Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: MOJA WINNICA w Zach-pom - Winnica Cisowa
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Maciek, Dithane z Siarką w jednym oprysku mieszasz?
A co do stosowania - dodajesz jakieś adiuwanty?
Czy pryskasz "na raty" krzewy w zależności od fazy? To mnie zastanawia, bo jak dotąd nigdy nie robiłem oprysków wczesną wiosną. Ale w tym roku planuje, żeby zwalczyć infekcje pierwotne. Tyle że niektóre odmiany mają już po kilka liści, a inne dopiero otwierają pąki...
Tak Dithane z siarką podaję w jednym oprysku. Adiuwant to Aditens od Intermag - średnia półka zwilżaczy.

Obecnie mam tylko Zweigelt i Pinot Noir, a te odmiany - jak pisałem wcześniej - różnią się jednym liściem więc problemu z pryskaniem na raty nie mam. Doktorek w Wirtualnej Klinice, w artykule o MRz pisze aby w strategii profilaktycznej zaczynać od 6-8 liści. Ja zaczynam przy 4-5-ciu. Kolejne zabiegi stosuję przy ośmiu i dziesięciu, w zależności od opadów oczywiście. Sądzę że to różnice drobne, a efekt tożsamy.

Jeżeli jednak - jak piszesz - masz sporą rozbieżność faz BBCH, wybór rozwiązania pozostaje jedynie w Twojej gestii. Ja raczej w podobnej sytuacji, chyba zdecydował bym się na zabiegi "na raty". W zależności od powodu dla którego planujesz zwalczać obecnie infekcje pierwotne...

Moim powodem na przykład, było zamieranie szypułek. Pierwsze  w 2016 roku (wtedy nazwałem to "zamieraniem jagód") Kiedy sytuacja powtórzyła się w 2017-tym na nieco większą skalę, tak się złożyło, że na fejsie znalazłem wpis doktorka o MRz na... właśnie szypułkach. W trakcie rozmowy ustaliliśmy, że należy przypatrzyć się im dokładnie. Binokularu nie posiadam więc zrobiłem fotkę i sprawa stała się jasna.
W 2018-tym roku zacząłem ochronę od pięciu liści i pod koniec sierpnia, znalazłem dosłownie... jeden przypadek pomarszczenia jagód.

Ciekawy jestem niezmiernie, jak będzie w tym roku...
Macieju, dzisiaj zamierzam wykonać oprysk siarką w fazie 5-6 liścia, to pierwszy z oprysków z zalecanych przez dr. Mazurka do wykonania po pękaniu pąków . Kolejne to faza 8-10 liścia i 12-15 liścia.
Ja do tej pory opryski zaczynałem na początku czerwca. Ale w sumie zawsze miałem infekcje MRz i MP - nieduże, do opanowania, ale były.
Ale w 2018 r, chyba dlatego że wegetacja ruszyła bardzo wcześnie - w połowie czerwca, w fazie zielonego groszku miałem b. dużą infekcję MP na owocach. I to zainfekowany był Seyval Blanc i Solaris. Przy czym Seyval to "pancerniak"... Plon uratowałem, ale z 5 oprysków pod rząd musiałem zrobić - Alkalin, Topsin i inne...

W tym roku muszę przypilnować...

Tym bardziej, że pierwsze owocowanie (mam nadzieję) będzie w tym roku na Viniferach: Csersegi Fueszeres oraz Nektar.
A dosadziłem kolejne Vinifery: Chardonnay i Dunaj...

Więc planuję przypilnować tematu w tym roku.
To chyba tak jest, że w przypadku niedostatecznie chronionych krzewów presja rośnie powoli i nawet niezauważalnie, aż w jakimś sezonie daje o sobie znać ze zdwojoną siłą... Ja przed 2018-tym rokiem, przed kwitnieniem dawałem Dithane raz, a czasami tylko siarkę. Środki wgłębne po kwitnieniu lub przed. Jak widać to było za mało...

Michał siarka na MP to OK ale nie przypominam sobie aby dr Mazurek pisał o niej w przypadku ochrony przed MRz. Skoro jednak u Ciebie to wystarczy to super.
Masz rację, Maćku. Umknął mi w tekście skrót "MRZ".
Raczej było blisko. Bardzo blisko!
Sporą część krzewów wczoraj okryłem. O szóstej rano dzisiaj, w okolicy; dachy aut zmrożone, na trawie "plamy" szronu, na folii namiocików lód, a te nieosłonięte pozostały zielone choć jakby... nieco zmęczone. Regent bez strat.

Nie ma to jednak... jak wrażenia przed sprawdzeniem stanu rzeczy więc dzisiaj kolejny raz towarzystwo (tym razem większość) osłoniłem namiocikami  i ponownie zapaliłem iluminacje... Prawda jest jednak taka, że taka ochrona nader rozwiniętych latorośli, które mają kontakt z folią może być jedynie iluzoryczna...
Trzeci dzień okrywania wieczorem i odsłaniania rano, ze względu na słońce. Dlaczego nie może być sobie po prostu... pochmurno w ciągu dnia! Tak jak zwykle bywało w tym czasie w Szczecinie... Dzisiaj musiałem podnieść druty, na których wiszą namiociki o dziesięć centymetrów bowiem skubańce sobie po prostu... rosną.
Wracając jednak do meritum... Podczas odsłaniania o szóstej rano pobawiłem się w pomiary temperatury; termometr usytuowany na wysokości trzydziestu centymetrów (na poziomie ramion Royat) pokazał jeden stopień C, natomiast położony w trawie, dał odczyt minus 0,5 C. To pewnie dlatego te kilka nieokrytych krzewów są nadal zielone...
Podczas okrywania dzisiaj wieczorem - mam nadzieję i prognozy pokazują, że to ostatni raz - rozmawiałem z sąsiadem, który także uprawia winorośl. Nie osłaniał i zmroziło mu połowę latorośli, a to raptem kilka domów dalej. Taka to wybiórczość Zośki...

Mam nadzieję, że Zimni Ogrodnicy zapomną o Szczecinie!

PS1 Zaczynam być "profesyjonalistą" w codziennym okrywaniu i odkrywaniu. Poranne odkrycie czterdziestu krzewów zabiera mi 45 minut. Okrycie godzinę... To oczywiście wtedy gdy wszystko nie wymaga poprawek i modyfikacji. Wczorajsze "podniesienie drutów" i zmiana folii - ze starej na bąbelkową -  zajęły mi pięć godzin. Niewyobrażalne przy większej ilości krzewów... To jasne dlaczego winnica Turnau zakupiła w zeszłym roku kilka traktorów z gazowymi nagrzewnicami i preferowała... jeżdżenie całą noc.

PS2 To i tak wszystko pikuś w porównaniu z Zimną Zośką w Szwecji (fotka z 03 05), a wiem że tam... też zdarzają się pasjonaci uprawy winorośli.
Zatem będzie kolejny rocznik w piwnicy, Macieju. Cieszę się, że nie masz strat. A mam nadzieję, ze w końcu w tym kraju będą dotacje dla winiarzy w regionach zagrożonych przymrozkiem.
To fakt! Można już niejako, odtrąbić kolejne zwycięstwo! Zośka ominęła mnie, tym razem... o włos. Krzewy nieokrywane przeżyły bez jakiegokolwiek uszczerbku - to ważny wyznacznik, pomimo podjętych działań... Jeszcze mogą być Zimni Ogrodnicy ale w tym momencie cieszę oko piękną zielenią...

Ja również gratuluję dobrego Terroir. Cóż... jeszcze tylko zebrać w odpowiednim momencie... przy odpowiednich parametrach...

Bardziej od dotacji, życzyłbym sobie aby można było sprzedać swój produkt bez zbędnych biurokratycznych procedur - tak jak w Czechach lub we Włoszech...
Dziękuję. O biurokracji nawet nie wspomnę. Winiarstwo powinno być traktowane poważnie w resorcie rolnictwa jako jej gałąź, a nie fanaberia. Wtedy będzie łatwiej o wszystko. Upór urzędników jest nieograniczony jednak i to niezależnie od opcji.
Oby już nie mroziło :-) Chyba całą Europę środkową nieźle postraszyło...

Maciek, jaka masz taktykę odnośnie obciążania krzewów? Widzę po kilkanaście latorośli na krzew - tyle zostawiasz? I po ile gron na krzew? Np. Dla PN ma małe grona z Zweigelt chyba duże?
Michał gdzieś, kiedyś słyszałem lub czytałem, że właśnie u któregoś z naszych południowych sąsiadów lub we Włoszech... w sytuacji gdy winiarz niekoniecznie nawet posiadający firmę, chce sprzedać jakąś ilość butelek, idzie do urzędu, opłaca akcyzę i sprzedaje. Nikogo nie interesuje gdzie. Nie ważne czy na bazarze, u siebie w winnicy czy hurtownikowi lub w restauracji. To by mi się podobało. Tyle że ciężko pokonać u nas, nie tyle biurokrację, co... przemysł spirytusowy zapewne.

Zbyszku, no właśnie... Aktualnie zastanawiam się jakie rozwiązanie byłoby najlepsze...
Na krzewach mam średnio 8 czopków, na których - na razie - zostawiłem po dwie latorośle. Na każdej z nich są minimum dwa kwiatostany. Plan jest taki, że niebawem usunę najsłabszą latorośl na czopku, a po kwitnieniu obetnę gorzej zawiązane grono zostawiając jedno na latorośli. Problem z "zastanawianiem" się polega na tym, że przy około ośmiu gronach na krzewie, będę miał prawdopodobnie znowu problem z niskim kwasem jabłkowym. Myślę jednak, że najważniejszy jest obecnie prawidłowy rozwój krzewu. To... jakie wyjdzie w tym roku wino, nie jest istotne. W końcu są to dopiero dwulatki...
W kolejnym sezonie także zostawię po jednej latorośli na czopku ale z dwoma gronami, a w przyszłości... na razie nie wiem. Trzeba będzie testować. Myślę tu oczywiście o teście związanym z jakością wina ale także warunkującym, osiągnięcie optymalnego stosunku kwasu jabłkowego do winowego w moszczu. Nie będzie więc raczej nic innego niż "zabawa" z odpowiednim obciążeniem...

Trzy starszaki PN i trzy Zw obciążę obecnie, nie więcej niż piętnastoma/szesnastoma gronami. Niezależnie od ilości czopków i latorośli. Pamiętasz jak pisałem w zeszłym roku we wrześniu o tym, że z jednego krzewu zebrałem 3,2 kilograma, a Ty pytałeś się - ile gron było na krzewie... Było powyżej dwudziestu i teraz widzę, że krzew to odczuł. Nie na każdej latorośli są grona, w przeciwieństwie do innych.

Pięć sztuk Chardonnay posadzone. Kolejny mały krok w uprawie ale jakże wielki w stronę Moet, został postawiony... To jest także opcja zapewnienia odpowiednio wysokiej ilości kwasu jabłkowego...
Jeszcze tylko brakuje Pinot Meunier lecz może Zweigelt - sądząc po Białe 2016 - da radę doskonale go zastąpić. Jeżeli nie - znajdzie się trochę miejsca...

Razem z Chardonnay kurier przywiózł dzisiaj sadzonkę Mięty Cytrynowej, która doskonała jest do Mojito.
Nad tarasem rośnie powoli, moje wymarzone patio. Na razie brzydko, bo konstrukcja tymczasowa jest ale ja już teraz... widzę tam... wiszące sierpniowo-wrześniowe grona.
Macieju, takie jednorazowe opłacanie akcyzy byłoby wyjściem. Jak mówisz, przemysł spirytusowy nie pozwoli rozwinąć się branży winiarskiej. Był taki minister rolnictwa z PSL z Podlasia, który bardzo torpedował , zdaje się, że w roku 2005, rozwój winiarstwa. Przemógł się po kilku wizytach roboczych i butelkach polskiego wina. :)
Dosadzasz Chardonnay to spróbuj Elblinga. Będzie zawsze zapas kwasów, a jako deserowa odmiana też jest dobry. Masz ciekawe plany i wizje. Powodzenia w ich realizacji zatem. :)
Mnie to obciążanie też mocno zastanawia. Bo jak za mało obciążę, do zielone rośnie na potęgę i owoce za szybko dojrzewają, cukru za dużo, kwasu za mało...
Do tego nie rozgryzłem jeszcze głównego wątku - czy lepiej 7 latorośli po 2 grona - czy może 14 latorośli po 1 gronie? Są i wady i zalety obu metod.

Ja posadziłem w tym roku 25 sadzonek Chardonnay - połowa klony aromatycznego Fr155, połowa klonu szampańskiego chyba 95. No zobaczymy co z tego wyniknie :-)
(09-05-2019, 22:41)maciek19660714 napisał(a): [ -> ]we Włoszech... w sytuacji gdy winiarz niekoniecznie nawet posiadający firmę, chce sprzedać jakąś ilość butelek, idzie do urzędu, opłaca akcyzę i sprzedaje. Nikogo nie interesuje gdzie. Nie ważne czy na bazarze, u siebie w winnicy czy hurtownikowi lub w restauracji. To by mi się podobało. Tyle że ciężko pokonać u nas, nie tyle biurokrację, co... przemysł spirytusowy zapewne.

Kurcze, chyba u nas nie jednak jednak aż tak źle, bo działa z setka mniejszych/większych winnic i oni te wina sprzedają.W winnicy, na targach, sklepach, internecie...
(10-05-2019, 10:37)ArturK napisał(a): [ -> ]Kurcze, chyba u nas nie jednak jednak aż tak źle, bo działa z setka mniejszych/większych winnic i oni te wina sprzedają.W winnicy, na targach, sklepach, internecie...

W zeszłym roku było 197 winiarzy uprawnionych do sprzedaży swojego wina. Winnic zarejestrowanych ok. 500 - ile niezarejestrowanych i ogrodów winoroślowych?
ArturK, w porządku firmy są i działają. To nie ulega wątpliwości. Ja pisałem jednak o możliwości sprzedaży wina, przez takich jak ja czy Ty. Bez rejestracji i potrzeby zakładania działalności... Miałem - po ocenie Białe 2016 - ofertę kupna 50zł za butelkę. Przy tych kilku, które zrobiłem to oczywiście niemożliwe - piszę o ewentualnej przyszłości. Wystarczy policzyć; dziesięć butelek i byłoby na opryskiwacz spalinowy... Sedno nie tkwi w tych pięciuset złotych ale w bezsensowności bezmyślnego blokowania, produkcji wina garażowego...

Darku! Ło Boziu! Ale mógłbyś zaglądać częściej... Brakuje Twoich porad! Czytałem, że sporo Ci zmroziło... Szkoda.

Zbyszku, dokładnie na tym się zastanawiam - po dwa grona, czy więcej latorośli z jednym. Tu się raczej nic wielkiego nie wymyśli - tylko testy... Szkoda że nie mam dziadka, który gdyby uprawiał mógłby coś poradzić...
Ja kupiłem klon 616 Gm na SO4. Będziemy porównywać w przyszłości... Szczerze mówiąc nie wiedziałem nic o tym aromatycznym i szampańskim. Gm wybrałem jedynie ze względu na instytut z którego mam PN. Masz jakieś artykuły, opracowania na ten temat?
Chardonnay nie jedno ma imię jak piszą :-)
http://www.rebschule-mueller.de/Rebsorte...onnay.html
No no! Trzy stopnie były...

Dzięki Zbyszku. Strasznie to pogmatwane, tak jak to zwykle bywa z klonami i apelacjami...
W sobotę przy BBCH 15 (pięć liści) / BBCH 16 (sześć liści) drugi zabieg - Dithane (2,5g/litr) + siarka (3g/litr), zapobiegawczo (Mączniak Rzekomy, Mączniak Prawdziwy, Antraknoza, Phomopsis) okres działania - około 14 dni o ile opady nie zmyją. Oprysk - koniecznie dwie strony liści.

No cóż... od pierwszego zabiegu minęło jedynie dziesięć dni, przyrosty w ilości liści spowolnione (skutek Zośki) ale sporo popadało i temperatury w ciągu dnia są spore. Te ostanie kwestie były wyznacznikiem podjęcia decyzji o wykonaniu oprysku.
U mnie zimno i deszczowo, a dopiero pod koniec tygodnia będzie cieplej (weekend słoneczny i +21 st.C), dlatego w sobotę celuję z drugim opryskiem siarką, tym razem w fazie 8-10 liści.
(12-05-2019, 23:47)maciek19660714 napisał(a): [ -> ]No cóż... od pierwszego zabiegu minęło jedynie dziesięć dni, przyrosty w ilości liści spowolnione (skutek Zośki) ale sporo popadało i temperatury w ciągu dnia są spore. Te ostanie kwestie były wyznacznikiem podjęcia decyzji o wykonaniu oprysku.
Zośki?
To chyba tej zeszłorocznej ;), bo tegoroczna dopiero za trzy dni się pojawi.
(13-05-2019, 05:47)Dolnoslonzok napisał(a): [ -> ]U mnie zimno i deszczowo... celuję z drugim opryskiem...

Hmm ja też próbuję celować... Niezwykle ciężko w tym roku, podjąć dobrą decyzję o zabiegu!

Tak czy siak zdecydowałem dzisiaj, w związku z ustąpieniem niebezpieczeństwa wystąpienia Zimnej Zośki (nawet jeszcze... przed imieninami) o redukcji latorośli. Mianowicie;
- na dwulatkach PN i Zw zostawiłem 8-10 latorośli,
- na sześciolatkach zostawiłem na razie 10-15 latorośli,
- w części północnej, na czterolatkach Regent pozostawiłem około 8-10 latorośli.
Na wszystkich, w znakomitej większości, są po dwa grona.

Płakaliśmy... ja przy usuwaniu tylu pięknych pędów, z tyloma pięknymi kwiatami i płakały lekko krzewy (bo już mocno utwardzone w miejscu krzewienia) co ponadto, pokazało stan ciśnienia soków w tym momencie ale... wszystko ładnie przejaśniało.
Napiszę jeszcze tak; przyznam, a i owszem...  że może troszkę było mi szkoda tak drastycznie usuwać i tak... sporo czasu zajęło mi podjęcie takiej decyzji ale... jak napisałem powyżej "wszystko przejaśniało"...

Wsadzone w glebę sztobry, rozwijają się na razie powolutku (dzisiaj odsłoniłem je troszkę - wyrwałem chwaściory ), a niektóre nawet... dają znaki życia.