Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Ot wznowiona fermentacja
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Mialem 2 rodzaje win-10litrow porzeczkowego, slodkiego o mocy ok 16-17% (zeszloroczne), oraz 20l. tegorocznego porzeczkowego, wytrawnego o mocy ok 15%. Oba mialy wade-jedno za slodkie, drugie za wytrawne. Postanowilem zmieszac je. Po małej probie wynik byl pozytywny. Wina zmieszalem ze soba i staly sobie w dwoch 30litrowych gasiorach (byly zapelnione w 2/3oobjetosci poniewaz zbil mi sie w tym czasie 40l baniak:placze: ) W pierwszych dniach wina zaczely fermentowac-slabo ale cos sie dzialo. Po ok 2tyg ustalo i nie wykazywalo oznak zycia. Odczekalem pare tyg i zlałem do butelek zawartosc jednego gasiora. Bylo to 3tyg temu. W chwili obecnej 4butelki sie "rozszczelnily"-we wszystich pojawil sie osad i wznowila sie fermentacja:ysz: Dla porownania w drugim gasiorze, ktory czeka na zlanie nie ma oznak fermentacji:niewiem: Co mogło byc tego przyczyna? Zostalo mi 11butelek (reszta zostala wszesniej spozyta:diabelek: ), mam do dyspozycji tylko 30litrowy baniak, i zleje tam zawartosc tych butelek w celu "odfermentowania". Wino nie bylo siarkowane, sadzilem ze duza zawartosc % uniemozliwi fermentacje. Mialem zamiar oproznic ta reszte butelek, ale z powodu "wydzielajacych" sie pecherzykow CO2 oraz sporej ilosci wina, pozostaje zlanie do baniaka:big: (watroba by rady nie dala:diabelek: )
Jak mówi stare winiarskie porzekadło: najlepszym sposobem na wznowienie fermentacji jest rozlanie wina do butelek.

Więc zastanowił bym sie nad dodatkiem piro.

Skrzych

Przyczyny?

Zmiana temperatury?

Natlenienie wina podczas rozlewu? (wg mnie najbardziej prawdopodobne)

Krzysztof
Dzis wlalem do balona wino i wyszla dziwna rzecz przy tym. Wino po rozlaniu bylo ulozone na polce-na samym szczycie tych butelek byly butelki z winem zlewanym przy samym dnie a pozniej w miare obnizania sie byly te co z samej góry balona. Okazało sie ze tylko w 6 butelkach byla ponowna fermentacja (5butelek nie wykazywalo oznak zycia) bez wzgledu skad byly sciagane (na poczatku myslalem ze jakies drozdzaki zassaly sie z dna i one to spowodowaly). Mozliwe ze spowodowal to kontakt z tlenem, ale dziwne ze nie wszystkie butelki zaczely "pracowac". Poczekam teraz do wiosny az sie uspokoi (zobacze jak dlugo drozdzaki jeszcze wytrzymaja :big: ) w balonie i nie bede juz butelkowac tylko natychmiastowe spozycie:hahaha: Piro dodam jak bede zlewac drugiego balona z tym samym winem.