żmudzkiego z naszego forum.
Takie rozwiązanie może się świetnie komponować z tym co z grilla "spadnie".
Jest jeszcze rozwiązanie termiczne tego problemu, ale masz ciekawą bazę do eksperymentów więc próbuj, bo jakbyś chciał celowo taki efekt uzyskać to by się mogło nie udać jak to często w życiu bywa ;)
Wędzenie śliwek to dla mnie najgorsze co możliwe. Z pysznego owocu robi się gó..o. Jeść się tego nie da ani pić.
A suszone są pyszne, ale nie w dymie.

Co do nalewki - nie do uratowania raczej. Jak nie tolerujesz tego smaku, to dupa. Zostaw na rozdanie albo oddaj komuś do destylacj.
Spróbuj delikatnie węglem aktywnym potraktować, ale taka "ciężka" metoda może w sposób nieprzewidywalny wpłynąć na smak, aromat i kolor produktu.
Goździki i cynamon + trochę wanilii.
Tylko nie przesadź z ich ilością. Zrób najpierw próbę na 100 - 200 ml tej nalewki.
Jak będzie smakowało, to dosmaczysz resztę.
Z pewnością wpłynie na smak, kolor itd ale żeby akurat węgiel selektywnie "pobrał" aromaty i posmak śliwek to niestety nie ma szans. Zatem skoro teraz śliwka się wybija to i później będzie. Ja bym to też gdzieś przedestylował.
Dzięki wszystkim za wskazówki, powiem Wam, że jak postało chwile (3 miesiąc leci) to ten aromat jakby się ustabilizował i już nie chcę tego tworu wyrzucić przez okno :] Zapewne posłucham Drajli - za wyjątkiem wanilii, której jest już tam sporo i to dobrej - wpadła przy okazji mojej chluby - śliwkówki.
Dorzucę zapewne trochę soku z cytryny - rada mojej matki, ponoć tak się robiło w celu złagodzenia dymu w kompocie z suszek :)
Jak się coś zmieni - na pewno dam znać. Pozdrawiam.

PS. destylacja zawsze może poczekać jako koło ratunkowe.
(13-04-2015, 16:40)Zbyszek T napisał(a): [ -> ]Wędzenie śliwek to dla mnie najgorsze co możliwe. Z pysznego owocu robi się gó..o. Jeść się tego nie da ani pić.
A suszone są pyszne, ale nie w dymie.


Howgh! :D
Sok z cytryny (u mnie 2 dość duże cytryny na 5l nalewki) daje bardzo dobry rezultat. Pozostało może z 20% wędzonego aromatu w mojej nalewce, to mało, ale skoro jest nadal obecny to zastosowałem się do rad i wrzuciłem cynamon (kilka centymetrów, ale w lnianym woreczku, aby wyciągnąć kiedy będzie trzeba bez dodatkowego filtrowania, sprawdzam co 2-3 dni).
Wanilii było już dość czuć, ze względu na duży dodatek śliwkówki z wanilią w tej ratafii. Goździki olałem - nie znosze ich zapachu :]
Pozdrawiam, historia nalewki świątecznej zakończyła się naprawdę nieźle, temat do zamknięcia.