Szanowni koledzy,
szukam fachowej ale również bardzo pilnej porady. Mam winnicę w odległości oko 500-700 m od pasiek pszczelich. Do tej pory nie było z pszczołami żadnego problemu. W tym jednak roku winogrona odmiany czerwonej dojrzały bardzo szybko i plonem zajęły się pszczoły. Na ta chwilę około 1/3 plonu przepadło w ulu. Straty są zatem bardzo duże. Sprawa pogarsza się z dnia na dzień. Pszczół przybywa. Strach zbliżyć się do krzewów. Kiście są oblepione pszczołami. Słychać jedno wielkie buczenie.
Ratunku. Proszę o pilną pomoc jak odstaraszyć/zniechęcić pszczoły nie robiąc im krzywdy. Niestety z każdym dniem zaczynam radykalizować mój jak najbardziej ciepły stosunek do pszczół.
Może oprysk pestycydem (oczywiście po zmroku) zniechęci pszczoły na drugi dzień do dalszej grabieży?
Pozdrawiam
JG
Może to nie pszczoły, a osy?
Tak czy siak - jedyna metoda obrony, to pułapki.
Pszczoły lecą do uszkodzonych owoców - pewnie je osy uszkadzają lub ptaki, pszczoła sama z siebie nie przetnie skórki jagody, bo nie ma takiej możliwości. I lecą tylko do bardzo dojrzałych owoców, może pora zebrać na szybko?
Oprysk nic nie da absolutnie (co najwyżej wytrujesz owady,a to się może skończyć tragicznie dla Ciebie i pszczelarza), z resztą chcesz takie owoce później jeść/przerabiać?
Rzeczywiście część gron na niektórych krzewach była uszkodzona przez grad. sądziłem, ze tylko tymi zajmą się owady ale one zajęły się całymi kiściami. Os jest może z 2%. Przed ptakami winnica zabezpieczona jest siatką.
Ktoś cos jeszcze? Moze jakieś alternatywne pomysły do pułapek?
Zapytaj sąsiada,czy nie mógłby ich podkarmić cukrem,co by siedzialy w ulu...Może to jest jakaś opcja,jeśli ma kilka uli..?
Obrywaj zniszczone jagody.
Jeśli nie masz dużo,możesz drobną siatką grona zabezpieczyć...
U mnie osy zażerają się narazie...;(
Ale tylko te w dobrym stanie! Czasem nie te gdzue puścily oczka...

Cukier nie skutkuje jak jest pożytek, nawet podczas podkarmiania zimowego które miejscami już ma miejsce, pszczoły będą i tak latać po nektar (w tym wypadku sok). Pułapki tez się nie sprawdzą i proponowanie czegoś takiego jest wyłącznie oznaką ignorancji i niewiedzy, nie nazywając rzeczy po imieniu. Już nawet pomijając 40 000 pszczół na każdy ul

Pułapki to słaby pomysł na pszczoły,fakt.U mnie łapią się osy,szerszenie,muchy i ćmy...Pszczoły nie ma żadnej.Cieszy mnie to,bo właśnie tego się obawiałem mając pszczelarza za sąsiada...
Nie chodzi tu oczywiście o same pułapki,lecz przynętę w nich zawartą.Pszczoły mogą się łapać,wystarczy zwiększyć zawartość cukru...ale nie chcemy tego,bo to pożyteczne owady,a i w większej ilości na podwórku również niebezpieczne...
Hmmm. Te pończochy byłby ratunkiem tylko 150 krzewów x 8-10 kiści. Powiedzmy 5 zeby chociaż z krzaka uratować :-(
No nic. Kolejny rok - nowa plaga. Dwa lata temu szpaki, rok temu jelonki na wiosnę. Tamte problemy rozwiazane. Ale zycie stawia kolejne wyzwania....
Pasieki należą do mojej dalszej rodziny więc zgłoszę się do nich po wagon 100kg miodu :-(
Objadanie owoców jest znakiem pożytkowej desperacji. Rozrób kg cukru w litrze wody, wlej do wiaderka, koniecznie napchaj słomy, traw do środka, żeby się nie topiły. Możesz tak ciągnąć parę tygodni do zbiorów.
Za cenę 10zł (nie licząc wody) możesz się pobawić ustawianiem wiaderka coraz dalej od plantacji, najlepiej w stronę jakiejś nawłoci, która powinna lada dzień zacząć nektarować.
Jakiego efektu możesz się spodziewac (nie przestrasz się)
https://youtu.be/s9cdnrnYThE?t=1m5s
michał79 dzięki. Nektar dla pszczułek zroiony i rozmieszczony. Jutro zobaczymy efekty
W obliczu linkowanego filmiku, wycofuję swój pomysł z pułapkami. Rzeczywiście, to była ignorancja i niewiedza! Ciekawie jest, dowiedzieć się czegoś nowego...
Tutaj jeszcze 11:21 jest pokazane wpychanie słomy.
https://m.youtube.com/watch?v=cfWZy-m1FGQ
Nie mam konkretnych relacji i badań, ale prawdopodobnie pierwsze na oblot okolicy wyruszają o świcie doświadczone zbieraczki (ok 500 ich jest w ulu). Dobrze żeby wtedy już stało, one wskazują młodszym zbieraczkom kierunek, zapach i smak pożytku.
Nawłoć to zaraz kończy nektarować, i pszczołom na prawdę nie trzeba wskazywać palcem gdzie mają pożytek. Imo wiadro nie ma prawa wypalić, bo litr czy dwa przy nawet kilkunastopniowej pasiece to skromny pożytek, mało atrakcyjny, a pszczelarzowi możesz spowodować rabunki jeśli mieszka blisko. Ale daj znać jak poszło. Pszczoły mają niestety zbyt dobra pamięć. Na przykład - zwiozłem z gryki pszczoły, które znalazły sobie jako źródło wody dwa z czterech wiader obok domu. Próba przestawienia wiadra o dwa-trzy metry skutkuje tym, że go nie widzą. Postawienie wiadra na pasiece też jest niewypałem, bo w międzyczasie znalazły sobie inne źródło. Pomimo większej odległości wolą tamto, niż pobliskie w ich ulubionym wiaderku, bo juz mają zakodowane inne miejsce. Ciężko jest zmieniać ich nawyki, jak już sobie coś obiorą na cel.
Na przyszły rok proponuje wiosną założyć pułapki, i owszem, ale selektywne na osy i szerszenie.
U mnie na Mazowszu z nawłoci jest głównie pyłek. Podobno zimniejsze noce, większa wilgotność, i dopiero zaczyna lać...
Mamy kilka uli zostawionych na nawłoci pod Wawą, nawłoć zaczęła kwitnąc jakieś 3 tygodnie temu, ale nie wiem co się w tych ulach dzieje, za tydzień zajrzę to możemy porównać. Patrząc jak cienko wrzos kwitnie to i na nawłoci jest zapewne tak, jak mówisz.
Kilkanaście pojemników z płynem rozłożone. Zainteresowanie w dniu dzisiejszym średnie. Tzn pojemniki oblepione ale na winogronach wcale nie jest mniej pszczół. Dzisiaj jest jeszze gorzej pomimo równoległego zadymiania palącymi się liśćmi i wilgotnym sianem.
Pasieka liczy 30 uli. Nie wiem, czy to dużo czy mało ale apetyt te pszczoły mają ogromny
a byly te wiaderka juz kolo 5 rano wystawione?
Wiaderka sa tam cały czas - tylko dolewam płynu. Sczerze to procentowo niewiele jest amatorek wody z cukrem.
Planuję zatem przyspieszone zbiory. Rondo ma już prawie 20% cukru więc lepsze coś nic odanie wszystkiego pszczelarzowi ;-)
No i jak efekty odciągania pszczół? Mam swoje wyrobione na tą chwilę zdanie na temat skuteczności takich metod i ciekaw jestem, czy błędne. U mnie dziś widziałem masę os, a pszczół ani śladu, gdzie one pożytek znalazły, nie wiem ...