Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Ołów a owoce - fachowcy, odezwijcie się!
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Pytanie - Czy na rosnący głóg tudzież jarząb szwedzki przy ulicy o przepustowości ok. 700 (siedemset) aut na dobę ołów, czy inny spalinowy syf może mieć negatywny, ujmujący, szkodliwy, i wreszcie - dyskwalifikujący wpływ?
HELP!!! :tuptup:
ja tam jestem straceniec z środka miasta i zbieram. Jesli chodzi o ołów, to chyba już wszyscy na bezołowiowej, nie? Ale niewątpliwie innych świństw plącze się trochę....
Tak patrząc globalnie to jedna trucizna więcej, jedna mniej.... Ileż tego wina człowiek wypije?
No to je suis content z takiej odpowiedzi, bo nie zdzierżyłbym zmarynowania się tak piknych owocków. :tancze:
Generale, aleć ja nie fachowiec, tylko straceniec :chytry:
Jechałem w zeszłym roku przez Tokay, winnice są przy drogach, nikt się tym nie przejmuje. W innych państwach jest podobnie.
Można by wnioskować, że ew. zanieczyszczenia do miękkich owoców mają łatwiejszy dostęp, niż do twardych. Nie stresuj się i nastawiaj :big:
Myślę, że można rwać, taka ulica 700aut/dobę wcale nie taka zatłoczona. Z drugiej strony jeśli mamy ulicę na której jeździ 8000 aut na dobę i zerwiemy nie z samego skraju, tylko np. 30 metrów dalej to wyjdzie tak jakbyśmy zrywali z tej 700 :p W ustawie jest chyba o 100 metrach od takiej ruchliwej drogi. Ale ile razy się widzi porzeczki posadzone całymi hektarami tuż przy drodze...
Słowem, rwij jeśli wola :P
pzdr
fea
Cytat:Wysłane przez GENERAL AIDID
Pytanie - Czy na rosnący głóg tudzież jarząb szwedzki przy ulicy o przepustowości ok. 700 (siedemset) aut na dobę ołów, czy inny spalinowy syf może mieć negatywny, ujmujący, szkodliwy, i wreszcie - dyskwalifikujący wpływ?
HELP!!! :tuptup:

Szkodliwy na pewno. Nie służą glebie i roślinom: SO3, NOx. Tlenki ołowiu - jak zauważyła Megana - są dziś do pominięcia.

Niemniej od składników spalin obawiałbym się pyłów osiadających na roślinach, których zawartość można ocenić przy danej drodze przez obserwację półrocznych liści (osadu na nich), a które pochodzą nie tyle ze spalin co np. z ogumienia aut.

O ile zawartość pyłów maleje wraz z odległościa od drogi, o tyle z gazami jest już różnie. Widziałem ostatnio wyniki pomiarów ze stacji badających zanieczyszczenie powietrza: jednej tuż przy Zakopiance, innej połozonej 2km od niej - na wsi.
Wyniki były bardzo zbliżone...

Jeśli chcesz użyć tych owoców - porządnie je umyj możliwie ciepłą wodą. Pozbędziesz się przynajmniej tego, co na nich osiadło.

Swoją drogą i tak "niespodzianką" są spożywane przez nas warzywa z targu, czy owoce tam zakupione...
Cytat:Wysłane przez nativus
Jechałem w zeszłym roku przez Tokay, winnice są przy drogach, nikt się tym nie przejmuje. W innych państwach jest podobnie.
Można by wnioskować, że ew. zanieczyszczenia do miękkich owoców mają łatwiejszy dostęp, niż do twardych. Nie stresuj się i nastawiaj :big:

Nie do końca...
Większość substancji wchłaniana jest systemem korzeniowym.
A ilość tych, co osiadają, zależy raczej od powierzchni owocu, niźli jego "twardości".
Nie będę ujmował tu Państwa cytatów, bo mądrość bije z każdego z nich i nie trzeba ich komentować pojedynczo. Mili Państwo - wniosek jest prosty, jak drut - ROBIĘ. Umyję megadokładnie, sparzę, zasiarkuję. I ZROBIĘ. :drink:
Witam ,I wypiję, i umrę... kiedyś..
Na obozie naukowym AM wydz farmacji badaliśmy wodę w Wiśle (1971r)
Tablica imć p Mendelejewa była wtedy krótsza. Była...
Pozdrawiam.:pijemy:
kiedy to było, Gandalf..... teraz z Wisłą jest dużo lepiej. Kąpię sie w Wiśle co lato od trzech lat i nie dość, że wciąż żyję to nawet parchów nie mam. :podstep:
Etamm:diabelek: ja tam mieszkam na peryferiach miasta i mam pod domem ładna jarzębinke (ulica osiedlowa szeregówek) owoce niczego sobie ale tak sobie pomyślałem - naleweczek/wina robie mało, dla siebie, dla przyjemności to surowiec będzie prima sort, i dla zdrowotności i przyjemności wziołem rodzinkę i do lasu na spacer -polecam
Eeee tam ołów ciężki spadnie na dno podczas klarowania:diabelek:
Ja pojechałabym do pobliskiego lasy po jarzębinę. Tam akurat tych owoców nie brakuje i będzie ekologicznie
Ja pojechałam po jarzębinę do lasu do Janowa Podlaskiego. I mam problem - trzy doby jest w zamrażarce i ciągle gorzka :placze:. Macie jakies pomysły co z tym zrobić? Jest szansa, ze jej przejdzie?
Ja mrożę co najmniej dwa tygodnie. Jarzębina ma charakterystyczną goryczkę, to jest właśnie jej urok,
Dzięki :jupi:
To jeszcze poczeka :tuptup:.
Trochę goryczki mi nie przeszkadza, ale ta jest jeszcze bardzo gorzka.
To ją wywal i nazbieraj nowej. Czy zrywając jarzębinę nie próbowałeś jej? Powinna mieć goryczkę, ale również słodycz, smak może nie rewelacyjny, ale nie odrzuca.
Witam ,wracając do tematu "owoce przy szosach" mam watpliwości...
Zebrałem 3kg cz.bzu przy drodze nr 724 (Piaseczno-Wawa p.Konstancin;coś ze parę tys aut/dobę+tiry etc-obwodnica) Te drzewka są czarne! Płukałem "kulki", ale w lodówce wystartowały+biała pleśń (po 3-4 dniach); a mój "ekologiczny" z ogrodu (ca 1kg) nie..PS: nieprawda, że "ołów" jako cięższy opadnie na dno, istnieją rozpuszalne sole ołowiu.np siarzczan,octan (slodki smak) i inne..no,a Rzymianie to czym wino doprawiali..właśnie!
Ogólnie lepiej nie zbierać przy szosie,ale ja jestem "ekolog starej daty"+ różne"gó..na " mogą działać jako katalizatory,etc. Właśnie GENERAL AIDID zabił mi ćwieka- czystość owoców to jest problem sam w sobie,jako osobny temat.
Winiarze, powinniśmy się tym zająć- propozycja moja skromna...
Pozdrawiam:wykrzyknik:
NOx to chyba akurat służą? Tak przynajmniej miałem na ekologicznym odchamiaczu, przecież wszelkiego rodzaju związki azotu są nawozami?
Cytat:Wysłane przez tibek
NOx to chyba akurat służą? Tak przynajmniej miałem na ekologicznym odchamiaczu, przecież wszelkiego rodzaju związki azotu są nawozami?

Rośliny lubią azot ( ale nie w nadmiarze) w postaci niektórych związków azotowych (mi.in. sole i pochodne amoniaku).
Ich podstawową wadą - przy niewłaściwym dawkowaniu - jest zakwaszanie gleby, które jest na ogół wysoce nieporządane.

My mówimy jednak o tlenkach, które dla ludzi są trujące (z wyjątkiem N2O), a roślinom też nie służą w nadmiarze (taki jest m.in. przy omawianych ulicach). Ich pochodne: kwasy i sole we wspomnianym wyżej nadmiarze zakwaszają glebę, przedostają się także do owoców, z których my nastepnie ... ługujemy co się da.
Witam, najlepiej by było, by drożdże produkowały H2S, mielibyśmy 1 grupę analityczną kationów (met.cięzkich) z głowy...osad w postaci siarczków won z wina w postaci osadu, no ale tak nie jest (chyba?) Przyślę Foto - istnieje granica zbierania "przy szosie"....
Pozdrawiam.
Cytat:Wysłane przez Gandalf
Witam, najlepiej by było, by drożdże produkowały H2S, mielibyśmy 1 grupę analityczną kationów (met.cięzkich) z głowy...

Biorąc pod uwage fakt, że tylko promile, albo ppm ogólnie produkowanego przez drożdże H2S połączyłaby się z zawartymi w nastawie metalami, reszta tego gazu stworzyłaby "bukiet" wina.

P.S. Zawsze można dodać białko zgniłego jaja i mamy H2S w winie, jak znalazł. Przy okazji takiego "odmetalizowywania" trochę się winko nam sklaruje...
Nawiązałem kontakt z hutą lenina. Będą odbierać ode mnie owoce i zwracać moszcz niemetalowy.:fajka:
Jak tak dalej pójdziemy z interpretacją to będzie się bardziej opłacało oddać owocki na skup metali, a za uzyskane środki sprowadzać z głebi Rosji czyściutkie
Ale na serio to zdrowy rozsądek podpowiada optymalne rozwiązanie
nie ma sensu zbierać przy samej drodze bo to owocom i ich skłądowi nie pomaga
a pojedziwszy po okolicy - najlepiej rowerem - zawsze znajdzie się coś z dala od asfaltówek ;)
pozdrawiam metalurgów