Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Zamrażanie owoców
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
W związku z tym, że dysponuję ograniczoną ilością balonów, a w tym roku nastawiam się głównie na trzy rodzaje wina owocowego (czarna porzeczka, czerwona porzeczka, jeżyny) mam następujące pytanie:

Czy zamrożone jeżyny na czas około 4-6 miesięcy będą się nadawały nadal jako surowiec na wino?

Problem wynika to z czystej pazerności - wszystkie 6 balonów chcę zapełnić porzeczkami (wino z porzeczek stawiam ponad wszystko !), a szkoda by mi było by jeżyny zmarnowały się w konfiturach.
Ewentualnie proszę o informację jak długo mogą być zamrożone owoce, by można było z nich zrobić dobre wino?
Żaden problem zamrozić, ale straty są jak zawsze. Żeby je zminimalizować to musi być najmniej -24 st. C.
Straty są na aromacie(nie za duże), ale tylko wtedy gdy dopuścisz do powolnego zamrożenia- trzeba zamrażać w otwartej foremce bez żadnych warstw owoców. Po zamrożeniu można przesypać w dowolne pojemniki.
Ja bym zamroził porzeczki (zawsze miałbym większy wybór), a poza tym jeśli masz więcej porzeczki, to po porzeczkach w jednym balonie można je robić łatwiej.
Cytat:[i]

Czy zamrożone jeżyny na czas około 4-6 miesięcy będą się nadawały nadal jako surowiec na wino?


Gdy sa b.dobre, sloneczne lata, zawsze zbieram jak najwiecej jezyn i zamrazam nadmiar.
Zamrazanie, wplywa pozytywnie na wydajne uzyskanie soku.
;)
a jak to jest w przypadku wisni??
bowiem wisnie mrozone maja taki dziwny specyficzny lekki posmak i czy on przechodzi potem do wina??
Do wisni nie mam dostepu, wiec nie praktykowalem i nie mam doswiadczenia. Lecz z tego co widac w sklepowych zamrazarkach, to chyba nic im sie nie stanie.
Ja wiśnie mroże dość często, ale to w celach na kompot. W nim też nie zauważyłem róznicy swieże/mrożone. ale to tylko kompocik nie wiem jak z winem.
slyszalem ze truskawki mrozone zostawiaja w winie taki dfziwny posmaczek, choc nie potrafie go okreslic ,ale skoro wisnie nie to sprobuje w lutym zrobic w gasiorku 5 litrowym wino z wisni:fajka:
No naprawde nie widze ( nie czuje w smaku) nic szczególnego przy wisniach przed chwilką włąsnie wypiłem kompot no i smak jak to kompot z wiśni - wiśniowy:)
Tydzień temu nastawiłem trójniak malinowy, którego trzecią część stanowi sok wyciśnięty z kupionych w Macro mrożonych malin. Aromat soku naprawdę świetny, gdy zamknąłem oczy - niemal powiew lata w środku zimy... :cool:
Owoce przechowywane w zamrażarce łatwo łapią aromaty. Ja w zamrażarce mam zarówno mięso jak i owoce, i warzywa - groszek zielony, fasolka szparagowa etc.. Czasami wiśnie mają inny smak niż powinny ;) - mimo, iż są przechowywane w osobnych torebkach.
problem w tym ze owoce za łatwo przechodza miesem nawet jesli sa "szczelnie" przechowywane. zapewne lepiej chyba bedzie przechowywac w jakis plastikowych pojemnikach niz w workach lub torbach
Mroziłem (w dziwnych okolicznościach) jabłka - konkretnie renetę. Nie polecam. Trudno uzyskać z niej sok przez wirowanie, a raczej powstaje mus. Da się to fermentować, ale nie wiedziałem, czy traktować jak fermentację na miazdze, czy jako soku. Przy obciągu bardzo dużo trzeba zostawić na dnie, a i tak wężyk mi zaciągnął muł i musiałem robić wkrótce drugi obciąg.
Zatem jabłek nie polecm do mrożenia.
Cytat:Wysłane przez inhalt
Mroziłem (w dziwnych okolicznościach) jabłka - konkretnie renetę. Nie polecam. Trudno uzyskać z niej sok przez wirowanie, a raczej powstaje mus. Da się to fermentować, ale nie wiedziałem, czy traktować jak fermentację na miazdze, czy jako soku. Przy obciągu bardzo dużo trzeba zostawić na dnie, a i tak wężyk mi zaciągnął muł i musiałem robić wkrótce drugi obciąg.
Zatem jabłek nie polecm do mrożenia.

Reneta czy mrożona czy świeża do wyciskania soku się nie nadaje !!! Ma niewielką ilość soku za to mnustwo miąższu ale o tym już się sam przekonałeś. tą odmianę najlepiej do ciasta :) Co do mrożenia to jak najbardziej. Jak ktoś wcześniej wspomniał im niższ temp. początkowa tym lepiej. Później może być i -5 Chodzi o to by sam proces był jak najkrótszy. Jest teraz masę doskonałych pojemników z tworzywa do tych celów. Polecam.
Cytat:Wysłane przez RAF
A po co mrozic jabłka?

A po co mieć nieogrzewany garaż?
Miałem tyle jabłek, że nie miałem siły przerobić. No i zostały w pudłach na mrozie - efekt wiadomy.
Trzeba było ususzyć....
A jesli chodzi o renetę - szarą i złotą, to akurat na wino i cydr jest najlepsza - obok antonówek.
Cytat:Wysłane przez Megana
Trzeba było ususzyć....

Słabo schnie w tym nieogrzewanym garażu :P

A co do renety, to mam jak najlepsze zdanie. Ma przyzwoitą kwasowość, co przy reszcie deserowych jabłek z mojego ogrodu ma duże znaczenie. Robię na renecie i gruszkach mały gąsiorek probny i mam nadzieję na coś ciekawego dla pań. Żona nie chce pić moich jaboli, ani nawet kwaśnych win pożeczkowych więc jest szansa na słodkawą gruchę z renetą.
Cytat:GaaB napisał:
Reneta czy mrożona czy świeża do wyciskania soku się nie nadaje !!! Ma niewielką ilość soku za to mnustwo miąższu ale o tym już się sam przekonałeś. tą odmianę najlepiej do ciasta :)
ja z kolei slyszalem i czytalem (m.in. w Cieslaku, Pietkiewiczu) ze reneta jest jedna z lepszych odmian na wino z jabłek.
i badz tu mądrym:spoko:
ale moim zdaniem naprawde warto!!
moim sposobem na na te jablka jest sokowirówka i to 2 razy przepuszczenie przez sokowirowke, a jak sie chce wiecej otrzymac to wytloczyny zalac goraca woda i na 2 dzien wygniesc- wtedy i renety sa wydajne:spoko::spoko:
Czyli za rok sok z renet uzyskam tak:
1) wirowanie w sokowirówce
2) to co zostanie zalewam wodą i pektopolem (dawka wedle instrukcji)
3) wyciskam (tylko jak) tę breję na drugi dzień.

Czy wtedy otrzymam dobrą wydajność? Czy można coś uprościć? Albo może poprawić?
ja wlewam breję nad kubełkiem lub lepiej fermentatorem w poszewke i wieszam na klamce. Przez dobe wszystko obcieka jak złoto. Z każdych owoców, pod warunkiem, że do akcji wkroczył Chuck Norris.... tfu! udzieliło mi się chyba
Pektopol, pektopol oczywiście :podstep:
I to jest myśl!
Zatem zaprzęgam do pracy grawitację a ja w tym czasie...
Wielkie dzięki za podpowiedź, bo mi to nie przyszło do głowy. Nie ma co - można się wiele dowiedzieć na forum.
a ja troche to zmodyfikuje, najpierw wycisnac sok z jablek za pomoca sokowirówki, fafoły z jablek (cześci stałe) zalewam goraca woda z pektopolem, nastepnie wyciskam co sie da a reszte wieszam na klamce aby sobie odcieklo i na drugi dzien wyciskam to co bylo w worku na klamce.
i masz wtedy duza wydajnośc soku (Chuck norris otrzymalby 1 litr moszczu z 1 kg jablek:P)
Raf, sama się trochę dziwię, ale jakoś do poszewki muszki się mało kwapią. Wcześniej interesują się fermentującą miazgą, starannie ukrytą pod pokrywką fermentatora, albo ręcznikiem ( w przypadku użycia kubełka) a potem, jak to obcieka to jakoś nie.
Zresztą, na wszelki wypadek stosuje skomplikowany system zabezpieczeń - w większej części, na ile sie da, dociskam pokrywką od fermentatora, a tam gdzie się nie da, zawijam ręcznikiem.
A w drzwiach oczywiście stawiam Strażnika Texsasu.... :diabelek:
nie wiem. Może dlatego, że mieszkam w środku brudnego miasta na drugim piętrze i nie odsłaniam okien? A może ręcznik jest dostatecznie gruby i się zniechęcają? Naprawdę nie wiem, ale jeszcze octu nie miałam.
Nie wykluczam przysłowiowego szczęścia jakie ma głupi. Znaczy ja :)
N ote muszk ito jest ciekawa sprawa ale pamietam ze do mojej rurk z fermentujacymi wisniami siepchały a teraz mam sok w buteleczce który bulka i muszek nie ma ale to chyba przez to ze jest zima