Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: dzika róża - a może lepiej niecałe owoce?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Tytuł posta jest przewrotny a to z powodu mojego lekkiego rozczarowania. Ale po kolei. Po raz pierwszy w tym roku nastawiłem dziką różę z całych owoców, z lenistwa , chęci eksperymentu itp. (wcześniej owoce miażdżyłem) i przy pierwszym zlaniu znad osadu tego wina rozczarował mnie jego kolor: jest brązowawo-czerwonawe, trochę jak ryżowe z rodzynkami. Nijak ma się do pięknej głębokiej barwy wina otrzymanego z rozdrobnionych owoców, które kolorem zbliżało się do wiśniowego.
O smaku nie piszę bo to młode wino. Kolor też się pewnie zmieni ale na cuda nie liczę.


I co lepsze, całe czy niecałe owoce?


P.S Technika wytwarzania i proporcje tegorocznego eksperymentu analogiczne do wcześniejszych udanych prób z rozdrobnioną różą.
... tak naprawdę to ocenię je po dojrzewaniu, 1-2 lata upłyną i będę wiedział więcej, może opiszę na forum
Spokojnie! To brzydkie badziewie zamieni się z czasem w bursztyn, jak należy.
Cytat:Wysłane przez grzegorz78
Kolor też się pewnie zmieni ale na cuda nie liczę.

P.S
... tak naprawdę to ocenię je po dojrzewaniu, 1-2 lata upłyną i będę wiedział więcej, może opiszę na forum

... po takim czasie będziesz zdziwiony i na cuda zaczniesz liczyć.:)
Witam, tez jestem zwolennikiem przepołowionych owoców DR, bezproblemowo, dwa nastawy mieszam, super, żadnych problemów z klarowaniem, moc na maxa i 40-50 g cukru na litr w winie, żadnych restartów wina w butelce ......
ja zrobiłem w tym roku na całych owocach (jest to moje pierwsze z DR) i równo po 3 tyg oddzieliłem owoce od wina bo przestało już od kilku dni pracować (drożdże były aktywne... z mocą pojechałem na maxa licząc na to iż nie ruszy później, a i zasugerowałem się tym co jest powtarzane na forum że DR powinna być słodka i mocna:)
kolor mojego wina jest delikatnie bursztynowy i mi się bardzo podoba, wino jest niemal całkowicie już klarowne, a owoce oddzieliłem dopiero tydzień temu:) czyli jak łatwo obliczyć ma dopiero miesiąc... wprawdzie miałem dylemat czy oddzielać wtedy czy może jednak trzymać do pełniego miesiąca jak zalecał Witek w wątku o winie na całych owocach, ale nie chciałem też aby drożdże które mi tam wymrą nie popsuły smaku...
[w sumie to wygladało tak że w sobote oddzieliłem owoce a w niedziele wieczorkiem zlałem jeszcze znad osadu drożdżowego który się wytworzył]
Za jakiś czas zleje jeszcze raz a potem dodam troszke chipsów dębowych i niech sobie w spokoju siedzi w balonie:) a potem oczywiście do butelek...
Tak trochę się zastanawiam - jeżeli łączymy ze sobą dwa nastawy, to czy nie można by od razu obu wspólnie nastawić tzn. podać z góry to co w sumie do obu dodajemy (rodzynki, miód + zwiększona ilość wody + zwiększony czas ,,maceracji'').

Darek
Cytat:Wysłane przez DarekM
Tak trochę się zastanawiam - jeżeli łączymy ze sobą dwa nastawy, to czy nie można by od razu obu wspólnie nastawić tzn. podać z góry to co w sumie do obu dodajemy (rodzynki, miód + zwiększona ilość wody + zwiększony czas ,,maceracji'').

Darek

myślę że nie dałoby to dobrego efektu
Ale dlaczego.
Ucieka mi światełko w tunelu.
Większość z nas po prostu nie łączy dwóch nastawów. Mnie tam szkoda tego pierwszego łączyć z czymkolwiek.
No właśnie, ale niektórzy łączą i stąd moje ?
Cytat:Wysłane przez Łukasz84
Cytat:Wysłane przez DarekM
Tak trochę się zastanawiam - jeżeli łączymy ze sobą dwa nastawy, to czy nie można by od razu obu wspólnie nastawić tzn. podać z góry to co w sumie do obu dodajemy (rodzynki, miód + zwiększona ilość wody + zwiększony czas ,,maceracji'').

Darek

myślę że nie dałoby to dobrego efektu

Przypuszczam, że Łukasz ma rację, chociaż jej nie uzasadnił.
Powinien to jakiś Chemik wyjaśnic. :chytry:
Ja to widzę mniej więcej tak:
Dyfuzja składników, zawartych w owocach, do roztworu cukru (czyli naszego nastawu) dochodzi do jakiegoś punktu i w zasadzie się kończy lub bardzo zwalnia, ponieważ nastaw nasycił się tymi składnikami.
Jak nalejemy świeżej wody to jeszcze sporo możemy z tych owoców wyciągnąc.
Ponadto trzymając owoce z pestkami krócej, mamy mniejszą szansę na złapanie goryczki z pestek.
Niektóre nalewki również można, z dobrym efektem, zalewac dwukrotnie.
Wydaje mnie się że podwójna fermentacja tych samych owóców DR ma na celu wyciągnięcie wszystkich dobrych substancji zawartych w owocach i zawarcie ich w jednym nastwie. Dlatego jeżeli przepis mówi się że 2,5 kg / 10 l wody(wody z cukrem) to pierwszy nastaw bedzie miał 6 litrów a drugi 4 lirty. Po połączeniu mamy 10l z 2,5 kg owoców super wina. można oczywiście nie mieszac nastawów i miec 6 dobrego i 4 litry "słabszego". Winiarstwo to taki sport że każdy robi jak uważa wg doswiadczeń na początku pozyskanych np z forum a pózniej swoich i jak go oceniają degustujący.
:helo:
Sawer, o tej dyfuzji też pomyślałem, chociaż samoprzekonany nie byłem. A wątpliwość polegała na tym, iż roztwory nasycone (miałem podejrzenie), osiągają punkt nasycenia trochę dalej.

No, ale jeżeli następna osoba ma podobną intuicję, to się będę jej trzymał.

pozdrawiam
Darek
Jestem zwolennikiem zmiażdzonej DR (na razie w opozycji). namor
Cytat:Wysłane przez grzegorz78
Tytuł posta jest przewrotny a to z powodu mojego lekkiego rozczarowania. Ale po kolei. Po raz pierwszy w tym roku nastawiłem dziką różę z całych owoców, z lenistwa , chęci eksperymentu itp. (wcześniej owoce miażdżyłem) i przy pierwszym zlaniu znad osadu tego wina rozczarował mnie jego kolor: jest brązowawo-czerwonawe, trochę jak ryżowe z rodzynkami. Nijak ma się do pięknej głębokiej barwy wina otrzymanego z rozdrobnionych owoców, które kolorem zbliżało się do wiśniowego.
O smaku nie piszę bo to młode wino. Kolor też się pewnie zmieni ale na cuda nie liczę.


I co lepsze, całe czy niecałe owoce?


P.S Technika wytwarzania i proporcje tegorocznego eksperymentu analogiczne do wcześniejszych udanych prób z rozdrobnioną różą.
... tak naprawdę to ocenię je po dojrzewaniu, 1-2 lata upłyną i będę wiedział więcej, może opiszę na forum


I dalej o tym winie...
Wczoraj zlałem to wino po raz drugi. Jest klarowne, ma złocisty-piwny kolor (z miażdżonych owoców kolor był zupełnie inny wiśniowo-brązowawy) Smak też jest inny w porównaniu z DR rozdrobnioną (brakuje mi "tego czegoś" tak charakterystycznego dla dzikiej róży. Wino dojrzewa dalej, zobaczymy.
Wydaje mi się, że natężenie koloru nie ma się nijak do całości (lub nie) owoców. Popełniłam przez ostatnie trzy lata sporo testowych nastawów, w tym jeden na owocach pokrojonych i akurat ten wcale nie był najciemniejszy. Inny kolor miało wino z rugosy, inny z caniny, jeszcze inny z rugosy ale nie przemrożonej a za to z Helu, że nie wspomnę o suszonej dr.
Podobne doświadczenie mam z głogiem - moje pierwsze wino z głogu było - ku niedowierzaniu forumowiczów - czerwone. Cały materiał na nie pochodził z jednego krzaka. W następnym roku miałam głóg z różnych krzaków i wino jest dużo jaśniejsze, po prostu bursztyn. W tym roku znowu mam zbieraninę z różnych miejsc i jaki będzie kolor to się dopiero zobaczy.
Po upierdliwym wydłubywaniu tej krojonej dr, która w trakcie fermentacji zamieniła się w ohydny dżemik, który zupełnie nie nadawał się na drugi nastaw - z całą pewnością więcej jej kroić nie będę. W końcu skoro wino z dr to z definicji wino BIAŁE to nasycenie koloru jest mi obojętne, bursztyn też bardzo lubię. Natomiast w jakości i smaku różnicy raczej nie widzę. Różnice są - ale nie między krojoną/niekrojoną... -
- a między: rugosą a caniną, suszoną a świeżą, bardziej/mniej dojrzałą, rosnącą na glebie lepszej/gorszej, podczas lata mniej lub bardziej słonecznego...
Dwa wina z dr nigdy nie będą takie same. Taka ich uroda. :)
Z tego co ja zauważyłem, to na kolor jak i smak ma pora zbioru DR. Mam dwa nastawy z 2007 roku. Jeden z marca drugi z października-listopada. Ten pierwszy jest bardzo ciemny, brązowy. Smak jest intensywniejszy. Zobaczymy co będzie za rok-dwa. Jednak skłaniam się ku DR z marca, chociaż trudno może być z owocami. W tamtym roku prawie wcale nie było zimy.
Czy suszona DR nie wychodzi ciemniejsza? Może to ma znaczenie.

Paweł
Powiem tak - rób z całych owoców . Robiłem po raz 1-szy w życiu słusznie zganiony przez Meganę ..
Niestety owoców niemiałem zbyt wiele - moja okolica jest na trasie ciągów migracyjnych ptaszysk różnych . Zrobiłem dwa nastawy i choć narażę się mądrzejszym odemnie to po połączeniu i tak ambrozja mi wyszła !

z resztek zrobiłem dodatek do ryżowca - by choć cień smaku oddało i koloru ..i tak część całych owoców rozpadnie się w fermentacji
Mój nastaw z całych owoców DR pracuje rześko od 15 dni. Korci mnie jednak, żeby dodać odrobinę pektopolu. Nie za dużo, tak aby się owoce nie rozleciały, bo oczywiście planuję drugi nastaw. Czy to jednak nie jest najlepsza droga do tego żeby "przedobrzyć" ?
ja do ok 12-15kg dzikiej róży dodałem 2ml pekto w pierwszym nastawie i po miesiącu bardzo mała częśc owoców się rozpadła, dlatego do drugiego dałem jeszcze więcej aż 4ml i dodatkowo mroziłem owoce aby róża oddała to co najlepsze. Odciąg z drugiego nastawu robię w czwartek po 6tygodniach i jestem ciekaw czy na dnie znowu będzie mnóstwo róży prawie nietkniętej. Moje owoce były drobne i twarde, za krótko mrożone i bardzo odporne na pekto, prawdę mówiąc to nie widzę żeby enzym jakoś mi na różę podziałał w przeciwieństwie do innych owoców.
Chyba jednak sobie odpuszczę. Zaobserwowałem, że w części owoców skórka robi się szklista i widać, iż płyn (drożdżaki) penetruje miąższ. Mam nadzieję, że moje bayanuski sobie poradzą. Robiłem nastaw z dość długo przemrożonej róży, więc mają łatwiej.
na DR robiłem z pektopolem 2 nastawy i po ok 2,5 miesiąca więcej jak 3/5 róży było w całości .Pozostałą różę wybrałem,zmiażdźyłem i zrobiłem 3 nastaw dodając 4,2 kg rodzynek,sok z cytryn, skórkę z pomarańczy i myśle nad dodaniem kilku torebek dodatków Biowinu Ciociosan aby wino było wystarczająco aromatyczne. Co sądzicie o takim pomyśle?
Podchodzę sceptycznie do mieszanek z Biowinu, jedną z nich, wermutową, popsułam wino. Gorycz i zapach lekarstwa.
Ja to w ogóle nie przepadam za winami typu CIOIOSAN.

Tym bardziej nie widzę jakby to mialo wyglądać i smakować po dodaniu do DR?

Z drugiej jednak strony skoro zrobiles juz 2 nastawy i przymierzasz sie do trzeciego to moze warto troche poeksperymentowac????

Sam nie wiem....
Nigdy nie kupowałem "ziółek" biowinu, ale kiedyś czytałem co tam napisano. Wydaje mi się, że należy toto zalać spirytusem (lub wódką) i dodać do gotowego wina po ok. 3 tygodniach.

A tak w ogóle, to z zeszłorocznej DR najlepiej smakuje mi właśnie nastaw nr 3, który powstał z resztek nastawu nr 2 i bodajże 2 litrowych słoików ... suszonej DR. Bez żadnych dodatków rodzynkowo-aromatycznych.
Stron: 1 2