Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: co z tym dalej robić , by było pijalne?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Zrobiłam wino porzeczkowe, pierwszy raz w życiu, było przednie, ale się skończyło więc :

W lutym nastawiłam jabcok z
2,4 kg cukru
1,6 l wody
kwaśny sok z jabłek i część "fusów" z sokowirówki
razem było tego 8l.
do tego drożdże wysokoalkoholizujące uniwersalne.
Miało z tego wyjść mocne wino.

W początku kwietnia było ściągnięte do butelek.
Wtedy było słodkie, raczej mocne i smaczne, ale gęstawe i mętne.

Dziś próbowałam , było już odstane, 1cm do 5cm osadu na dole każdej butelki, kolor przedni, ale smak (ochyda): mocne:(, wytrawne:(, i z jakimś absmakiem (od tego osadu?),owszem raczej nie kwaśne i lekkie, ale w moim odczuciu, teraz jest niepijalne(ja lubię, lekkie, słabe i słodkie).

Zlałam wszystko co z wierzchu do następnych butelek i już teraz nie powinno być nowego osadu, ale co z tym zrobić, zeby było pijalne, i co się z tym złego stało teraz, przez te 2 miesiące stania w butelkach?.
Poza tym co prawda próbowałam niewiele, a mam wrażenie, że za krótko odstało, bo poczułam je od razu na nerkach, a tego porzeczkowego, jak odstało to nie czułam, tylko na samym początku, gdy próbowałam nie całkiem odstane.
...o butelkowaniu. Nie butelkuje sie mętnego wina.

Podałaś za mało danych żeby decydować co z nim teraz robić.
Pocątek kwietnia w butelkach. Teraz mamy początek czerwca. Może jakiś spec wypowie się odnośnie tego czy osad mógł już się zacząć rozkładać bo ja się na tym nie znam:mad:. Moim zdaniem zlej spowrotem do gąsiora i czekaj aż będzie krystaliczne:spoko: i wtedy butelkuj.
P.S.Poza tym niezły wynik żeby zrobic wino w dwa miesiące.
Ale ono kolor ma obecnie piękny. ładnejszy od kupnego białego wina, jak wódka, np. jak żubrówka. Zlałam je dziś i jest nowych butelkach, tylko ten smak beznadziejny.


I ktoś pisał, ze zamało danych,
jakich danych brakuje?
Np.: Forum > Dział dla początkujących > Chcesz żeby ktoś pomógł Ci w sprawie wina? Czytaj to. :ksiazka:
No przecież czytałam i nie doczytałam się .odpowiedzi na mój problem
zrobiła sie najprawodopodobniej mycha, czyli bakterie rozłożyły martwe ciała drożdży na związki o nieprzyjemnym smaku/zapachu, choroba nieuleczalna, martwe ciała drożdży zaś były w osadzie, którego nie ściągnęłaś jak trzeba
pzdr
fea

Oleńka i Maciuś

Cytat:Wysłane przez jabcok
No przecież czytałam i nie doczytałam się .odpowiedzi na mój problem

W linku który ci podał moonjava i tak nie znajdziesz odpowiedzi. A więc nowy userze jeśli oczekujesz pomocy to :

1. z uporem maniaka polecimy za moonjava'ą Forum --> Dział dla początkujących

2. poczytanie w szczególności wątków o butekowaniu ( w opcji szukaj wpisz chociażby "butelkowanie" , "zlewanie" czy inne hasła - na pewno coś wyszukasz

3. Czy masz już jakąś książkę o wyrobie wina ? - polecamy lieraturę , naprawdę lepiej się czyta książki niz artykuły internetowe
skoro wam tak ciężko tu odpowiedzieć to moze ja odpowiem pomimo że od dawien dawna staram się nie wypowiadac na tym forum dziś zareaguje :):

Z moich domysłów zlałaś wino do butelek jak jeszcze troszke chodziło , wtedy jeszcze było słodkie ale podczas stania w butelkach przerobiło resztki cukru zrobiło się wytrawne po czym wytrącił się osad, nastepnie osad ten mógł zacząć zagniwać co mogło spowodować nieprzyjemny smak, nie napisałaś czy wino jest zgazowane jesli tak to też może wywołac niezbyt dobry smak, najlepiej zlej to winko spowrotem do baniaka i skoro jest wytrawne a lubisz słodkawe to dodaj troche cukru (oby nie zawiele) i poczekaj może smak się poprawi może już niestety nie, jeszcze jednym ratunkiem może byc próba przewietrzenia wina tzn. kilkakrotnego go przelania (ale to dopiero zastosuj po dosłodzeniu i po pewnym czasie jak postoji w baniaku)

Rada na przyszłośc: nigdy nie zlewaj mętnego wina do butelek


A Oleńko i Macisiu

odnośnie waszych 3 rad:

1. to jest dział dla początkujących (czyli dobre miejsce na ten temat) ktoś zadał tu pytanie więc moglisbyście się postarać na nie odpowiedzieć a nie pisać co innego bo tyle samo czasu to by wam zajeło

2, tu się zgadzam czytanie forum nie boli

3 Ja posiadam jedną książkę na temat przetowrów domowych w tym także i wina ale jakoś lepiej mi się szuka po sieci, i uważam że w dzisiejszych czasach takowa literatura nie jest potrzebna, wsytarczy chociazby macierzysta strona tego forum (ta stara) i już się posiada jako taka wiedzę na temat wyrobu wina, mi w zupełności ona na start wystarczyła a teraz nie potrzeba mi przepisów bo sam sobie je robie (miszam, kombinuje, próbuję) i wina wychodza smaczne (przynajmniej tak twierdza ludzie którzy je piją)
Wielkie dzięki za odpowiedź, wino nie jest zgazowane.
Co do literatury, to posiadam jedną książkę o prztworach domowycvhi tam jest i o winie.
Zgodnie z tą książką, to wino zlałam za wcześnie a jak czytam przyczynę złego smaku, to wychodzi, że za późno.
Wgóle uważam , ze lepsze są przepisy z internetu, bo książka jest stara, a zmieniły się gatunki owoców, i szczepy drożdży, za pierwszym razem zlałam wino po niecałych 3 tyg, co prawda trochę jeszcze gazowało , ale po odstaniu było na prawdę pyszne.
A to było robione zgodnie z książką i nie wyszło.

A co ja z tym winem zrobię to jeszcze nie wiem,
nie mogę próbować , bo akurat biorę antybiotyk, na razie zlałam do nowych butelek a osad wylałam, i kolor ma na prawdę super, i nic poza tym.

A może można tak dosładzać każdą butelkę osobno?
Bo ja mam to wino w 3 grupach (jakby frakcjach) po kilka butelek i nie mieszałam butelek między sobą, próbowałam tylko z jednej butelki, ale to gdzie nie było dużo osadu.

I wielkie dzięki za stawienie się za mną.
Dopóki wino pracuje nie ma prawa mu się nic stać z powodu osadu. Książki książkami, ale fermentuje się tyle czasu, by osiągnąć zamierzoną moc wina, po to się liczy cukier i sprawdza blg.
Nie ma tak, że jak się zleje po 3 tyg to wszystko będzie w porządku, a jak po 2 miesiącach to źle. (Albo odwrotnie) Wszystko zależy jak nastaw pracuje (jedne drożdże szybciej żrą, drugie wolniej) i nie sprawdza sie tego licząc słynne bulki w rurce, tylko mierzy blg co kilka dni.
A jak już wino nam dojrzewa - w baniaku- to obciągamy znad osadu też niekoniecznie według książkowych zasad, czyli co półtora miesiąca z zegarkiem w ręku. Ściągamy, jak mamy słuszną warstwę osadu...
I ja tam może jestem asekurantka, ale nawet klarownego wina nie zlewam do butelek przed upływem pół roku.
A co to jest blg?
Ja tylko liczyłam, liczyłam, i liczyłam, ale przed, a potem już nic.

Nie wiem czy coś złego na początku nie było z tymi drożdzami, bo je nastawiłam jak przepisie, chyba 3 dni wczesniej, ciepło raczej miały, ale mało buzowały mimo to.

Cytat:A jak już wino nam dojrzewa - w baniaku- to obciągamy znad osadu też niekoniecznie według książkowych zasad, czyli co półtora miesiąca z zegarkiem w ręku. Ściągamy, jak mamy słuszną warstwę osadu...

Trzba mieć 2 gąsiorki, a ja mam tylko 1.
Cytat:Wysłane przez jabcok

Trzba mieć 2 gąsiorki, a ja mam tylko 1.

Ejże, niekoniecznie trzeba mieć dwa. Po prostu ściągasz wino do jakiegoś czystego pojemnika, myjesz gąsior (warto przepłukać roztworem piro) i przelewasz wino z pojemika do tego samego balonu. Ja tak robię i nic z winem złego się nie dzieje.

A poza tym, wino z butelek powinnaś zlać do balonu a nie do drugich butelek. Może jeszcze by doszło do siebie?
Zobacz jak radzą sobie inni
http://www.wino.org.pl/forum/showthread....0#pid72550
Może byś tak profil uzupełnila ?:spoko:
No ale z tego wynika , że mogę robić jedno wina na pół roku.
To po prostu za mało.
lepiej mieć jedno a dobre niż kilka niepijalnych (rada zdobądź wiecej baniaków, będziesz robić wiecej win)

Skrzych

No to czas najwyższy dokupić troche dymionów - wydajność ci wzrośnie wprost proporcjonalnie :big:

Krzysztof
Gąsiorki w czasie nieużywania zajmują miejsce, myślę, że jednak wystarczy jeden, tylko trzeba dobrze go wykorzystywać.
A co do niepijalnego wina, pierwsze było pycha, a wcale w baniaku nie stało pół roku, w baniaku było bardzo krótko około 3 tyg (raczej mniej) . Potem było zabutelkowane.
gazowało się jeszcze fajnie, tylko 2 butelki od tego gazowania wylały się :(. Po odstaniu w butelkach - nieco ponad 2 miesiące - bliżej 3 miesięcy, był super szampanik:).
W tym roku będe robic identycznie, nie ma mowy o żadnej zmianie.
tylko uważaj bo czasem butelki nie wytrzymują i pękają z wielkim impetem, jeśli chcesz robić dalej w ten sposób polecałbym zlewać wino do butelek po szampanie (są wytrzymałe)
No i trzeba było odrazu mówić ze chcesz robić szampany :spoko:
Cytat:polecałbym zlewać wino do butelek po szampanie

Dzięki, nie wiedziałam, teraz będę preferować po szampanie.

I jeszcze jedno pytanie:
Ktoś mi mówił, że jak mam butelkę po winie, kupnym, to do wlania własnego wina domowego, nie należy takiej butelki myć, bo dzięki temu wino nabierze nowego aromatu.
Czy to prawda?
Prawda może i owszem. Ale ja wolę umyć i miec czystą, bez bakterii niż (wariant pesymistyczny) ocet z nowy aromatem:glupek:
Cytat:Wysłane przez AramiS
(...)
No i trzeba było odrazu mówić ze chcesz robić szampany :spoko:
... no raczej wina musujące. Bo szampany to tylko z Szampani.