Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Czy można nie mieszać nastawu podczas fermentacji miazgi?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Robię wino z fioletowych śliwek odmiany "Opal". Przygotowałem dwa nastawy w oddzielnych pojemnikach fermentacyjnych:

1. Na drożdżach Portwein, owoce zblendowane
2. Na drożdżach Madera, owoce tylko zgniecione i rozerwane w palcach (bardzo miękkie)

Do obydwu dodałem dobrze rozhulaną MD wczoraj około 22.

Jakąś godzinę temu nastaw nr 2 oszalał. Zauważyłem, że piana podchodzi aż do rurki fermentacyjnej, więc otworzyłem wiadro i wszystko zamieszałem (myślałem, że to pomoże :glupek: , a poza tym i tak wszędzie czytam, że owoce trzeba codziennie mieszać na początkowych etapach). Chwilę po tym zabiegu ciśnienie spowodowało, że wieko się otworzyło, a zawartość wiadra zaczęła się z niego wylewać.

Poradziłem sobie odlewając odrobinę nastawu do innego pojemnika, ale narobiłem w trakcie sporo bałaganu. Chciałbym uniknąć tej sytuacji w przypadku nastawu numer 1. Bulgocze on z częstotliwością około jednego bulknięcia na 3-5 sekund. Na szczęście nie podchodzi niebezpiecznie do krawędzi pojemnika.

I teraz pytanie - czy mogę po prostu nie mieszać owoców w tym nastawie, mimo zaleceń, żeby mieszać? Boję się, że pogorszę sytuację tak jak w tym drugim nastawie.
Wystarczy, że lekko będziesz mieszać. Nie musisz od razu machać wiadrami jakbyś był na koncercie zespołu rockowego. Miesza się, żeby nie powstała pleśń(czasem tak się dzieje)
Dzięki za odpowiedź, grzechu! Czy mogę mieszać na tyle lekko, żeby nie rozwalić tej warstwy owoców na powierzchni, czy jednak powinienem do tego dążyć? (tak po prostu przyszło mi do głowy, że żeby nie powstała pleśń, trzeba by przede wszystkim rozwalić ten korzuch prawda?)
Płyn niech obmywa owoce. Wszystko musisz jakoś rozruszać, żeby nie było tak, że część jest cały czas na powierzchni, a reszta sobie spokojnie pływa.
Możesz w ogóle nie zamykać szczelnie pojemników fermentacyjnych, nakrywając tylko pieluchą tetrową i mieszać mieszadłem i to częściej niż jeden raz dziennie by uwolnić z nastawu nagromadzony gaz CO2. Nie obawiaj się, nic się nie stanie z nastawem. Jesli fermentujesz z pestkami, to pamiętaj, by po kilku dniach (5-7), oddzielić części stałe z pestkami od moszczu, by uniknąć gorzkiego posmaku z racji uwolnienia się z pestek kwasu pruskiego.
W takiej ilości owoców ilość cyjanowodoru jest znikoma. Gorzki smak migdałów może być nieprzyjemny. Tylko tyle.
Ale też jak nie mieszasz regularnie to na powierzchni robi Ci się czapa z drobin owoców utrudniająca uwalnianie CO2, no i nie wytrąca się tak sam gaz z nastawu więc szybciej rośnie. Przy mieszaniu regularnym wytrącisz gaz i "odczepisz" bąbelki od drobin owoców. Wtedy raczej mniej rośnie, przynajmniej u mnie tak było, jak zapomniałem zamieszać to były wyżej w zbiorniku.


A ze nie mieszałeś wcześniej to jednorazowe mieszanie jest jak nabuzowanie puszki z napojem przed otwarciem :P
Kij tam z rośnięciem czapy, zazwyczaj mało jest ludzi, którzy fermentują w miazdze pod korek :) Jak się nie miesza nastawu i przez tydzień będzie ten sam owoc na powierzchni to stwarzamy całkiem przyjemne warunki dla rozwoju pleśni lub bakterii, wtedy już tak wesoło jak czapa z owoców nie jest.
Zarówno Raknor, jak i DrWinko szczegółowo i mądrze odpowiedzieli na zadane w temacie pytanie, więc reasumując; mieszaj i to jak najczęściej w czasie burzliwej fermentacji a unikniesz tego, czego byś z pewnością sobie nie życzył.