Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Pierwsza nalewka z wisni, potrzebna pomoc/porada
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam,

ostatnio mialem okazje zebrac od znajomych duzo wisni. Wiekszosc przetworzylem na dzem ale z innej czesci (2 kg wydrylowanych wisni) chcialem zrobic nalewke.
Jest to moja pierwsza przygoda z nalewkami. W internecie przeczytalem mnostwo przepisow i zasad. Teraz juz sam nie wiem co wiem i mam tylko metlik w glowie.

Chcialbym sie dowiedziec jaka jest podstawowa zasada robienia nalewki. Nie chce zadnych przepisow gotowych przepisow na nalewki z dodatkami wanilli, cynamonu itd., do takiego eksperymentowania smakami zapewne jeszcze dojde.

W internecie oczywiscie mozna przeczytac ze poddaje sie wisniom wczesniejszej fermentacji cukrem, potem zalewa, albo wszystko daje sie na raz itd...albo najpierw spirytus a potem cukier. Wedlug mojej analizy powinno byc zatem najlepiej tak:

1) wydrylowane wisnie zalewamy spirytusem
2) odstawiamy na ok 6 tyg.
3) odlewamy nalewke
4) zasypujemy wisnie cukrem
5) wytworzony syrop dodajemy do nalewki
nalewka gotowa!

Teraz napisze z czym mam problem. Mam 2 słoje, do kazdego dodalem po 1kg wydrylowanych wisni i zalalem 0.5l spirytusem. Teraz zamierzam je tak potrzymac okolo 6 tygodni. Przeczytalem pozniej, ze nie powinno sie zalewac czystym spirytusem a go rozcienczac np do 70% (czy tez innej w zaleznosci jaka moc chcemy uzyskac). Co teraz zrobic? zrobilem dobrze, zrobilem zle, moze tak byc? moge dolac teraz jeszcze wody i rozcienczyc spirytus? a moze poczekac i dopiero po 6 tygodniach doleje i rozciencze spirytus woda? zalalem je w poniedzialek, wisnie troszke napecznialy.

Pisownia :glowa_w_mur:  - TWA

monika7

(21-07-2016, 10:04)artskee napisał(a): [ -> ]Witam,

ostatnio mialem okazje zebrac od znajomych duzo wisni. Wiekszosc przetworzylem na dzem ale z innej czesci (2 kg wydrylowanych wisni) chcialem zrobic nalewke.
Jest to moja pierwsza przygoda z nalewkami. W internecie przeczytalem mnostwo przepisow i zasad. Teraz juz sam nie wiem co wiem i mam tylko metlik w glowie.

Chcialbym sie dowiedziec jaka jest podstawowa zasada robienia nalewki. Nie chce zadnych przepisow gotowych przepisow na nalewki z dodatkami wanilli, cynamonu itd., do takiego eksperymentowania smakami zapewne jeszcze dojde.

W internecie oczywiscie mozna przeczytac ze poddaje sie wisniom wczesniejszej fermentacji cukrem, potem zalewa, albo wszystko daje sie na raz itd...albo najpierw spirytus a potem cukier. Wedlug mojej analizy powinno byc zatem najlepiej tak:

1) wydrylowane wisnie zalewamy spirytusem
2) odstawiamy na ok 6 tyg.
3) odlewamy nalewke
4) zasypujemy wisnie cukrem
5) wytworzony syrop dodajemy do nalewki
nalewka gotowa!

Teraz napisze z czym mam problem. Mam 2 słoje, do kazdego dodalem po 1kg wydrylowanych wisni i zalalem 0.5l spirytusem. Teraz zamierzam je tak potrzymac okolo 6 tygodni. Przeczytalem pozniej, ze nie powinno sie zalewac czystym spirytusem a go rozcienczac np do 70% (czy tez innej w zaleznosci jaka moc chcemy uzyskac). Co teraz zrobic? zrobilem dobrze, zrobilem zle, moze tak byc? moge dolac teraz jeszcze wody i rozcienczyc spirytus? a moze poczekac i dopiero po 6 tygodniach doleje i rozciencze spirytus woda? zalalem je w poniedzialek, wisnie troszke napecznialy.
Szkoły robienia nalewek są rożne i każdy zarzeka się, ze jego jest najlepsza. To co wybrałeś (najpierw spirytus, potem cukier) jest jedna z bardziej popularnych, ale rzeczywiście jest lepiej dla owoców by macerować je spirytusem nie mocniejszym niż 70%.

Jeśli zalałeś wiśnie parę dni temu nierozcieńczonym spirytusem, to dolej dziś wody by zmniejszyć jego moc do nie więcej nic 70%. Jeśli dałeś do każdego słoja 0.5 litra spirytusu 95%, to musisz dodać około 170-180 ml wody do każdego z nich. Ja bym po prostu dala po 200 ml, bo prościej odmierzyć.

Natomiast jeśli chodzi o to kiedy jest nalewka gotowa, to ja bym radziła byś odstawił nalewkę na jakiś czas po połączeniu nalewu z syropem, bo z czasem ona wyszlachetnieje. Ile czasu, to zależy od twojej cierpliwości, ale w zasadzie im dłużej tym lepiej. Z góry przyznaje się, ze sama próbowałam swojej wiśniowej (robionej w marcu na mrożonych wiśniach) zaraz bo skończeniu maceracji (cukier i alkohol był wlany razem + dodałam 2-3 pokrojone migdały zamiast tradycyjnie dodawanych kilku zmiażdżonych pestek od wiśni) i ona od razu mi smakowała. Litr odstawiłam na później do szafy w piwnicy (jeszcze stoi) a to co mi zostało poszło do lodówki i degustowałam się tym raz na jakiś czas.
Teraz masz 1 litr spirytusu 95% na 2 kg wydrylowanych wiśni.

Wszystko zależy od tego jaki % i słodycz końcową chcesz uzyskać. Czy ma to być dość mocna, bardziej wytrawna nalewka czy raczej bardziej słodki, mniej procentowy likier.
Wszystko jeszcze masz szansę wyregulować.
Żeby regulować % dolewaj wodę albo wódkę. Cukier skorygujesz na owocach albo i na końcu ALE nie zapominaj o owocach. Jak dolejesz 0,4 litra wody, to dorzuć 0,5-1 kg owoców. Możesz też dodać domowy sok/syrop wiśniowy.
Do odpowiedniej ilości  zimnej, przegotowanej wody, wlej ten nalew z wiśniami, pomieszaj i
maceruj dalej.



PS. I bardzo proszę popraw swoją pisownię. Wielkie litery, ć, ż, ś, ó,   i takie tam drobiazgi.
Ja bym zrobił kompletnie inaczej. Rozcieńczył ten spirytus do 80%, macerował dalej, nalew zlał, osłodził cukrem, a wiśnie jakie zostały zalał innym alkoholem, koniakiem lub rumem i macerował dalej. Wtedy mamy dwie wiśniówki, obie smaczne a i nic nie zmarnuje. Źle się stało, że wiśnie wydrylowano, ale można dodać po prostu parę wiśni niedrylowanych albo po prostu dorzucić samych pestek i macerować na słońcu przy słoju lekko zakręconym, aby uchodził cyjanowodór, zajmuje mu to 6 dni maksymalnie, w apogeum jest bardzo mocny zapach migdałów-jak amaretto, a później ten zapach łagodnieje.

Tak jak napisał Krzysiek, wszystko sprowadza się do tego jaką nalewkę chcesz uzyskać.