Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: MOJA WINNICA w Zach-pom - Winnica Nastazin
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Poniżej prezentowane wypowiedzi, to autorskie podejście Właściciela Winnicy Nastazin do uprawy winorośli.

Czytasz na własną odpowiedzialność!
Żeby nie było, że jestem jakiś ortodoksyjny ekolog, czy coś takiego!!!
Jak jest zagrożenie to pryskam, że hej!!! Ale jak nie ma potrzeby to po co?????
Po co pryskać jak nie ma objawów???

Najgorzej jak mądrzą się teoretycy z trzema krzakami uprawianymi na balkonie!!!
Oj Waldek, już chyba zapomniałeś jak u Ciebie niemieckie sadzonki zachorowały
- napisz może jak wtedy walczyłeś, czy opracowania pana doktorka Ci przeszkadzały i czy sama temperatura wystarczyła
Heavy napisał(a):Żeby nie było (...)
Najgorzej jak mądrzą się teoretycy z trzema krzakami uprawianymi na balkonie!!!
Walduś, popatrz bracie na swój status - jako jedyny z 8538 użytkowników jesteś "pod specjalnym nadzorem". Moim nadzorem :) Chciałbym Cie poinformować, ze Janusz Mazurek nie ma ani jednego krzaka. Chyba nawet krzaka malin nie ma, ani żadnego innego. Ba! Nie mam 100% pewności, czy ma balkon.
Wiem za to, że jako teoretyk, ale i praktyk na setkach i tysiącach hektarów wszelkich upraw, nie tylko winnicach, wkład w rozsądną i skuteczną ochronę winorośli w Polsce ma ogromny - największy. I Janusz, podobnie zresztą jak wszyscy rozsądni fachowcy, zaleca, poza opryskami interwencyjnymi, również opryski zapobiegawcze. To jak elementarz, jak tabliczka mnożenia. W krajach winiarskich na winorośli, a u nas na innych roślinach uprawnych wydawane są komunikaty o wzroście zagrożenia patogenami i zalecenia stosownych oprysków - oprysków zapobiegawczych.
Każdy ma prawo mieć swój pogląd, ale nadmiernie agresywne rozpowszechnianie poglądów sprzecznych z powszechnie dostępną wiedzą ma swoje granice.
I po tym przydługim wstępie finał: właśnie docierasz do granic. Walduś, nie zmuszaj mnie więcej do tak długiej i męczącej pisaniny.
Heavy napisał(a):Po co pryskać jak nie ma objawów???
No właśnie po to żeby ich nie było. Jak się pojawią objawy rzekomego to i Ridomil niewiele pomaga. Jego skuteczność spada z każdym dniem od infekcji, której nie widać!
Prawdziwy, szara pleśń, to przecież hamuje wegetację, niszczy przyszłoroczne pąki. Nie stać mnie na profi stację pogody i dlatego niektóre opryski mogą być na wyrost. Jednak wolę raz za dużo niż pół raza za mało. A potem lament, że u nas nie dojrzewa, że taniny zielone, że kwas wysoki.
Waldek, Paweł w dużym stopniu już odpowiedział na Twoje wątpliwości - zastanów się co oznacza to drugie słowo w określeniu "oprysk ZAPOBIEGAWCZY".
W krajach winiarskich tworzone są kalendarze oprysków, kalendarze na cały rok, zapewniające z dużym prawdopodobieństwem brak poważniejszych infekcji. Opryski zapobiegawcze zazwyczaj są znacznie mniej agresywne, niż interwencyjne (np kontaktowe, zamiast układowych), w mniejszych dawkach, z mniejszą częstotliwością.
I to są fakty, nie opinie, czy poglądy. Głupawo dosyć wygląda, jak tak samotnie, bez głębszego uzasadnienia, próbujesz te fakty olać, namawiając do złego innych.
Koń jaki jest, każdy widzi...

Znamiennym jednak jest, że zwykle najzagorzalsi oponenci zmieniają zdanie po pierwszej poważnej infekcji, a jeżeli nawet nie, to w kolejnym roku nie mają co zbierać.

Tudzież jakoś cicho zwykle, o ich winach...
Heavy, ja twojego wina nie pamiętam. Pewnie je piłem, bo byłem na tym konwencie, za to ciebie nie było. Nie zapamiętałem go jakoś. Więcej okazji nie miałem. Może się kiedyś pochwalisz jeszcze.

Koniec już tego.
A u mnie burzliwa fermentacja już się kończy. Jak wrócę z Włoch to swojego już się napiję:pijemy:
Borówkę, albo śliwki to można o tej porze fermentować, ale nie winogrona.
Nie znam odmiany (poza Solarisem), która by się nadawała do zbioru w połowie września.
W tym roku Solaris będzie później.
Może jak ktoś nie pryska to musi zbierać 10 września, bo poźniej to już tylko rzekomo szare prawdziwki pozostaną.
Witam ze słonecznej Italii.
Fermentuję już solarisa i jako dokwaszacz kristaly.
Razem towarzystwo miało 18,5 Brix-ów po odjęciu niecukrów. Przy czym ja odejmuję 3.

Kwasów nie mierzę, nie bawię się już w takie rzeczy!
Patrzę na stopień dojrzałości (brązowe pestki itd)
Po prostu robię na nosa!!!

Pozdrawiam
Można i tak. Zapewniam, cie że solaris jeszcze tydzień temu w żadnym miejscu w Polsce nie był dojrzały. A dzwoniłem do kilku dobrych winnic.
Mi Solarisa wpieprzają jakieś muchy, się też właśnie zastanawiam czy takie brązowe są od mp czy od much. Z tym, że zanim Solaris u mnie dojrzeje to już nie będzie ani grona.
Castleman napisał(a):Pawełek, zbieraj, najwyżej szaptalizować będziesz. Szkoda owocu.
Solarisa raczej to nie czeka. Cukru zawsze gromadzi dużo, w tym roku również. Pestki brązowe od 15 września.
Niestety kwas mu nie spadał w tym roku aż do tego weekendu, ale nie u wszystkich jeszcze.
Heavy takie rzeczy mierzy językiem. Ja przy 25Bx nie potrafię odróżnić czy ma 8 czy 10g kwasu na litr.
Dwa tygodnie później jest niż w zeszłym roku, a obciązenie miał 1,3kg na krzak. W zeszym roku 2kg.
Ciężka ta odmiana w uprawie. Nie ma to jak porządne VV.
Solaris jeszcze nie dojrzał??????????????????:nie:
To chyba jakaś lipa!!!:niewiem:
Heavy napisał(a):Solaris jeszcze nie dojrzał??????????????????:nie:
To chyba jakaś lipa!!!:niewiem:
Nie lipa tylko jest dwa-trzy tygonie później. Dopóki nie podasz kwasów, to ta dyskusja nie ma sensu.
W całej Polsce kwas 9-10 tylko jeden Heavy ma Solarisa tresowanego i dojrzał mu na rozkaz.
Organoleptycznie był wg mnie dobry, wino wyszło super-czego chcieć więcej!!
Dla mnie też owoce były super. Jadłem je ze smakiem.
Wino z 10g kwasów może być dla kogoś super. Nie wątpię. Ja jednak wolę mniej.
Wina OK.
Białe ładnie klarowne (solaris-kristaly) praktycznie do picia!!
Czerwone (regent-rondo-cc) prawie klarowne.
Teraz czekam na mrozy, wymrożę-zbiję kwasy i po sezonie.
Jeden winiarz ze Szczecina już prawie wyklarował swoje wina a drugi winiarz z tego samego miasta ma zamiar zbierać owoce w listopadzie! O co tu biega? Skąd takie rozbieżności w dojrzewaniu?
Jeden z nich to jeszcze hurra optymista a drugi to już realista!
(P)
Nie wiem kogo nazywasz hurra optymistą, ale chyba Heavy, bo zbiera na oko i może liczy, że jakoś kwasy zbije się wymrażaniem. Otóż zbije łagodny kwas winowy, a zostanie ostry jabłkowy, którego ma w cholerę. Wytrącanie się kamienia winnego (potocznie zwanego wymrażaniem - nie wiem skąd) niczego pozytywnego nie wnosi do wina. Dojrzałe owoce i owszem.
Na ostry jabłkowy też mam sposób, więc spoko!!!
Jestem raczej doświadczonym praktykiem.
Nie wątpię. FJM w białym solarisie. Pierwszy w Polsce pewnie. Daj znać o efektach.
Pewnie też masz tajny sposób na FJM w czerwonym przy pH < 3.

Ciekawe dlaczego taka Agnieszka po studiach enologicznych bada różne parametry owowców/wina i na tej podstawie podejmuje decyzje. Pewnie te kilkanaście lat praktyki i miliony litrów wina na koncie to za mało.
Twoje kilka lat Heavy pozwala ci robić wino na oko i wmawiać innym że tak jest ok.
Myślę, że każdy sam wyciągnie wnioski i zrobi jak uważa.
A tak w ogóle, to może niech każdy robi jak uważa????
Stron: 1 2 3