Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Jak dlugo fermentowac razem z owocami (DR)...?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Otoz mam takie małe pytanie, fermentuje DR w baniaku 40l, wszystkie owoce zalałem wrzątkiem a pozniej do baniaka i zaszczepiłem silną matką drozdzową. Fermentacja ruszyła od razu. Cukier podaje w 3 porcjach, dodałem juz drugą. Fermentuje juz 2,5 tygodnia i fermentacja jest dosc duża. Mam pytanie, ile powinienem to wszystko fermentowac razem i kiedy powinienem oddzielic moszcz od owocow zeby nie bylo goryczy spowodowanej zaleganiem pestek..>? Wino robie sposobem "Witka".
Proporcje: Na 2,5kg DR zalałem 8l wody, 2,8 kilo cukru (w 3 porcjach), kwasek. Oczywiscie wszystko odpowiednio do balona 40 litrowego.
Jesli robisz sposobem Witka, to chyba przeczytałeś cały temat o DR? A przynajmniej przepis? :chytry:
Witek trzyma owoce do końca fermentacji.
Ja osobiście zresztą też. A ty jak uważasz....
ja również trzymam owoce do zakończnia fermentacji. przelewam dopiero kiedy bulgocze raz na minutę i rzadziej lub po ok 5 tyg.
Meganko, ten przepis Witka urósł do 13 czy nawet wiecej stron, mi nigdy nie udało sie dotrzec do konca :(
ale przepis jest niedaleko początku..... a swoją drogą, wszystko warto przeczytać :)
Z mojego doświadczenia wynika, że pestakami nie ma co się przejmować. Wina zlewam gdy ustanie fermentacja (do tej pory po 4-5 tygodniach od wstawienia nastawu). Owoce wcześniej zmiażdżyłem - tyle ile się udało i wystarczyło cierpliwości (ok.60% jak myślę)
Witam ponownie. Wino zlalem zgodnie z waszymi zaleceniami po 5 tygodniach chociaz tak naprawde fermentacja byla jeszcze (okolo 4 bulgnięć na minute), ale stwierdzilem ze juz zleje więc zlałem. Kwoli przypomnienia wino robilem sposobem Witka. Mam pytanie, czy po zlaniu wina i oddzieleniu go od czesci stalych pluczecie jeszcze resztki czy juz nie, czy zlewacie wezykiem a reszte co sie nie dalo wyrzucacie? Drugie pytanie, nie wiem czy tak powinno byc bo to moje pierwsze wino z DR ale w tej chwili zreszta juz od poczatku ma taki jakby kwasny smak (kwasek cytrynowy byl uzyty ale zgodnie z zaleceniami). Czy to wino ma miec tak smak i dopiero pozniej w fazie dojzewania on zelzeje czy jak bo sam nie wiem... dziekuje za odpowiedz.
Do pierwszego zlewania róży używasz durszlaka i kubełka. Części stałe wracają do fermentatora i są zalewane nowym syropem (+rodzynki) płyn zlewasz do balona i zatykasz rurką. Chyba nic nie płukałam.
Smakiem na razie się nie przejmuj, za pół roku możesz zacząć ostrożnie oceniać. Moja róża była całkiem już niezła po 10 miesiącach, jaka jest teraz, po 15 - nie mam pojęcia ukryłam ją bardzo głęboko. I daleko :diabelek:
Ja nie wyjmowałem róży z dymionu, ściągnąłem młode wino wężykiem i od razy zalałem nowym syropem. Nie dawałem nowej MD a nastaw i tak po kilku godzinach ostro pracował. Kilka dni temu ściągnąłem 2 nastaw - winko wyszło dobrze wybarwione z pełnym bukietem i bez goryczki.
A jakie proporcje stosujecie przy zalewaniu drugi raz nastawu?? Chodzi mi o ilosc wody, cukru, rodzynek na kazde 2,5 kg dzikiej rozy. Wiedzac oczywiscie ile było wsypane owocow na samym poczatku.
Można dać dokładnie takie same jak za pierwszym razem (zalecane dołożenie rodzynek) lub lżejsze. Np pierszy nastaw miał 15% (słodki lub półsłodkie) w drugim obliczamy cukier dla 12% (półwytrawne lub wytrawne)
azylant, a tobie przy takim ściąganiu wężyk się nie zatyka co chwilę mniejszymi owockami? Bo mnie od tego szlag trafia, dlatego wolę wstawić wszystko do wanny i zlać na durszlak....
Na wężyk zakładam szklaną końcówkę z bocznym otworem i podczas spuszczania wina gdy się coś przyssie wystarczy nim delikatnie poruszyć i winko leci sobie dalej (owoce DR są dość dużę, przestrzenie między nimi też)
Interesuje mnie jak pozbywacie się pózniej tych owoców z balona bo ja na samą mysl o tym co roku jestem chory.
nie pcham owoców do balona, proste. Zainwestuj w fermentator - to mniej więcej 30 zł, a przydaje się do każdej fermentacji w miazdze.
Cytat:Wysłane przez azylant7
Ja nie wyjmowałem róży z dymionu, ściągnąłem młode wino wężykiem i od razy zalałem nowym syropem.

Z tym że posługując się sposobem Megany, można rozstać się z niepotrzebnościami typu pestki lub inne przejrzałe farfocle.
Cytat:Wysłane przez Megana
Zainwestuj w fermentator

Zamierzam właśnie zainwestować i nasunęły mi się pytania więc proszę o odpowiedzi:

1.Czy wybrać fermentator z zaworkiem spustowym ? (jakie za i jakie przeciw)
2.Czy wybrać fermentator z rurką ferm. ? (jakie za i jakie przeciw)
3.Czy zamykamy szczelnie fermentator?
4.Co z muszkami jeśli to nie jest szczelnie zamknięte?
Soter,
każdy może mieć swoje zdanie co do twoich pytań. Moje jest takie:

Warto kupić fermentator przeźroczysty. Przez plastik widać wystarczajaco wyraźnie co dzieje się z nastawem i czy piana nie podniosła się zbyt wysoko.

1. Zaworek przydaje się (czasem) przy wyrobie piwa i zastosowaniu drożdży górnej fermentacji. Wówczas mozna zlać nastaw przez zaworek ale równie dobrze mozna zlewać piwo przez rurkę jak przy winie. Zaworek może z czasem zacząć przeciekać.
2. Fermentator można również samemu wyposażyć w rurkę. Biowin sprzedaje dwa rodzaje korków do fermentatorów wykonanych z silikonu - zaślepka otworu i korek pod rurkę. Rurka może być "kątowa". Ja taka wolę. Mocuje się ją w górnej części powierzchni bocznej fermentatora. Daje to możliwość ustawiania kilku fermentatorów jeden na drugim.
3. Fermentatory zamykamy szczelnie ale nie zawsze są szczelne. Przy fermentacji w miazdze nie ma to znaczenia. Dla cichej fermentacji ma, ale nia zakłada się cichej fermentacji w fermentatorze. Fermentator można uszczelnić (jeżeli trafi sie ci nieszczelny) smarując niewielka ilością gliceryny "wargę uszczelniajacą" w pokrywie.
4.Nawet jak fermentator nie jest 100% szczelny (co widać po zachowaniu wody w rurce) muszki owocowe do środka przez taką nieszczelność nie dostaną się.
powiem, że mój fermentator jest na pewno nieszczelny i wcale się tym nie przejmuję. Nawet nie używam do niego rurki, zatykam watką....znaczy - dziurke na rurke zatykam watką :P

O, a tak w ogóle to fermentator okazuje się niespodziewanie bardzo przydatny do innych celów też. Konkretnie jako podręczny stolik. Teraz na przykład stoi sobie obok stolika pod komp na którym już mi się nic nie mieści i trzymam na nim - kryminał średnowieczny o bracie Cadfaelu, krem do rąk, krem do stóp i talerzyk po chińskiej zupce - a w środku mieszka sobie nastaw z hibiskusa.....:big:
Używam tylko i wyłącznie prostych wiader - fermentatorów. Wiadro + pokrywka.

Często podczas fermentacji burzliwej kładę na wiadro tetrę przykładam pokrywę i kładę na wierz jakaś książkę... w tym wypadku nie mam problemów ze zbyt dużą ilością CO2 wydobywającego się z pojemnika.

Polecam zwykłe wiaderko (kilka sztuk-łatwo się przechowują a przydają się w każdym etapie produkcji wina) z tworzywa oraz obowiązkowo z atestem.
Cytat:Wysłane przez Nightmarek

Często podczas fermentacji burzliwej kładę na wiadro tetrę przykładam pokrywę i kładę na wierz jakaś książkę...

Nie jakąś , tylko najlepiej encyklopedię .
Wiesz jakie wino będzie mądre jak będzie fermentowało w miazdze pod taką wiedzą :big:
Cytat:Wysłane przez TEQUILA

...Wiesz jakie wino będzie mądre ...

:big: Oby nie przerosło mistrza :helo:
Cytat:Wysłane przez azylant7
ściągnąłem młode wino wężykiem
Też ściągam DR wężykiem i nic mi się nie zatyka. Na końcu wężyka mam metalową rurkę na rurce mam podziurawiony pojemnik na filmy. Rurka po przechyleniu gąsiora sama ustawia się na ściance dymiona i wszystko widzę. Pojemnik (lub coś innego - liczy się pomysł) umożliwia odessanie co do kropelki. Po III nastawie róża jest tak rozkiśnięta, że wylewam ją bez trudu - czterdziestka ma szyjkę na 3 palce.
Baca Baców też tak robię! Liczy się pomysł i metody prób i błędów.

Jeżeli mam balon w koszu i nie widzę już gdzie rurka szklana styka się ze ścianką balona przechylam go troszkę. Jeżeli w balonie jest już mniej moszczu i farfocli delikatnie wyjmuje go z kosza i kontynuuje ściąganie.
Widząc już dokładnie końcówkę wężyka mogę cały czas kontrolować obciąg. Powodzenia
Mam jeszcze zamrożoną DR na 60 l i czeka na lepsze czasy albo.... Nastawię zestaw i odcedzę owoce po 2 miesiącach. Jeśli ktoś miał taki przypadek albo sugestie na temat tak długiego przetrzymania owoców w nastawie to wielkie dzięki :helo: