Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: agrest
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Jak najszybciej , najdokladniej i najlepiej wycisnac soczek z tego owocu ?

pozdr:glupek:
Dotychczas sam nie cisnąłem, ale będę wkrótce.
Zamierzam:
- zmołotać mieszalnikiem podłączonym do wiertarki
- zadać pirosiarczynem i pektopolem
- postawić w chłodku na 3-4 godziny
- wytłoczyć na prasie
- sklarować (3-4 godziny w chłodku) i koniec.
Maciej a czemu po dodaniu pektopolu zamierzasz trzymac w chlodku? Pektopol chyba lepiej dziala w wyzszych temperaturach.
ja zeby wykorzystac sok ze wszystkich komórek i jednoczesnie nie komplikowac zbytnio roboty rozdrabniam owoce z dodatekim wody w blenderze, do papki dodaje drozdze i czekam dzien lub dwa. Zaczyna sie fermentacja; CO2 wynosi kawalki owoców na wierzch, powstaje tzw. "czapa", robie w niej łyżeczką otwór i sciągam węzykiem czysty sok bez owoców ze spodu garnka/pojemnika.
Lepiej działa (nawet najlepiej tak ok. 40 st.C), ale utlenianie tez lepiej działa w wyższych temperaturach, że o bakteriach nie wspomne a tego piro to znowuż tak duzo nie mozna na poczatek bo drożdże muszą się namnazać w moszczu. Może Maciej jeszcze jakies względy ma na względzie :D. J
a - pare lat temu_ agrest poddawałem kilkudniowej fermentacji miazgi (razem z porzeczką) - ale wtedy nie mialem dostepu do Pektopolu.
Pozdrawiam,
Darek
Cytat:Wysłane przez DarekRz Może Maciej jeszcze jakies względy ma na względzie
Względem względów, to ma na względzie głównie utlenianie. Poza tym, taki agrest traktuję jak białe winogrona, czyli miazgę pakuje w chłodek. W ciągu 8 czy 10 godzin w ciepełku pewnie ruszy już fermentacja, no i zacznie się coś ekstrahować ze skórek i pestek. Nie jestem pewien, czy mi na tym zależy.
Cytat:Wysłane przez moonjava
ja zeby wykorzystac sok ze wszystkich komórek i jednoczesnie nie komplikowac zbytnio roboty rozdrabniam owoce z dodatekim wody w blenderze, do papki dodaje drozdze i czekam dzien lub dwa. Zaczyna sie fermentacja; CO2 wynosi kawalki owoców na wierzch, powstaje tzw. "czapa", robie w niej łyżeczką otwór i sciągam węzykiem czysty sok bez owoców ze spodu garnka/pojemnika.
Dzisiaj tak samo działałem z truskawą po 2 dniowej fermentacji miazgi.
Polecam.
PZDR
Świetnym sposobem jest porządnie przeżuć owoce przed wrzuceniem do nastawu. Ja, dla przykładu, angażuję do tego całą rodzinę (szczerbaty wój Henryk chce się zawsze dołączyć, więc pozwalam mu użyć tłuczka do rozdrabniania agrestu). Ogólnie jak jedna osoba ma już zbyt zmęczoną żuchwę, przekazuje papkę następnej i tak w kółko do czasu, aż osiąga się jednolitą konsystencję. Jeżeli żujesz zbyt wolno, możesz spokojnie wrzucać pogryzione owoce w kilku partiach do fermentującej breji.
Ta metoda zawsze się sprawdza, wino zyskuje unikalny aromat i kolor. Najlepiej pasuje do ryb, zimnych nóżek i marchwi. Podawać schłodzone (ale nie zamarźnięte) w dobrze umytych buteleczkach po pektynach.

:P
nie pomyliłeś sie wpisując w profilu Gdynia zamiast np. Kenia? :ysz: :jezor: ;)
Cytat:Wysłane przez moonjava
nie pomyliłeś sie wpisując w profilu Gdynia zamiast np. Kenia? :ysz: :jezor: ;)

Poprawione.
:big:

/a swoją drogą: słyszałem od polskich misjonarzy ze w afryce autochtoni zakopują kukurydze w ziemi, a kiedy ta siełkuje miazdżą, zacierają z wodą i później robią z tego @$#@%&$# :lol: :nie_powiem: :cool:
Cytat:Wysłane przez Poszukiwacz Panaceum
Świetnym sposobem jest porządnie przeżuć owoce przed wrzuceniem do nastawu. Ja, dla przykładu, angażuję do tego całą rodzinę (szczerbaty wój Henryk chce się zawsze dołączyć, więc pozwalam mu użyć tłuczka do rozdrabniania agrestu). Ogólnie jak jedna osoba ma już zbyt zmęczoną żuchwę, przekazuje papkę następnej i tak w kółko do czasu, aż osiąga się jednolitą konsystencję. Jeżeli żujesz zbyt wolno, możesz spokojnie wrzucać pogryzione owoce w kilku partiach do fermentującej breji.
:P
a swoją drogą właśnie tak się włąśnie kiedyś robiło sake:
Początki sake sięgają III wieku naszej ery, kiedy to w Japonii raczono się trunkiem o wiele mówiącej nazwie kuchikami (żuta w ustach sake), która doskonale oddawała zawiłości procesu produkcyjnego.
W owych czasach nie znano drożdży, więc fermentację zapoczątkowywano poprzez żucie ryżu, prosa i kasztanów. Odbywało się to podczas świąt, w czasie, których zbierała się cała populacja wioski i następowało gremialne żucie, po czym całą przeżutą papkę wypluwano do wspólnej wanny, w której wszystko to fermentowało i powstawała doskonała kuchikami. :polewam: może komuś kuchikami?? :rotfl:
Dziękujęhttp://www.wino.org.pl/forum/images/smilies/nie_powiem.gif, wolę zwykłe sake:polewam:
przyszło mi do głowy, żeby napisać, że to był żart z tym żuciem agrestu, bo może ktoś niewprawiony w techniki winiarskie dałby się zwieść.
mam nadzieję, że nikogo to nie urazi.

Pozdrawiam,
Bartosz
Zujac agrest co chcesz z nim dalej zrobic?? :):)
Bo nie wiem co lepiej przezylo by konfrontacje: amylaza czy drozdze:)
Co do soku z agrestu to pektopol w temp pokojowej i czekanie 6 godzin to na dzis wg mnie najlepszy sposob na sok z agrestu:1miejsce:
szkoda ze niema agrestu juz bo pozul bym sobie troche ;) no coz widac ze bede musial czekac prawie caly rok na to... ;)
Wskocz na strych / piwnice i zobacz czy masz jakies kompociki, ja w zeszlym roku tak zima zrobilem wino, z kompotow, ktore juz dlugo staly na strychu a wino wyszlo jedno z lepszych jakie robilem:)