Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Gruszkówka z ulęgałek ???
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Czy ktoś z Szanownych Forumowiczów robił już nalewkę / likier / cokolwiek z gruszek ulęgałek?

Poproszę o jakieś wskazówki, porady, sugestie, albo chociaż wspomnienia :)
Ulęgałki to nic innego, jak spadłe, mocno dojrzałe gruszki. Jeśli są tylko wystarczająco aromatyczne, to po usunięciu pestek, robaczywych i stłuczonych miejsc powinny się jak najbardziej nadawać :)
cześć :)

Cytat:Wysłane przez Mycha
Ulęgałki to nic innego, jak spadłe, mocno dojrzałe gruszki. Jeśli są tylko wystarczająco aromatyczne, to po usunięciu pestek, robaczywych i stłuczonych miejsc powinny się jak najbardziej nadawać :)

ale mnie zaskoczyłaś :( zawsze myślałem że ulęgałka to dzika grusza ... zresztą z ciekawości zerknąłem do wkipedii:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Grusza_pospolita i jestem jakby podtrzymny w moim przekonaniu ....

Bea jeśli chodzi o ulęgałki, na forum o tematyce tu zakazanej jeden z kolegów podał przepis na destylat na gruszkach twierdząc że najlepszy jest właśnie na ulęgałkach - więc myślę że warto spróbować.


Pozdrawiam
niedzielno-porannie
bielok
Super!!!

Dzięki za potwierdzenie, tak właśnie się spodziewałam, ale wygląda na to, że nikt jeszcze nie dzielił się doświadczeniami z robienia nalewki. Opowiem więc o swoich :)

Wstępnie wczoraj wieczorem umyłam, pokroiłam, wypestkowałam, oczyściłam, wepchałam do słoja i posypałam cukrem. Małe, zielone, twarde jak kamień, suche, a sok jednak puściły :) Dziś zaleję alkoholem, potem domieszam ciut ciut soku albo nalewu z pigwy, dla zaostrzenia smaku, zobaczymy, czy nie zagłuszy smaku i aromatu gruszeczek. Proporcje całkowicie na oko, bo na działce nie mam wagi, dokładam więc kolejne składniki wg. objętości :D Cały słój pokrojonych na ćwiartki gruszek, cukier do słoja tak, aby wypełnił puste przestrzenie między gruszkami, a więc raczej niedużo, po puszczeniu soku i po uleżeniu się owoców, czyli po 1-2 dniach - alkohol do pełna. Jeszcze nie zdecydowałam, ale chyba będzie to spirytus, a nie wódka, żeby wyciągnąć z owoców więcej zapachu. A potem zobaczymy, zakładam, że powinno to stać razem długo, jakieś kilka miesięcy, ale co i jak, to się dopiero okaże. Będę wąchać, lizać i na tej podstawie decydować o zlaniu (albo i nie) :D

Inna sprawa, że po czyszczeniu z pestek paru kilo owoców pigwy i pigwowca, przygotowywanie ulęgałek to "pestka", wręcz sama przyjemność :) A na Warmii pełno tego i jeszcze całkiem zielone (to na drzewach, bo na ziemi leżą niestety niemal same zdechlaki). Szkoda, że nie sięgam aż tak wysoko, żeby całe drzewo oskubać z owoców :D
Ktoś zna wynik tych spontanicznych działań? Właśnie dostałam wielką torbę ulęgałek i nie mam pojęcia, co z tym fantem zrobić. Warto zaryzykować trochę cennego surowca w płynie?
Upłynnić otrzymany surowiec ;) ... tyż będzie cenny (albo i bez...)
Meg. - mówisz-masz!
Piłam, smakowało mi, pokombinowałam i takie coś metodą doświadczalną powstało. Bardzo interesujacy smak, choć procedura powstawania lekko skomplikowana.

1,5 kg gruszek ulęgałek, dojrzałych, miękkich, brązowiejących, ale nie nadgnitych!
1/2 l spirytusu 95%
1/4 l wody

Gruszki umyć osuszyć, wyciąć gniazda nasienne, pokroić na ćwiartki, włożyć do słoika wlać wodę i spirytus, zamknąć słoik i odstawić w ciemne miejsce na 3 miesiące - nalew 1.
Zlać nalew, dokładnie odsączając (można na sicie), włać do słoja, zamknąć, a do gruszek wlać 1/2 l wody, zamknąć szczelnie i odstawić na tydzień. Gruszki wraz z wodą wylać na sito, dokładnie osączyć i lekko wycisnąć. Uzyskamy nalew 2, ktory wlać do osobnego słoika i odstawić na 2 tygodnie.
Nalew 1 ściągnąć rurką znad osadu do innego naczynia, osad przefiltrować - najlepiej robi się to wpychając do lejka niewielki kłębek waty bawełnianej, połączyć z resztą nalewu 1.
Nalew 2 - postąpić jak z pierwszym, ale wlać do garnka, dodać cukru wg smaku (0,3 - 0,5 kg), na malutkim ogniu podgrzewać, żeby cukier się rozpuścił. Nie gotować, ma osiągnąć temp. ok. 45 st. C. Do syropu dodać ćwierć łyżeczki kwasku cytrynowego, zamieszać. Do tego ciepłego syropu wlać nalew 1, pomieszać, wlać do słoja, szczelnie zakręcić i wynieść w najchłodniejszy kąt domu (piwnica) na długo. Na pewno wytrąci się osad, to ściągnąć rurką znad osadu klarowną nalewkę.
Ja piłem wino z ulęgałek, zamiast cukru miód, półsłodkie 13% - super sprawa, sczegółów przespisu nie znam,
JA na 10 l wina dałbym 6-7 kg gruszek, miód lub cukier lub to i to wg planowanego % wina, i no woda do dopełnienia.
Rzeczywiście.... w definicji PWN ulęgałka to owoc dzikiej gruszy....
Ja, podobnie jak Mycha byłem przekonany że określenie to dotyczy bardzo dojrzałego/przejrzałego owocu każdego rodzaju gruszy....
Niektórzy nazywają je pierdziołkami lub gniłkami :diabelek:
Zdarza się również, że ludzi piszą o śliwkach ulęgałkach...

A co do użyteczności ulęgałek w produkcji nalewek to Bikont pisze, że są świetne.
To dodam, że spotkałam sie z nazwą mało poetycką - sralki.
Jak je zwał, tak zwał, ale chętnie nabyłabym tych gruszek na nalewkę.
U nas mówią często leżałki ,albo leżołki.
Myślałem ,żeby dodać tych gruszek do jabłkowego ,ale nie mam dostępu do surowca,ponadto teoretycznie mogłoby wyjść z tego ciekawe wino.Chociaż nie znam zawartości kwasów ,ale mierząc organoleptycznie, niektóre ulęgałki są bardzo kwaśne ,więc chyba nadają się lepiej od odmian uprawianych ,a spotkałem też takie z dużą zawartością garbnika ,że język kołkiem stawał jak po tarninie.
Cytat:Wysłane przez Frida
chętnie nabyłabym tych gruszek na nalewkę.
zbliża się cieplutki weekend, Ty mieszkasz blisko fajnych terenów zielonych..... i chcesz płacić za (z)gniłki? :diabelek:
Sralki - jak to powiedziała Frida, to raczej są małe, fioletowawe śliweczki ze sporą pestką o dość przyjemnym aromacie, słodkie, niezbyt esencjonalne "śliwkowo" ...
Z takim czymś się spotkałem ... tak nazywał je wielki starszy człowiek, w jeszcze większym płaszczu sprzedający takie owoce na małym ryneczku ... swoją drogą ten człek wyglądał jak z horroru ... może dlatego tak mi utkwiło ...
Cytat:Wysłane przez bielok
cześć :)

... Bea jeśli chodzi o ulęgałki, na forum o tematyce tu zakazanej jeden z kolegów podał przepis ...
Ten kolega zapewne rozwinął przepis proponowany przez Wyżerkę (Tadeusz Fijewski) w filmie "Wiosna Panie Sierżancie". Niestety w filmie komendant MO Lichniak (Józef Nowak) przerwał wywody Wyżerki w najmniej odpowiednim miejscu:big:
A tak serio to ulęgałki są od dawna cenionym przez koneserów surowcem.
Marcus koneserów czego?:chytry:
Koneserów trunków tradycyjnych.
Odkopuję temat sprzed 4 lat. ;)

Bo właśnie stałam się szczęśliwą posiadaczką 1,2 kg prawdziwych ulęgałek. *

(08-10-2008, 06:35)Frida napisał(a): [ -> ](...) pokombinowałam i takie coś metodą doświadczalną powstało. Bardzo interesujacy smak, choć procedura powstawania lekko skomplikowana. (...)

Doświadczeń nie zamierzam przeprowadzać, tylko wykorzystać przepis Fridy, bo stosowanie "skomplikowanej" procedury i rozłożenie jej w czasie zupełnie mi nie przeszkadza, a zapowiada się pysznie. Wprawdzie zwyczajowo do gruszkówki dodaję a to goździki, a to cynamon, a to wanilię czy kardamon (w różnym natężenie), ale jako że gruszkówki z ulęgałek nie miałam okazji nawet jeszcze spróbować, to przyprawy pominę. I tylko kwasek cytrynowy pozwolę sobie na sok z cytryny zamienić.

* Moje ulęgałki pochodzą z małego kiosku-warzywniaka na ulicy Pomorskiej w Gdańsku. 3 zł za kilogram. Jeszcze nie do końca ulęgłe i dość twarde, ale i tak nastawię. Z odmian nietypowych jeszcze szarki były. I tak się zastanawiam ... może je też Fridowym przepisem potraktować ...

Z twardych ulęgałek nalewka nie będzie tak charakterystyczna jak z miękkich, przejrzałych. Chodzi o aromaty i smak - nieosiągalne przy zastosowaniu gruszek o normalnej dojrzałości, więc poczekaj, niech się uleżą.
I tak zrobiłam. Rozłożyłam na parapecie po słonecznej stronie i poczekam, aż się ulęgną. Dziękuję. :)
To kilka fotek dla tych co nie wiedzą jak wyglądają ulęgałki

[attachment=16129] [attachment=16130]

Kartka podłożona A-4.
Najlepsze te brązowe w środku.
Czysty wyciśnięty soczek jest przejrzysty i ma blg 18, kwasowość 6.
I jak, wyszło coś ciekawego komuś z tych dzikich gruszek? Wino, nalewka, psota?