Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: śliwka i jej zapach
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
w październiku '05 wstawiłem wino śliwkowe (nie pamiętam jaka odmiana - rośnie w moim ogrodku;)) i wszystko wyglądało ładnie i pięknie. przy pierwszym zlewaniu aż mnie odrzuciło od gąsiorka - śmierdziało jak wymiociny... nie wiedziałem co z tego wyjdzie, ale zlałem i zostawiłem niepewny efektów. w połowie lutego juz pachniało normalnie - troche drożdżowo, ale już wyraźnie dawało się wyczuć alkohol.
a teraz moje pytanie - czy to normalne, że wino śliwkowe ma na początku taki zapach?
Taaa... Wiele wina tak ma na początku. To siarkowodór bodajrze tak pachnie. Pomaga częste zlewanie... ;)
siarkowodór, z tego co wiem, ma zapach zgniłych jaj chyba. no ale skoro to normalne to jestem hepi, bo winko juz zaczyna smakować całkiem jak winko:D
Październik 2005 powiadasz - Oj nerwowy jesteś. :fajka:
Ja pierwszą śliwkę nastawiłem w 2003 rok Po fermentacji i sklarowaniu żądny jego smaku spróbowałem i szok było wręcz niepijalne więc jeden balon poszedł na ogień - naprawdę wdzięczny materiał na zagęszczanie :D
A drugi sobie czaka ma już prawie 3 laka i z roku na rok jest coraz lepiej. Mocno wieżę że za 5-10 lat będzie to ideał.

Tak więc potwierdzam win ze śliw musi naprawdę długo dojrzewać - nie znam na razie drugiego takiego.
mam jeszcze 5 litrów śliwki z 1990..... w 2000 smakowała jak guajazyl;)
Poczekam jeszcze, a co mi tam...
A ja mam śliwkę z 2004 i już jest wyśmienita.:jezor: No a właściwie, to prawie jej już nie ma... :lol::niewiem::pijemy:
smak ma calkiem calkiem. martwil mnie tylko te zapach na poczatku. teraz juz raczej alkoholem zalatuje z lekkimi przeblyskami dziwnosci ale wierze ze bedzie ok.
a ja mam pyszne dwuletnie winko z węgierek - słodkie około 14% :)
ja o takich zwykłych, skąd mam pamiętać, jaki to był gatunek? :/ Podejrzewam węgierki, w każdym razie na pewno nie renklody. Zresztą, jak sobie przypomnę technologię..... nikomu nie polecam :D
moje chyba węgierki. nie pamiętam co tam rośnie w ogródku;p

a tak odbiegając od tematu to muszę się pochwalić, że moje aroniowo-rodzynkowe wyszło wyborne. słodkie i przypomina porto. nie wiem ile voltów ma bo nie miałem jeszcze cukromierza kiedy je wstawiałem, ale jak na oko to maja wystarczającą ilość (takie nie za mocne i nie za słabe) :D
Ja mam full kompotow sliwkowych(z renklody) na strychu.
Czy takie wino tez sie bedzie tak dlugo i ciezko klarowalo, tak jak wino ze swiezej sliwki??
Moje z kompotów, głównie sliwkowych nastawione w połowie grudnia jest na razie mętne, jest po dwóch zlewaniach. :kwasny:
A ja myslalem ze kompot taki klarowniutki i ten tego, a tu popatrz, nawet takie wino ciezko sie klaruje.
sypniesz troche bentonitu i bedzie krysztal. ewentualnie kapnij troche pektopolu.
a propos tego zapachu wymiocin- ostatnio kumpel mnie poczestowal winem ze sliwek- jeden lyk i do klopa. IDEALNY SRODEK NA WYMIOTY :co_jest:
Pewnie było robione z pestkami. Związki cyjanku różnie wpływają na żołądek...
Winko śliwkowe ma dwie wady:
– fermentacja w miazdze a co się wiąże z tym trzeba dobrze uchwycić moment pierwszego zlewania.
– musi stać, co najmniej 2 latka.

Ja robię czyste śliwkowe z węgierek, które przetrzymuje długo na drzewie i jestem raczej z niego zadowolony :lol:
moja śliwka z 1992 była przepyszna, co prawda tylko oblizałem butelkę, ale warto było :spoko::spoko::spoko:
Robiłem wino ze śliwek węgierek w 2004 r. Po pierwszym zlaniu zapach faktycznie nie był rewelacyjny, ale po drugim obciągu wino zaskoczyło mnie. Zapach, smak, klarowność - istna rewelacja! Wydaje mi się, że wszystko zależy od Przepisu z jakiego korzystałeś. Ja mam stary, wiekowy przepis i wyszło winko cudne. Pozdrawiam
moja sliweczka juz sie klaruje i bulka kilka razy na dzien. wytrawna. w smaku rewelacyjna.
ja mam zaś takie pytanie odnosnie wina śliwkowego... nie przyśpiesza wam sie po nim, dość gwałtownie, przemiana materii?? bo po śliwkach i kompotach ze śliwek są czasem takie rewelacje/rewolucje :big:
pzdr
fea

Skrzych

Ja zlewałem wczoraj ryżowo-rodzynkowo-śliwkowe i zdegustowałem circa 250ml... no i dało się zauważyć wyraźne przyśpieszenie metabolizmu :big:

Krzysztof
u mnie takowe reakcje nie nastąpiły.może jak się sklaruje i wypiję trochę więcej, to efekty będą zauważalne:)
Po mojej śliweczce nie występują żadne "rewolucyjne rewelacje";)
Wydaje mi się iż wszystko zależy od tego jak konkretny organizm przyswaja śliweczkę.
Pozdrawiam
Moje z śliwek(2kg suszonych śliwek selekcjonowanych dużą czarną łyżką w jednym z większych sklepów szczecińskich)+żyto smierdziało strasznie,ale po 2 obciągu całkiem fajnie pachnie. Czekam dalej i jestem dobrej myśli.