Witam,
sam szukałem od roku słynnego korzenia fiołkowego. Co więcej - pytałem różnych znamienitych postaci, w tym na naszym forum, lecz odpowiedzią pozostawał cisza, lub trywialne "nie wiem".
Dzięki uwagom kilku osób w innych, rozległych i zbaczających na boczne tory, wątkach dotarłem do czytanej dawno przeze mnie - ale wspaniałej skarbnicy wiedzy - pozycji:
http://www.rozanski.henryk.gower.pl/fitoterapia3.htm
czytamy tam, że między innymi:
"Kosaciec żółty - Iris pseudoacorus (Iridaceae).
Opis.
Roślina wieloletnia dorastająca do 30 cm wys.; kłącze grube, rozgałęzione, powykręcane; liście szablaste, zielone lub nieco srebrne; łodyga spłaszczona; kwiaty jasnożółte, długoszypułkowe; owoc - torebka. Kwitnie od maja do lipca. Rośnie na błotach, mokradłach, nad brzegami wód, w zaroślach wilgotnych; pospolity na całym niżu i Podkarpaciu.
Do celów leczniczych używać można inne gatunki kosaćców, często uprawiane w ogródkach, np. kosaciec florentyński - Iris florentina o kwiatach żółtych, kosaciec blady - Iris pallida o kwiatach niebieskich i kosaciec germański - Iris germanica o kwiatach fioletowych."
Wnioski:
1. można użyć zarówno żółtego, jak i florentyńskiego kosaćca. Surowcem są KŁĄCZA (to, co w
ziemi)
2. Nie można go znaleźć (prawie dwa lata moich poszukiwań w Galicji nie dały rezultatów: nawet w sklepach zielarskich ludzie otwierają oczy sze zdumienia słysząc o "korzeniu fiołkowym") w sklepach, ale można w naturze - patrz powyższy cytat.
P.S.
Idzie wiosna, więc w maju będzie go mozna zebrać.
1. Proszę, aby ktoś, kto znajdzie kosaćca florentyńskiego, lub żółtego dał zdjęcie.
2. Jeśli ktoś próbowal, lub spróbuje różnicy między jednym , a drugim - niech się podzieli spostrzeżeniami.