Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: DR zalać wrzatkiem czy przegotowaną letnia wodą...?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Przepraszam jezeli gdzies już to było ale bardzo mi sie spieszy i dlatego pytam. Chce fermentować DR całą nie rozdrobnioną w baniaku, i pytanie. Czy wcześniej przed wlaniem tego wszystkiego do baniaka zalać DR wrzatkiem czy letnia przegotowana wodą...prosze o szybka pomoc. Dziekuje i przepraszam jezeli gdzies to było.
Letnią, przegotowaną wodą zalej.
Są dwie szkoły - jedni zalewają (sparzają) wrzątkiem, inni zalewają letnią wodą. Ja póki co (z obawy przek straszliwymi baKTERIAMI :big: ) sparzałem. Ale z tego co czytałem, WITEK - guru DR, absolutnie nie sparza a winka wychodzą mu ponoć :pytajnik::pytajnik::big::big: przepyszne.

Zrób tak, jak Ci podpowiada sumienie :big:

Pozdrawiam
MILBAS

PS. Jeśli wrzątkiem, to oczywiście absolutnie nie w baniaku - do baniaka jak ostygnie :-)
różę i tak trzeba zazwyczaj umyć ciepłą wodą i to wystarczy w kwestii bakterii.
Zresztą - widzial kto bakterie? Iiiiiii tam.... :chytry:
Dzieki za szybkie odpowiedzi. Zalewam dwa 40-to litrowe baniaki....:tancze:
DR zalewam wrzątkiem (nie w baniaku!) żeby wydobyć z niej aromat choć niektórzy piszą, że zabija to witaminę C. Szukałem potwierdzenia owych skutków ubocznych ale przekonujących nie znalazłem. A wino wychodzi znakomite, zresztą Cieślak w swej książce "Domowy wyrób win" również wspomina o wrzątku.
Cieślak wiele rzeczy traktuje wrzątkiem..... ale nie zawsze jednak ma rację. Na naszej stronie głównej też często występuje wrzątek w roli głównej i niestety nikt nie jest władny to poprawić.
Wysoka temperatura niszczy witaminę C z całą pewnością, a i te subtelniejsze smaki i aromaty również.
Jeszcze jedno pytanko. Skoro wedlug przepisu na 2,5 kg DR mamy 8 l wody i 2,8 kg cukru którego dajemy w 3 porcjach to w czym rozpuscic cukier dla porcji 2 i 3..? (ten cukier 2,8 kg dzielimy na 3 porcje). Sory ze sie pytam o tak banalne rzeczy dla niektorych ale jestem poczatkujacym wiec wybaczcie.
Też myłem w ciepłej wodzie, i żal mi było ponieważ ta woda zrobiła się taka różowa, dużo koloru wypłukała. :placze:
A bakterie jak opiją się wina, to razem ze zwłokami drożdży spadają na dno. :D
możesz zlać trochę nastawu i rozpuścic w nim. Możesz dać na początek trochę mniej wody...
Pilnuj tylko by nie przekroczyć na starcie 22, 23 blg
A jeszcze jedno pytanko. Czy jezeli DR jest za bardzo miekka to nie wplynie to na metnosc wina, zaznaczam ze DR rwalem wczoraj i jest bardzo miekka.
Miękka DR wpłynie pozytywnie na jakość wina - aromat, kolor, smak.
Ale ona jest bardzo miekka, nie wiem czy nawet nie za bardzo. Niektore owoce to az sie rozpadaja, czy to nie przeszkadza...?
i tak część by się rozpadła w nastawie. Oceń tylko, czy nie zgniłe.
Najwyżej będziesz miał dużo osadu, ale to nie koniec świata. W zeszłym roku miałam osadu na pół balona i jakoś wyszło.
Ja potraktowałem róże mikserem - sorka, nie dałem rady pokroić sam 15 kilo -i wygląda, że osadu będzie sporo (tak z pół baniaka). Jak będzie trzeba, to go wycisnę i odstoję w innym balonie. Pierwsze ługowanie zalewałem wrzątkiem, przy drugim żal mi było zabijać drożdży :) i zalałem letnią wodą - z kranu - ale kto widział bakterie? :)

Marcin
Ja zbierałem różę twardą ale doskonałej jakości zarówno pod kątem rozmiaru jak i czystości i niezaobaczywienia.
po rozmrożeniu owoce elegancko zmiękkły. pomoc tłuczka do ziemniaków i odrobina wody uczyniły z nich przecier (dżem) co da maksymalne możliwości wyciągnięcia przez drożdże wszystkiego najlepszego z owoców. Tak że się nie przejmuj.

Parę lat temu owoce miałem małe i twarde. Po 10 dniach fermentacji musiałem brać rękawice i co 3 owoc rozgniatać ręcznie bo drożdże nie dały rady naruszyć struktury choć były dziurawe z obu stron.

A co do miękkości to jest tylko problem bo ślimaczą się w rękach przy zbieraniu, źle później odcina się końcówki (ale w sumie niekoniecznie trzeba to robić ) i nie ma szans na ich umycie bo za dużo traci się miąższu.
Zalewanie wrzątkiem sux ! Ludzie zrozumcie. Jeśli boicie się o bakterie i zepsucie nastawu to lepiej dajcie 2x więcej aktywnych, albo super mocną/dużą MD z suszu.
A jeśli się rzeczywiście uparliście na wrzątek, to lepiej owoce zblanszować , to jest włożyć do gotującej wody na minutę(jeśli róża jest twarda, można na dłużej), ostudzić i zalać już normalnie zwykłą letnią wodą. Wybije to większość bakterii, róża się raczej nie rozpadnie, a i zostanie dużo wit. C.
Dzika róża co jeszcze raz powtarzam to największe źródło, obok czarnej porzeczki, witaminy C. Zalewanie wrzątkiem, nie jest jedynie zalaniem, ale pasteryzowaniem owoców, bo one później w tym stygnącym wrzątku leżą...
Swoją drogą właśnie przez całą tą pasteryzację mamy dzisiaj tyle alergików. Kiedyś alergik to był dziwoląg, dziś, gdzie nie spojrzysz, ten jestem na to uczulony, a tamten na tamto. Ludzie osłabiają układ odpornościowy przez eliminowanie wszystkich bakterii ze swojej diety. Codziennie gotowane/smażone obiady i w skutek czego odzwyczajenie organizmu od reakcji odpornościowych, bo przed czym ma się bronić jak wszystko po obróbce termicznej jest "sterylne"?
10x lepiej jest bardzo dokładnie umyć owoce i cieszyć się mnóstwem witamin rozpuszczalnych w wodzie, wrażliwych na temperaturę (w przeciwieństwie do tych rozp. w tłuszczach). By zachować jeszcze więcej witamin, możemy wino zasiarkować. Przez dodanie SO2, który utlenia się do SO3 zabierając atom tlenu z nastawu, zabieramy w ten sposób możliwość utleniania cennych związków przy dojrzewaniu.
Cytat:Pod względem liczby witamin i ich zawartości dzikie gatunki róży przewyższają wszystkie roś¬liny. Zawartość witaminy C w owocach (pozornych) dzikich róż jest 10 razy większa niż w porzeczce czarnej, a 100 razy większa niż w jabłkach. Jeden — trzy owoce mogą pokryć dzienne zapo¬trzebowanie dorosłego człowieka na witaminę C. Ze składników mineralnych owoce zawierają szczególnie dużo żelaza.
I wy to wrzątkiem chcecie....
pzdr
fea
Ja myłem w zimnej wodzie, ale każdy (twardy) owoc z osobna.

Coś nie chce mi się wierzyć, aby wrzątkowanie przydawało dodatkowego aromatu - ktoś nawet pisał, że odwrotnie - wkradł się do wina posmak kompotu.

Owoce chyba żurawiny?, ale nie wykluczam, że róży z jakichś naturalnych powodów są podobno odporne na degradację wit. C pod wpływem wysokiej temperatury - sam jednak nie ryzykowałbym.

Może po 10 dniach drożdżom trudno do końca przeniknąć strukturę, ale po 21 to już raczej pewne (z pektopolem).
ja swoją ostatnią DR po przebraniu umyłem w letniej wodzie i jak obeschła to poszła w woreczkach do zamrażalnika na -25. Tak leżała sobie już parę miesięcy, a że ostatnio musiałem zwolnić miejsce w zamrażalce i akurat pojawił się wolny balon to zamrożoną siup do baniaka i zalałem ciepłym syropkiem (ok 50 st) cukrowym. Z uwagi na już późną godzinę nocną (a było po 2) to tylko dosypałem trochę piro (i poszedłem spać). Następnego dnia po południu (po pracy) dodałem bayanusy. Po 12 godzinach nastaw 40 l szalał jak szalony :)
Bardziej niż bakterii bałbym się grzybków,a ściślej biorąc pleśni.Z tym trzeba się liczyć przy zimnej wodzie i bez piro...