Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Czy już czas na dojrzewanie?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam.
Mam 2 młode wina. Pierwsze zostało zapoczątkowane 07.09.19r., drugie tydzień później, czyli odpowiednio 9 i 8 tygodni temu.

Pierwsze było robione na dzikusach, a więc jest słabe - zostało pierwszy raz zlane znad osadu 13.10.19r. Posiada w sobie jeszcze sporo cukru, około 12 BLG, ale od kilku dni już bardzo słabo bulka, więc podejrzewam, że dzikusy się już najadły. W sumie mi to odpowiada, bo jest słodkie i nie będę już musiał dosładzać.
Drugie wino jest na drożdżach winiarskich, które maja dobijać do 14%. Znad osadu ściągnąłem je 01.11.19r. To winko ładnie zjechało do około 1.7 BLG, a według obliczeń, powinno już mieć na spokojnie 14%. Również już bardzo słabo bulka.

Obydwa wina są winami z winogron ciemnych, to drugie trochę pomieszane z białymi, ale nie dużo. Teraz zasadnicze pytanie, mam czekać, aż wina przestaną kompletnie bulgotać, czy już teraz, jak pracują już bardzo słabo dać je na dojrzewanie?

To mocniejsze chcę na pewno dłużej dojrzewać i zabutelkować na wiosnę, to słabe zaś, chciałbym na święta Bożego Narodzenia "wsadzić w butelki". Także czekać dalej, czy przenosić do zimniejszego miejsca na dojrzewanie? :).

Mam też takie pytanie z ciekawości. Otóż to wino o tydzień młodsze, jest klarowne i przejrzyste, a to starsze mętne. Czy szlachetne drożdże wpłynęły na taką różnicę, czy to przypadek? Co ciekawe, to co jest mętne, jako, że było robione pierwsze, to jest z ładniejszych winogron, drugie, to te same, ale brzydsze winogrona + niewielki dodatek białych już innego pochodzenia. Pozdrawiam :)
Po pierwsze daj fermentacji się zakończyć. Zlewaj z nad osadu. Daj się winu całkowicie sklarować. Zasiarkuj. Wino samo sobie zacznie dojrzewać. Długie dojrzewanie to w moim rozumieniu co najmniej dwa lata a nie do wiosny :) Butelkowanie to po minimum 6-7 miesiącach, najlepiej po roku a Ty już chcesz butelkować na święta... Nie popełniaj tego błędu. Albo Ci strzelą butelki, albo będziesz miał paskudny osad na dnie. Albo jedno i drugie. Bądź cierpliwy, to cnota winiarza :) Zlać buteleczkę na święta do spróbowania możesz ale nie pakuj od razu całego wina w butelki.

Tak, drożdże szlachetne mogły wpłynąć na klarowność
Okej, dziękuję za info :). Przez tydzień BLG obu win się nie zmieniło, czy można to uznać za koniec fermentacji?
Co do szybkiego zlewania słabego wina, kierowałem się słowami z książki Jana Cieślaka: "Wina lekkie dojrzewają szybko i nie mogą być długo leżakowane, gdyż tracą po pewnym czasie przyjemny smak, a jednocześnie bardzo łatwo ulegają zepsuciu. [...] Wina takie w ciągu 2-3 mies. są dojrzałe do spożycia i nie nadaja się do dłuższego przechowywania."
Tydzień bez zmiany Blg = koniec fermentacji. Co nie znaczy, że po ewentualnym dosłodzeniu lub wzroście temperatury nie ruszy znowu. Aby się upewnić co do tej kwestii, warto po miesiącu zrobić test szklaneczki.
Siarkowałeś?

Wino z zatrzymaną fermentacją i sklarowane jest gotowe do spożycia. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że za rok może być lesze, a za dwa lata jeszcze bardziej.

Tempo klarowania jest powodowane różnymi przyczynami. Być może w przypadku starszego nastawu, w pływ miało dodanie białych winogron.

PS. Poprawiłem Twój tekst z pierwszego posta, tak aby był bardziej przejrzysty (akapity).
Wina nie siarkowałem, mam do niego trochę niechęć, ale pewnie trzeba go użyć. W tę sobotę będę zlewał znad osadu pierwsze wino bo jest go trochę, więc pewnie zasiarkuję. 1g/10l wystarczy? Drugie też poczekam jeszcze chwile i ściągne znad osadu, zasiarkuje i dosłodzę. 12 BLG w tym starszym mi odpowiada i nie będę już dosładzał.

Technicznie, balon umyć i wysiarkować, czy zamiast siarki użyć nadwęglan sodu OXI, które mam z warzenia piwa?
Balon umyj i przepłucz roztworem piro. OXI oczywiście też się nada. Ja do mycia balonów używam dwóch magnesów neodymowych zaszytych w gąbkach do mycia. Jedna do środka, druga od zewnątrz. W balonie kilka litrów wody z płynem do naczyń. Takie magnesy kupisz na popularnym portalu aukcyjnym za kilka złotych a gwarantuję Ci, że po takim myciu stwierdzisz iż Twoje balony nigdy nie były czystsze :)
Z tą gąbką i magnesami to dobry pomysł! Dzięki za poradę :)
Ilość dodawanego piro zależy od pomiaru pH, rodzaju wina i ilości wolnego SO2 w winie. Dawka 0,1g/l to za dużo, tyle daje się do miazgi.
Według mnie, bez pomiarów wystarczy 0,06g/l.

Limbus, super patent! Trzeba chyba jedynie... bardzo uważać by neodymy zbliżać bardzo ostrożnie.
Hmm, to teraz jak to odmierzyć? Starszego wina mam jakieś 12l, to nawet grama nie będzie piro, a elektroniczna waga kuchenna mierzy od 1g :/. Strzykawka z wyciągniętym tłokiem to dobry sposób?
Są całkiem niedrogie wagi z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku.
Dziękuję za wszystko, pozdrawiam :).
(14-11-2019, 22:52)maciek19660714 napisał(a): [ -> ]Limbus, super patent! Trzeba chyba jedynie... bardzo uważać by neodymy zbliżać bardzo ostrożnie.

Nie ma z tym problemu Maćku :) Siła magnesów jest amortyzowana przez gąbki i bez problemu gąbką zewnętrzną "łapię" tę w środku nawet z większej odległości. Jedyne na co trzeba uważać, to by magnes nie wyszedł przez sprutą gąbkę bo wtedy następuje smutna godzina Cry