Zostalem poproszony na PW o przepis na nalewke z granatow. Poniewaz mam taki, umieszczam dla wszystkich zainteresowanych, bo przysmak to wielki i zdrowy.
KORDIAL Z GRANATOW
1 l. brandy lub 1/2 l. brandy + 1/2 l. grappy,
2 granaty,
0,5 kg cukru nierektyfikowanego (brazowy),
kilka listkow swiezej miety.
Nasiona granatow z pestkami lekko rozgniesc dla puszczenia soku (nie rozgniatac pestek), wrzucic do sloja, dodac miete i cukier, zalac brandy lub mieszanka brandy i grappy i zostawic na 2 tygodnie wstrzasajac od czasu do czasu. Po tym czasie dokladnie przecedzic i filtrowac do butelek. Dlugie dojrzewanie nie jest konieczne (2-3 tygodnie wystarczy).
Podawac w naczyniach do drinkow schlodzony lub z lodem. Mozna udekorowac galazka swiezej miety.
Smacznego.
Szukałem krótko, patrzyłem cóś było:
http://pychotka.pl/drinki/nalewki/nalewk...t%f3w.html
ale jakoś nie bardzo mi się widzi z samego soku.
Dzięki Wielkiemu Owocowi (szacunek wielki) Zza Oceanu spróbuję, chyba ino modyfikowane bo grappy w tym roku nie posiadam. Czy mogłaby miast niej rakija ?
Cytat:Wysłane przez small Czy mogłaby miast niej rakija ?
Rakija grozdowa różni się od Grappy... nazwą. Mogła by być jeszcze np. Czacza, ale o ten specyfik chyba trudniej u nas, niż o Grappę.
Akurat winogronową mam

- domową, jej smak (o ile to można nazwać smakiem

) różni się od grappy, którą pijałem - jest też bardziej intensywny

obawiam się, że może zdominować granaty. Będę ostrożnie kombinował.
Uzyj na poczatek samej brandy. Kordial jest swietny. Z grappa eksperymentowalem i bylem zadowolony a innych kombinacji nie probowalem, choc eksperymenta daja czasami zadziwiajace rezultaty.
Z brandy będzie w następnej próbie. Teraz pojechałem na samej rakiji, wstrząsam codziennie (przy okazji wstrząsania innych). Robiłem z 3 owoców (średniomałe były...) Nasiona całkowicie się odbarwiły, wyglądają jak mętne kawałki szkła. Jeszcze tydzień - i zobaczymy co z tego będzie

Wyglada mi na to, ze wszystko przebiega prawidlowo.
Ho ho, wszystko to brzmi bardzo ciekawie

Granaty już mi chodziły kiedyś po głowie, ale obawiałam się, że mają zbyt delikatny smak na nalewkę i zrezygnowałam. Poza cytrusami nie mam do egzotycznych owoców zbyt dużego zaufania

Już odcedzone, kolor straciły zupełnie

Teraz się klaruje, a nasiona jeszcze zasypałem cukrem - już puściły co trzeba

Tylko zapach ma mocny od rakiji, że uch

Stosunkowo mało wytopiło się z nasion, połączyłem z poprzednim nalewem, całość kolor ma brunatno-czerwonawy, granatów tam nie czuć nic a nic, dalej dominanta rakijowa i nic dziwnego

aromatyczny to wszak trunek. Będę dosładzał, ale po dekantowaniu kolejnym. Pierwsza dekantacja dała w efekcie 1 cm miałkiego szarego osadu, przypominającego konsystencją błoto lub talk. Intensywność zapachu zmalała, smaku ... niekoniecznie.
Może te granaty u nas kupowane nie są najwyższej jakości (niedojrzałe) i dlatego aromat nikły?
Tego nie wykluczam, myślę, że Mycho masz racyją

Miałem dostępne z placu-zieleniaka, w przyszłym roku postaram się zdobyć prosto z krzaków
Jednak granaty są raczej znane ze swego soku, niż z aromatu - mają twardą skórkę. Nadto u mnie zapach zdominowany rakiją, mam nadzieję, że się przegryzie. Trza czekać, może na przyszłoroczny ZG będzie akuratna
Kolejna dekantacja - znów 1 cm osadu błotnistego, jeszcze bardziej miałkiego - Pani Grawitacja robi swoje, powoli opadają cząstki drobniejsze/lżejsze. Intensywność rakijowa tonuje, lżejsza znowóż. Dodałem jeszcze 2 listki mięty suszonej (tegoroczna spod samiuśkich Tater, hej !) może smak się ułoży. Kolor ciemniejszy, jakby w rubiny , czerwonawe bursztyny cośby pasował.
Poprawiła ta mięta smak. Osadu tak aby, aby coś tam się smędzi na dnie. Mam nadzieję, że to już koniec klarowania.
W Oleśnicy piliśmy ów kordiał. Smak na razie taki sobie, na pewno nie przypomina granatów. Small dał mi buteleczkę - postanowiłam ją schować do leżakowania.
Przyjechały granaty z Chorwacji, domowe - nastawiam na spirycie, rakiję zostawię na inne nalewki... Oczywiście daję miętę (suszoną) też domową. No i cukier trzcinowy (już nie domowy).
Ponieważ granaty w liczbie 18-tu nie wszystkie okazały się dojrzałe, postanowiłem robić partiami. Pierwsze 4 szt. po obraniu okazały się jasnoczerwonymi - podzieliłem je na nasiona, władowałem do 1L butelki, zasypałem 2 łyżkami cukru trzcinowego, dopieściłem łyżeczką suszonej mięty (tegorocznej) i zalałem do pełna Metaxą. W ciągu kilku godzin nalew przybrał barwę ciemnobrunatną. W kolejnych dniach obierałem dojrzewające granaty - wyszły mi kolejne 2 butelki 1L (3 granaty zjadłem...) - ale dodawałam świeżą, zieloną miętę i zalewałem spirytem. Najpierw nalew był ciemnoczerwony, po ok 12-tu godzinach przybierał barwę brunatną. Teraz czekam i co jakiś czas próbuję - smakuje i pachnie obiecująco...
(10-10-2018, 16:43)small napisał(a): [ -> ]........... (3 granaty zjadłem...) .............
Draństwo i łobuzerstwo!!! Jak mogłeś???
(10-10-2018, 16:43)small napisał(a): [ -> ]Ponieważ granaty w liczbie 18-tu nie wszystkie okazały się dojrzałe, postanowiłem robić partiami. Pierwsze 4 szt. po obraniu okazały się jasnoczerwonymi - podzieliłem je na nasiona, władowałem do 1L butelki, zasypałem 2 łyżkami cukru trzcinowego, dopieściłem łyżeczką suszonej mięty (tegorocznej) i zalałem do pełna Metaxą. W ciągu kilku godzin nalew przybrał barwę ciemnobrunatną. W kolejnych dniach obierałem dojrzewające granaty - wyszły mi kolejne 2 butelki 1L (3 granaty zjadłem...) - ale dodawałam świeżą, zieloną miętę i zalewałem spirytem. Najpierw nalew był ciemnoczerwony, po ok 12-tu godzinach przybierał barwę brunatną. Teraz czekam i co jakiś czas próbuję - smakuje i pachnie obiecująco...
Hm, może te granaty z Chorwacji są smaczne, bo te co były dostępne w Wiedniu nie utworzyły smacznej nalewki. Tzn miały bardzo nieokreślony kwaśny owocowy smak i tyle. Z granatów dostępnych w Warszawie nawet nie próbuję robić nalewki.
Też kiedyś robiłem, ale szału nie było, na mój prostacki jęzor.
Zapewne granaty były bez zapalników.

Są smaczne (tak jak smaczne są nasze swojskie pomidory z działki) - zbierane bezpośrednio w prywatnym ogrodzie przydomowym u gospodarza. Dlatego je uskuteczniłem nalewkowo.
(11-10-2018, 10:18)small napisał(a): [ -> ]Są smaczne (tak jak smaczne są nasze swojskie pomidory z działki) - zbierane bezpośrednio w prywatnym ogrodzie przydomowym u gospodarza. Dlatego je uskuteczniłem nalewkowo.
I to stanowi fundamentalną różnicę.
(11-10-2018, 10:18)small napisał(a): [ -> ]Są smaczne (tak jak smaczne są nasze swojskie pomidory z działki) - zbierane bezpośrednio w prywatnym ogrodzie przydomowym u gospodarza. Dlatego je uskuteczniłem nalewkowo.
Ja też chcę mieć granaty w przydomowym ogródku, i też cytryny, pomarańcze, oliwki, awokado ...
Mieszkam w zdecydowanie złym klimacie.

Monika - a tak banana z własnego drzewka byś nie zjadła

.
Z drzewka to nie, ale z palmy bardzo chętnie.
