Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Wino z labruski - fermentacja w miazdze to chyba zły pomysł.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Od kilku lat robię wino z labruski. Do obecnego roku wykorzystywałem moszcz uzyskiwana w różny sposób ze świerzych owoców. W tym roku postanowiłem fermentować w miazdze i wydajemi się że to był błąd. Tego co się działo w pojemniku fermentacyjnym przez 6 dni nie da się opisać - bardzo burzliwa fermentacja. Ilość i łatwość uzyskanego moszczu też napawała optymizmem. Bayanusy zjadły cukier po 3 tygodniach, po następnym miesiącu jest już dosyć klarowne tyle że LABRUSKOWY POSMAK jest o wiele bardziej intensywny niż w moich poprzednich winach. Winko jest bardzo młode i mam nadzieje że to się jeszcze zmieni.
Bardzo proszę o wasze spostrzeżenia na ten temat.
Coś za coś. Po fermentacji w miazdze łatwiej odcisnąć moszcz , ale niestety labruskowa kwintesencja ;) znajduje się w skórce i w wiekszym stopniu przechodzi do wina niż podczas natytchmiastowego tłoczenia. Wino po kilku miesiącach złagodnieje w smaku. Osobiście jestem przeciwnikiem win popełnianych z odmian należących do v.labrusca lub mieszńców z ich znacznym udziałem ze względu na smak i szkodliwość (spora ilość metanolu).

pozdrawiam

Kuba
Dzieki za odpowiedź.
Mam nadzieje że masz rację bo w chwili obecnej labruskowy posmak zabija to wino.
Posadź sobie odmiany winorośli bez udziału labruski.


arek
Nie wiem co w moim Szczecineckim klimacie urośnie.
Cytat:Wysłane przez tom70
Nie wiem co w moim Szczecineckim klimacie urośnie.

Zapewniam Cię ,że w Twoim klimacie wiele wartościowych odmian nie tylko urośnie , ale i dojrzeje :spoko:
Tak dla przykładu : Rondo , Marechal Foch i pewnie jeszcze wiele innych.

pozdrawiam

Kuba
Panowie nie załamujcie mnie, to ja w pocie czoła popełniam pierwszy raz wino z labruski wg zasad podpatrzonych na forum ( tj. fermentacja w miazdze 8 dni, wcześniej od razu wyciskałem sok i do balona) winko już dwa tygodnie ochoczo bulka w gąsiorku - a Wy mi mówicie, że to guzik warta metoda, i że jak już z labruski to od razu wyciskać sok - serca nie macie, tak mnie dołować przed pierwszym obciągiem. :diabelek::chytry:
Zawsze można grzańca zrobić, więc take it easy :)
Ta dobry grzaniec nie jest zły:big:
ja już drugi rok robie z labruski(tak mi się wydaje że to labruska) i jest jak na mój gust ok. robie z labruski bo tej rosnie sporo u znajomych, a odmiany typowo winne posadziłem dopiero w tym roku. w miazdze fermentowałem w tym roku jakieś 10-12 dni, a w tamtym roku cos ponad 20 dni. winko robiłem półwytrawne i mi smakowało, nie tylko mi
Witam
W tym roku pierwszy raz od 25 lat nie popełniłem wina z labruski bo dojrzały mi Rondo,Regent,Gołubok i Iliczewskij Rannij . A przez 25 lat piłem labruskę i częstowałem labruską i chwalono wino z tych winogron a sok pozyskiwałem sokowirówką bez fermentacji miazgi.
Wacek
No nie wiem. W tym roku robię dopiero trzeci raz z rzędu z labruski, ale nie wydaję mi się, że fermentacja w miazdze (jej czas) w jakiś szczególny sposób wpływa na stężenie labruskowatości w winie. Dwa lata temu macerowałem 4 dni, w zeszłym 10 dni i wina są podobne, a te skromne różnice, to raczej efekt użycia różnych drożdży, innych proporcji nastawów. W tym roku dałem skórkom 2 tygodnie. Zawsze myślałem, że cały ten smak ukryty jest w kwaśnym glucie. A w skórkach, to raczej taniny, garbniki, barwniki i takie tam, które to oczywista tyż rzutują. Jak się dorobię praski, to z mojej ciemnej labruchy zrobię białe wino i wtedy będę miał pogląd.
Ciężko mi też przyjąć do wiadomości, że to niby skórki labruski wyprodukują podczas maceracji więcej metanolu, niż skórki dajmy na to Regenta.
Faktem jest, że macerując zwiększamy to stężenie, ale nie jest ono zagrożeniem dla zdrowia (wina czerwone zawierają 0,15%-0,45% obj. alkoholu metylowego).
Jeśli jest alternatywa: robić wino z labruski, czy z odmian przerobowych, to wybór jest prosty. Moje odmiany szlachetne jeszcze nie owocują, a ja ćwiczę na labrusce. Część wina pomieszałem z czeremchowym (tzw bardzo trudne wino:ysz: ) i efekt może nie jest powalający, ale winko schodzi.
PZDR
Ja z konieczności też robię z labruski (obrasta mi dom), ale zawsze je czymś "łamię". Jednego roku aronią, kiedy indziej tarniną (choć to pozorny absurd, bo tarka to przecież kwintesencja garbnikowatości), a w tym roku dodałam sok z czarnego bzu, uzyskany w sokowniku.
Oczywiście lepiej robić wina osobno, potem kupażować, to jasne, ale w przypadku labruski przekonałam się, że jeśli dać do fermentacji soku z czarnego bzu, to smak się polepsza, a winko jest całkiem znośne, moje zawsze wytrawne. Było na zlocie i niektórzy chwalili.