Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Zaskakujący miodzik
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Jako że napatoczyła się w tym roku okazja kupienia większej ilości dobrego miodu spadziowego, więc zmusiłam rodzinkę do współpracy przy przeróbce na pitny ;) Z początkowej matematyki zaczerpniętej z jakiejś wiekowej książki powstała z biegiem czasu sztuka, której efekty nas zaskakiwały :D No ale konkretnie:
Pierwotny nastaw to sycony 3,5-niak czyli 4 litry miodu spadziowego i 9,5 l wody + 0,5 l wywaru z zielska. Szczegółowej gramatury tego ostatniego teraz nie podam bo książka ugrzęzła w remoncie, ale jakby co mogę za jakiś czas odkopać, w każdym razie był chmiel, gałka muszkatołowa, imbir, goździki, pieprz, jałowiec. Oczywiście kwasek cytrynowy 50g.
MD z Tokaya szalała wcześniej chyba z 5 dni aż trafiła do baniaka 1września. Po kilku dniach miód zaczął szaleć jak należy :) Po miesiacu (ku mojemu zaskoczeniu bo książka pisała o 6-8 tygodni :pytajnik:) było po wszystkkim czyli tak mniej więcej jeden bulk na 5 minut a pomiędzy to się prawie podciśnienie robiło... A tu zaskoczenie, otwieramy wczoraj baniak, lejemy pierwszą szklanicę ;) a to skubaństwo półsłodkie :chytry: Półsłodki jako efekt końcowy mnie satysfakcjonuje, ale czemuż nie zeżarły całego cukru skoro jak podaje książka przy tym nastawie powinien wyjść wytrawny na czysto :pytajnik:
I w dodatku smakuje jak sok z białych winogron :spoko: Zabrlaiśmy butelkę na imprezę rodzinną i robimy zgadywankę z czego to. Winogrona? Gruszki? Brzoskwinie? Ja oczy w słup i po słupie, bo pachnie miodem że :slinka:
Tylko co tu zrobić z tymi 2 l brzeczki co jeszcze przygotowaliśmy w zamyśle, że trzeba będzie dosłodzić... Po wymieszaniu kolejnych precyzyjnych próbek dolaliśmy połowę tego do ściągniętego miodu no i w sumie zamierzaliśmy zostawić jeszcze w ciepełku - może jeszcze coś podziała, ale jak tak podczytywałam to forum to spanikowałam że igram z ogniem (a raczej z octem) i uznałam że idzie do piwnicy. Po prostu nie zamierzam się bawić z siarką więc postoi tylko do przygotowania butelek, a potem korki i pasteryzacja. Tylko kurcze, gdyby było klarowniejsze :placze: Nie wiem czy to urok spadziowego czy po prostu musiałoby jeszcze postać :pytajnik: Chętnie poczytam wasze sugestie, aczkolwiek wolę je znosić jako matowe niż siarkować żeby móc czekać dłużej :glupek:
A no i najciekawszy efekt :jupi: Przyprawy były wczoraj praktycznie niewyczuwalne - na mój gust musiałby być bardziej leśny w aromacie więc przekopuję szafkę w kuchni, otwieram kolejne słoiki... No i zaparzyłam mieszankę (ale to już gramatura na oko): jałowiec (zmielony w ręcznym młynku do kawy niezbyt drobno), szczypta rozmarynu i ... tymianek :nie_powiem: Potem o dziwo tego ostatniego nie znalazłam w żadnym przepisie ale efekty dał niesamowite. Miodzio ma zapach... Martini Bianco :jupi: :jupi: :jupi:
Hihi. Czytając dalej forum chyba wyczaiłam czemu to mam takie mętne ;) Z litości nad miodem gotowałam go krócej niż podano. Coś za coś :pomysl:
Agniulka,
to, że Twój miodek chwilę po fermentacji nie jest klarowny, to zupełnie normalne. Postoi rok - sklaruje się prawie na pewno. Postoi następne dwa - będzie można uznać go za częściowo dojrzały - wtedy też można go zacząć powolutku próbować.
Twoja stara książka to ani chybi "Miodosytnictwo" Teofila Ciesielskiego, albo mniej lub bardziej udana kopia (jakiś Ambrożewicz czy Weber) - nie doczytałaś widać jeszcze o czasie dojrzewania miodów.
Nie jest prawdą, że trójniak musi wyjść wytrawny. To zależy, przy jakim stężeniu alkoholu zdechną drożdże. W Twoim trzyipółniaku Blg był pewnie około 30 więc jeśli miód "dociągnął" np. do 14% alkoholu, to cukru pozostało ok. 60g/l.
Co do 2l brzeczki, którą przewidziałaś do dosłodzenia: spróbuj zafermentować ją na drożdżach aktywnych, może tym razem uda się dojechać do wytrawnego (ok. 18% alkoholu) - wtedy zmieszasz z tym miodem, który masz - będzie ciut mniej słodki i ciut mocniejszy.
No ale trudno go będzie klarować w butelkach albo pasteryzować w balonie :D
Aha, żadne z podanych nazwisk, ale nie pamiętam w tym momencie :)
Spokojnie może sobie stać w balonie. Jeśli tylko będzie zabezpieczone przed nadmiernym dopływem powietrza/muszek/krasnoludków - czyli np nalane prawie pod korek i zatkane korkiem z rurką fermentacyjną, jak się już trochę odgazuje to i korkiem litym.

A co do krasnoludków - jak wiadomo sikają one do mleka aby zkwaśniało - strach pomyśleć co by było jakby nasikały do miodu.
No właśnie w tym ból że zajmuje gdzieś tak 2/3 balonu. Moja intencja była taka jak piszesz więc na 14 l wina które wcześniej fermentowało sobie w większym kazałam staruszkom kupić 15-tkę... A tu ... pisze 15 a mieści się chyba na upartego drugie tyle. To jak z tą rewolucją październikową co była w listopadzie :chytry:
A jak zastosuję toto: http://wino.org.pl/forum/showthread.php?...74#pid5874 to może stać? :)
No i gdzie go wówczas trzymać? Piwnica czy nadal kuchnia?
Cytat:Wysłane przez agniulka
A jak zastosuję toto: http://wino.org.pl/forum/showthread.php?...74#pid5874 to może stać? :)

to wtedy powinno być wszystko ok. Co do przechowywania to temperatura powinna być w granicach 10-12 stopni. Piwnica będzie odpowiedniejsza.
Cytat:Wysłane przez Maciej
Postoi następne dwa - będzie można uznać go za częściowo dojrzały - wtedy też można go zacząć powolutku próbować.
Szkoda że nie mam tej książki teraz żeby zacytować, ale stało przy tym przepisie o którym mówię jak byk "okres dojrzewania 6 m-cy" a ten mi tu pisze że po dwóch latach mogę zacząć próbować... :chytry:
Cytat:Wysłane przez agniulka
Cytat:Wysłane przez Maciej
Postoi następne dwa - będzie można uznać go za częściowo dojrzały - wtedy też można go zacząć powolutku próbować.
Szkoda że nie mam tej książki teraz żeby zacytować, ale stało przy tym przepisie o którym mówię jak byk "okres dojrzewania 6 m-cy" a ten mi tu pisze że po dwóch latach mogę zacząć próbować... :chytry:
I tak jest wyrozumiały- są tacy, co powiedzą, że co najminej TRZY:diabelek:
6 m-cy to niektóre czwórniaki dojrzewają, ale im starszy tym lepszy.
Trójniak minimum 2 lata
No to jest trzyipółak ;)
Ale no właśnie to dojrzewanie to w baloniku te 2 lata czy fazę już w butelkach po pasteurze też można w to wliczyć ? ;)
Cytat:Wysłane przez agniulka ...czy fazę już w butelkach po pasteurze też można w to wliczyć ? ;)

Ojejejeeeej !!! To ty chcesz jeszcze ten miód pasteryzować ??!!!
Pasteryzuje się kompoty, win i miodów się nie pasteryzuje. Choć uczciwie trzeba przyznać, że ustawowo pasteryzacja zabroniona nie jest.
Miód, po odfermentowaniu postaw w piwnicy, jak pojawi się osad - zlej i znów odstaw. Jak będzie zupełnie klarowny, to daj mu święty spokój na dłuższy czas. I dopiero wtedy (po roku, dwóch) zabutelkuj.
Dobrze zakorkowana butelka ze zbyt wcześnie zabutelkowanym miodem zachowuje się jak odbezpieczony granat.
Cytat: alveanerle napisał sobie: Jeśli tylko będzie zabezpieczone przed nadmiernym dopływem powietrza/muszek/krasnoludków - czyli np nalane prawie pod korek...
Co do muszek i krasnoludków - zgadzam się na 100%. A z powietrzem, w przypadku miodu nie przesadzałbym - nie będzie pod korek - też nic się nie stanie, troszkę szybciej dojrzeje.
Cytat:Pasteryzuje się kompoty, win i miodów się nie pasteryzuje. Choć uczciwie trzeba przyznać, że ustawowo pasteryzacja zabroniona nie jest
No a jednak wasza tutejsza "biblia" - Cieślak podaje to jako metodę utrwalania wina na równi z siarkowaniem. A ja po prostu nienawidzę dodawania chemii więc z trzech możliwych do wyboru sposobów jedynie ten jestem w stanie zaakceptować. A ryzykować nie zamierzam, sam miód kosztował stówę
Jeśli chodzi o biblię miodosytników to Cieślak nie ma z nią nic wspólnego. Ja również od pasteryzowania trzymałbym się z daleka. Jeśli miodek przerobił swoje i ma te 15% alkoholu to nie potrzeba ani siarkowania ani pasteryzacji.
Droga Agniulko.

Miodu nie trzeba w żaden sposób utrwalać. Jest to zazwyczaj trunek tak mocny i słodki, że jego trwałość jest wieloletnia.
Nic zatem nie ryzykujesz. Tym bardziej, że poprę Macieja w kwesti zapełnienia balonu z miodem. Jeden z moich miodków jest nie do końca zapełniony od dość dawna i nic mu się złego póki co nie stało (choć nie polecam tego generalnie). Normalne wino przechowywane w ten sposób już by zmarło.

Co do "biblii "jak piszesz to zaprzeczam po dwukroć. Ani to "biblia" ani prawda co Cieślak pisze.
Albo wino jest trwałe i się go przechowuje przez lata albo trwałe nie jest i pije sie go w rok.

Cytat:Wysłane przez Maciej
Choć uczciwie trzeba przyznać, że ustawowo pasteryzacja zabroniona nie jest.

Wiesz to chyba na tej zasadzie jak to, że pewnie nie jest zabronione dosypanie np soli czy pieprzu do wina. Ale sypałbyś? ;)


POZDR K
Cieslak poleca tez filtrowanie przez azbest więc...

/na marginesie, jezeli chodzi o chemię: juz starozytni rzymianie siarkowali wina; wiekszosc ras drożdży sama siarkuje nastaw zeby wybić konkurencje, więc czy ktoś chce czy nie chemie stosuje. Nie wspomne o pożywce.
Hmmm... Ciekawa argumentacja moonjava... Na tej zasadzie zacznę sobie dolewać kwasu solnego do jedzonka skoro żołądek i tak go produkuje ;)
A ci starożytni Rzymianie to też robili rury wodociągowe z ołowiu ;) Ale Spass beiseite. Cały kawał w tym że jak pisałam, ten miód wcale nie jest mocny, dość sporo cukru zostało nieprzetworzone a na organoleptykę to tam jest alkohou koło 9-10% conajwyżej
chodzi o to że powszechny pogląd "siarka = robienie jabola" jest bardzo krzywdzący dla winiarstwa i dla samych nastawów, o czym wielu zdążyło sie niestety przekonać kiedy musieli wylać wino... :(

/mozesz dolewac pod warunkiem ze błona śluzowa Twojej jamy ustnej i przełyku posiada gruczoły produkujące wydzieliny chroniące przed działaniem kwasu. ;) I jakby tak dokładnie porównywac to musiałabyś dodawać nie kwasu a jego prekursorów, bo tak to sie odbywa w żołądku.
Tak czy owak, wybierając między siarkowaniem a pasteryzacją w butelkach, wolę pasteryzować
Ale o butelkowanie będę się martwić za 2 lata ;) Teraz mam problem bo nie wiem co zrobić z tym miodem skoro on taki słodki i małoalkoholowy został. Smak mi odpowiada ale się obawiam o jego losy...
Rodzice mnie pocieszają że się mam nie martwić - "losy są przesądzone - do Bożego Narodzenia go nie będzie" :glowa_w_mur:
Stron: 1 2