Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Czy to brunatnienie wina?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Moje pierwsze w życiu dziecię - z winogron (Labruska) - po zabutelkowaniu straciło swoją przepiekną barwę i klarowność. Pierwszy raz w życiu zrobiłem winko. 50 litrów. Wszystko zgodnie z zasadami wyczytanymi na forum i książkach. Wszystko wielokrotnie przeliczane. Miało być dość mocne, półsłodkie. Takie też wyszło. Do tego prześliczny ciemnoczerwony kolor i wzorowa klarowność. W czerwcu, po 9 miesiącach od nastawienia (kilka zlewań) zabutelkowałem. Etykietki, koreczki, kapturki. Potem rozdawanie w prezencie. Parę dni temu otwieram, a tu nie moje wino.:placze: Wygląda jak jakś stara herbata. Smak też trochę inny. Na dnie drobny, ciemny osad. Jakby cały kolor opadł na dno. Czy to brunatnienie wina? Co spieprzyłem? Nie tak zlewałem znad osadu? Kara za nie używanie pirosiarczanu? Można to jakoś naprawić jak już się wydarzyło? Tyle pracy, tyle czekania, tyle radości, a tu jabol się zrobił. :placze:
Pytałem na gronowych, ale tu chyba bardziej odpowiednie miejsce.

pozdrawiam :polewam:
Ciaho
Mogło zrzucić barwnik po prostu... to zdaje się sprawa nieuleczalna, ew. w tym roku użyłbym pirosiarczynu do produkcji, żeby zobaczyć czy da radę.
Jeśli to brunatnienie to wino miało za dużo kontaktu z tlenem. Można dodać piro żeby zapobiec dalszemu utlenianiu.
pzdr
fea
Ja tylko kibic winiarzy więc krótko- jeśli to jest czernienie to:
"Powoduje ją nadmiar związków żelaza i garbnika w moszczu, przy jednoczesnym niskim stężeniu kwasów. Żelazo może pojawić się w moszczu, wtedy gdy do przygotowania soku owocowego używa się żelaznych naczyń i przyrządów. Najlepszym sposobem uniknięcia czernienia wina jest niedopuszczenie do kontaktu moszczu z żelazem, lub dokwaszanie mało kwaśnych moszczów kwasem cytrynowym lub moszczem z kwaśnych owoców."
cd.
Jeśli nam już wino stanie się czarne, pomimo stosowania powyższych rad, to należy:

klarować wino żelatyną, która zwiąże w nierozpuszczalny związek sole żelaza i opadną one na dno, a dodatkowo zwiąże część garbnika i "wyrówna" skład wina;

kupażowanie czarnego wina z winem kwaśnym - czasem już dodanie 15-20% kwaśnego wina powoduje całkowitą naprawę;

dodatek kwasu cytrynowego w ilości 1,5g na 10l wina zapobiega czernieniu a także może proces czernienia odwrócić, jeśli był on w swoim początkowym stadium."
brunatnienie i czernienie to dwie kwestie, wg. tego co powiedział ciaho, wino ma kolor starej herbaty
przy brunatnienu doczytałam się jeszcze poza tym co piszesz fea :
Stosuje się następujące środki zaradcze:


dłuższe leżakowanie wina, podczas którego ciemny osad opada na dno, następnie klarowanie i filtracja;

filtrowanie wina przy użyciu azbestu... jeśli ktoś ma azbest..., ewentualnie z dodatkiem ziemi okrzemkowej...(też jeśli ktoś ma...)
no z bentonitem to nie powinno być problemu, gorzej z azbestem, to relikt tamtej epoki ;) no jeśli już ten kolor opadnie to można rzeczywiście zlać znad osadu... mógłbyś te zabutelkowane do balona wlać jeśli to ma formę katastrofy a nie problemu ;0
pzdr
fea
Cytat:Wysłane przez fea
no jeśli już ten kolor opadnie to można rzeczywiście zlać znad osadu... mógłbyś te zabutelkowane do balona wlać jeśli to ma formę katastrofy a nie problemu ;0
pzdr
fea

Już wiem, że winka nie da się "odtworzyć". :placze: Miałem piękne wino. W smaku było średnie, bo robiłem z Labruski. Mocne i coś między półwytrawnym, a półsłodkim (chyba za mało cukru jak na taką moc). No i wyczuwało się jednak zbyt dużą kwasowość. To moje pierwsze wino, na którym się uczyłem. Cieszyłem się strasznie z efektu, bo choć w smaku było średnie, to wygląd był przepiękny - jak czerwone wino gronowe z wysokiej półki. Potraktowałem je z należytym szacunkiem butelkując, dodając własnego projektu etykiety, drogie korki, kapturki, numerowane butelki. Część porozdawałem ciesząc się z nieukrywanego zaskoczenia i radości obdarowanych. Reszta z 70 butelek miała sobie leżeć, dojrzewać i być wyciągana na różne okazje. Numerki 1-10 (zamykane pełnym korkiem) miały byc zachowane na "dalekie kiedyś". Okazało się, że to co było jedyną mocną stroną mojego winka, poszło na dno. Smak też się pogorszył. Teraz mam jakiegoś mocnego jabola. :ysz:

Chyba dam sobie spokój ze zlewaniem. Zakurzone butelki z procentami będą sobie dalej leżeć. Może kiedyś wymyślę jakieś kupażowanie, albo co...

Teraz chucham i dmucham na moje drugie piękne winko - porzeczkowe. jest jeszcze śliczniejsze niż to pierwsze i jest pycha. :slinka: Kolejne, które zacząłem 10 dni temu, to wisienka.
Mam już też w planie na najbliższe tygodnie kolejne...

dzięki Wam wielkie za pomoc :polewam:
Ciaho