Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Pierwsze zlewanie wina
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Temat popularny, ale zastanawiam się nad jedną rzeczą.

Po niespełna dwóch miesiącach blg mojego winka spadła do 4 blg. Wino nadal pracuje, klaruje się i jest jak dla mnie idealne, ni słodkie ni typowo wytrawne, alkoholu nie oblicze bo w początkowej fazie produkcji nie posiadałem cukromierza, ale moc wina jest delikatna, ewentuanie odrobinkę mogło by byc mocniejsze i teraz zastanawiam się czy:

1. czekac aż dojdzie do 0 blg i wtedy dosłodzic do mojego gustu i zlewac,
2. zlac już teraz i pozostawic na cichą fermentację poprostu bez osadu, bo i tak alk. jeszcze się tam dorobi?
Jeżeli chcesz by wino było trochę mocniejsze, to ja na twoim miejscu bym go jeszcze nie zlewał. Czasami przy pierwszym zlewaniu znad osadu zatrzymuje się fermentacja.
Dzięki - tak też uczynie :)
A apropo zlewania i możliwości zatrzymania się fermntacji, czym różni się i jakie są konsekwencje zlewania wina z dymiona w dymion, a z dymiona w garnek i dopiero z garnka w dymion... Domyślam się że wino się dotlenia, napowietrza czy coś w tym rodzaju, ale jeśli mam taką sytucje, że mam winko w 15l baniaku i jedyna możliwośc zlania wina do innego baniaka to baniak 30l to myślę że to głupie. Lepiej wykorzystac taki duży baniaczek na kolejne winko jakieś jesienne teraz przykładowo niż zapychac go tym maleństwem co będzie miało ok 10l. więc 1/3 objętości (n może ciut więcej).
Czy jeśli zlałbym to wino z 15l baniaka do garnka, wypłukał porządnie baniak i dopiero z garnka wlał je spowrotem mogą byc tego jakieś konsekwencje? Mogę się czegoś obawiac?

Idealnym rozwiązaniem byłoby przelanie do mniejszego dymiona np 12 l, aby wino miało jak najmniejszy kontakt z powietrzem. W twoim przypadku zostaje dymion - gar - dymion.
Jezeli chodzi o przelewanie to sam sobie juz odpowiedziałeś, przelewanie kilkukrotne powoduje natlenianie wina.
Ja zawsze robię 1 obciąg, gdy wino osiąga moc projektową, BLG jest 'martwy', a na dole drożdżowy 'szlam' - chyba, że przepis mówi inaczej.
@edit - Jacekwal dobrze mówi.
Czyli jeśli ma kontakt z powietrzm może potem byc lekko gazowane lub cos w tym stylu? Rozumiem że trzeba tego uniknąc teraz, ale jakie dokładnie tego są skutki.
Wpadłem na pomysł żeby kupic 3 baniaki mineralej (5l). Do nich zlac wina, a na czas czyszczenia dymionu wina poprostu pozakrecac w tych baniaczkach. Potem zlac do czystego dymiona. W ten spsób na bank nie natleni się tak jak w garze :D :)
Utlenienie wina powoduje jego niekorzystne zmiany w smaku (utrata aromatów) i wyglądzie. Aby zabezpieczyć wino przed utlenianiem należy nie tylko zlać je do innego balonu "pod korek" ale i lekko zasiarkować. Można użyć pirosiarczynu potasu w ilości 1g/10l. wina.
(19-08-2011, 10:16)thorus napisał(a): [ -> ]Rozumiem że trzeba tego uniknąc teraz, ale jakie dokładnie tego są skutki.

Zobacz tu.
Czy zlewając młode wino po burzliwej fermentacji można je przepuścić przez jakieś sitko / ściereczkę ?
Pierwsze zlałem ryżowe z rodzynkami.
Większość ściągnąłem przez rurkę dość sprawnie a resztę zlałem do garnka (przychylając balon nad garnkiem)
Niestety wlałem tym samym sporo drobnych pływających lekkich (unoszących się na powierzchni cząstek po rodzynkach)
Teraz jak przelałem resztę do nowych balonów to na powierzchni mam w niektórych miejscach taki kożuszek z tych pływających cząstek.

Czy zlewając kolejny raz wino mogę przepuścić je przez ściereczkę ?
Czy to nie spowoduje uszkodzenie wina , napowietrzenie go itp ?

Oleevier - na temat zlewania jest na forum wątków sporo.
Wystarczyło zadać swoje pytanie w którymś z nich. Zakładanie nowego nie ma sensu i jest wbrew Regulaminowi.
Wino generalnie zlewa się przez bardzo drobne sitko lub przez gazę, wtedy się eliminuje wszystkie kawałki wsadu i dużą część zawiesiny która nie przejdzie przez sitko, na przykład takie sitko
Przy kolejnych zlewaniach już sitka nie potrzeba, wężykiem to co klarowne, a to co jest zaraz nad osadem to ja ściągam dużą strzykawką z wężykiem i wlewam do butelki 1,5l a po tygodniu odstania ponownie to zlewam znad osadu i dolewam do reszty.
Odnośnie pierwszego ściągania: czy naprawdę trzeba do mniejszego dymiona pod sam korek? Bo na moją logikę (wiedzę dopiero zdobywam) przy cichej fermentacji wydzieli się jeszcze wystarczająca ilość CO2, która wyprze powietrze (zakładając, że dymiono zatkamy korkiem z rurką).

@kguser: lekko zasiarkować już po pierwszym ściąganiu? W jakim celu? Źle rozumowałem, że po burzliwej, przelaniu i np. dosłodzeniu powinno jeszcze sobie pofermentować?
Ja moje winogronowe na cichą zlałem do tego samego dymiona. Dopiero kolejne zlania, jak już nie pracowało,do damek 5l pod korek i wszystko jest ok.
(17-01-2013, 11:36)Neografik napisał(a): [ -> ]Odnośnie pierwszego ściągania: czy naprawdę trzeba do mniejszego dymiona pod sam korek? Bo na moją logikę (wiedzę dopiero zdobywam) przy cichej fermentacji wydzieli się jeszcze wystarczająca ilość CO2, która wyprze powietrze (zakładając, że dymiono zatkamy korkiem z rurką).

@kguser: lekko zasiarkować już po pierwszym ściąganiu? W jakim celu? Źle rozumowałem, że po burzliwej, przelaniu i np. dosłodzeniu powinno jeszcze sobie pofermentować?

Są dwie drogi:
1/ po fermentacji burzliwej zlewa się znad osadu, przelewa do balonu pod korek i wtedy jeszcze fermentuje w tzw. fermentacji cichej - sposób stosowany jak jeszcze drożdże mają popracować nad % lub zmianą na bardziej wytrawne
2/ po fermentacji burzliwej i zlaniu znad osadu siarkuje się i też wlewa do balonu pod korek z rurką - stosowany, gdy wino osiągnęło zamierzony % i wtedy można dosłodzić do odpowiadającego nam poziomu. Siarkowanie zapobiega dalszej fermentacji po dosłodzeniu. wlewamy wino z powrotem do balona z rurką, ponieważ - nie mamy 100% pewności, że wszystkie drożdże wybiliśmy. Poza tym łatwiej zlewać znad osadu z jednego przeźroczystego naczynia i do butelek już pakować piękny sklarowany cieszący oko i żołądek płyn, który już tylko będzie dojrzewał.
(17-01-2013, 12:47)bobek310 napisał(a): [ -> ]Są dwie drogi:
1/ po fermentacji burzliwej zlewa się znad osadu, przelewa do balonu pod korek i wtedy jeszcze fermentuje w tzw. fermentacji cichej - sposób stosowany jak jeszcze drożdże mają popracować nad % lub zmianą na bardziej wytrawne
No ale czy w tym przypadku musi być pod korek, skoro drożdże mają jeszcze potencjał, coś (chyba) mogą popracować, więc powinny być zdolne do wytworzenia dostatecznej ilości CO2, która powinna wypchać powietrze, a rurka fermentacyjna zapobiec dostaniu się nowego? Oczywiście rozumiem sytuację, gdy się już zasiarkuje, albo drożdże same z siebie całkiem padną, ale w tym przypadku takiej sytuacji być nie powinno, bo wino, jeśli wyjdzie, zejdzie dość szybko. :pijemy:
Zawsze jest lepiej, gdy powierzchnia styku wina z powietrzem w balonie jest mniejsza (koło o średnicy ok 10 cm), niż większa (koło o średnicy ok 40 cm). Po prostu w pierwszym przypadku jest mniejsze prawdopodobieństwo utlenienia. Równie dobrze może być tak, że będziesz miał połowę balonu wypełnionego winem i będzie wszystko w porządku. Ja wolę dmuchać na zimne i zapełniam balon prawie pod korek, a z drugiej strony po co marnować wolne miejsce w balonie?
No ja jak zostawilem na cichą nie pod korek to troche strachu miałem. Jak otworzyłem żeby zlać znad osadu poczułem zapaszek octu. Po paru łykach okazało się że jednak jest ok. Nie wierząc do końca moim kubeczkom smakowym skosztowałem jeszcze troche.... Wszystko ok. I na koniec znowu pare łyków za sukces:D uff to była tylko moja wybujała wyobraźnia;) Po cichej jak już pisałem poszło do baniaków pod korek, a duży baniak zaprzyjaźnił się z ryżem:P
(17-01-2013, 15:57)bobek310 napisał(a): [ -> ]Zawsze jest lepiej, gdy powierzchnia styku wina z powietrzem w balonie jest mniejsza (koło o średnicy ok 10 cm), niż większa (koło o średnicy ok 40 cm). Po prostu w pierwszym przypadku jest mniejsze prawdopodobieństwo utlenienia.
No tak, coś o tych procesach wiem, bo przez >5 lat zajmowałem się akwarystyką (baniaczek 180l, hehe). Nawet dokarmiałem rośliny z butli z CO2. :lol:

(17-01-2013, 15:57)bobek310 napisał(a): [ -> ]Równie dobrze może być tak, że będziesz miał połowę balonu wypełnionego winem i będzie wszystko w porządku. Ja wolę dmuchać na zimne i zapełniam balon prawie pod korek, a z drugiej strony po co marnować wolne miejsce w balonie?
Pewnie, że tego miejsca szkoda, ale to mój pierwszy nastaw, a odpowiednio mniejszego dymiona, póki co, nie mam. :mad:
Zresztą gdyby nie spiżarnia z nadmiarem jabłek w słoikach, to by mnie tu w ogóle nie było. Kiedyś tam w lecie myślałem, żeby zrobić, ale nie wierzyłem, że wystarczyłoby mi do tego cierpliwości, a tu się okazuje, że to fajne hobby potrafiące dać dużo satysfakcji, a w międzyczasie, jak nie ma własnego, to nie problem podejść do hipermarketu. :fajka:
Po zakończonej ferm. wina będę miał ok 17 litr, a chcę go przelać do butli 15 litrów.
W butli chcę potrzymać do pojawienia się osadu,jakieś 3-4tygodnie i ponownie zlać i dodać piro.
Chodzi mi o te 2 litry nadmiaru wina,po skończonej fermentacji:
-czy mogę ten nadmiar wina przetrzymać w jakieś butelce,czy słoiku na zakrętkę te 3-4 tygodnie?
Do tej pory trzymałem w damkach 5 litrowych, ale w tej chwili damki mam zajęte.
Wlej do jakiejkolwiek butelki 2l.
Witam
Czy robił ktoś z was wina z mrożonych owoców?
Bo właśnie ja robię z mrożonych malin wino. Stoi w chłodnym miejscu balon i dobrze przebiega fermentacja.(Burzliwa). Czy tak ma być?;)

Pozdrawiam Gienek
Mrożenie w wypadku niektórych owoców poprawia wydajność uzyskiwania moszczu.
W zeszłym roku piłem wino z mrożonych śliwek było pycha.
A 4 lata temu na weselu piłem duszę z wina z mrożonych śliwek i też było pycha:pijemy: w noc poszło tego 40 litrów :D
(13-05-2014, 08:48)Grze$ napisał(a): [ -> ]Mrożenie w wypadku niektórych owoców poprawia wydajność uzyskiwania moszczu.
Zgadza się. Ja np aronię zawsze mrożę przed przerobem.

Witam
To w tym roku o ile będą owoce to wszystkie będę mroził a po odmrożeniu pójdą na wino.
Bardzo łatwo się wygniata moszcz. Dzisiaj wygniotłem 18 kg czarnej porzeczki na baniak 40 litrowy, będzie dość trochę winka za dobę fermentacja będzie ruszać.
Wino robi się tanim kosztem a, nalewki za drogi koszt- więc przerzuciłem się na robienie win. Na moje wino nie jednemu warga wisi. :lol:

pozdrawiam Gienek
Stron: 1 2