Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Dodatek miodu sklepowego?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Nastawiłem pierwszy w życiu miodek  Heart
W założeniu ma to być dwójniak panieński, niesycony, w 5 litrowej damie.
Na początek 2250ml wody, koło 2,5g DAP, 250ml dobrze pracującej MD (Johannisberg, Zamojscy) i 815ml (1,1kg) wielokwiatu z pasieki od sąsiada ;-)
Ruszył rześko na Blg startowym ok 24 i po 3 dniach dodałem drugi słoik 815ml. Blg skoczyło poza skalę (35-40?). Troche zwolnił, ale po kilku godzinach znowu wrócił do poprzedniej "szybkości".
Mam jeszcze jeden taki słoik, który zamierzam dodać juz na sam koniec, co razem dałoby 2445ml, czyli prawie pół na pół. Jednak po pierwszym obciągu trochę go ubędzie, a chciałbym mieć ilość produktu końcowego jak najbliższą pojemności baniaczka ;-).
I tu moje pytanie. Czy można w  takiej sytuacji uzupełnić gąsior miodem np. gryczanym ze sklepu? Na etykiecie napisane że produkcja polska, jednak obawiam się że ewentualne konserwanty/antybiotyki/inne szajse w nim zawarte mogłyby z czasem źle wpłynąć na jakość gotowego produktu.
Normalnie kupiłbym więcej tego dobrego miodu, ale zostały właśnie te ostatnie 3 słoiki (trochę za późno się za to zabrałem). Z drugiej strony rozcieńczać wodą nie chcę, bo lubie mocno na słodko :P
Mówiąc szczerze, jeżeli chcesz zaczynać zabawę z miodami od dwójniaka to nie polecam, trzeba mieć naprawdę sporo doświadczenia aby taki miodek uzyskać, lepiej jak byś skupił się na trójniaku i wtedy nie będzie Ci potrzebne kupowanie miodu co do którego będziesz miał wątpliwości.
Wiem że to niełatwy trunek i jestem przygotowany na ewentualną porażkę oraz długie czekanie na wynik (na szczęście jest to tylko jeden z kilku gąsiorków/balonów/słoików w moim pokoju i dzięki temu łatwiej będzie mi dać mu spokój :D). Mimo to chcę jednak spróbować. Zobaczymy jak pójdzie fermentacja (teraz jest troszkę gęstszy od trójniaka); jeśli spadnie blisko zera to będzie to dla mnie zdecydowanie za mało słodko i pozostanie dosłodzenie.

Trochę niepokoi mnie data ważności na sklepowych miodach. Teoretycznie miód nie powinien się psuć, a tu mamy w najlepszym przypadku 2 lata. O co w tym chodzi? :niewiem:
Może ten sklepowy to nie do końca prawdziwy miód?
A może przepisy nakładaj obowiązek ustalenia daty przydatności nawet na tak trwały produkt jak sól?
Ja obstawiam, że ten sklepowy jednak nie całkiem przypomina miód prosto od pszczół.
(22-11-2016, 23:18)pulatom napisał(a): [ -> ]O co w tym chodzi? :niewiem:

Przepisy wymagają określenia na każdym produkcie spożywczym terminu przydatności do spożycia.
Dzięki za odpowiedzi ;-)

Na 99,9% nie jest to produkt takiej jakości jak od lokalnego pszczelarza. 400g na 320ml słoik i zero oznak krystalizacji (a już prawie grudzień) mówią same za siebie.

Jego aromat i smak są przyzwoite; zrobiłem na nim nalewkę (miód + spiryt + sok z cytryny) i nie narzekam. Jednak jak się zachowa po dodaniu do przefermentowanego nastawu (inny skład chemiczny i mniej woltów) i 5-8 latach stania, to już taka mała niewiadoma :<

Może ktoś robił miodek ze sklepowego i ma z nim dobre (badź złe :P) doświadczenia?
krystalizacja lub jej brak zalezy od gatunku miodu i temperatury przechowywania. Akacja po roku moze byc pozbawiona jakichkolwiek ziaren. Wrzos też dlugo pozostaje plynny.
Nie ma w praktyce zadnego, domowego sposobu aby jednoznacznie określic, czy miód jest sztuczny - chyba, ze mowimy o ekstremach, jak jasnożółta roczna patoka gryczana bez goryczki. Polecam znalezienie sobie pszczelarza metodą prob i błędów, a najlepiej spróbować samemu hodowli pszczół - a nóż znajdziesz nową pasje?
pozdrawiam.
Hm, hodowli pszczół... :D Pomysł trochę szalony, chociaż jeszcze te 5-6 lat wstecz nie myślałem że będę bawił się w domowe alkohole, więc kto wie.
Mój sąsiad pszczelarz też zaczął amatorsko, posiłkując się wiedzą z książek i magazynów, a dzisiaj ma sporą pasiekę i na brak klientów nie narzeka.
Może zaryzykuję dodatek tego ze sklepu, a w przyszłym roku wstawię drugi, już w 100% na "swojskim" miodzie. I za ileś tam lat zrobię małe porównanko ;)
Masz sąsiada pszczelarza i chcesz kupować miód w sklepie ?

Dziwne to trochę, no chyba że żyjecie na wojennej ścieżce :diabelek: .

Pozdrawiam
MILBAS
E, wojenna ścieżka to nie w moim stylu :P

Po prostu wszystko co miał było już wyprzedane/zarezerwowane dla kogoś. W przyszłym roku zadbam, żeby zaopatrzyć sie zawczasu ;-)

Póki co zobaczymy jak się ten nastawik będzie zachowywać...
(24-11-2016, 15:19)prywacias napisał(a): [ -> ]Nigdy nie dostaniecie w takim sklepie miodu najwyzszesj jakosci , to niemozliwe poniewaz tylko lolalny pszczelarz przyklada serce do pracy anie masókwa....

To po polsku? nei ropzmumiem.
Jak mnie drażni takie dziamolenie bez grama wiedzy choćby. Tak jak wśród "drobnych" pszczelarzy są partacze, tak i wśród "masókwi" są ludzie z pasją, a do tego przedsiębiorczy. Nic nie szkodzi, żeby mieć 120 pni i traktować pszczoły jako jedyne źródło utrzymania do tego dbając o produkt. Ba, taki człowiek ma zazwyczaj większą wiedze i praktykę od starszego pana, który to na pewno nie dodaje cukru pszczołom... różni są ludzie. A teraz odpowiedz sobie na pytanie, jak masz produkcję rzędu 5000 litrów (bez znaczenia jakiej jakości), to będziesz sprzedawał po słoiczku, czy może hurtem choćby do sklepów?
Nie ma co demonizować, sam jestem pszczelarzem "małopiennym" bo mam zaledwie 18 rodzin, ale znam pszczelarzy mających i po 200, ludzi z niezwykłą wiedzą praktyczną i oni również sprzedają b. dobry miód.
Problem leży w mieszaniu miodów z tzw. pochodzącymi spoza UE i niestety w supermarketach takie miody są najczęściej.
Zawsze jestem zirytowany gdy widze na półce miód w 30% skrystalizowany.
Co do krystalizacji miodu z doświadczenia własnej spiżarni.
Miód lipowy i wielokwiat tego roczny był w październiku częściowo skrystalizowany.
Zeszłoroczny rzepakowy super fajne do smarowania masełko...

Oby dwa pochodzą z dobrego źródła, od pszczelarza z pasją, od którego kupuje mój wujek (ponad 30 lat u niego kupuje), a jak żyła to kupowała moja babcia (nie wiem ile lat temu zaczęła kupować).
Wniosek dla mnie prosty, nawet najlepszej jakości miód może krystalizować się szybko lub wolno. Wiele zależy od miodu (z czego) i od niezależnych czynników (np. temperatura przechowywania).

Co do kupnego miodu na pierwszy w życiu dwójniak... (obojętnie czy jako nastaw czy dosłodzenie), to dla mnie nieporozumienie. Dwójniak powinien dojrzewać 5 lat +. Oszczędzanie czy to czasu czy pieniędzy na wyjazd po 1-2 słoiki miodu na coś co się robi przez 5+ lat to mało rozsądny pomysł.
// Dwójniak na zaczęcie z miodami chyba też, sam nastawiam trójniaki i nie wiem czy na początek to dobra droga... może lepiej było by zacząć od czwórniaków by więcej się nauczyć, a nie uczyć się i wyciągać wnioski po 2-5 latach...
kryształy i ich narastanie, ot magia. A niby dlaczego ma nie być ten Twój miód częściowo skrystalizowany? Rozwarstwienie jest normalne. Żeby dobrze zrozumieć co i jak, polecam przeczytać i zapamiętać na zawsze, bo dobrze napisane:
http://pszczelipark.pl/index.php/Krystal...iodu-.html

S: imo co tu się uczyć na czwórniaku? Jak zrobisz wino to i czwórniaka zrobisz bez problemu, może nawet łatwiej. Trójniaki przy współczesnych drożdżach to też już nie wyzwanie.
Mikael -> Chodziło mi o to, że drożdże to drożdże, a czy dać 5g imbiru /litr a może 10 będzie mi bardziej smakowało... takie "pytania początkującego" na które mi nikt nie odpowie. A czekać na efekt by ocenić po 5 latach (dla dwójniaka) czy dobrze smakuje/czy było warto go robić na początek to chyba nie do końca trafiony pomysł.

Życzę sukcesu
Choć ja wolę zbierać doświadczenia na małych nastawach w dużej ilości niż robić wielkie czyny odwleczone w czasie z duża szansą na porażkę.
Ale 5g imbiru/litr w czwórniaku nic Ci nie mówi o smaku dwójniaka z tą samą ilością imbiru ; l To jak porównywanie poloneza i Lambo, to i to ma koła...
Głowna trudność takiego trójniaka i wzwyż to zatrzymanie fermentacji, nie daj panie jak się alkohol zatrzyma na kilku % a blg wysokie, wtedy kombinuj z restartem. G955 i trójniak idzie jak burza, w dawniejszych czasach zrobić miód na dzikusach, to było coś. Teraz początkujący powinien sobie dać radę.
I tutaj Mikaelu doszedłeś do sedna sprawy: Restart dwójniaka jest bardziej prawdopodobny niż trójniaka.
Lepiej przećwiczyć zrobienie resartu na trójniaku niż próbować tego pierwszy raz na dwójniaku.
A to nazywa się doświadczenie.
Dużo czytałem na temat cięższych miodów (również na ninejszym forum) i miałem (nadal zresztą mam) stracha przed zatrzymaniem fermentacji.
Stąd między innymi decyzja o dodawaniu miodu, wzorem mocnych i słodkich win (które mi w miarę wychodzą), na raty.
Na razie wszystko wygląda ok i oby tak pozostało. A nawet jak nie, to przez te 5 lat mam nadzieję zrobić tyle innych win/nalewek/likierów, że osuszą łzy po ewentualnym nieudanym dwójniaczku :P.
A z miodem mam jeszcze czas żeby się zastanowić (po drugiej racie jest go w nastawie tyle, że do wyrobienia odpowiedniej ilości woltów wystarczy), może uda mi się znaleźć jakieś lepsze źródło w promieniu kilku/nastu km...