Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Dla zastanawiających się: TARNINA krok po kroku .... z komentarzami ;)
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Początki tego wina sięgają lata i wycieczek rowerowych.
W czasie jednej z wypraw znalazłem parę krzaczków tarniny dosłownie oblepionych owocami. Szok był duży – zlokalizowane do tej pory przeze mnie krzaczki miały ledwie po parę owoców, a tu ... zobaczcie sami:
Aby nie było, że wybrałem jedną, jedyną taką gałązkę, oto szersze spojrzenie na ten ewenement :
Do przewidywanego terminu zbioru było jeszcze lekko licząc dwa miesiące (wszyscy polecali na forum planować zbiory nawet w grudniu ;) więc z ciężkim sercem pojechałem dalej ... Nie będę ukrywał – przeprowadzałem regularne inspekcje terenu „pilnując” dojrzewających owoców (ciekawe czy tylko ja tak mam czy to cecha częściej wśród forumowiczów spotykana ?)
W końcu nadeszła ta dłuuuugo oczekiwana chwila - > z dużą dozą samozaparcia uznałem pierwsze, wątłe jeszcze przymrozki w Bieszczadach za doskonały pretekst do zbioru tarniny w Wielkopolsce

Owoce po przejrzeniu, oczyszczeniu trafiły do zamrażarki – jednak ich struktura zbyt słabo zareagowała na w/w dalekie przymrozki ;)
Zamrażarka spełniała jeszcze jedną ważną funkcję – przechowalni. Nie miałem wolnego balonu na to tarninowe winko. Po namyśle postanowiłem uznać dwuletnie wino z 15stki za gotowe do zlewania ....co poszło tym sprawniej, że miałem Małego Pomocnika, który nadzwyczaj chętnie pomagał. Wręcz był zachwycony całym tym procesem:
Minął kawałek czasu .....

I pewnego dnia tarnina trafiła do miski i spokojnie w temperaturze pokojowej zaczęła nabierać ciepełka. Efekt takiego przemrożenia na jej strukturę był niesamowity – wręcz rozpadała się sama wydzielając duże jak na ten owoc ilości soku ....
To jednak i tak nie uchroniło jej przed potraktowaniem takim ustrojstwem do duszenia ziemniaków, a później litrem wody z pektopolem i na dobę do odstawki ;)
Nie tracąc czasu zrobiłem MD z biowinowskich typu Malaga. Poszły dwie poduszeczki, woda, cukier i po szklaneczce soku z porzeczki – wbrew wielu uwagom na tym forum – wystartowały aż miło
MD dla skrupulatnych:
-Szklanka kompotu porzeczkowego
-szklanka wody
-3 łyżeczki cukru
-odrobina pożywki
-poduszeczka Magali z Biowinu
nie gotowałem tego już kolejny raz, bo kompocik z definicji był gotowany, woda również, dzikusów na cukrze się nie spodziewałem ;)

dwa takie zestawy dla dwóch MD – nie dlatego, bym się asekurował. Po prostu zostały mi niewykorzystane a nie chciałem ich dłużej przechowywać
W międzyczasie zdobyłem nowiutką, specjalnie ściąganą z hurtowni butlę - AMBROSIO ;) 15 litrową z szerokim wypustem

Warto czasem cierpliwościa się wykazać
Komplecik już miałem, przyszedł czas na działanie. Wymyta butla przyjęła po kolei: -
- 4,5 kg tarniny w postaci papki popektopolowej
- syrop z zagotowanych 7 litrów wody i 3 kg cukru
- a na koniec obie MD

Przez pierwszych parę dni nastaw był jedynie prowizorycznie odseparowany od otoczenia
Ale później przykorkowałem ją konkretnie

Moje boje z KORKIEM
Piana pojawiła się następnego dnia – drożdże rozpoczęły szaleńczo swoją pracę. Intensywność wzrastała z dnia na dzień, aż do 15 bulknięć na minutę ..pracowało jak mały parowóz ;)

Dziś tempo już spadło, ale i tak widać i słychać, ze mają co przerabiać i wcale się nie lenią ..
Dodam, ku swemu zaskoczeniu, że zapach wydobywający się z rurki fermentacyjnej jest jeszcze milszy niż z fermentującej DR – co przyznam, wydawało się prawie niemożliwe.

A kolor ........ Kolor tego co w butli tańczy z bąbelkami sam w sobie jest poezją
Cytat:Wysłane przez Dervish
Początki tego wina sięgają lata i wycieczek rowerowych.
W czasie jednej z wypraw znalazłem parę krzaczków tarniny dosłownie oblepionych owocami.
Tak, rower to jest to:1miejsce:. Otwiera nieograniczone możliwości pozyskania owoców za zupełną darmochę:big:.

No z tym "nieograniczone" to trochę przesadziłem - tereny łowieckie trzeba zdroworozsądkowo ograniczyć do promienia 100 km:uff:.

Moja tarnina jeszcze się mrozi. Na razie brak mocy przerobowych.

Twoje "inżynierskie" (czyt. dokładne) podejście do tematu na pewno przyniesie Ci dobre efekty. Powodzenia.
Miałeś Dervish sporo szczęścia - w tym roku tylko w niektórych zakątkach Polski, tarnina nie opadła po pierwszych przymrozkach.

A swoją drogą brak wzmianki gdzie by nie spojrzeć, przy wymienianiu akcesoriów koniecznych winiarzowi, o nieodzownym sprzęcie jakim przyjaciel człowieka - rower.
Dzisiaj przenosiłem z fermentatora do baniaka moją tarninę z dodatkiem hibiskusa - zajebiste winko, pierwsza liga.
Owoce można jeszcze zbierać gdzieniegdzie. Np. w okolicach Pienin. Są piękne i przemrożone.

Ale czy długo jeszcze będą - chyba nie.
Witajcie po dłuższej, zimowo-wiosennej przerwie. Wczoraj ściągnąłem znad osadu winko tarninowe, którego przygotowanie i produkcję tutaj opisałem.
Wrażenia:
Kolor zrobił się bardziej wpadający w brąz, nie jest już tak idealnie idealny...ale nadal piękny.
Smak - wino wyszło słodkie, ale takie akurat lubią u mnie wszyscy.
Mam go 10 litrów w szklanym balonie ...
a od razu nastawiam z zamrożonych w listopadzie owoców tarniny drugi nastaw
za parę miesięcy będe miał porównanie
A może zdradziłbyś przepis?:lol:
Moje wino tarninowo - jabłkowe wyszło jakieś dziwne, trochę cierpkie.
Mam zamiar ściągnąć je znad osadu kolejny raz, to spróbuję i może okaże się lepsze.
A właśnie! Też jestem zdania, że rower to jest coś:1miejsce:
I tarninka i jabłuszka są zdobyczne, z miedzy:tancze:

Pozdrawiam
Ala
Alinka – Dervish podaje wyżej i przepis i krok po kroku co robił.

Cytat:Wysłane przez Dervish
Komplecik już miałem, przyszedł czas na działanie. Wymyta butla przyjęła po kolei: -
- 4,5 kg tarniny w postaci papki popektopolowej
- syrop z zagotowanych 7 litrów wody i 3 kg cukru
- a na koniec obie MD

Przez pierwszych parę dni nastaw był jedynie prowizorycznie odseparowany od otoczenia
Dzięki, zaćmiło mnie chyba i nie dostrzegłam:D
:glupek:
Jako się rzekło - popełniłem nastaw
zaszczepiłem MD bulgającym w baniaczku winkiem z DR
po dwóch dniach MD trafiła do baniaczka z lasująca się
rozmrożoną tarniną, zmasakrowaną własnoręcznie przy użyciu
takiego tłuczka do ziemniaków rodem z PRLu
a teraz nastaw ruszył z kopyta
piękna różowa pianka nad bordowym nastawem
owocki jeszcze się moczą
tym razem jednak potrzymam je którcej w nastawie niż poprzednio, bo mam wrażenie, że piękny bordowy kolor przeszedł w taki z dodatkiem brązu - podejrzewam, że to przed zbyt długie "moczenie" owocków w kąpieli ;)
Dervish ile czasu trzymałeś tarnine w balonie tak jak na to wskazują posty (wysłano 27-12-2006 o godz. 14:22 ----- wysłano 25-6-2007 o godz. 16:15 . Tak długo ???
Tarninę w balonie trzymałem za pierwszym razem 2,5 miesiąca. DAta postu z czerwca to data ściągnięcia znad osadu, ale owoców pozbyłem się już wcześniej-jako żem strasznie pazerny na dobroć owocową - to wytłoczyny mocno jeszcze wycisnąlem, dzięki czemu zapewne walczę z osadami do tej pory-ale klaruje się spokojnie a ja mam okazję do degustacji
tak jak teraz właśnie ....

pozdrawiam