Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Nalewka z rokitnika
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11
Sprawdź czy nie kwaśne, bo lubią kisnąć na krzakach!
Czas minął - suszony rokitnik zlany, odcedzony i przepuszczony przez filtry.
Kolor się poprawił, nie jest już taki przygnębiający:), obecnie oscyluje w okolicach whisky lub dość mocnej herbaty.
Póki co trunek dla mnie raczej nie do przełknięcia z racji MOCY, ale nie miałam serca jeszcze go rozcieńczać, niech postoi trochę może później mnie zaskoczy.
Tak czy inaczej oryginalne nuty smakowe rokitnikowe są jak najbardziej obecne i zadowolona jestem, że odważyłam się zmierzyć z tym niesamowitym owocem.

W drugim słoju jeszcze męczę świeży rokitnik zrywany w lutym po kolana w śniegu - porównanie tych dwóch smaków też może być ciekawe..

Pozdrawiam serdecznie
Hania
Podejrzewam, że bez osłabiania się nie obędzie. Chyba, że do beczki... Na 12 lat :spoko:
pzdr.
Andrzej
kocurek1

Ale daj jej jeszcze parę miesięcy na ostateczną decyzję.

A potem rozcieńczaj małą ilość np. 50ml- na próbę do Twojego smaku.
Drajla, wdam się w lekką polemikę. 70 do suszu to trochę dużo. Właściwie literatura :P wspomina tylko 'żmudzką' na wysokich procentach (ups, łoMegano :P , zapomniałem, że mam gdzieś słój z takową-muszę poszperać za butelkami ... ) no i ziołowe ewentualnie niektóre.
Inna rzecz, słusznie prawisz, aby podejść bezpośpiechowo :spoko: znam tylko jeden przypadek utraty walorów, a nie ich wzrostu wraz z upływem czasu...

Andrzej
(16-04-2010, 13:19)Andy05 napisał(a): [ -> ].............70 do suszu to trochę dużo.
Andrzej

Andy05, Tak masz rację.
Ale w tym przypadku do zestawu od razu poszło 70dkg cukru.
Tak że moc końcowa wyszła +- 40-45% chyba.
A jaka moc wyszła z Twoich obliczeń?
0.7-40% +0.7-95%+cukier 0.42 l=1.82 l
w tym 0.95 l czystego alkoholu / 1.82 daje 52 % . Bez kontrakcji i innych ...
Matematyka, matematyką, w końcu ma smakować producentowi. :niewiem: ale jak do suszu- ja bym dał mniej.
Pzdr. A.
Na wybrzeżu gdańskim w niektórych rejonach rokitnik już wystarczająco dojrzał. Nazbierałam 2 kg ( ależ jestem z siebie dumna za cierpliwość:))
Ponieważ nalewkę z tego owocu robię pierwszy raz , a do przetworów jakoś nigdy nie mroziłam,bo gotowanie załatwiało swoje, moje pytanie- jaki jest optymalny czas przemrożenia takiej ilości materiału, ? .Czy tydzień wystarczy? Trzymam toto w jednym dużym pudełku, na rozdrabnianie się na mniejsze opakowania miejsca brak.
Tydzień całkowicie wystarczy.
Pobyt w nadmorskim kurorcie "zaowocowal " wiadereczkiem owocow rokitnika. Czy jego mrozenie jest wiecej niz wskazane?

Jako ciekawostke dodam, ze w jednym miejscu rosly 3 rozne odmiany o owocach : 1.malutkich, jajowatych, gesto osadzonych, pomaranczowych, 2. blado zoltych, kulistych, 3. ciemno pomaranczowych, podluznych, luzno osadzonych na galeziach.

Przypominam, ze rokitnik jest objety ochrona.

4.11.Zlalam nalew, a na owoce nasypalam cukier. Zapach paskudny, plam oleju nie widze, tylko podobny do cynamonu osad. Martwie sie, czy owoce nie byly zerwane za wczesniei czy nie zaszkodzi im brak mrozenia. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Mimo, ze tłuste same w sobie, mimo, że z miodem- filtruje się cudnie, kto by pomyślał:)
jedyny smutek, że trzeba czekać, a już tak pyszne jest..;)

jedna z nielicznych nalewek, które wolę pić niż robić....;P
(28-12-2012, 20:02)yas napisał(a): [ -> ]Mimo, ze tłuste same w sobie, mimo, że z miodem- filtruje się cudnie, kto by pomyślał:)
jedyny smutek, że trzeba czekać, a już tak pyszne jest..;)

jedna z nielicznych nalewek, które wolę pić niż robić....;P
Według jakiego przepisu?
JA zrobiłem na cukrze i pyszna jest :P
Kolor ma co prawda cytrynówki tzn. za jasny, ale smak...
Tyle że chciałbym na miód przejść gdzie się da...
Wg swojego;)
Miałam ok 6 kg rokitnika, to po przemrożeniu poszło do słojów 4,2l. Dolałam alkohol 70% tak ze 4 cm nad owoce i stało sobie ,stało, tak ze dwa , może trzy miesiące. Bardziej trzy. Odcedziłam, wycisnęłam do suchego ( ręcznie, ale jest to wykonalne) i na tą ilość ( a odcisku było tak ok 1,5 kg, może mniej) dodałam słój 900ml miodu wielokwiatowego i 0,4 kg cukru. Jak ktoś lubi mega wytrawne myślę, że można było mniej,nie straci na smaku, dla mnie- a wytrawne właśnie lubię i to bardzo- efekt był nieco za słodki.Zasugerowałam się postami czyimiś niepotrzebnie. Postało sobie do rozpuszczenia ingrediencji, tak ze dwa tygodnie. Odcedziałam to, zalałam co zostało 0,5 l wody. Postało parę dni. Połączyłam s wodę, syrop i pierwszy odciek , postało z miesiąc aż siadł osad, odfiltrowałam, zabezpieczyłam ( przed sobą głównie) . I stoi gdzieś tam daleko..ale już tęsknię;)


W Jarosławcu, na przybrzeżnym klifie, rośnie dużo krzaków rokitnika. Już teraz (początek września) owoce są pomarańczowe. Mam nadzieję, że to oznacza iż są dojrzałe. Zebrałem trochę i postanowiłem wypróbować przepis, który poleca Sawer. Czyli owoce zasypane cukrem i jednocześnie zalane alkoholem.
Teraz zbiory nie są specjalnie trudne. Naczytałem się w tym wątku o problemach ze zbiorem więc zabrałem grzebień, widelec i żonę. Okazało się, że najlepsze jest damskie wyczucie. Grzebień do niczego, bo nie ma jak wsadzić pomiędzy jagody, widelec lepszy ale i tak na dwie całe jagody przypadają trzy rozgniecione. Może to zasługa pory roku, ale jednak palcami zbiera się najlepiej. Jakieś 20% rozgniecionych w moim wykonaniu i 5% w wykonaniu żony.
Nie mam zamiaru mrozić owoców. Zostały zebrane jednego dnia wieczorem, wsadzone do lodówki dla schłodzenia na noc i następnego dnia podróżowały 7 godzin w samochodzie. Nie zauważyłem efektów fermentacji, teraz suszą się na sicie po przepłukaniu ja przygotowuję roztwór spirytusu.
(06-09-2013, 20:08)Marcus napisał(a): [ -> ]W Jarosławcu, na przybrzeżnym klifie, rośnie dużo krzaków rokitnika.

Tyle, że tam jest on pod ochroną ...
(06-09-2013, 20:21)Andy05 napisał(a): [ -> ][quote='Marcus' pid='230890' dateline='1378494499']W Jarosławcu, na przybrzeżnym klifie, rośnie dużo krzaków rokitnika.

Gdy owoce dojrzałe palcami ciężko sobie poradzić...

"Ochrona gatunkowa roślin – prawny sposób zabezpieczenia rzadko występujących gatunków dziko rosnących roślin zagrożonych wyginięciem. Gatunków chronionych nie wolno niszczyć, zrywać, zbierać, niszczyć ich siedlisk, sprzedawać, nabywać, przewozić przez granicę państwa itp."

Zbieranie ich owoców chyba nie podpada pod tę definicję?
Jeśli krzewy by rosły w rezerwacie, to zgoda - nawet zerwanie jednej jagody byłoby bezprawne.
Jeśli rzeczywistość prawna jednak jest inna niż mi się wydaje, to chętnie poznam podstawy takiej interpretacji i za karę sam się doprowadzę rokitnikówką do stanu sponiewierania.

A co w sytuacji gdy posadzę sobie taki krzaczek na działce. Ani owocu zerwać, ani gałązki przyciąć???
(07-09-2013, 09:49)Kargulena napisał(a): [ -> ]
(06-09-2013, 20:21)Andy05 napisał(a): [ -> ][quote='Marcus' pid='230890' dateline='1378494499']W Jarosławcu, na przybrzeżnym klifie, rośnie dużo krzaków rokitnika.

Gdy owoce dojrzałe palcami ciężko sobie poradzić...

Prawda - Andy05 tak napisał.
Jednak jest to nieprecyzyjna informacja. Tak jak pisałem ja miałem strat co najmniej 20%, a żona około 5%.
Czy tylko kłopot ze zbiorem świadczy o dojrzałości?
Może problem pojawia się gdy jagody stracą trochę wilgoci i skórka już tak nie trzyma się miąższu?
Jagody gdy są dojrzałe są wilgotne wewnątrz a jednocześnie skórka łatwo pęka i wypływa maź ze środka. Przynajmniej ja takie owoce zbierałem jako dojrzałe.
(07-09-2013, 20:01)Marcus napisał(a): [ -> ]A co w sytuacji gdy posadzę sobie taki krzaczek na działce. Ani owocu zerwać, ani gałązki przyciąć???
Cytat z Wiki:
Walorem rokitnika są barwne owoce, srebrzyste liście i małe wymagania oraz odporność. Nadaje się na żywopłoty – dobrze znosi cięcie i silnie krzewi się. Bywa też uprawiany dla owoców – wykorzystywanych w celach spożywczych i leczniczych.

Moim zdaniem chodzi o ochronę roślin dziko rosnących, a nie uprawianych.
Nie wiem czy stanowiska rokitnika na klifie w Jarosławcu są dziko rosnące skoro zostały posadzone jako próba stabilizacji skarpy.
Gdzieś czytałem, że zabezpieczenie klifu przed erozyjnym działaniem morza (wał z kamieni i gwiazdobloków) został wykonany dopiero pod koniec XX w. Patrząc na odległość skarpy od morza, to bez tych gwiazdobloków nic nie miało prawa tam urosnąć, bo by zostało zabrane podczas sztormów.
Pozdrawiam
Ja zrobiłem nalewkę z rokitnika Syf malaria nic więcej . Rokitnik ma dużą zawartość oleju i olej wycieka i tworzy jakieś syfy które trudno osunąć Ja mam rokitnik na działce i pleni to się jak chwast Może w winie ten olej nie będzie wypływał bo stężenie alkoholu jest mniejsze ale ja z nalewką miałem kłopoty i odradzam bo i smak nie jest ciekawy

Maciej
:diabelek: A moja nalewka była całkiem dobra. Wina nie piłem.
(25-07-2015, 17:21)kryma napisał(a): [ -> ]Ja zrobiłem nalewkę z rokitnika Syf malaria nic więcej . Rokitnik ma dużą zawartość oleju i olej wycieka i tworzy jakieś syfy które trudno osunąć Ja mam rokitnik na działce i pleni to się jak chwast Może w winie ten olej nie będzie wypływał bo stężenie alkoholu jest mniejsze ale ja z nalewką miałem kłopoty i odradzam bo i smak nie jest ciekawy

Wina nie robiłem.
Ale nalewkę robiłem w 2008 roku i zdecydowanie polecam, jako jedną ze smaczniejszych.
Nazwałem ją sobie Ananas Syberyjski, bo nazwa oblepicha i rokitnik, kaleczyły jakoś moje "ucho".

Kryma - coś z tą nalewką zrobiłeś nie tak.

Tak jak napisał Kryma, owoce posiadają sporo oleju, ale z nim poradziłem sobie bez problemów.
Pozdrawiam

To była nalewka z 2008 i może to się stało że ten olej mi stale występował bo wsadziłem do butelek gałązkę i owocami i to może tak zniechęciło mnie do rokitnika . Ten olej nie mogłem uchwycić bo przy przepuszczaniu przez ścierkę to ten olej nie zatrzymywał się i przechodził przez ścierkę tworząc zawiesinę która nie opadała ani nie unosiła się na powierzchni
Maciej
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11