Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: ciemniejące winko
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Mam 3-miesięczne wino z żyta które zaczyna znieniać kolor na brunatny czy to jest normalne? Na początku miało piękną słomianą barwę Zlewałem już dwa razy może od tego?
Ja nie mam pojęcia, ale mi się zdaje, że najlepiej wypić bo się zmarnuje
Kiedyś było to wytłumaczone w temacie wady wina, ale dotyczyło to win gronowych, od chwili kiedy Stowarzyszenie wprowadziło zmiany, na razie nie można się połapać. Powodzenia!
Strona główna jest w przenosinach - aktualnie można szukać tu:
Wady i choroby wina
Napowietrzanie wina podczas zlewania powoduje pewne zmiany w odcieniu ja zaobserwowałem to przy moim winie z głogu ale nie były to drastyczne zmiany tylko lekke przyciemnienie.
chyba wybiorę opcję szybkie spożycie bo na smaku jeszcze nie straciło
Polecam spożycie w postaci grzańca ja właśnie tak robie z winami które tak do końca nie wyszły odpowiedni zestaw przypraw robi cuda a podane w kufelku glinianym nie straszy brakiem klarowności no i pora sprzyja na tak podane winko.
Mam podobny problem z winem gronowym - ciemne (trochę ciemniejsze od Warki Strong:)) i paskudne w smaku. Przeczytałem wszelkie poradniki, jednak wyznaję zasadę (ktoś może uznać ją za głupią) "Im mniej chemii tym lepiej", dlatego nie chcę stosować żadnej siary czy innych takich. I tu pytanie: czekanie->zlewanie->dosładzanie->czekanie->czekanie coś da czy lepiej nie marnować balonu i wylać wino???
zalezy ile ma to wino. Jezeli mlode to moze sie poprawic, często sie tak dzieje. :)

na czym polega ta "paskudność"?

dlaczego odrazu wylewac? mozesz doprawic i dac najmniej wymagającym smakoszom :D albo zrobic z nim cos innego.... :nie_powiem: :cool: :lol: :pomysl: :chytry:
TAAAAA... zrobię z niego dżem!
A tak na serio to wino nastawiłem w listopadzie i od początku z nim miałem kłopoty (i tylko z nim). Na początku to pojawiła się pleśń. Spisałem wino na straty, ale za namową spragnionych domowników, postanowiłem jeszcze je ratować - zebrałem "kożuszek" (barwa i smak były w porządku). Wino zaczęło znowu pracować:). Jednak gdy następnym razem je zlałem to już drugiego dnia wino pociemniało. Podobno to wina powietrza, ale przecież każde wino ściągam w identyczny sposób i nic takiego się nie działo. Więc na razie czekam - winko już nie raz pokazało swoja silną wolę, i że chce żyć:):):) więc dam mu szansę.
Paskudność polega na kwaśno-gorzkawo-drożdżowym posmaku.
tia, juz to widze: "dzem owocowy 70%" :big:

przed plesnią chroni piro. :jezor: poczytaj troche, moze sie jednak do niego przekonasz. :ksiazka: :)

kwasnośc i gorycz mozesz dosc latwo i skutecznie przytłumic cukrem, o ile wino juz nie jest slodkie, lub o ile lubisz slodkie wina.

drozdzowy posmak czesto znika po dluzszym przechowywaniu i regularnym zlewaniu wina. Moze to sprzyjac dalszemu ciemnieniu, ale to chyba nie tragedia? (nie wiem bo robie tylko wina czerwone :jezor: )

aby spowolnic dalsze ciemninie spowodowane przez zlewanie mozna uzyc piro... :lol:

/a jak juz bedzie calkiem paskudne, to mozesz je przerobić na wermut i bedzie dobzie :) (na forum jest wiele mieszanek wermutowych)