Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Wino pracuje juz okrągły rok
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Winko stoi w balonie już okrągły rok i nadal pracuje. Jak się je wstrząśnie to wyraźnie słychać „syczenie” w balonie. Potrzebuję balon na nowe wino. Boję się to rozlewać do butelek. Jakie macie propozycję rozwiązania tego problemu.
Może po prostu kup nowy balon :)
To, że wino syczy przy poruszeniu balonem, nie oznacza że wino pracuje, tylko że jest nagazowane. Po takim okresie nie powinno już pracować. Zmierz blg. Wino odgazowuje się właśnie m.in. przez poruszanie nastawem.
Wino ma obecnie Blg=12. Jest słodkie, ale moja żona właśnie takie lubi i takie powinno być.
Jesli pracuje, powtarzam "jesli" rozwiazaniem jest siarkowanie wina.
Pytanie czy pracuje? Kilka butelek tego wina zakorkowałem jakieś 4 m-ce temu. Jak jedno z nich ostatnio otworzyłem to przy wlewanie „bombelkowało” prawie jak szampan.
hmmm. ....zdumiewające. Myślę że czas do butelek. Jeśli zakorkujesz naturalnym korkiem to winko dojrzeje w butelkach nawet jeśli delikatnie pracuje (fermentacja cicha).
Bagiusz, chcesz mieć człowieka na sumieniu??
ajkaz, żadnego butelkowania gazującego wina. Odgazować, ustabilizować i dopiero.
Cytat:Bagiusz napisał: Myślę że czas do butelek. Jeśli zakorkujesz naturalnym korkiem to winko dojrzeje w butelkach nawet jeśli delikatnie pracuje (fermentacja cicha).
Cytat:A chwilę póżniej Megana: ajkaz, żadnego butelkowania gazującego wina. Odgazować, ustabilizować i dopiero.

I co ma zrobić biedny ajkaz? Kto ma rację? Oczywiście Megana. Zabutelkowanie pracującego wina musi skończyć się źle, albo bardzo źle: w najlepszym wypadku wino będzie gazowane i nieklarowne, w gorszym - wywali korek i zrobi masakrę winną wokół butelki, w najgorszym - rozwali butelkę - a to już nie musi być bezpieczne.
Jeśli wino ma być niewytrawne, to rozsądnym sposobem jest siarkowanie i to niemałe - 1g pirosiarczynu potasu na 10l wina raczej fermentacji nie zatrzyma, 2g to minimum i wcale nie musi wystarczyć.
no chyba, że zabutelkuje w butelki od szampana, da korek i druciki ;-) , ja raz popełniłem błąd i zabutelkowałem pracujące /nie wiedziałem oczywiście, że pracuje/ ale biegając co kilka dni do piwnicy, wyłapywałem butelki z wychodzącymi korkami :fajka: i miałem całkiem przyzwoite winko musujące :pijemy: , zapewne jakbym chciał takie zrobić to by mi nie wyszło :podstep:
ktoś tu kiedys pisał też o przedmuchaniu azotem:)
.... ostatnio zlewałem moje winogronowe.... co prawda nie pracowało ale .... Zawsze zlewam wino stopniowo, czyli ściągnięte z samej góry opisane jest jako butelka nr.1 i tak dalej aż ściągnę cały balon. Zauważyłem że te ściągane na końcu (bliżej dna) potrafią się "wzbudzić":D .Oczywiście są to butelki z winem drugiej kategorii przeznaczone do natychmiastowej konsumpcji (często jako gaśnica do grilla). Mój wniosek: resztki żywych grzybków przebywają w osadzie i stamtąd potrafią rozpocząć inwazję przy sprzyjających warunkach (cukier,stężenie alk.). Być może moje wnioski są błędne (proszę o poprawę), ale jeśli mam rację to podobnie mogło być z winem AJKAZA.

Skrzych

@Bagiusz - butelkujesz mając osad w dymionie?
Gratuluję odwagi, dla mnie jakikolwiek nawet najmniejszy osad jest przesłanką o niebutelkowaniu i o konieczności dalszego klarowania wina.

Krzysztof
Może Bagiusz był w wojsku saperem i tak już mu zostało ryzyko zawodowe.
Mam kilka mniejszych balonów i chyba jeszcze poczekam z butelkowaniem. Po prostu porozlewam te wino w mniejsze balony, powkładam rurki i odstawię gdzieś w kąt. Niech tam sobie czeka, aż sobie o nim przypomnę. Co wy na to?
Skoro masz wolne i nie zamierzasz robić nastawu to pomysł jest niczego sobie, ale osobiście po roku czasu dodał bym piro i po sprawie.
Jesli wino jest takie jak powinno być rozwiązanie jest jedno dla mnie - piro.
Marek
Ja bym mu mierzyła blg przynajmniej raz na dwa tygodnie. Szansa, że drożdże WCIĄŻ pracują okrągły rok moim zdaniem jest minimalna, możliwe, że Misio ma rację i wino jest po prostu nagazowane. Jeśli przez dwa tyg blg nie będzie spadać, mieszaj balonem, aż w końcu wyślesz cały CO2 w kosmos...
A tak a propos - osad zrzuca?
Cytat:Wysłane przez SZYBKI
Może Bagiusz był w wojsku saperem i tak już mu zostało ryzyko zawodowe.
saper myli sie tylko dwa razy
-pierwszy raz wybierając zawód .........


niczego niebutelkować jak gazuje choćby minimalnie albo wali cały czas osad - wysadziło mi niedawno butelkę w rekach przy otwieraniu . na szczęście tylko straty poniosła tylko duma....
Nie wiem czy zrzuca osad w balonie (muszę go wyjąć z kosza i zobaczyć). We wcześniej zakorkowanych butelkach jest różnie. W kilku zauważyłam na dnie osad, a w kilku nie. Mimo że były nalewane z tego samego balona. Nie wiem jak to jest możliwe. Mimo iż w czasie nalewania tych butelek nie widziałem osadu na dnie balona, być może coś tam jednak było i w tych kilku butelkach przy ściąganiu przez przypadek coś „zaciągnąłem”.
Cytat:Wysłane przez Megana Szansa, że drożdże WCIĄŻ pracują okrągły rok moim zdaniem jest minimalna...
Czepiam się ostatnio (a może w ogóle, nie tylko ostatnio), ale czemu szansa jest minimalna? Sam widziałem wiszniaka (greg miał takiego), który będąc zupełnie klarownym, pracował... dwa lata.
Przy złych warunkach, albo kiedy drożdże namnożyły się w niewielkiej ilości będą tak właśnie pracować.
Bez dokarmiania cukrem? Bo tylko o to mi chodziło, że jeśli w nastawie nie ma cukru to drożdże nie pracują, bo nie mają jak. Natomiast czy jeszcze żyją, czy nie to inna bajka i po namyśle przyznaję przedpiszcom rację - walnąć piro.
Powiem Ci Macieju, że wierzę w różniste możliwości grzybków ale greg to ma świętą cierpliwość. Jak nie przepadam za mordowaniem nieszczęsnych drożdży, tak jednakowoż w takim przypadku byłabym bezlitosna.
Stawiam flaszkę, że nastaw stoi w chłodnym miejscu :) Moim skromnym zdaniem postawić go na jakiś miesiąc do ciepłego miejsca. Wraz ze wzrostem temperatury toksyczność alkoholu wobec drożdży wzrasta. Z doświadczenia wiem też, że jest to jedyny sposób na ubicie bayanusów. Ciepłe pomieszczenie plus dociąganie na maks alkoholu.
Cytat:Wysłane przez Megana
Bez dokarmiania cukrem? Bo tylko o to mi chodziło, że jeśli w nastawie nie ma cukru to drożdże nie pracują, bo nie mają jak

No ale jak napisal autor winko jest słodkie wiec cukier musi pewnie jest.
Ja mam inne pytanie-do siarkowania. Daje siare 2g na 10L i co? czekam okreslony czas (2-3 miesiace) i butelkuje czy musze przewietrzac wino przlewajac zeby pozbyc sie zapachu/smaku siary? czy po zasiarkowaniu bach do butelek?
:niewiem:
2g na 10l to sporo, po takim dawkowaniu zaczekałbym min. 2-3 miesiące i wtedy zlanie.
a przy 1g/10L nie czekalbys?
Stron: 1 2