Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Nalewka z rokitnika
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11
Pozostały rokitnik po zlaniu nalewki (swieżego było 3,5kg) mocno ugniotłem, dodałem 1 kg cukru, 0,7l spirytusu i 0,7 l wódki 40%.
Zastanawiam się tylko jak długo ten nastaw trzymać?
Hi.
Dzisiaj w lesie odkryłem nie duży busz rokitnika , mnóstwo pięknych owoców na krzakach.
Nalewki na rokitniku nie robiłem,jutro udam się na zbór i poczynię zacny trunek jak w temacie.
Przyjemnego zbierania i udanej naleweczki życzę.Oj,oj to zbieranie.
Na mazurach były już przymrozki. Po zbiorze napisz w jakim stanie były owocki?
Czy rozpadały się przy zbieraniu?
Cytat:Wysłane przez drajla
Przyjemnego zbierania ...

Czy rozpadały się przy zbieraniu?

Nie wiem jak gdzie indziej ale u nas już trzy tygodnie temu nie dało się zbierać owoców rokitnika, przy próbie zerwania pękały pod palcami, a ogonki to się tak mocno trzymają i są za krótkie aby uchwycić tylko za ogonek. Zapach takich owoców które pękają pod nieznacznym naciskiem nie jest zbyt przyjemny. Owoców jest mnóstwo, ale niedostępnych, a te które są dostępne nie dają się zrywać!
Może gdyby mróz przyszedł to można by coś zdziałać, tylko jak takie wymyć, a brudu na nich wiele, ale na razie to klapa, zamiast zimy deszcz i dodatnie temperatury!
Właśnie zaczekam na przymrozek ze zborem owocków.
Jest ich w bród.
Ostatnie siedem postów plus mój do wywalenia :kwasny:
Co to wątek meteorologiczny tworzycie . Na PW wymieniać uwagi ile i gdzie macie temperatury.:ysz:
Kto to moderuje ?????
Nie spać.
Ciąć .
Nie wiem, czy to coś wam pomoże, ale ja ucinam gałązki rokitnika sekatorem, płuczę je całe w lekkim roztworze wody z płynem do zmywania. Następnie kilkukrotnie przepłukuję wodą i zostawiam na godzinę na sicie do odcedzenia.
Potem pracowicie biorę małe nożyczki i obcinam każdy owocek. Jest co robić.
następnie ugniatam ręcznie w misce plastikowej i zrzucam do słoja 3,5 litra.
Jak uzbiera się tego 1/3 słoja dodaję 2 szklanki miodu i zalewam 50% alkoholem.
Mieszam przez 2 dni i zlewam znad pestek, które w moim odczyciu mogą byc powodem niesmaku.
Jest to jedyna nalewka, którą czynię tylko na miodzie.
Nigdy nie mielę rokitnika z pestkami.
Cóż dodać, po trzech latach jest jednym z moich najcenniejszych okazów.
zor z tego co wiem rokitnik nie lubi przycinania,chyba ze tniesz nie na swojej działce,na nalewka nie musisz gnieść owoców,wystarczy potrzymać w spirytusie jak każda nalewkę owocową 3-4 tygodnia,twoja metoda robienia to jest konserwowanie morsu,z mieleniem pestek masz racje -dają goryczkę po dłuższym macerowaniu.
Nie robiłem nalewki z rokitnika,dopiero planuje - nic nie powiem na temat miodu do tego trunku.
Planuje przesadzić na działkę parę drzewek tego cennego owocka.
avok, opowiadam ci jak ja to czynię.
Macerowanie rokitnika w całym owocu to jak jedzenie cukierka przez papierek.
Po rozgnieceniu owocu masz twardą pesteczkę i trochę skórki. nie jest to owoc miąższowy wymagający jakiejś szczególnej maceracji bo cały smak jest w tej substancji płynnej będącej pomiędzy pestką a skórką.
Dlatego nie polecam maceracji całych owoców skoro składają się z pestki płynnego miąższu i skórki.
Po rozgnieceniu mam wrażenie, że mogłaby trwać kilka dni i też by wystarczyło.
Znalazłem kilka dużych drzewek rokitnika, którym żadną miarą nie przeszkadza cięcie. jest to generalnie dośc odporna roślina. Sadź tylko chłopa z babą bo inaczej nie będzie owoca.
Ja poszukałem w okolicach Leśniczówek, oczyszczalni i znalazłem.
Co do miodu to kwestia gustu. Moja Połówka nie przepada za miodem w nalewkach, ponieważ mamy znajomych czyniących nalewki od lat nastu i wszystkie dosładzają miodem.
Powoduje to, że wszystkie są do siebie zbliżone smakowo po kilku latach, miód nadaje charakterysryczny posmak.
Zrób słój na cukrze i słój na miodzie.
Słój 3,5 litra to moja podstawowa jednostka miary.
Cytat:Wysłane przez zor
Macerowanie rokitnika w całym owocu to jak jedzenie cukierka przez papierek.
Dlatego nie polecam maceracji całych owoców skoro składają się z pestki płynnego miąższu i skórki.
Od wielu lat robię nalewkę z rokitnika i nigdy nie rozgniatam owocków. Nie ma takiej potrzeby, a nawet jest niewskazane, ze względu na związki goryczowe. Rozgniatanie owoców jest wskazane przy twardej skórce, aby ułatwić macerację, np. żurawina, czarna porzeczka, brusznica.

Z nierozgniecionych owoców wychodzi nalewka bardzo smaczna i aksamitna w smaku.

Avok, w tym roku to już pewnie nie uda się Tobie zebrać owoców, wczoraj patrzyłem i nie dało się zerwać (owocki rozpryskują się w palcach) są już bardzo miękkie.
Co do sadzenia rokitnika to powiem szczerze, że nie polecam w ogrodzie ponieważ daje silne odrosty korzeniowe (podobnie jak sumak octowiec) i po kilku latach jest już problem. Jest rośliną rozdzielno płciową, co napisał już Zor. Ja miałem w ogrodzie 6 sztuk i chociaż jest to roślina ozdobna, po kilku latach wykarczowałem je wszystkie, bo wszędzie wybijały odrosty z korzeni.
Cytat:Wysłane przez zor
... miód nadaje charakterysryczny posmak.
W pełni się z tym zgadzam, miodem słodzę tylko niektóre nalewki.
Widocznie można rozgniatać i nie rozgniatać. Uwierzcie mi, że po trzech latach rozgniatana jest też bardzo dobra.
Myślę, że pozyskanie owoców metodą przeze mnie opisaną jest jeszcze możliwe.
Pozdrawiam.
Rokitnik na stanowiskach naturalnych tj. Północna Polska jest pod ochroną gatunkową,więc ciecie gałęzi nie wchodzi w rachubę.
Sok z rozgniatanych owoców jest mniej klarowny,ale jak kos lubi...
:tancze:
Tylko problem teraz ze zbiorem rokitnika(owoce pękają w palcach)czekam na poważniejsze mrozy,minus 2 nie ruszyło owoców(chyba fermentacja zaszła pod skórką).Cięcie gałązek wykluczone - dbam o środowisko.
Myślę,że nie.
W soku jest dość dużo tłuszczów organicznych i myślę,że to z tego powodu jeszcze nie zamarzły
Rokitnik do 1 nalewu dałem cały jak radził sawer, a do 2 owocki dość dokładnie ugniotłem.
Po miesiącu będę filtrował. Jaką klarowność uzyskam napiszę w tym wątku.
Hi.
No i się stało,jestem posiadaczem wprawie 5-u kg rokitnika,godzina drogi do drzewek -40 min zbiorów-godzina z powrotem,myślę było warte.
Po południu czekam na dostawcę składnika podstawowego i nastawiam:sloik:
Sawer miał rację- przy jego proporcji wyszła wspaniała nalewka.

Sawej jeszcxze raz dziękuję.

Pozdrawiam -drajla
To jest mi miło, bo gdyby wyszła paskudna, to bym się chyba długo wstydził pokazać na forum. :D
Dzisiaj czytałem, iż w XIX wieku robiono w Norwegii nalewkę z rokitnika, oczywiście alkoholową, w skład wchodziły trociny z drewna z dodatkiem owoców i kwiatów. Niestety nie podano żadnych szczegółów.
Może ktoś ma "norwega" w rodzinie.
Odświeżam temat.

Mam na oku piękny krzak rokitnika. Kusi mnie, żeby wcześnie rano go ogołocić (rośnie koło pewnej szkoły ... a ja jeżdżę sobie tamtędy i nie daje mi to spokoju).
Rwać? Czy czekać? Rośnie w miejscu ładnie nasłonecznionym.

Muuuuuszę spróbowac w tym roku. Ciekaw jestem niezmiernie.
Ktoś ma jakieś przemyślenia, lub ostatnio popełniał?

Andy, konkurencji za bardzo nie ma więc i śpieszyć się nie potrzeba. Zwykle do wiosny jeszcze wisi. Ale zbieranie bardzo dojrzałego jest prawie niemożliwe. Jakiś złoty środek trzeba znależć. Nigdy z rokitnika nic nie robiłem.
Jacek
Jak owocki już dojrzały to rwać, myć i mrozić!!
Cytat:Wysłane przez R-Jacek
Ale zbieranie bardzo dojrzałego jest prawie niemożliwe. Jakiś złoty środek trzeba znależć. Nigdy z rokitnika nic nie robiłem.
Jacek

Prawie niemożliwe jest zbieranie przemarzniętego (zamrożony tak) , bo jak pociągniesz to w palcach zostanie Tobie skórka z razbabranym miąższem , a reszta miąższu z pestką na krzewie.
Lepiej zrobić jak pisałem powyżej.



Ciekawy jestem, jak smakuje rokitnikówka posłodzona miodem- spróbuję w tym roku!:)

Ja owoce zbieram zawsze w drugiej połowie września- są wtedy jeszcze w miarę twarde. Nie gniotę ich i nie mrożę- nalewka i tak nie jest w żaden sposób cierpka, więc nie widzę potrzeby mrożenia.

Co do metody zbierania, to jak owoce na krzakach są w miarę twarde i zbiera się w miłym towarzystwie, to uzbieranie kilograma nie jest aż takie straszne:D

A w ogrodzie to rokitnik nadaje się na żywopłot- jaki złodziej chciałby się przez to przedzierać?:diabelek:
Zbierałem w tym roku w styczniu przy -15StC ,sama przyjemność zbierania.Na dzień dzisiejszy w moim terenie już do zbioru.Słodziłem miodem lipowym -część i syropem cukrowym - część,bardziej mnie przypada do gustu z cukrem - czuć owoc i bardziej klarowna.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11