Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Nalewka z rokitnika
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11
Kilka dni temu nastawiłem rokitnik wg przepisu z pierwszego postu... Dam znać co z tego wyjdzie...

P.S. Szybko zabierać się za zbiory - u mnie rokitnik już się wybiela :(
Trzeba przemrozic owoce przed nastawieniem czy nie? Czytałam, że po przemarznięciu stają się słodkie. Czy ktoś wie jak to z tym jest?
Ja wiem czy słodsze... Przemroziłem 3 dni bo zbierałem sukcesywnie (szlag człowieka może trafić zanim się nazbiera troche tego ustrojstwa...) i nie zauważyłem różnicy... Nawet powiedziałbym, że bardziej odczuwałem kwasowość (może dlatego że była rozmrożona ale zimna a w niskich temp mniej odczuwamy słodycz?!)

Pozdrawiam
Tegoroczny rokitnik wygląda tak - czas mu już będzie na zlewanie ...
Moja rokitnikówka ma dwa lata. Wydaje mi się, że palony posmaczek lekko się zmniejszył i teraz bardziej mi smakuje. Jednakowoż niektórzy moi znajomi nie zagustowali w jej smaku, więc zdania na jej temat są mocno podzielone. Ja w każdym razie jeszcze raz ją nastawię, raczej bez zmian w przepisie i na pewno poddam dłuuugiemu leżakowaniu.
Trzeba by ją szerzej zdegustować - tylko żeby się nie zdegustować ... ;)
Jejku, Small
to jest jedna z najlepszych nalewek. Musi byc jednak mocno dosłodzona.
Ja dodałem trochę kory cynamonu i parę goździków.
No i długo się klaruje, a ten osad na dnie najlepiej zdekantowac.
Dzięki, dobra rada.
Miód czy cukier ? Jak mocno ?
A z tym zde-gustowaniem to się przystawiałem do Mychowej nalewki :diabelek: może ma zaduuużo ? :diabelek:
Robiłem wg takich proporcji:

Składniki:
1 kg owoców rokitnika
1 kg cukru
1,5 l alkohol 70%
Maceracja przez 2 miesiące.
To będę dosładzał ... dałem 1 szklankę cukru na 0,8 kilograma owoców. Czas też już zlewać.
Wczoraj moja Połowa wymyśliła bardo dobrą wersję rokitnikówki - rozcieńczył ją z wódką w proporcji ok. 1/4 rokitnikówki i reszta wódki. Wyszłedł prawie wytrawny, pozbawiony kwasowości, ale aromatyczny napitek. Bardzo mi smakował. Palony posmaczek w wersji "light" nadawał mu w tle charakter ni to whisky ni to koniaku.
Zlana, owoce zasypane cukrem oddają w ciepłocie zawartość wnętrza ku uciesze mej i Przyszłych Degustujących :podstep: Dekantacja ładnie postępuje, na dnie butli ok 2 cm pomarańczowo-żółtawego osadu, na powierzchni lekkie plamki, zapach raczej nie bardzo ... Pożywiom - uwidim. Dalej czekam, aż się z owoców wytopi, będziem łączyć.
Moja nalewka ma 3 miesiące i narazie wręcz "capi" :D U mnie brak osadu na dnie - jest na powierzchni :)
Cytat:Wysłane przez Mycha
Moja rokitnikówka ma dwa lata. Wydaje mi się, że palony posmaczek lekko się zmniejszył ....

Mysia, jeżeli nalewkę z rokitnika robiłaś tnąc w pył owocki razem z pestkami (Basia BiP, której nalewkę próbowałem zeznała, że tak doradzałaś) to zaiste zapach jest zaskakujący (ujmując opis delikatnymi słowy).

Nasza (WiS'owska) nalewka jest rewe i my nie wiemy, co to problem z klarowaniem, jeśli o tę nalewkę chodzi. Jak dotrzemy do domku, wyjaśnię przepis. :helo:

Co do "capienia", to chyba jakiś błąd w przepisie. Nasze wszystkie wersje (kolejne edycje) zawsze pachną. :fajka:
Moja rokitnikowa (na zdjęciu w środku), co prawda jeszcze młoda ale przyjemnie pachnie. Może to sprawa surowca. Ja dzięki uprzejmości Sławka dostałem owoce znad morza, gdzie jak wiadomo jest to naturalne miejsce występowania rokitnika w Polsce i gdzie uzyskuje on prawdopodobnie najlepsze walory. Może tu jest "pies pogrzebany"? Przecież jak wiadomo zioła środziemnomorskie (oregano, piołun itp) jeśli chodzi o smak i zapach, zaw. składników mają się nijak do tych uprawianych w klimacie kontynentalnym.
edit:"doczytałem" tu ,że krzewy rokitnika rosnące w Polsce na wybrzeżu Bałtyku, i te rosnące na Syberii należą do dwóch różnych podgatunków, a z kolei wszystkie odmiany uprawiane (te ozdobne) wyhodowano na bazie podgatunku syberyjskiego.
Ja owoce wyciskałam w prasie, więc raczej te twarde pestki niewiele się pogniotły. Nie narzekam na zapach mojej rokitnikówki, mówię tylko, że ma lekki posmak spalonego papieru w tle, ale w większym rozcieńczeniu (np. wódką 1:4) zamienia się on w zaletę, gdyż nadaje rokitnikówce charakter koniaku.
Kolejna dekantacja, cholera mnie wzięła - tuż przy dnie rurka się zagięła ku górze, straciłem :glupek: ze 2 cm nalewu. Jestem jednak do tej rurki sentymentalnie bardzo przywiązany, jakoś dziś nie mogę podłączyć jej do szklanej prostej (co znacznie ułatwia ściąganie), dzień jakiś taki po... senny no po prostu jest, no ... Za tydzień połączę z syropem owockowym - ładnie w słoiku owoce oddają sporo cieczy. Smak w chwili obecnej "nie podchodzi", gorzkawy jakiś. Trza pozytywnie jednakowoż myśleć :o
Tak apetycznie piszecie,że w tym roku ,jak dostanę gdzieś te owocki to zrobię tą naleweczkę. Wnecie przeczytałem ,że rokitnik nazywany bywa syberyjskim ananasem.Pozdrawiam .drajla
Ponieważ ten rok to u mnie rok syropów i nalewek zdrowotnych, to planuje "podejść" do rokitnika.
Taak wiem, wszystkie nalewki są zdrowotne, ale ja mam na myśli te lekko niszowe czyli mniszkowa, pokrzywowa, sosnowa, kwiatowo-czarno-bzowa, no i czas się zbliża na rokitnik.

Poniewaz doczytałam się o kłopotliwości zbierania owoców, czy macie opracowaną jakąś najbardziej efektywną metodę zbioru owoców?
Płachta pod krzew i trząchać.
Faktycznie owoce rokkitnika bardzo, bardzo wolno się zbiera.
Potoczna nazwa oblepicha doskonale do tego owocu pasuje.
Zaraz zaczynam robić z niego naleweczkę. Owocki leżały 7 dni
w zamrażalniku i mam nadzieję ,że wystarczająco przemarzły.
Miałem 1,200 kg rokitnika i dałem 1,200 kg cukru . Czy wystarczy na tą ilość 0,75 l spirytusu 95%
i 0,75 l wódki 40% ? Czy powinno być któregoś alkoholu więcej?
Proszę o podpowiedż.
Pozdrawiam-drajla
Uszanowanie dla tych , którzy porywają się na tę nalewkę. Ze względu oczywiście na morderczą czynność zrywania owoców. Ja mam na swojej działce rokitnika i tylko raz poświęciłam swoje ręce na zerwanie 2 kg surowca. Pomimo, że mi bardzo smakuje wspomnienie pokłótych palców przy zrywaniu owoców skutecznie mnie od tej czynności odwodzi.
p o k ł u t y c h :big:

Drajla, wg moich obliczeń i przy założeniu, że z kilograma rokitnika uzyskasz maksymalną ilość soku, czyli 800 ml, wyszło mi, że Twoja nalewka będzie miała ok. 32% alkoholu i będzie prawie likierem. Jeśli nie wyciśniesz z rokitnika aż tyle soku albo część wódki zastąpisz spirytusem, będzie mocniejsza.
Nalewka z rokitnika musi być mocno słodka, bo inaczej to straszny kwas, nie da się tego wypić. Ale dodał bym 200-300 ml alkoholu 40-50%
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11