Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Pomóżcie przy winie z czeremchy...
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4
Witam, robię wino z czeremchy - pierwszy raz w życiu - przepis zaczerpnęłam w internecie. Na 7 kg owoców 4,5 l wody i odpowiednio cukru. Owoce umyłam, zmiażdżyłam, zalałam wrzątkiem (1,5l), po wystudzeniu dodałam MD - zakończyłam dziś rano - niedziela. Wieczorem już bąbelkuje.
Czy powinnam dodać pirosiarczynu potasu (tak gdzieś w internecie czytałam). Jutro wieczorem mam zamiar odcedzać sok, dodać cukier rozpuszczony w wodzie, miazgę zalać raz jeszcze małą ilością wody. Czy tej wody nie może być więcej niż w przepisie - czyli łącznie 4,5l?
Boję się, że coś zepsuję, a zależy mi aby wyszło obrze.
Na razie jestem z siebie dumna ;)

Skrzych

Cytat:Wysłane przez bewa
Witam, robię wino z czeremchy - pierwszy raz w życiu - przepis zaczerpnęłam w internecie. Na 7 kg owoców 4,5 l wody i odpowiednio cukru.
Co do przepisu to sie nie wypowiadam, zwłaszcza, że odpowiada mi określenie "odpowiednio cukru" :1miejsce:
Cytat:I jeszcze wysłane przez bewa
Owoce umyłam, zmiażdżyłam, zalałam wrzątkiem (1,5l), po wystudzeniu dodałam MD - zakończyłam dziś rano - niedziela. Wieczorem już bąbelkuje.
Czy powinnam dodać pirosiarczynu potasu (tak gdzieś w internecie czytałam)
Na tym etapie nie dodawaj zadnego piro
Cytat:A dalej bewa napisała
Jutro wieczorem mam zamiar odcedzać sok, dodać cukier rozpuszczony w wodzie, miazgę zalać raz jeszcze małą ilością wody. Czy tej wody nie może być więcej niż w przepisie - czyli łącznie 4,5l?
Boję się, że coś zepsuję, a zależy mi aby wyszło dobrze.
Na razie jestem z siebie dumna ;)
Może być nieco więcej, byle bez przesady :big:

Krzysztof

PS Ja też jestem z ciebie dumny ;)
Dzięki za odpowiedź. Cukru 2,4 kg i 4g pożywki - taki jest przepis. Dziś rano mieszałam i wydaje mi sie, że zbyt mało wody dałam - jest gęste. Jak oddzielę ten sok to nie wiem. Zamierzam to robić dziś. czeremcha ma dużą pestkę i cięszko ją "rozkwasić", aby wydobyć sok. Może poczekać jeszcze dzień z tym wyciskaniem? Abym tego nie zepsuła!
Może wogóle nie potrzeba piro? Pozdrawiam!

Skrzych

Generalnie piro daje sie do miazgi przed MD aby zabezpieczyć miazgę przed niepożądanymi mikroorganizmami. W twoim przypadku piro nie jest już do niczego potrzebne, ba jego dodanie na obecnym etapie mogło by wywołać niepotrzebne komplikacje, np. zatrzymanie fermentacji i konieczność restartu.

Co do gęstości moszczu, to jek najbardziej można dodać do niego resztę wody z przepisu. Niewątpliwie ułatwi to wyciskanie. Nie będę oczywiście pisać, że wskazana byłaby prasa....

Moim zdaniem fermentację miazgi czeremchy mozna spokojnie przedłużyć do 4-7 dni. Opieram się jednak tylko na przekazach od osób trzecich, jako że praktyki czeremchowej nie prowadziłem. Jężeli zdecydujesz się na przedłużenie fermentacji do tygodnia, warto byłoby zasilić miazgę niewielką ilością cukru np. 0.5kg.
Zastanawiałbym sie jeszcze nad dodaniem do miazgi Pektopolu - na pewno poprawi przebieg procesu.

Krzysztof
Dzięki za podpowiedż. Wszystko zrobiłam jak mi radziłeś. Dodałam pektopolu (ok. 2 ml), pół kg cukru rozpuściłam w wodzie i też dodałam. Dziś było już rzadsze, lepiej się mieszało. mam zamiar poczekać do soboty z zdzieleniem soku. Łącznie dodałam już 4 l wody. teraz czekam i mieszam. Będę pisac co mi się z tym robi. Pozdrawiam - Ewa.
Czy sok nie jest gorzki i cierpki ?
Sok nie jest cirpki, ale czuć, że jest w nim mało cukru ( na cały gar dałam 0,5 kg cukru). Dziś rano zaczęła się 3 doba fermentacji miazgi. Wieczioem podczas mieszania zaczyna się pienić. Na górze jest korzuch z miazgi, a pod spodem sok (próbowałam - "smaczny").
Przytaknijcie jeśli jast OK, ale jeśli coś źle robię to dajcie mi po głowie. Z odzielaniem soku od miazgi chciałam poczekać do soboty, czyli po pełnych 6 dniach fermentacji. Tylko aby nie za późno? Pozdrawiam - Ewa

Skrzych

Wg mnie jest OK

Krzysztof
Ciekawi mnie ta goryczka- mój nastaw nie jest cierpki, ale piołunowa goryczka znacznie się uwydatniła- w stosunku do świeżych owoców. Zastanawiam się, czy z czasem ta goryczka zniknie. Owoce przemroziłem, ale nie gotowałem, a może są inne patenty na jej usunięcie?:ysz:
Nie znam się - jeszcze - na produkcji wina, ale dlaczego mroziłeś te owoce? ja nie mroziłam i nie gotowałam, tylko zalałam wrzątkiem (nawet tej wody nie było zbytwiele). Dziś wieczorem sprawdzę smak i się odezwę. Może podpowiedzą coś inni - z większym doświadczeniem 0 mnie barzo pomogli.
Pozdrawiam - Ewa :ksiazka:
Niektóre owoce dobrze jest przemrozić- zwykle tracą cierpkość, zmniejsza się ich kwaśny smak, a czasem jakieś inne posmaki. Czeremcha kwaśna nie była- bo ładnie dojrzała, ale goryczkę miała dosyć mocną- winko jest młode, a gorzkawy smak stał się wyczuwalny bardziej, niż przy świeżych owocach. Jeśli mocno nie złagodnieje, nie nada się do picia.:ysz:
Miałem nadzieję, że złagodnieje- ktoś też tak kombinował...
http://www.wino.org.pl/forum/showthread....5#pid46285
Jak długo i w jakich temperaturach mroziłeś?
Dla złagodzenia goryczki korzystne jest głębokie zmrożenie.
Wczoraj wyciągnąłem z zamrażalnika swoje owocki. Niebawem rozpocznie się 10-cio dniowa fermentacja w miazdze. Na razie bez cukru z odrobiną wody. O efektach postaram się poinformować.
Czy te 10 dni to nie za długo? Znajomy ostrzega mnie, że przy tak długiej fermentacji miazgi może wytworzyć się z pestek kwas pruski - tak też wyczytałam w internecie. Może ta goryczka ma związek z pestkami?
Osobiście np. wiśnie fermentuje 14 dni, ale piłem wino wiśniowe po miesięcznej fermentacji w miazdze z pestkami i jakos jeszcze żyje ;)
Zamroziłem na kamień ponad -20st.C na bank(ciężko powiedzieć dokładnie- na zamrażarce są gwiazdki oznaczające przedział). Jest to jednak duża, skrzyniowa zamrażarka, a nie zamrażalnik w lodówce. Nie pamiętam dokładnie, ale trwało to coś z tydzień czasu najmarniej- miałem nadzieję, że wystarczy. Dla niektórych owoców wystarczają przecież przymrozki, więc o głębokim mrożeniu nie ma mowy. Owoce rozmroziłem, wycisnąłem na prasie, do fermentatora sam sok, cukier, itd. Wygląda, jakby na goryczkę to nie działało zupełnie, a może nawet przeciwnie (to jednak ciężko powiedzieć). Poszukałem na forum, ale nic nie znalazłem o sposobie likwidacji goryczki. Ktoś jednak pisał, że pił dobre wino z czeremchy, chociaż wymaga ono dłuższego dojrzewania. Gdzieś też wyczytałem ,że z niej robi się dobre wino. Dlatego spróbowałem nastawić miodek i osobno winko, ciągle jednak mam wątpliwości co do tej goryczki- zniknie, czy nie? Może ją trzeba potraktować jakimś zabiegiem? A może wystarczy sam czas? Jeśli tak, to można bawić się już w przyszłym sezonie, a nawet jeszcze teraz dozbierać surowca. jeśli nie- szkoda roboty i baniaka.

Do bewa- nie chodziło o posmak wynikający z długiej fermentacji z pestkami.
Cytat:Wysłane przez teolog
ciężko powiedzieć dokładnie- na zamrażarce są gwiazdki oznaczające przedział.

możesz włozyc termometr do środka i sprawdzić.
Nie pomyślałem o tym:glupek: ale to pewnie niewielka różnica czy powiedzmy -23 czy -26...
Po sprawdzeniu termometr pokazal -21st.C.
Witam, od wczoraj w mojej kuchni słychać przyjemne "plum" z rureczki z dymiona. Wyszło mi około 10 l płynu. Dodałam 5 l wody i 2 kg cukru. Mam zamiar dodać jeszcze 1 kg rozpuszczony w 1 litrze wody ale po 3-4 dniach.
Ciekawa jestem co mi z tego wyjdzie? Czy na świeta można będzie coś spróbować czy za wczwśnie? Pozdrawiam. :jupi:
Raczej dopiero WIELKANOCNE :)
Dzięki za słowa pocieszenia. Imieninowe wino kupię w sklepie, a wiosnę przywitam swoim.
Teraz mój dymion stoi w kuchni gdzie temperatura jest około 20 stopni. Przeniosę do piwnicy (niższa temp.) tylko nie wiem po jakim czasie? Podpowiedzcie proszę. Ewa.
Mam pytanie do Krzysztofa (Skrzych). Dziś, tj. czwartek dodałam ostatni kilogram cukru rozpuszczony w w litrze wody. Łącznie na ok. 8 kg owoców dodałam 6 l wody i 3 kg cukru. W sobotę minie 2 tygodnie jak zaczęłam całą "zabawę". No i co dalej? Wynieść to w chłodniejsze miejsce? Co jeszcze powinnam zrobić? Jak długo czekać na rezultaty? Jak mi nie podpowiesz to coś sknocę i co z mojej dumy? Rozjaśnij mi umysł w tym zakresie :pomysl:
Ewa.
Witam, dziś w 2 tygodnie po pierwszym dniu przygody z winem w moim dymionie 1/3 to osad. Chciałam zaglądnąć co tam się dzieje - wyjełam z kosza no i ten osad wzbił się na powierzchnię. Piany nie ma ale widać, że praca w dymionie wrze, bąbelki wychodzą. Ztkałam rurkę watą bo muszki bardzo mocno atakowały rurkę i to mnie denerwowało. Czy taka ilość osadu to normalne? Jeśli się nie zmniejszy to tego winka będzie mało! Kiedy należy zlać ciecz znad osadu?
Mam nadzieję, że mogę liczyć na dalsze podpowiedzi. W internecie przeczytałam, że po 3 do 7 tygodniach. Najlepiej po ilu? Pozdeawiam - Ewa

Skrzych

Ewuniu - osadem na razie sie nie przejmuj.
Nastaw ma 2 tygodnie, należało by się zastanowić, czy nie oddzielić już owoców, z drugiej strony może to spowodować zastopowanie fermentacji. Moja rada - poczekaj kolejny tydzień/dwa i wtedy dokonaj I obciągu. Póki co nastaw pozostaw gdzie stoi. W chłodniejsze miejsce przeniesiesz po I obciągu.
Z moich pobieżnych obliczeń wychodzi wino mocne, ciekaw jestem wyniku finalnego; ja raczej gustuję w zakresie 11-14
W każdym bądź razie musisz uzbroić sie w cierpliwość.
Super, dzięki za odpowiedź. Owoce to odzieliłam od miazgi w sobotę tydzień temu - jak pisałam. Czy myślisz, że moje wino będzie za mocne? Niechcę mocnego - w tym temacie mam podobny gust jak Krzysztof. Co zrobić teraz aby moc była ok.13? Z lektury internetowej - muszę kupić cukromierz, zmierzyć i przeliczyć.
P.S. Ale dziś było ślicznie w Krakowie! Pozdrawiam Kraków i nie tylko.
Obliczenie końcowej mocy wina uzależnione jest od znajomości początkowej zawartości cukru. Bez tego lipa :(
We wtorek odciskam 40kg czeremchy. Jeszcze nie zdecydowałem czy i ile miodku nastawię, ale na bank będzie zrobione wino 12% wytrawne.
Stron: 1 2 3 4