Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Arcydzięgiel, dzięgiel
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Witam.
Mam pytanie w kwestii arcydzięgla litwora.
Czy można go zastąpić korzeniem dzięgla leśnego (pospolitego?)?
Dzięki z góry.
Pozdro
Nawet jakby było można to po co???

Suszony korzeń można kupić w każdym sklepie zielarskim za ok. 3.50 za op.

Arcydzięgiel należy do bardzo licznej rodziny baldaszkowatych, gdzie występują takie przyjazne roślinki jak marchewka i pasternak ale i trujące i halucynogenne więc lepiej nie kombinować.
Nalewka na suszonym korzeniu jest bez zarzutu.
Arcydzięgiel leśny rośnie na siedliskach wilgotnych, nawet bagiennych. Nie stosuje się tej rośliny do celów kulinarnych. Uchodzi za nieprzydatną, przede wszystkim, ze względu na smak - paskudny. Wszystkie arcydzięgle są po trosze podejrzane, ponieważ zawierają różne szkodliwe związki, m.in. halucynogenne. Spożycie w nadmiarze może się zle skończyć, no ale nikt nie je arcydzięgla na kilogramy. Ten, który kupuje się w sklepach zielarskich jest dopuszczalny, i tylko tego powinno się używać. A z lasu to przynoś jagody, wino albo nalewkę sobie zrobisz, ewentualnie pierogi. Pozdrawiam
Pozdrawiam

Arcydziengiel zwykle rośnie u mnie w ogrodzie -jest rośliną 2-letnią . Jak chcę zrobić z niego roślinę 3-letnią to obcinam kwiaty w drugim roku. Stosuje się do celów kulinarnych liście kandyzując je i służy do dekoracji ciast. Ja stosuję do alkoholi i liście i korzenie . Liście dają zielony kolor przy zalaniu alkoholem a korzenie brązowy.
Smakowo ciekawy .

Maciej
Witam, jestem nowicjuszką jeśli chodzi o wyrób nalewek. :):) Mam pytanie czy mogę użyć zamiast korzenia dzięgiela korzenia arcydzięgiela, czy nie zepsuje to smaku nalewki i czy można je używać wymiennie?
Zobacz Dziko Rosnące Rośliny Użytkowe
Dzięgiel, arcydzięgiel, andżelika, dzięgiel-litwor - to ta sama roślina.
w prawdzie nie jestem do końca pewien i zaraz to sprawdze jeszcze ale o ile pamietam to dziegiel nieco się różni od arcydzięgla (m. in. wielkoscią i jakimiś innymi szczegółami)

edycja: Przepraszam za błąd dzięgiel = arcydzięgiel

ale jest ich kilka jak właśnie kojarzyłem i dwa sa określane mianem dzięgla a dwa arcydzięgla... polecam te które na tej stronie sa oznaczone jako arcydziegiel

http://www.atlas-roslin.pl/gatunki/Angelica.htm
Polecam stronkę:

http://parda.w.interia.pl/001.html

zwracam uwagę, że zaleca się pozyskiwanie korzeni arcydzięgla wiosną lub jesienią i dotyczy to roślin, które nie wytworzyły jeszcze pędu kwiatowego.

do pozyskania korzeni potrzebny jest zdecydowany sprzęt, np saperka, którą można wykorzystać jeszcze do pozyskania korzeni żywokostu, cykorii i innych jeszcze. :ksiazka:

Korzeń arcydzięgiela ma bardzo silny, intensywny zapach. Trzeba bardzo uważać, żeby nie przedawkować podczas tworzenia nalewki.
Cytat:Wysłane przez Luigi
Korzeń arcydzięgiela ma bardzo silny, intensywny zapach. Trzeba bardzo uważać, żeby nie przedawkować podczas tworzenia nalewki.
No właśnie - mam chyba 3-letni korzeń ze sklepu ziołowego, a woń ma nadal bardzo intensywną.
A moja dzięgielówka, na suszonym arcydzięglu, jest wyborna. Żaden nadmierny aromat.
Cytat:Wysłane przez Frida
A moja dzięgielówka, na suszonym arcydzięglu, jest wyborna. Żaden nadmierny aromat.

Frida podaj przepis.
Wojcio, podam przepis, ale muszę go odszukać. Postaram się możliwie najszybciej.
Pamiętam, że to nalewka na szuszu, robiona zimą.
Suszony korzen andzeliki (arcydziegla) jest tak samo w pelni wartosciowy, jak swiezy. Osobiscie, zawsze uzywam suszonego i mysle, ze prawie wszystkie przepisy zalecaja stosowanie takiego. Jednak proponuje, kupujac suszony korzen w sklepie zielarskim, zawsze sprawdzajmy date waznosci. Naprawde nie polecam uzywania suszonych ziol, ktore sa przeterminowane ( zazwyczaj rok od zbioru).
Dzisiaj, przy okazji nastawiania kwiatów Cz.B.,sięgnęłam do notatek i mam. Bardzo porządne zapiski nt. dzięgielówki, więc zamieszczam natychmiast. Aha, to całkowicie mój pomysł, przepisuję notatki dosłownie. Nalewka robiona pod koniec 2005 r.

15 g arcydzięgla - suszony korzeń, kupiony z zielarskim,
1 łyżeczka suszonej skórki cytrynowej,
1/2 łyżeczki suszonej skórki pomarańczowej,
nasiona z 4 owoców kardamonu,
2 łyżki miodu wielokw.
0,6 l spirytusu 95%,
0,7l wody.
Zmieszać wodę ze spirytusem, składniki umieścić w słoju, zalać, pomieszać, szczelnie zamknąć, odstawić w ciemne miejsce na 10 dni.
Odcisnąć b. mocno przez gazę, do nalewu dodać 2 cm kawałek wanilii rozcięty wzdłuż. Po dwóch tygodniach wyjąć wanilię.
Mocna i coś jej brakuje ....???
Rozgrzać 100 ml wody + 1 łyżka miodu, dolać gdy wystygnie oraz 1 łyżkę soku z cytryny.
Poszła do piwnicy na 3 miesiące.
Po tym czasie mocna, z wyraźną goryczką, dolałam jeszcze raz ten zestaw:
100 ml wody + 1 łyżka miodu, dolać gdy wystygnie oraz 1 łyżkę soku z cytryny.
Poszła do piwnicy i o niej zapomniałam.
Po ok. półtora roku doskonała. Zharmonizowana, goryczka znikła, kolor piękny złocisty, na dnie tak ok. 1 cm osadu.
Zgodnie z życzeniem:

Zacząć w czerwcu: 300ml spirytusu rozcieńczyć 200ml wody, w tej mieszaninie macerować około tygodnia:

25g korzenia dzięgla
1.5g cynamonu kory
3g liści piołunu
3g jałowca

Po maceracji zostawić jałowiec i czekać aż jeden opadnie, resztę odcedzić, dodać kostkę cukru, dolać 50-100 ml wody, dodać 2 kostkę, zakorkować, leżakować do Gwiazdki. Gdyby przed Gwiazdką było jeszcze za mocne-a początkowo takie będzie, dodawać cukru i odczekiwać. W smaku na początku dzięgiel otulony jałowcem z nutką cynamonu i bardzo delikatnym piołunem na końcu.

Podczas leżakowania powinien wytworzyć się osad, co jest procesem jak najbardziej pożądanym:

[Obrazek: dsc01055it6.th.jpg]
hejka!
poniewaz zbliża sie Boże Narodzenie, wyciągnęłam dzięgielówkę, która nastawiłam nie w czerwcu a we wrześniu.
Dzisiaj było próbowanie i rozcienczanie, przygotowana specjalna buteleczka na stół, ozdobiona laseczką cynamonu...
Zobaczymy , jak będzie smakowac gosciom.:tancze:, mnie smakuje.:tancze:
To pochwal się, Natka, zdjęciami i jak gościom smakowało :podstep:
Połączyłam wątki. Natka zapodaj, proszę, przepis na swoją dziegielówkę.
Wiedziałam! Zaraz po napisaniu posta, poszłam zrobić zdjęcia, Bogi! Ale nie chce mi się ich zgrywać.
:chytry:
Frida, przepis wg Bogiego, trzy posty wyżej.
Wyszła szybciej, bo miałam nalewy dzięgielowy i piołunowy.
Po degustacji:
smakowała bardzo bardzo. Smak bożonarodzeniowy, piło sie gladko . Musze nastawić następna porcję i trzeba będzie nazwać dzięgielówka wielkanocna, no chyba ,że masz Bogi jakiś przepis na wódeczkę pod jajeczko?
O ze smakiem tak jest, jak zawiozłem do Warszawy-to też smakowała i mówili, że ładnie szumi za uszami*.

Na Wielkanoc, hmmm, myślę, że się nada, względnie mam takie coś, co nazwałem likwor czerwcowy (bo robi się w czerwcu jak raz), ale idzie jak oranżada-nie wiem czemu, to może troszkę niebezpiecznie.

*ta partia miała 60%
To daj przepis, ale czy nada mi się na tę wielkanoc nalewka, którą mozna zrobic w dopiero w czerwcu? Hmm..
Są w sumie dwa:

Likwor czerwcowy #1 zwany też 'bitter'em' ale wcale nie ciężki-spożywać na Wigilię:

0,5l 47.5%
100ml wody + cukier (po maceracji po odcedzeniu)
Skrawek gałki muszkatołowej
Mały kawałek kory cynamonowej
3 goździki
Po łyżce: kopru włoskiego, piołunu i melisy
Po 2 łyżki: omanu i jałowca
42% na końcu

Kiedy robiliśmy Wigilię, taką post-Wigilię w schronisku z kolegami (była nas trójka) poszedł jak złoto

Likwor czerwcowy-spożywać..."na pniu"

Na 750ml wódki 40-45% 2 łyżki dzięgla do jednej piołunu, rozcieńczyć do 38%, spożywać w pełnym słońcu-naprawdę smaczne
Dostałem kilka świeżych, całych roślin arcydzięgla. Czy ktoś robił nalewkę ze świeżego arcydzięgla?
Stron: 1 2 3