Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Wino z miodu i owoców (stara receptura)
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Przepis z pewnej ksiazki z spisanymi w neij starymi przepisami:

Kto ma sad i pasiekę, może z wielką łatwością przyrządzić na własny użytek tani, a smaczny napój z miodu i owoców. Do kwarty czystej patoki dolewa się kwartę wody, a jeżeli miód jest bardzo gęsty, dwie kwarty; rozmieszawszy trzyma się na ogniu, ażeby się płyn zagotował. Gdy zawre, należy zebrać szumowiny i naczynie odstawić z ognia. Po ostygnięciu wygniata się świeży sok z malin, wisien, porzeczek, albo agrestu i soku tego wlewa się pół kwarty do dwuch kwart do gotowego miodu, a wymieszawszy wszystko razem, zlewa się do gąsiorka. Dla szybszej fermentacji trzeba dodać trochę świerzych drożdży, na przykład na pół trzeciej kwarty płynu bierze się prasowanych drożdży (młodzi) kulkę wielkosci orzecha laskowego. Gąsiorek stawia się w miejscu czystym, suchym i ciepłym. Płyn niebawem zacznie się burzyć, mętnieje, na wierzchu tworzy się kożuch. Skoro po kilku tygodniach spostrzeżemy, że pod kożuchem płyn zaczyna się oczyszczać, a męty na dno opadają, trzeba lekko zatkać korkiem gąsiorek i wstawić do ciemnej piwnicy. Później skoro się sklaruje i wszytskie drożdże opadną, trzeba ściągnąć płyn czysty do butelek za pomocą lewarka lub rurki gumowej. Wino przechowywane w piwnicy w zatkanych lekko utelkach można używać dopiero po pół roku.
Jak dla mnie brzmi jak ćwierciakiewiczowa. Nie mam pod ręką, żeby sprawdzić, ale wszystko na to wskazuje.

/sasza
Smakowicie podany klasyczny przepis na miody owocowe.
ja ten pzepis podobnie jak na wino z żyta znalazłem w ksiazce "ślązka kucharka doskonała" a dokładnie to pokazała mi go moja babcia, przepisy tam zamieszczone zebrała i opracowała Elżbieta Łabońska
Aaaach sasza. Bo te starodawne przepisy czytać trza umieć. Dopasowywujesz przepis do dzisiejszych realiów i okaże się, że jest całkiem udany, jeno miedzy wierszami trza se wstawić czytate dla nas jednoski miar i trochu zmodyfikować szczegóły związane z czystością nastawu i samą fermentacją. A. I jeszcze jedno. Wartości są tak ogólne, że można se z 4 różne nastawy na tym przepisie zrobić, a potem calutką zimę porównywać, który jest lepszy :diabelek:
Żwirek! O co ci właściwie chodzi? Co to co napisałeś powyżej ma do mojej uwagi, że przepis ten chyba pochodzi z książek pani Lucyny Ć.?
Chyba rzeczywiście nie umiem czytać nie tylko starodawnych przepisów ale też w ogóle, bo nic z twojego posta nie zrozumiałem.

/sasza
a jak by to po współczesnemu szło ???


co
????

po polskiemu znaczy
szło ne zło

po naszemu się rozumie