Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: WINA BEZ DROŻDŻY - co wy na to?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5
(11-09-2011, 12:24)milbas napisał(a): [ -> ]Każdy niech robi na drożdżach na jakich chce - jego problem.
Milbas, oczywiście, że tak. Ale jeśli ktoś namawia innych do złego, to juz nie jego problem. Forum po to między innymi jest, żeby prostować stereotypy, a błądzących wyprowadzać na dobrą drogę.

Przy okazji przeczytałem cały wątek od początku i natknąłem się na takie stare cudeńko (nota bene relikt minionych czasów), które wcześniej jakoś mi umknęło:
(24-07-2009, 19:14)kguser napisał(a): [ -> ]Wiesz o ile mi wiadomo, z definicji, katalizator nie wchodzi w reakcję jedynie przyspiesza jej przebieg.
(24-07-2009, 20:25)makarena napisał(a): [ -> ]Masz rację katalizator nie wchodzi w reakcję z substratami .
Jeśli katalizator nie bierze udziału w reakcji, to przyśpiesza ją na zasadzie cudu, hipnozy czy też siłą woli?!
Jacuś cicho, wiem, że wiesz ;)
(20-11-2011, 23:06)Maciej napisał(a): [ -> ]...Jacuś cicho, wiem, że wiesz ;)
Wywołany do tablicy nie byłbym sobą, gdybym się nie odezwał.
Katalizator w reakcji to jak jądra w czasie stosunku, które biorą udział a nie wchodzą.
Pozdrawiam Jacek.
Witam.
Wina "wytwarzam" dopiero od ok. 2-mcy.
Przeczytałem cały wątek i tak jakoś dziwnie połączyłem takie oto sytuacje:

http://wino.org.pl/forum/showthread.php?pid=0#pid0
"Witam.
W moim nastawie z Cz.B. pojawiło się oto coś takiego (foto).
Jest to oślizłe, nie próbowałem smaku...
Czy to może być pleśń? Wino ma dopiero niecałe 3 tygodnie (jeszcze nie zlałem znad osadu)."

http://wino.org.pl/forum/showthread.php?tid=487&page=9
"Rzeczywiście nie doprecyzowałem jaką metodą otrzymałem moszcz:
Zagotowałem owoce, następnie przecedziłem przez sitko, wycisnąłem przez pieluchę wlałem do baniaka - zamknąłem korkiem. Wytłoczyny zalałem wrzątkiem i zostawiłem na następny dzień. Po upływie ok. 24h podobnie jak ze świeżymi owocami: zagotowałem, przecedziłem przez sitko i przez pieluchę.
Dzięki za cenną uwagę dot. biegunki, ale przed nastawieniem (to już 2-gie) wina z Cz.B. przeczytałem kilka wątków na forum

P.S.Owoce Cz.B. o tej porze roku wyjąłem z zamrażarki - zbierałem ok. 2-3 tyg temu (jeszcze przed przymrozkami)."

Gdzie tu związek?:
Fermentacja rozpoczęła się na dzikich drożdżach (być może zakażonych pleśnią? Chociaż nie wiem , czy mogło tak być, bo owoce gotowałem.
Być może jest to efekt li tylko niedostatecznej sterylności? Sam nie wiem.

Pozdrowienia

Widzisz, jest tak, że jedną z długiej listy zalet selekcjonowanych szczepów drożdży jest tzw. killing factor. Odpowiednia ilość właściwych drożdży dobrze zabezpiecza nastaw przed dzikusami i bakteriami.

PS. A co z katalizatorem?
Witam.
Maćku, co do drożdży (może nie napisałem) - dałem aktywne Fermivin. Jeśli chodzi o katalizator (pożywka?) też dałem taką z Biowinu.
Być może któryś z przyrządów był zakażony (wężyk, korek albo nawet balon, chociaż go myłem i odkaziłem piro). Przyczyn może być na tyle dużo, że raczej nie ustalę tej właściwej:glowa_w_mur:

2 inne wina (DR i mieszane z Cz.B + śliwki + winogrona) odpukać - nic im się złego nie dzieje.

Pozdrowienia.
Zrobiłem wino w zeszłym roku na "samosiejkach" bądź bytujących na rodzynkach bo dodałem ich parę deko.
W moim przypadku a robiłem winko z DR wyszło wysokoprocentowe 17~~19 % jak sadze.
Z racji że robiłem je pierwszy raz nie miałem porównania ale w smaku szło wyczuć że nie są to kupne rasowe drożdże - takie moje odczucie.
W tym roku będę wiedział dokładnie bo robię parę gąsiorków jedne na naturalnych drożdżach "samosiejkach" i kupnych
co prawda efekt czyli różnice ocenię dopiero na wiosnę.
Moim błędem może być to że DR w butli trzymałem 3 msc i od obumarłych drożdży powstał takowy smak a nie od rodzaju DR.
Doświadczenia przede mną , nie nikłem też w jednej butli powstawania pleśni źle zgrałem wszystko w czasie to jest
zamiast przygotować matkę drożdżową (samosiejkę dziką) od razu wlałem 4 l wody z cukrem i 4 kg DR co stanowiło około
połowę zawartości butli. Nim drożdże się namnożyły to pleśń na wystających DR zaczęła się uwidaczniać.
Jednak z czasem drożdże zaskoczyły i winko się uratowało choć jego jakość może być choć nie musi gorsza ze względu na powstałą pleśń która z czasem zanikła .
Dlatego proponuję by zrobić matkę drożdżowa z wyprzedzeniem 5~7 dniową po prostu do litrowej butelki wrzucić z 6 łyżeczek cukru i części rozdrobnionych owoców , czym owoc podatniejszy na rozkład czas z 5-7 dni można skrócić do 3~4 dni.
-----------------------------------------
pleśń a raczej pozostałości z niej mykotoksyny mogą zagrażać zdrowiu więc nie jeden się znajdzie co powie że taki nastaw nadaje się do wylania.
Jak powstała pleśń to ja bym w ogóle tego nie pił. Można samą grzybnię pleśni zebrać, smaku nie zmieni, ale mykotoksyny mogą przejść do wina. To są silne trucizny, które od razu nie działają, ale odkładają się w organizmie i mają działanie mutagenne.

Nie chce mi się wierzyć, że osiągnąłeś 19% na dzikich drożdżach. W zasadzie jest to niemożliwe chyba.
Przy zachowaniu pewnych warunków jest możliwe na dzikich wyciągnąć 19 % ale nie jest to łatwe i mało prawdopodobne aby miał to miejsce w przypadku, który opisuje antenka102. Tym bardziej jeśli liczył tak jak w innym wątku pisał a podejrzewam, że liczył na oko albo na smak.
Antenka102 każdy może robić wino jak chce ale Twoja metoda jest jedną z najgorszych możliwych.
Liczyć to można pieniążki :) . Resztę się wylicza mierzy i waży ,poddaje ocenie.
Co do mojej metody to sobie ja chwalę , mam nadzieje Boullii że pisząc o mojej metodzie miałeś na myśli mój błąd w zgraniu czasowym jeśli nie to proszę napisz co Ci się nie podoba co byś zmienił.

- czas fermentacji około 4 msc po tym okresie zlałem do butelek choć mogło jeszcze postać bo co parę min zabulgotało.
w moim przypadku cukier dodawałem w 3 odstępach czasu a temp otoczenia balonu nie przekraczała 19 st C

Natomiast nadal jestem ciekaw przy jakim poziomie blg człowiek przestaje wyczuwać zawarty w winie cukier.
(22-12-2011, 18:08)antenka102 napisał(a): [ -> ]Liczyć to można pieniążki :) . Resztę się wylicza mierzy i waży ,poddaje ocenie.
Co do mojej metody to sobie ja chwalę , mam nadzieje Boullii że pisząc o mojej metodzie miałeś na myśli mój błąd w zgraniu czasowym jeśli nie to proszę napisz co Ci się nie podoba co byś zmienił.

- czas fermentacji około 4 msc po tym okresie zlałem do butelek choć mogło jeszcze postać bo co parę min zabulgotało.
w moim przypadku cukier dodawałem w 3 odstępach czasu a temp otoczenia balonu nie przekraczała 19 st C

Natomiast nadal jestem ciekaw przy jakim poziomie blg człowiek przestaje wyczuwać zawarty w winie cukier.

Chociażby ten tekst świadczy o twoim totalnym braku podstawowej wiedzy na temat fermentacji. A skoro uważasz, że i tak wiesz lepiej to nie mam zamiaru Cie przekonywać do jakichkolwiek zmian.
Granaty, ludzie granaty chować się. A tak serio to mam nadzieję że butelki trzymać będziesz z dala od dzieci, jeśli masz. Szkoda żeby krzywda się im stała.
Boullii dziękuję ci za wytłumaczenie bardzo ci dziękuję
Twój tekst natomiast świadczy o braku czytania z zrozumieniem twoje słowa: "A skoro uważasz, że i tak wiesz lepiej "
a jak napisałem :metodę sobie chwalę (bo może nie poznałem lepszej) PROSZĄC Cię o wskazówki.

Ale teraz widzę że dobrej odpowiedzi nie dostanę od kogoś kto sprawia wrażenie że nie potrafi przeczytać tekstu z podstawowym zrozumieniem gdzie wręcz PROSZĘ o wskazówki.

granaty granaty niestety to ja początkujący muszę wam uzmysławiać pewne zależności
jak jesteście ograniczeni i myślicie ze wino można przechowywać tylko w bloku pod łóżkiem to kto wie może i coś wybuchnie
ale nie gdy temp. przechowywania nie przekracza 8 st C a kto się boi pękających butelek może zastosować te od szampana.
Mało kto mówi ze podczas zlewania wina w butelki powstają warunki do ubijania niedobitych drożdży co oczywiście nie świadczy ze tak na pewno się stanie.
------------------------
Mam nadzieję że Jak będziesz prosił o wskazówki w swojej sprawie to je otrzymasz - szczerze Ci tego życzę i to nie przedświąteczne tylko z życzliwości do ludzi.

Zmień kolego ton swoich wypowiedzi bo Twoje posty pójdą w niebyt. TWM
(23-12-2011, 00:02)antenka102 napisał(a): [ -> ]granaty granaty niestety to ja początkujący muszę wam uzmysławiać pewne zależności
jak jesteście ograniczeni i myślicie ze wino można przechowywać tylko w bloku pod łóżkiem to kto wie może i coś wybuchnie
ale nie gdy temp. przechowywania nie przekracza 8 st C a kto się boi pękających butelek może zastosować te od szampana.
Mało kto mówi ze podczas zlewania wina w butelki powstają warunki do ubijania niedobitych drożdży co oczywiście nie świadczy ze tak na pewno się stanie.

A jak usuniesz osad z butelek, metodą szampańską?
Napisałem Ci, że każdy może robić jak chce. I nadal też twierdzę, że twoje wypowiedzi świadczą o braku wiedzy. A wskazówki. Poczytaj Forum. Tu wszystko jest już napisane, wystarczy poczytać ze zrozumieniem. Problem w tym, że Ty z góry założyłeś iż wiesz lepiej.

A tak na marginesie, nie mieszkam w bloku i nie trzymam butelek pod łóżkiem a w styczniu miód pracował mi w temperaturze poniżej 8 stopni. To też opisane jest na Forum.
Moje zeszłoroczne winko zlane do około 20 butelek nie miało na dnie osadu poza dwoma które które były napełniane ostatnie z butli. Nie zaobserwowałem jakichkolwiek niepokojących oznak podczas odkręcania bądź wyjmowania korków.

Ja nigdy nie napisałem ze jestem wszechwiedzący i mam spore doświadczenie.
Pisze to co sam zaobserwowałem a jestem tu na forum by zwiększać wiedzę ale jakoś nie trafiam na życzliwe osoby.
Trudno pisać jeśli ktoś z góry się czymś zasugerował i pod tym kątem daje odpowiedz a nie stara się dojść czemu tak a nie inaczej - tak jak powinno być na dobrym forum ale to moje rozumowanie.
(skoro wszystko jest napisane to może zablokować pisanie ?)

Temp 8 st C też tak uważam że drożdże mogą nadal pracować a gdy temp się podniesie to i potrafią się rozmnożyć jeśli cukier nadal jest w winie.
A po jakim czasie dzikie drożdże się aktywują od nastawu? Tak samo jak MD? 2-3 dni?
Witam.
A więc od początku.Chciałem wino bez drożdży i takie zrobiłem.Bardzo słodki niemal przemrożony winogron zebrałem a następnie stukłem zostawiaac na ok dwa tygodnie pod przykryciem.Po dwoch tygodniach przez sito zlalem do dymiona ( 15 l) ok 10L soku uzupełniając reszte wodą z cukrem w ratach (cukru ok 2.5 3 kg). Pięknie chodziło ok miesiąca.Po miesiącu odlalem ok dwa litry wina (1 l na próbe) a w pozostałej części rozpuściłem ok 0.5 kg cukru i zalałem.Winko ponownie ruszyło na jakies dwa tygodnie.Jakis miesiąc temu spróbowałem i wydawało mi się zbyt kwaskowe wiec ponownie zlałem 2 l z czego 1l na przelew a w drugim znów 1kg cukru i powrót do dymiona.Winko znów ruszyło na krótko ale jednak.Dziś mija ponad 3 miesiące i postanowiłem zlać całość po raz pierwszy.W miare klarownego wina zlałem ok 10 l i zacząłem próbować.Kolor przepiękny przejżysty smak sie zdecydowanie poprawił tzn żona nie nażeka że zbyt cierpkie i kwaskowe.Moc....moc jest z nami :diabelek: tzn po wypiciu ok dwustu gram stwierdzam ze jest mocne.Smak naprawdę dobry ale lekki kwas czuję ale w żołądku a nie w ustach.W trakcie degustacji postanoiłem poczytać o winach bez drożdży i trafiłem do was.Wyczytałem to i owo że sie nie da a jak się da to bedzie niedobre i nie nadaję sie do butelkowania.Dało się smak jest kolor jest moc również i zostaje tylko to butelkowanie.Co zrobic aby to winko za jakies pół roku można było butelkowac i nie bać się że siara i wogóle? Są jakieś sposoby czy za póżno na jakiekolwiek poprawki i trzeba nastawić się na szybkie opróżnianie.Zainteresowanych tym co stworzyłem mogę podesłać 100 gram na próbe aby obiektywnie wypowiedzieli się na temat tego trunku.Z góry dziękuje za rady. Proporcje które podałem moga być lekko zachwiane gdyż wszystko robiłem intuicyjnie i na tzw smak i kolor.Wiem że 3 miesiące to nie czas żeby rozmawiać o swoim tworze niemniej jednak jestem ciekaw opini i rad dotyczących samej produkcji jak i sposobu przechowania tego winka na dluższy czas.Smak kolor i przejżystość oceniam adekwatnie do czasu jaki upłynął.
Dodam jeszcze że zeszłoroczna próba rozbienia takiego winka bez drożdży i z małą ilościa cukru i wody skończyła sie na aparaturze.To co wyszło po destylacji ilośc i jakość alkoholu wprawiła w osłupienie naprawe tęgie głowy podkarpackich świątyń bimbrowniczych heh.Nikt do dziś nie wierzy w ilość dodanego cukru i sposób przygotowania tego "zacieru".
(14-01-2014, 17:25)japale napisał(a): [ -> ]Wyczytałem to i owo że sie nie da a jak się da to bedzie niedobre i nie nadaję sie do butelkowania.Dało się smak jest kolor jest moc również i zostaje tylko to butelkowanie.
Nie da się bez drożdży. Twoje wystartowało na dzikich. Poczytaj o dzikich. Co robić, by można butelkować: http://www.google.pl/search?q=butelkowanie+wina
A co do procentów, to jeśli te Twoje dzikusy nie miały podobnych mocy jak Jezus, to z małej ilości cukru nie mogły wytworzyć dużej ilości alkoholu. Podstawowych praw chemii organicznej niestety nie przeskoczysz.
Czy 3-3.5 kg cukru na 10l soku z naprawde słodkich winogron i 2-3 l wody to mało cukru żeby uzyskać % ? Panie mecenasie bo te drożdże dzikie to są Gender i są lepsze od Jezusa. Chciałem dopytać u kogoś kto uczył i nauczył się na błedach i kto w konkretnej sytuacji znając proporcje jakie zachowałem doradzi najlepiej.Zależy mi aby to winko zabutelkować i zachować na kilka lat nie robiąc z niego kwasiora.Jeśli się da to czekam na jakąś rade jeśli nie trudno.
Nie że się nie da na dzikich tylko że są nieprzewidywalne. To ich podstawowa wada - może zrobią 7 procent a może -naście? Twoje wino, Twoje ryzyko i skoro Ci smakuje to się opłaciło. Jak pisze kolega wyżej, fizyki i chemii nie przeskoczysz ale skoro nie mamy blg początkowego ani końcowego to pozostają odczucia subiektywne. Fajnie, że Ci się udało ale w całej zabawie chodzi o to, żeby dało się z góry zaplanować ile wina ma wyjść, jak kwaśnego, jak słodkiego i jak mocnego - a potem żeby takie wyszło bez pudła.
Butelkowanie - po 3 miesiącach to za wcześnie. Nie jest klarowne, wydaje Ci się. Niech postoi jeszcze - zobaczysz, że za miesiąc-dwa znowu będzie osad. Rok - to realna perspektywa. Siara? A dawałeś jakąś? ;-)
Co do bimbru to nie moja bajka.
(14-01-2014, 18:53)japale napisał(a): [ -> ]Czy 3-3.5 kg cukru na 10l soku z naprawde słodkich winogron i 2-3 l wody to mało cukru żeby uzyskać % ? Panie mecenasie bo te drożdże dzikie to są Gender i są lepsze od Jezusa. Chciałem dopytać u kogoś kto uczył i nauczył się na błedach i kto w konkretnej sytuacji znając proporcje jakie zachowałem doradzi najlepiej.Zależy mi aby to winko zabutelkować i zachować na kilka lat nie robiąc z niego kwasiora.Jeśli się da to czekam na jakąś rade jeśli nie trudno.
1% alko powstaje z około 17 gram cukru w litrze. Wiemy ile sypnąłeś z torebki ale nie wiemy ile miały owoce. Np. Moje też wydawały sie słodkie jak diabli ale... miały150 gram/litr a liczby nie kłamią. Masz więc cukru na wino mocne ale czytanie wyszło - tego nie wiemy bo nie znamy cukru końcowego.

Nie szydź z ludzi.
Zdaję sobie sprawę że moją metodą nie da się nic przewidzieć i co najgorsze powtórzyć czegoś co zasmakuje i wyjdzie.Wiem że 3 miesiące to za wczas na butelkowanie ...planowałem po 9 miesiącu i trzech zlaniach.Podczas czytania tego wątku ktoś napisał że takie wina na bazie dzikich drożdży nie nadają sie na butelkowanie i przechowywanie dlatego zacząłem drążyć temat.Co do tego zagłebia to my na podkarpaciu mamy się za takowe ;) ... ostatnimi czasy krótko mówiąć kraina miedzianej rurki.
P.S Jeśli któs szydzi z mojej wiary szydzi również ze mnie.
Co do długiego przechowywania to są opinie, że nadają się tylko wyjątkowe wina, mocne, słodkie, kwasowe mają potencjał. Reszta do wypicia w najbliższych latach po zrobieniu. Teraz tylko powtarzam i nie jestem autorytetem. Zgaduje, że chodziło o to, że dzikie nie zrobią wina z potencjałem. Jeśli zrobiły to tym lepiej dla winiarza.
Właśnie sobie przypomnialem jakim syfem było moje pierwsze gdy go wynosiłem do piwnicy - rok później nie do poznania, uwierz :-) Potrzymaj kilka butelek, choćby po to żeby zbierać własne doświadczenie.

Co do szyderstw - oko za oko to chyba nie ta wiara. Koniec off'a.
Ja od szyderstw jestem daleki – nawet do wiary trzeba mieć trochę zdrowego dystansu. Jezus ponoć przemienił wodę w wino i całe szczęście, że nam nie pokazał jak się to robi, bo o ile jego ojciec dał nam dwa płuca, dwie nerki, to przy wątrobie i trzustce poskąpił zapasu. Okrutnik. :podstep: Jesienią, jak będę miał swoje winogrona, to z ciekawości zrobię jeden nastaw na dzikich. Dążenie do powtarzalności jest dobre, a właściwie konieczne, w przypadku produkcji na większą skalę dla szerszego grona odbiorców. Ja takiego nie mam, więc lubię kombinować przy małych nastawach. I tak, wyszło mi ostatnio, że można uzyskać całkiem zacny trunek robiąc ryżowca bez rodzynek (ale z dodatkiem miodu) i kupażując go następnie z winkiem z "kartoników". Może kiedyś zacznę się bawić w odmierzanie składników co do grama. Na razie ograniczam się do mierzenia °Blg, a resztę szacuję na podstawie tabel i wzorów. Jak dotąd wszystkie popełnione przeze mnie wina i winka były co najmniej pijalne. :cool:
(14-01-2014, 20:05)Meseems napisał(a): [ -> ]...... I tak, wyszło mi ostatnio, że można uzyskać całkiem zacny trunek robiąc ryżowca bez rodzynek (ale z dodatkiem miodu).......... :cool:
Też takiego nastawiłem na miodzie ryzowiec a zamiast rodzynek suszone jabłka i sok jabłkowy. A dla tych co udało im się zrobić wino bez żadnych drożdży to mam propozycje teraz spróbujcie zrobić wino bez żadnego cukru :D tez najlepiej tak około 19 %:diabelek:

Robert a znaki interpunkcyjne takie jak "," istnieją. Źle się czyta Twoje wypowiedzi.
Ja też kiedyś robiłem wina na dzikusach bez pożywek bo nie będę jakichś wynalazków i chemii walił do wina i nie chciałem nawet słyszeć o siarkowaniu, bo siarę daje się do jaboli. W końcu trafiłem na alkohole-domowe.com i żyję długo i szczęśliwie.

PS. niech ta historia będzie przestrogą dla każdego który wyznaje "tradycję" lub po prostu boi się nieznanego.
Apropo dzikusów , nastawiłem wino z winogron na dzikich , wczoraj zasiarkowałem żeby ubić drożdże , i jeszcze bulga dałem 1g/10l , trzeba poczekać , czy zamało dałem chemi ?? :) Pozdrawiam
Stron: 1 2 3 4 5