Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Chora winorośl? prośba o opinię i identyfikację
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Cześć!

Proszę zerknijcie na zdjęcia, które są w załączniku (liść i grona). Czy winorośl jest chora? Mam podejrzenie, że to mączniak. Odmiana to Bianca.

Z góry dziękuje za pomoc. Pzdr
Te miejscowe przebarwienia na gronach, to dosyć częsta przypadłość w tym roku. Zarówno na odmianach białych i ciemnych.
Co więcej, nie ma - jak dotąd - jasnej diagnozy. Mogą to być poparzenia słoneczne, Szara Pleśń lub Mączniak Rzekomy.

Miałem podobnie na Pinot Noir (głównie). Zaczynało się właśnie takimi fioletowymi plamami i skutkowało mumifikacją jagód, bez wykwitu pleśni. Rzadko, ale się zdarzało.

Ja stawiam na Mączniaka Rzekomego. Sądzę, że profilaktyka uchroniła moje owoce przed większą plagą...
Pryskać? Czym? Ile razy, jakie dawki?
Nie sypło u Ciebie przypadkiem gradem?
(16-08-2016, 11:43)Dziadek2 napisał(a): [ -> ]Nie sypło u Ciebie przypadkiem gradem?

Bóg dał, ze nie. A czemu pytasz?
Pytam, bo przypomniało mi się iż miałem kiedyś ciut podobne "siniaki" po gradzie

[Obrazek: 4bac1b35c8e91af3med.jpg]
Roman, po gradzie to mogła by być uszkodzona jedynie ta górna jagoda. Z pewnością dwie dolne nie - na nich, przebarwienia są od spodu.

Tadeusiewicz, na oprysk przeciwko MRz - o ile to jest rzeczywiście ten patogen - jest już teraz raczej za późno. Jeżeli to SzP, można by dać Switch ale to zależy kiedy zbierasz.
Tylko pytałem, fotki zbyt wiele nie mówią, nie wiadomo czy grono luźno zwisało, czy też było zaplatane albo leżało na drucie. Do uszkodzonych mechanicznie, w jakiś sposób jagód, później już wszystko się "klei".
Nie wiadomo ile jest tych uszkodzonych w ten sposób czy chorych gron czy jagód.
Ja bym wydłubał podpadnięte jagody i obserwował co się będzie dziać.

Znalazłem jeszcze pogradową fotkę - wstawię, może kiedyś komuś się przyda do porównania

[Obrazek: be6e1395694eeaf3med.jpg]
(16-08-2016, 14:22)maciek19660714 napisał(a): [ -> ]Roman, po gradzie to mogła by być uszkodzona jedynie ta górna jagoda. Z pewnością dwie dolne nie - na nich, przebarwienia są od spodu.

Tadeusiewicz, na oprysk przeciwko MRz - o ile to jest rzeczywiście ten patogen - jest już teraz raczej za późno. Jeżeli to SzP, można by dać Switch ale to zależy kiedy zbierasz.

Co to jest Switch? Zbieram pewnie pod koniec października.
Switch to środek na Szarą Pleśń.

Ja też bym wydłubał i czekał co będzie dalej. Sam musisz zdecydować co robić.

Tak zrobiłem (wydłubałem) na PN. Jeszcze go nie pryskałem Switch na szarą, a mumifikowanie jagód ustąpiło samo i już rozpoczął się normalnie przebiegający proces przebarwiania. Dlatego stawiam na MRz.

Oczywiście PN prysnę na SzP, niebawem ale to już inna inszość.
U mnie właśnie też kilka jagód jest zmumifikowanych. Zobaczymy. Poczekam i zobaczę co będzie dalej.
I dobrze, ponieważ wg opisu:
http://www.winogrona.org/index.php?title=BIANCA
odporność na choroby jest dobra. Może oprysk na SzP, nie będzie potrzebny. Chyba, że ktoś ma inne doświadczenia...

Tak w ogóle, to witaj na Forum i w dziale Uprawa.
Jeżeli masz ochotę to zmienię tytuł tematu, na opowiadający serii autorskich wątków o "Mojej winnicy". Zapraszam także do częstego pisania, zadawania pytań i przedstawiania zdjęć swojej uprawy.
Przyjrzyj się jeszcze dokładnie jagodom, czy te plamy nie wyglądają tak samo jak w linku http://www.winogrona.org/forum/choroby-i...tml#p75714
To coś atakuje jeszcze zielone jagody. Wygryza,  (może wydziobuje) małą dziurkę w jagodzie i od tego się zaczyna. Albo jagoda pęka pod wpływem ciśnienia, albo powstaje ognisko czarnej zgnilizny. Prawie zawsze gdzieś w pobliżu jest inna jagoda o podobnych objawach, albo jagoda(y) z okorkowanymi ranami.  Nekroza na liściu w mojej ocenie nie ma nic wspólnego z tym co jest na jagodach. U mnie takie "historie" pojawiają się sporadycznie na całkowicie zdrowych odmianach. Dzisiaj znalazłem na jeszcze zielonym i twardym jak kamień Szachtarze. Mam coraz większe przekonanie, że mamy do czynienia z jakimś szkodnikiem, który na razie nie stanowi problemu (u mnie), ale jak dla mnie to coś nowego. Występuje zarówno pod osłoną, jak i w uprawie gruntowej. Na pewno nie jest to rzekomy.
https://goo.gl/photos/CQ7kMBWVBKJq25PP8
https://goo.gl/photos/eHaKZdvgy9bmsTA37
https://goo.gl/photos/UdjL8JtxqY4Rqm8XA
Szkodnik (wydziobanie dziurki) lub pękanie - owszem ale na dwóch dolnych zdjęciach. Na dwóch górnych, to moim zdaniem jednak infekcja wewnętrzna - skórka cała i żadnych widocznych uszkodzeń. Widać to szczególnie dobrze na jagodzie, którą wskazuje prawa strzałka - plamka jest jeszcze nikła i dopiero powstaje.

Także dalej stawiam na Szarą Pleśń lub Mączniaka Rzekomego albo jakąś inną infekcję.
Ważna kwestia to mumifikacja, a nie gnicie takich jagód.

[attachment=24132]
A może na górnych zdjęciach, na tych plamach doszło tylko do mniejszych nakłuć? Na górnym zdjęciu z lewej na jagodzie poniżej widać również większy otworek, taki jak na zdjęciach poniżej. Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że te wszystkie objawy mają wspólne źródło infekcji.
Oczywiście, taką ewentualność trzeba brać pod uwagę. Pytanie tylko, co mogło by robić, jednym razem większe, a innym minimalne - niedostrzegalne gołym okiem - nakłucia...

Rzeczywiście, na tej jagodzie poniżej widać coś co przypomina otworek. Nie zwróciłem uwagi na to wcześniej ale - pomijając fakt, iż nie jest on usytuowany centralnie - ta plama jednak różni się zdecydowanie od pozostałych.

Jest jeszcze jedna kwestia o której pisałem w swoim temacie 25 07 2016:
http://wino.org.pl/forum/showthread.php?...#pid341558
Wtedy identyfikowałem ten proces jako efekt słońca i siarki. Po pewnym czasie, zaczęły pojawiać się takie same przypadłości na innych gronach i innych odmianach, które zaczynały się fioletowymi plamkami, a kończyły się ZAWSZE mumifikacją. Mumifikacją bez nalotu pleśni, aż do odpadnięcia lub pozostania w gronie, wysuszonej na wiór jagody.

Pytanie więc jest takie - czy to efekt ingerencji czy infekcji? Sam mam wątpliwości...
Ciekawe porównanie dotychczasowych plam z... armagedonem u Zajączka:

[attachment=24138]

Jeszcze ciekawszym jest fakt, że to przecież BIAŁE (Zajączek - Solaris) i CZERWONE (moje - Pinot Noir), a skutki maksymalne (tak to nazywam roboczo) są niezwykle podobne...
Na ostatniej fotce to wygląda jak problem z szypułką , brałeś pod uwagę sektorowe zamieranie gron http://www.naszewinnice.pl/winiarski-rok...7f2ElYgU6U
Oczywiście brałem pod uwagę. Wiem jak wyglądają problemy z szypułkami, ponieważ od dwóch lat mam to na Cabernet Cortis ale kilka rzeczy mi tu nie pasuje. Mianowicie, przede wszystkim za wcześnie. Ponadto, przy sektorowym zamieraniu gron, zasycha zwykle większość jagód na gronie, a tutaj (poniżej, to samo grono po miesiącu) tylko kilka i reszta zdrowa. No i najważniejsze - kiedy wydłubywałem te pomarszczone jagody, szypułki były z pewnością zdrowe.

[attachment=24139]



Podczas rozkładania siatki znalazłem jeszcze jedno takie małe skupisko, tym razem na PNP. Te akurat nie zmumifikowały - może dlatego, że w tej fazie, może z  powodu opadów.

[attachment=24140]



I szara się wkradła

[attachment=24141]
Widzę sporo okorkowanych jagód.
Dla mnie to one są głównym podejrzanym również tych czarnych ognisk zgnilizny. Rany zainfekowane tworzą właśnie te ogniska, nie zainfekowane strupy korkowe. SP pewnie też może swobodnie przez te ranki wnikać. Możliwe, że jest to rok wciornastka? Gdybym właśnie z tym miał poważny problem, pewnie bym się zastanawiał nad jakiś akarycydem. Na szczęście stwierdzam coś takiego sporadycznie.
To też trzeba brać pod uwagę. Może oprócz korka, pozostaje część odkrytych ran po nakłuciach, przez które wnika infekcja... Może, przy jakiejś większej liczbie szkodników, jagoda nie daje rady wszystkich okorkować...

U mnie pierwsze oznaki pojawienia się wciornastek (łódkowate liście) - w okresie ostatnich dwóch lat - były w fazach pomiędzy BBCH 12 i BBCH 18. W przyszłym roku planuję, w tym momencie (czyli wcześniej - BBCH 11) zastosować Agricole. Teraz to raczej, nie ma sensu, ponieważ widzę wyraźnie, że te owady prą do góry - dolne liście się rozprostowują:
http://wino.org.pl/forum/showthread.php?...#pid348178, a i tragedii przecież nie ma.

Jednak, żeby sprawdzić skuteczność tego środka, tydzień temu zastosowałem go na jednej sadzonce Zweigelt. Na razie, specjalnej różnicy nie widać ale jutro powtórka - myślę, że tydzień to dobry odstęp pomiędzy zabiegami...