Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Jak zbieracie DR?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Samo zrywanie owoców róży to jakiś koszmar hinduskiego fakira.... jestem stanowczo za leniwa by miażdżyć, nakłuwać, obcinać... jeśli nie ma takiej potrzeby. Wierzę Witkowi na słowo (patrz post pierwszy w temacie)
W moim nastawie na rugosie część owocków się trochę rozpadła a część nie. Nie miałam czasu mrozić, poszła do baniaka z marszu. Zeszłoroczną mroziłam, wyszła super.
W tym roku planuję jeszcze dwa nastawy - na suszonej caninie i osobno na suszonej rugosie. Wiecie, że one zupełnie inaczej pachną? Rugosa bardziej słodko.
Niestety, wyniki będzie można porównać dopiero za rok najwcześniej....
Nooo... Zrywa się rewelacyjnie zwłaszcza jak zacznie padać i wiać :diabelek: Ale najlepsze jest to,że znalazłem krzaczory DR (takie oddzielnie stojące i wysokie na 2-3 metry ) chyba aż 400 metrów od domu :polewam:

PS; Tak z pobieżnego wyliczenia na krzaczkach wisi 150 -200 kg DR.
To te krzaczory pewnie uginająsie od nich az do ziemi. To tak jest na oko szacuje sie czesto wiecej niz jest to w rzeczywistosci, ale jak masz tyle to tylko pozazdrościć.
Mi nawet deszcz i wiatr nie przeszakadza- wtedy jestem zaabsorbowany jak najefektywniejszym zrywaniem:spoko:
Cytat:Wysłane przez seal69
PS; Tak z pobieżnego wyliczenia na krzaczkach wisi 150 -200 kg DR.

Licząc, że na 10L wina dasz 3kg DR, to możesz zrobić 500L wina:ysz:
Na 10 l dam 4 kg.... :jezor: Jak pomyślę ,że szukałem DR za miastem (i znalazłem) a tu od sąsiada zapalonego psiarza dowiedziałem sie ,ze tak blisko domu jest cała masa krzaczorów i nikt ich nie eksploatuje :chytry:
Ale dzięki poszukiwaniu DR znalazłem opuszczoną plantację aronni , czarny bez , wspaniałe drzewa głogu i DR :diabelek:
Cytat:PS Jeżeli zrywa się dr nie łapczywie to ręce powinny wyjść z tego całe - niestety nie mogę tego powiedzieć o sobie.

Zrywaj uzywajac rekawiczek ogrodniczych (lekko podgumowanych od strony dloni) i wszystko bedzie dobrze.
Mam nawet zdjęcia moich rąk po zbiorach dzikiej róży w tym roku ale nie zapodam bo jest to zbyt drastyczny widok i odstraszałby nowicjuszy od zbierania i robienia wina z DR.:diabelek:
Zakładam rękawiczki budowlane od strony wewnętrznej dłoni pokryte są gumą i nie mam żadnych złych wspomnień po zrywaniu DR. Polecam
A po zalozeniu takich rekawiczek gdzie sa wasze zdlonosi manualne palcow, ktore przy zbieraniu DR sa potrzebne??
Nie ma żadnych problemów ze zdolnościami manualnymi, rękawiczki nadają się doskonale.
Probowalem często uzywac w/w rekawiczek do zbierania DR, ale po kilku chwilach zdejmowalem je i zbieralem bez rekawiczek. Moze to dlatego ze mam dlugie palce i lepiej mi się nimi operuje bez rekawiczek.
Jakie to potem dłonie są "męskie" takie pokaleczone- kobiety takie lubia:jupi::jupi:
Po wczorajszych zbiorach mam tak męskie dłonie,że nawet żona zaczęła się do mnie odzywać:diabelek:
ja w taką jedną rękawiczkę mogłbym sobie wsadzić obie dłonie i jedną stopę na dodatek. Więc u mnie raczej odpada.... Poza tym, zawsze największy problem mam z tym, że róża mnie łapie za rękawy i włosy....dłonie jakoś mam mniej poszkodowane :big:
Niezbyt przyjemnie dostać po twarzy gałęzią na przykład. ;)
A ja byłem z wizytą na spacerze z moim (bo niby czyim) psem - nie patrzę już bezmyślnie w plener więc wyzerkałem w parku dr i teraz kacza twarz wyciągam kolce z oczu - wiał wiatr, pies się szarpał, chciało mi się sikać ;)

A na serio, to też, tak jak Semele, tracę czucie w rękawiczkach - ale spróbuję w przyszłym sezonie tych ogrodniczych wg Moczymordy.

drk
mam pytanko, potrzebuje trochę DR do wina jabłkowego i byłem właśnie u znajomego krzaczka gdzie i owszem są jeszcze owoce ale jakieś takie miękkie i rozłażą się w palcach po ściśnięciu ale kolorystycznie i w ogóle wyglądają OK, czy można je jeszcze zrywać jak przemarzły na krzaku? :niewiem:
Hmmmm ...
są idealne w takim razie ;)
Co do owoców głogu i dzikiej róży to jest ich pod dostatkiem nad Sanem (róża dorodna ,pięknie wybarwiona i mięciutka) i mam nadzieję że zdążę zerwać porcję na jeszcze jeden nastaw
Ja sobie chwale moj "kombinezon zbieracza DR" W ktorego w sklad wchodza poza grubym ubraniem, dwie rekawice: z czego jedna jest gruba skorzana- umozliwiajaca lapanie galezi a druga bawelniano-gumowa sluzaca do obierania owocow w mniejszym stopniu zabezpieczajaca jednak umozliwiajaca sprawne chwytanie :) Kombinezon budzi zainteresowanie glownie ze wzgledu na rekawice:)
Hehe, ja korzystałem z kaloszy (była rosa), spodni moro i kurtki moro z podciągniętymi rękawami - mimo wszystko łatwiej mi było operować z gołymi rękami niż cały czas się zaczepiać. Z drugiej strony wprawa czyni mistrza: wyglądam o niebo lepiej niż rok temu, ale to pewnie dlatego, że z powodu obfitości materiału darowałem sobie środki krzaków i siegałem głównie po te zewnętrzne gałązki :)
co do zbierania ,to ja uzywam od zeszlego roku rekawice narciarskie.jak juz raz sie wkomponuje w krzak od srodka to siedze tam ,az caly glog bedzie moj, dlatego uzywam tez takiego sprytnego pojemnika na pasku.Wisi sobie on po brzuchem i to co zerwe w tych rekawicach ( musze zaznaczyc ,ze nie zawsze sa to tylko owoce) bezposrednio wpada do niego.Jest to o tyle fajne ,ze nie trzeba sie ciagle pochylac do wiadra i walczyc z kolcami krzaku.
Ale jak ty glog obrywasz na krzakach dzikiej rozy?;)
noo, dobre pytanie:glowa_w_mur: