Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: smierdzace wino
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Zdecydowalem sie zrobic wino daktylowe. No i wszystko byloby ok gdyby nie to, ze ono strasznie smierdzi....zgnilym jajem :(. Czy spotkaliscie sie kiedys z czyms takim? Co mam robic??
W początkowej fazie daktyle bardzo szybko fermentują, a zapach jaki wydzielają należy do mało przyjaznych dla nosa . Ale wspominasz o smrodzie zgniłego jaja ... może to od konserwantów, którymi były podfaszerowane.
U mnie siarkowy zapach pojawił się natomiast przy winie robionym z soków śliwkowych wydobytych przez rodziców z piwnicy pod kątem mojej pasji. Po pierwszym zlaniu jednak zapaszek prawie zanikł. Niedługo będę zlewał ponownie i podejrzewam, że przy kolejnym przewietrzeniu całkiem dolegliwość ta ustąpi. Czego to życzę również Twojemu winku.
Jeśli chodzi o dalsze perspektywy dla nastawionego przez Ciebie wina, to daktyle są pewnego rodzaju loterią - niektórym wychodzą całkiem niezłe, ale dosyć często smak pozostawia wiele do życzenia. Moje daktylowe długo nie może się "przegryźć" - na razie smakuje tylko mnie, ale tylko ze względu na duszę, którą włożyłem przy jego produkcji.

Pozdrawiam
Ufff to mnie pocieszyles. Nie jest to taki "typowy" smrod zgnilego jaja wiec licze poprostu na to, ze to ten malo przyjemny zapach pierwszej fermentacji. A ile Ci w ogole fermentowalo to wino? Rzeczywiscie w ciagu 2 tygodni bylo gotowe??
Nie przejmuj się mi tak samo śmierdziało porzeczkowo-agrestowo-jabłkowe, ale przeszło po paru dniach!
Jeśli mamy na myśli pierwszy impet odfermentowania cukru, to te 2 tygodnie w przypadku daktyli są realne. Natomiast daleki byłbym od określania tego jako "gotowe" (chyba że gotowe do ... :nie_powiem: y... daktylacji). U mnie dodatkowo kwestia czasu fermentowania była pokomplikowana tym, że niezadowolony z próbek smakowych dolewałem sukcesywnie do nastawu różnych soków z kartonu (bananowo-mandarynkowy, pomarańczowy, wiśniowo-jabłkowy), jakie akurat miałem pod ręką (uzupełniając przy okazji straty po zlewaniu znad dosyć grubego osadu). W ten sposób dodawałem pary (tym bardziej, że dodałem też cukru celując na mocne) i winko w sumie pracowało długaśno. Na razie w smaku przypomina Kruszon Egzotyczny świeżo nasycony C2H5-OH :ysz:
Wielkie dzieki za odzew. W takim razie juz jestem spokojny.
Nie bym był taki optymistyczny jak koledzy. Zapach "zgniłego jaja" jest efektem przegrzania wina na skutek bardzo burzliwej fermentacji. Miałem tak z jednym elementem. Niestety poszedł w kanał.
Oj tez mialem. Fuj.

Skoro to datyle, to jednak bym poczakal, moze cos sie z tego rozwine ciekawego z czasem?

POZDR K
Fakt, fermentacja bardzo burzliwa; wyglada jakby sie gotowalo. Ale poczekam i zdam raport ;)