Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: MOJA WINNICA w Zach-pom - Winnica Cisowa
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Być może ewentualne spowodowanie przyśpieszenia, pozwoli zwiększyć także... nieco obciążenie.
Z tą kwestią bowiem, związana jest zagadka z momentu tłoczenia, podczas którego w zeszłym roku nawet przy lekkim ciśnięciu PN na blanc de noirs leciał różowy sok z 11-toma TA, podczas gdy w 2016-tym roku biały z dziewięcioma TA. Teoretycznie powinno być odwrotnie, przynajmniej jeżeli chodzi o kwasy ale wygląda na to, że w zeszłym sezonie - ze względu na potężne słońce i temperatury - barwniki dojrzały zbyt szybko w stosunku do kwasowości. Dowiedziałem się ostatnio, że lekiem na taki stan rzeczy - przy ewentualnej powtórce usłonecznienia - mogłoby być większe obciążenie.

PS. Innym lekiem w tym momencie (w zeszłym roku), mogłoby być oczywiście zapomnienie o zrobieniu blanc de noirs i wrzucenie całości na czerwone...
Macieju, wiemy o szczecińskich tradycjach winiarskich, ale w swoich poszukiwaniach znalazłem rejestr upraw w Twoim sąsiednim rejonie, czyli powiecie Uckermark z siedzibą w Prenzlau: https://www.ichbindannmalimgarten.de/_ad...rmark.html . Może kiedyś Ci się przyda.
(22-01-2020, 00:10)maciek19660714 napisał(a): [ -> ]Przewietrzanie azotem.

Nie słyszałem o czymś takim przy winifikacji.  Jaki to ma cel i czemu służy?
W Sierakowie Amelie wyczuł odrobinę redukcji siarki w różowym, a dobrym sposobem na pozbycie się jej jest trochę miedzi i przewietrzenie wina.

Michał dzięki ale ja po niemiecku podobnie jak po chińsku...
Maćku, jesteście już po warsztatach u Włodka?
Michał... zapadłeś w międzyczasie w sen zimowy? Oczywiście, że już po...
Aaaa, umknął mi temat.
Pąki jak dotychczas śpią, pomimo ciepłej zimy. Dzisiaj dziesięć stopni...
Podjąłem decyzję. Jednak nie Chardonnay, a Johanniter. Szesnaście sztuk zamówione.
Brawo.
Bardzo dobra decyzja.
Degustacja PZS 2019.
Tym razem na jasnym tle. Ponadto (zauważyłem dopiero na zdjęciu - tak też inscenizacja przypadkowa...) z odniesieniem do różnych odcieni czerwieni;
a) talerz,
b) serwetka,
c) buraczki.

Przechodząc do meritum...
- Kolor bez strat.
- Zapach trochę słaby a wydaje mi się, że rośnie w siłę.
- W smaku nadal młode i nieułożone.
- Najważniejsze, że jak dotąd nie dzieje się nic negatywnego.
Kolor ładny, Macieju. A smak, w którą stronę idzie -półwytrawne?
Michał no co Ty... Czerwone to tylko cukier resztkowy minimalny!

Jak na razie bez płaczu;

[attachment=31384] [attachment=31385]
A, rozumiem. A co do płaczu, to od cięcia do wystąpienia "łez" musi minąć nieco czasu. Nie wiem,jak u Ciebie, ale u mnie to minimum 10 dni.
Ja dziś ciąłem. Na Marquette po 30 minutach już pojawiły się łzy :)
(12-02-2020, 07:48)Dolnoslonzok napisał(a): [ -> ]A, rozumiem. A co do płaczu, to od cięcia do wystąpienia "łez" musi minąć nieco czasu. Nie wiem,jak u Ciebie, ale u mnie to minimum 10 dni.

Michał nie wymyślaj własnych informacji, jak doszedłeś do tego że płacz u Ciebie występuje po 10 dniach.
Mirku, to moje doświadczenia. W ubiegłym roku ciąłem Rieslingi 27 lutego, a 7 marca zaczął się płacz. Minęło 9 dni zatem. Silvanery z kolei, cięte 26 lutego, zaczęły płacz 6 marca.
No i teraz rozumiem, przecież to takie proste, że ja na to nie wpadłem. Przypomniała mi się od razu anegdota o rosyjskim uczonym który okaleczył muchę, wyrwał kończyny i odkrył że ta ogłuchła.
Michał, w zeszłym roku ciąłem ósmego marca i płacz miałem po chwili... Skoro ciąłeś w lutym i płacz wystąpił po kilku dniach, to wyjaśnienie jest tylko jedno - z pewnością soków w drewnie jeszcze nie było.
Maćku, racja i tu jest zgoda. Tylko co w tej sytuacji, gdy Riesling płakał 7 marca, czyli niemal 10 dni po zabiegu, a cięte już 10 marca Merlot i Cabernet Sauvignon zaczęły płakać dopiero około 20-21 marca? Czy późne odmiany tłoczą później soki? Riesling też jest późny. Nie rozumiem.
Miałem Merlot oraz Cabernet Sauvignon i zawsze były ostatnie. Widocznie Riesling musi być nieco szybszy... Moim zdaniem innego wytłumaczenia nie ma.
Przedwczoraj o jedenastej wieczorem - szron na trawie. Wczoraj w nocy było minus trzy. Dzisiaj natomiast, prognozowane jest szesnaście stopni Celsjusza w ciągu dnia...
Niezły lutowo-marcowy galimatias...
U mnie noce na plusie, a temperatury rzędu +10. Dzisiaj i jutro ma być +15,+16, jak podaje Radio Wrocław, ale zapowiadają wiatr fenowy, co potwierdza wczorajszy zachód Słońca i dzisiejszy wschód, a raczej przedwschód, bo Słońca jeszcze nie ma) z czerwoną poświatą na chmurach. Rok temu były już skowronki. Dzisiaj nasłuchuję. Do końca tygodnia mrozów nie widać. Wiosna, choć tak wyczekiwana, zaczyna powodować u mnie dreszczyk.
Generalnie można by określić, że podczas wieczornego spaceru, po raz pierwszy w tym roku było ciepło!