Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Wino jabłkowe - pierwsze
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam Forumowiczów,

W zeszłym roku po przestudiowaniu tego forum zabrałem się za wino jabłkowe. Z sadu zebrałem jabłka mniej więcej pół na pół jabłek zielonych kwaskowych ala antonówka i z czerwoną skórką słodszych. Nastaw zrobiłem 12.10.2015 w następujących ilościach:
- sok z jabłek - 32,5 l (uzyskany na wyciskarce do owoców, robiłem ze skórką ale bez pestek)
- woda 3,5 l
- cukier 7 kg.
Po dwóch miesiącach tj. 08.12.2015 wino zlałem znad osadu (już prawie nie pracowało). Osadu było dużo, dobre kilka litrów ubyło w gąsiorze. Wino jak smakowałem w trakcie ściągania było dobrze zapowiadające się i słodkie. Wiem że wino powinienem zleć jeszcze co najmniej raz ale niestety tego nie zrobiłem. Po zlaniu wino pracowało już bardzo słabo i po czasie przestało.
Dzisiaj (po prawie roku) postanowiłem się zabrać dalej za to wino i zlałem niewielki dzbanek na degustację. Po degustacji okazało się że wino straciło całkiem słodycz, jest dość kwaskowe ale nie czuć octu, kolor ma jak kupny sok jabłkowy i ma nieprzyjemny aromat drożdży. Mi w sumie nawet smakuje ale sam tego nie wypije ;). I w związku z tym mam takie pytanie: czy jak dosłodzę wino, rozleje do butelek i poleżakuję jeszcze z rok to wino się poprawi czy lepiej nie zawracać sobie tym głowy? Wino mogę dać teściowi żeby przepuścił przez aparaturę więc się całkiem nie zmarnuje. Acha, drożdże dałem Biovin Femivin które miały być na 14 vol. więc wino powinno być słodkie. Czy możliwe jest że drożdże zjadły cały cukier i moc jest większa?
Cukier przerobiony więc jest ponad 14%. Jak dosłodzisz to drożdże będą dalej przerabiać cukier. Trzeba zasiarkować albo karmić aż nie dadzą rady więcej fermentować. Z wysokim % wino wytrawne nie jest smaczne więc aby stało się pijalne trzeba je dosłodzić jednak.
Skoro nie było zlewane i stało nad osadem mogło załapać jakieś niepożądane cechy w smaku i aromacie. Jak jesteś pewny że nic takiego nie ma to może warto to wino utrzymać. Aparatura to ostateczność. Spróbuj dosłodzić w szklance i oceń czy będzie pijalne. Aromat drożdżowy z czasem zniknie.
Aromat drożdżowy może wynikać własnie ze zbyt długiego trzymania osadu. Jeśli to Fermiviny w różowym opakowaniu, to ilośc cukru, który dodałes wraz z cukrem własnym jabłek, powinien je juz uśmiercić. Robię na nich wina dość często i nie zdarzyło mi się, by w zauważalny sposób przekroczyły granicę tolerancji na alkohol. Dosłodzenie nie powinno więc wznowić fermentacji, choć oczywiście ew. zasiarkowanie go, uczyni odporniejszym na patogeny i utlenianie.
Dziękuję za porady. Cieszy mnie że wino przy leżakowaniu może stracić nieoporządzane aromaty. Cyba zrobię tak że zleje jeszcze raz znad osadu, dosłodzę i zobaczę czy będzie jeszcze fermentować, jak nie to zleje i zabutelkuje. Nie chce siarkować bo jestem wrogiem chemii, jabłka też były naturalne i bez żadnej chemii. Myślę że przy takim stężeniu alkoholu bakterie nie powinny się rozwijać. Jeszcze mam takie pytanie. Rozumiem że zapach zakażenia bakteriami octowymi to daje zapach typowego octu? Wino ma jeszcze lekką goryczkę ale jak się nad nią zastanowiłem to w smaku przypomina smak pestek i może wynikać z niedokładnego oczyszczania jabłek z pestek przy wyciskaniu. W sumie do degustacji dla ratowania tego wina to już 2x po 1 litrze zlałem i muszę powiedzieć że wino idzie mocno w głowę :).