Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Konkurs Winno-Kulinarny - wybieramy zwycięzcę - sonda
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witajcie. Zapraszam do wzięcia udziału w sondzie, która ma na celu wyłonienie zwycięzcy konkursu winno-kulinarnego.

W konkursie wzięło udział 5 uczestników, każdy z nich napisał ciekawy przepis na potrawę z winem.
Oddajcie głos na tego, kogo przepis najbardziej Wam sie podoba.
Zwróćcie uwagę, że przepis powinien być śmieszny i mieć ciekawą formę literacką - takie były założenia konkursu.
Kliknij aby zobaczyć temat z konkursem

Sonda potrwa do 27 lipca!

Poniżej przedstawiam Wam wszystkie 5 przepisów:


1.
Kura w winnym curry

Składniki:
-dorodna kura w młodym wieku (rzec by można kurza nastolatka)
-butelka białego, wytrawnego wina
-przyprawa curry (dla niewtajemniczonych to nie jest przyprawa z kury)
-kilka dużych ząbków czosnku – według gustu i uznania (dla wampirów wersja bezczosnkowa)
-plastry ananasa
-ziemniaki lub ryż
-ulubione warzywo celem przyrządzenia surówki (polecam szczególnie kapusty)

Wykonanie:
Przyrządzenie potrawy zajmie nam mniej lub więcej czasu, w zależności od tego skąd weźmiemy składniki. Jeśli mieszkamy na wsi, część składników biega/rośnie nam pod domem. Składniki te należy upolować/wyhodować. Jeśli mieszkamy w mieście, wystarczy pójść do sklepu. Do rzeczy. Łapiemy kurę i sprawdzamy czy ma dorodne piersi. Jeśli tak, niestety będą to ostatnie chwile jej kurzego życia. Piersi odkładamy jako składnik naszego dania, natomiast reszta kurki posłuży nam na niedzielny rosołek (To wersja wiejska. Miejska jest taka, że idziemy do sklepu po filety. Wówczas jednak nici z rosołku). Piersi kroimy w plastry i delikatnie, ale stanowczo rozbijamy je dłonią tworząc małe kotleciki. Każdy taki kotlecik nacieramy następnie rozdrobnionym czosnkiem (z działki lub półki sklepowej w zależności czy to wersja wiejska czy miejska). Kolejną czynnością jest posypanie kotlecików z obu stron przyprawą curry, którą chcą nie chcąc musimy jednak zakupić w sklepie. Tak przygotowane mięsko odstawiamy w chłodne miejsce na godzinkę, aby przeszło aromatami marynaty. W tym czasie warto zająć się pozostałymi składnikami potrawy, szczególną uwagę przykładając do wina. Należy je otworzyć i dokonać degustacji, czy nadaje się do naszego dania. Nie powinno się jednak przesadzać z degustacją, w końcu czeka nas jeszcze sporo pracy. Kolejne kieliszki mogą w prosty sposób wywołać amnezję i zapomnimy o czekającej na nas kurze. Gdy stwierdzimy, że wino pasuje do kury, bierzemy się do dalszej pracy związanej z potrawą. Kolejną czynnością powinno być przygotowanie surówki. To kwestia umowna jaką zrobimy. Każdy ma różne gusta. Polecam wersję z czerwonej kapusty z delikatnym sosem śmietanowym. W zależności czy to wersja farmerska czy miejska, kapustkę i śmietanę bierzemy odpowiednio z działki i od krowy lub, po prostu ze sklepu w wersji miejskiej. Gdy uporaliśmy się z surówką trzeba zadać sobie pytanie czy wolimy ziemniaki czy ryż. Jeśli ziemniaki to mamy więcej pracy, zwłaszcza jeśli przyrządzamy wersję farmerską i musimy je uprzednio wykopać z działki. Jeśli wolimy ryż, zakładam że nikt nie posiada własnego pola ryżowego, trzeba wykonać kolejny wypad do sklepiku. Wszystko mamy już niemalże gotowe. Można juz gotować ziemniaki/ryż, w garnku, na jednym palniku, a na drugim rozgrzewamy olej na patelni. Gdy jest juz wystarczająco gorący układamy na nim nasze kotleciki z kurzej piersi, które następnie podlewamy obficie białym, wytrawnym winem. Nie należy wlewać całej butelki, gdyż warto zostawić kieliszek, dwa do wypicia w czasie spożywania naszego dania. Gdy wino wyparuje i kotleciki pięknie się wysmażą, ziemniaki/ryż ugotują, szykujemy talerzyk. Wykładamy na niego ziemniaki/ryż, układamy kotleciki i dodajemy surówkę w stosownej ilości zależnej od możliwości jedzącego. Przedostatnią czynnością przed degustacją jest ułożenie na kotleciku plastra ananasa. Odrobina egzotyki w tej rustykalnej potrawie wszystkich wprawi w zachwyt. Jeszcze tylko wino w kieliszku na koniec i kura w winnym curry gotowa. Smacznego moi mili.
Pozdrawiam, Marek


2.
Szaszłyk wołowy w winie...
...albo barani, albo wieprzowy, albo drobiowy... ale w winie.

Do zrealizowania żarełka jw. będziemy potrzebowali:
- mięsiwo, może być świeże;
- wędzony boczek, bekon albo i co innego – ja wczoraj miałem szynkę wędzoną na zimno;
- wino czerwone, wytrawne, albo niewytrawne, ale wino – co najmniej dwie butelki;
- czosnek – ja zawsze potrzebuję dużo;
- cebulę;
- przyprawy: tymianek, majeranek, pieprz cayenne, ziele angielskie;
- sól – bez soli takie jedzenie może być zdrowe, ja zdrowego jedzenia nie akceptuję, bo jest niesmaczne;
- oliwę, czy tam olej – byle nie silnikowy, nie przekładniowy, ani w żadnym wypadku transformatorowy;
- patyczki do szaszłyków – mogą być szpady z kwasówki;
- sreberko, czyli folię Al, może być też też przezroczysta folia do pieczenia; folię PE stanowczo odradzam;
- świstaka, w przypadku, jeśli używamy sreberka. Żeby miał kto zawijać ;)
- źródło ciepła, ba!!! – można powiedzieć gorąca – najlepiej palenisko z węglem drzewnym. Wczoraj, z braku paleniska w domu musiałem wykorzystać piekarnik;

Mięcho - prawie kilogram - kroimy w spore kawałki. Z oliwy/oleju, wina, przypraw i zmiażdżonego czosnku robimy marynatę. Zapytacie o proporcje? Oliwę wylałem z butelki do końca – było tego ze 100ml, przyprawy wysypuję na dłoń (wielkość kupki oceniam na oko i jeśli mi się podoba, sypię), wina nie żałuję (ze dwa razy więcej od oliwy), a czosnku miałem tylko jedną główkę. Wszystko razem należy dobrze wymieszać i zalać pokrojone, natarte solą mięso. Mięso powinno marynować się w lodówce dobę. Dobrze jest przemieszać je z marynatą od czasu do czasu.
Następnego dnia przygotowujemy szaszłyki: na patyczki albo szpady nadziewamy kolejno: mięso (nie płuczemy z zalewy!), cebulę, paprykę, wędlinę, mięso, cebulę... kończymy kawałkiem mięsa. Teraz kolej na świstaka – szaszłyki, każdy oddzielnie, trzeba zawinąć w sreberko, żeby w trakcie pieczenia mięsko nie wyschło. Próbowałem zastąpić świstaka chomikiem – nic z tego, chłop zupełnie nie wiedział, o co chodzi i zamiast zawijać, zaczął zżerać sałatę przygotowaną na surówkę. Musiałem więc użyć folii do pieczenia.

Szaszłyki układamy na ruszcie grilla albo w piekarniku. Pieczemy, w zależności od rodzaju mięsa 15 (drób) – 40 (wołowina) minut. Zaletą folii w porównaniu ze sreberkiem jest jej przezroczystość – możemy obserwować postępy w pieczeniu; szanse na wyprodukowanie węgielków mięsnych spadają. Czas oczekiwania wykorzystujemy obowiązkowo na dokończenie wina, którego użyliśmy do marynaty. Takie wino nie może stać otwarte zbyt długo, jako że może się utlenić, wzrośnie kwasowość lotna, pojawią się w nadmiarze estry... Brrrr... W wolnej chwili otwieramy drugą butelkę, ponieważ cięższe czerwone wina obowiązkowo powinny odetchnąć z pół godzinki przed wypiciem. O ile jakość wina w pierwszej butelce ma niewielkie znaczenie, o tyle do doboru drugiej butelki radzę się przyłożyć. Jeśli do pikantnego ciężkiego jedzonka użyjemy niewłaściwego, zbyt lekkiego wina, ani jedzonko, ani wino nie będzie nam smakować właściwie. Jeśli ktoś ma swoje wino, bardzo polecam np. Regenta. Mój zeszłoroczny jest mocno ekstraktywny, ma w sobie sporą nutę pikantności i z szaszłykiem skomponował się świetnie. Myślę, że nadała by się również wytrawna Aronia, choć może być nieco zbyt słodka. A spośród kupnych win "poważniejszy", dojrzewany w dębie Shiraz, Shiraz-Grenache, może Cabernet. Żadnych niemieckich sikaczy! - do szaszłyka będą smakować jak woda. A jak będzie smakował szaszłyk zapijany wodą?
Po upieczeniu wykładamy szaszłyki na talerze, winem z drugiej butelki napełniamy kieliszki i... smacznego

3.
Smardze duszone z miodem i śmietaną

Z ową korą co jesienią zagościła w mym ogrodzie
Żywicznym pachnidłem otulając ziemi zstępy
Przybyło coś jeszcze, wpierw ukryte niczym złodziej
Tak by wiosną móc rozpocząć swe występy
By z kwietniowym słońcem, deszczem i powietrzem
Ukazać się wreszcie obliczem tak ślicznym
I z czołem wzniesionym krzyknąć – Oto jestem!
Nie sam lecz z armią, rodzeństwem mym licznym
Armią smardzy co po horyzont rozstawia swe flanki
Bez krwi, bez oręża, bez krzyku, w skrytości
Planuję aneksję tych włości, niech w smardzach utoną
Wnet nasze wielkie państwo tu zagości
Wszak nikt nam nie zagrozi – jesteśmy pod ochroną

Choć wiem – było to nielegalne
Ściąłem wszystkie - kozik był moim orężem
Wpierw sprawdziłem czy te grzyby są jadalne
Czy nie strują niczym jadowite węże
Tnę je teraz na pierścionki, umyte bieżącą wodą
Na patelce w maśle duszą się szalotki
Zaraz smardzy do nich dodam
Zaleję to trójniakiem słodkim
Dodam też śmietany szklankę
A gdy wcisnę sok z cytryny
Popijając miodku lampkę
Będę dusił pół godziny

Kiedy sos już wyparuje
I bukiet ujawni się cały
Doprawię i posmakuję
Ze smardzy strawy wspaniałej.


4.
Naleśniki na C(k)avie, z szpinakiem
w stylu pijanego mistrza (Drunken Master Style)


Sposobów na naleśniki jest tyle ile osób. Przepisy są przeróżne: mleko, woda gazowana, browar, soda spożywcza gaszona octem(polecam); aby tylko uzyskać naleśniki kruche i oczywiście przepyszne.

Aby naleśnik jednak był bez tych rzeczy a z winem, jednoznacznie nasuwa się CAVA, hiszpański szampan ze szczepów Xarel.lo, Macabeo i Parellada.
Trafilismy Cave Carbo Semi-Seco (Brut byłby za brutalny, hehe).

A dlaczego w stylu pijanego mistrza? No, mam pewną przypadłość, gdy pije nie można mnie wpuszczać do kuchni :) Z cyklu, rano się budzę i słyszę - `pyszną kolacje zrobiłeś` i pojawia się konsternacja, na zasadzie `emm, przypomnij` i co się okazuje, pozmywałem naczynia, zrobiłem kolacje, znów pozmywałem, ugotowałem obiad na dzień następny, gdyż od rana miałem prace i nie miałbym kiedy, ha ha.

Lub, co ostatnio zostało wypróbowane na zlocie, i później dopiero się zastanawiałem nad tym czy aby ta potrawa pasowała do alkoholu, i w pewny sposób sobie wytłumaczyłem, ze przecież miód pitny był od dawna zakorzeniony w kulturze polskiej, tak jak ziemniaki, a więc puree o 1-2 w nocy i picie do tego miodu jakoś zdało egzamin, wszyscy przynajmniej byli zadowoleni.

Naleśniki na Cavie ze szpinakiem i serkiem topionym (dla 4 osób):
- paczka serka topionego
- 2 paczki liści szpinaku
- 2 jajka
- 1 Cava
- mąka poznańska
- kieliszek oleju do smażenia
- miska
- mikser
- pieprz, sól

Szpinak trzeba przyrządzić wcześniej wg receptury z przyprawami wedle gustu – byle bez przesady żeby nam nie zdominował smaku + lampka wina
W misce, na szklankę mąki wbić 2 jajka, wlać pół butelki Cavy, zacząć miksować, dodać olej (by później nie dawać na patelnie tłuszczu). W miarę gęstnienia dolać Cavy, jak za dużo to dosypać mąki i miksować dalej. Konsystencja ciasta, emm, tu to można by się o małe wypracowanie pokusić, lecz lepiej spytać drugiej połówki, myszki, żabci, skarbeńka, zadzwonić do teściowej, matki, znajomej kucharki, naleśnikarki lub na niebieską linię.

Ciasto, gdy uda się je wyrobić, no maksymalnie 9 minut (z przerwą na papierosa i zdesperowane telefony do przyjaciela i druga lampkę wina), a patelnia zdążyła się już rozgrzać, równomiernie rozlać na patelnię (najlepiej taką która nie pali, choć dla osób SM to nawet i lepiej) i smażyć po jakimś czasie jednak przewracając (naleśnika, po drugiej lampce przecież mało osób się przewraca) na druga stronę.

Naleśniki na Cavie miło pachną alkoholem i wprost pęcznieją na patelni (co2)

Gdy minie trzecia lampka wina a stos naleśników jest pokaźny, mimo pewnej ilości znikającej z talerza, gdyż świeże są najlepsze, można zacząć otwierać następne wino a na usmażone naleśniki ostrożnie nakładać szpinak złamany serkiem topionym.

Jak naleśniki zostaną zrolowane, ułożone w kopertę bądź wedle mniemania i trzeźwości przygotowane, można zacząć, teraz już na małym ogniu odgrzewać je, tak by ser się roztopił i połączył ze szpinakiem.

A gdy minie druga butelka wina i naleśniki się skończyły osiągnęło się 1 Dan .


5.
SZYNKA PIECZONA PLECIONKI W WINIE TEŻ PLECIONKI

Chowali my z mojóm Pelom niudę bydzie ze sześć wiosenek,wyrosla tako fifna :kłaki jak u dzika ślypia zielune ,całko różowiutko prawie jak te róże u starej Fruncki Michaloczki wew ogrodzie co je onegdaj tyn oślumprany nośpłat szplinowaty szuszfol Felek od ciotki Loni połamoł ze złości że go szpycła jak był na haryndzie u sumsioda Ceśka i świgła wew niegu zgnitom pyrom i bez przypadek trafioła gu w łeb.
Kiedy my uznali że już czas na naszom niude ,zawolali my chabaśnika Gienka ,co by jom ubił i na chabas przerobił.
Tak my się z Gienkiem uchapali bo robota była ździebko męcząca że nom się pić zachciało,a że Gienek tak znacząco szpycowoł wew strune chaty dzie jak wiedzioł mom piewnice zez winami, wysłołem jednygo szczuna co by chycnął po to wino co stało uszykowane w antrejce kole szyfunierki.
My za tyn czas usiedli na trowie, odzipli kapke świerzygo luftu chapli, az słuszymy jak Pela kalafe rozwarła ,
-czy wom już ślypia cołkiem czymś zalazły gylejzy że nie widzicie co się dzieje?-tu patrzymy psiakrew, a pół świnioka kot zawlykł na dach.

Odebrali my kotu świnioka i chabaśnik z niegu narobił czterdzieści leberów i pindziesiąt
wianków wusztu znaczy kiłbachy,
Byłoby więcej ale tyn Antek co chycoł po wino, spucnął ze cztyry , aż mu się kalafa świeciła jak księżyc w pełni .
Niuda rasowa była i miała cztyry szynki aże slinka ciekła więc jedną od razu zrobiłem wlasnym sposobem to tak:

Całą dużą szynkę tak na ślyp zez 8 kg albo i więcej zez gnotami i skórom muszymy najsompierw pokrajać ostrym knypem wew kratke

.Krajamy ino zez wiszku tam gdzie szynka pokryto jest cała skórom, ino nie za fest co by nie zrobić gulaszowygo tak ździebko 1 abo 2 cm głeboko i cirka wew kwadraciki 3 na 3 cm.
Czynność ta wymago skupinio więc nima mowy o nadużyciu jakigoś trunku, chyba że lubisz mieć porżnięte paluchy .
-Pokrajałem te szynke chociaż nade głowom chycoł spragniuny Biniu zdalasiały gingol zez włosami ochrympanymi tympym knypem i sznupom wupapranom smolcem i skrzeczoł co by naloć wina bo mo okrutne pragninie i kipnie nie doczekawszy szynki.
Pomyslołem se że i tak szplin nie doczeko za wnet szynki. W końcu my wychlapali flaszke biołygo zez winogruna tegu co go szkraby od Feli przytośtali zez haryndy.

Następną czynnością wew przygotowaniu naszej szynki jest natarcie solom i naszpikowanie knoblochem. Nacieromy dwoma garściami soli i bierymy ostry i wąski a długi knyp i żgomy te szynke tak co 2-4 cm tak do połowy grubości i wew każdóm dziurę wtykómy pół ząbka knoblochu w sumie powinny starczyć dwie duże główki.

Tero mogymy wećpić szynkę do wymborka na pore godzin tak ze 6 i oddać się z Biniem abo jakim innym Antkiem degustacyji wina którego zaś użyjemy do zalonia szynki. Ino trza uworzać żeby wina starczyło na zaś i co by kobita nom kalafy nie obiła za nadużycie.

-Biniu wiele już nie wyczymoł ,a jo nabómbany świrzutyńkom zymelkom i nagibany robotom rymłem się do wyra.

Jak już się mięso nasoli wlewomy do wymborka z szynkóm nojlepi biołygo wina tak by cołkie mięso było przykryte i dajemy se luz na 24 godziny abo i dłuży.
-tak też zrobiłem i poleciołem do roboty
Po tym czasie trza mięso upiec. Nagrzewomy piekarnik do 200 stopni ,a bez tyn czas wyjmujemy szynkę zez wymborka i lekuśko polewomy wrzątkiem co by się pory pozamykały. Letko solimy po wieszku i wtykomy wew brytfanke i do pieca w jakie 200 stopni .

Po 10min obniżamy temperature do 80 stopni przykrywomy złotkiem i pieczemy tak zez 10-12 godzin czasem dłużej to zależy od chabasu któren czasem jezdy oporny

W międzyczasie odcedzomy z wina w którym tonkało się mięso zawarte tam białko a wino lejemy do gorka i na maciupeńkim ogniu odparowujemy połowę objętości.

Po 10-12 godzinach trza sprawdzić szynke .żgomy jom ostrym patykiem jak wchodzi letko i mięso jest miętkie dobrze ,jak nie to podnoszymy temperaturę do 120 stopni i czekomy aż dojdzie.

-jak czekolem na mojóm wkataił się Eda stary Fruncki zinć pode pozorem zoboczynio czy wszystko jest w porzundku ,a naprowde w celu konsumpcji na krzywy pysk ,bo to już taka z niegu pażynga. Dostoł ino sznytke ze smolcem i flaszke kileblońdy .

Tyn sok co nasz chabas pyścił do brytfanki odlewomy i cedzimy do gorka z odparowanym winem i dalej odparowujemy do połowy objętosci zaś dodajemy pół litra słodkiej śmietany kremówki i znowu wyparowujemy ok połowy. Tak uzyskany sos trza zaklepać mąką i dodać garść roztartej suszonej lub dwie garści świeżej drobno posiekanej szałwii- sos gotowy.

-u nas w domu ten sos robi moja Pela bo jo ni mom cierpliwości dydłać wew tym gorku i tyli czas mojtać tyn sos co by się nie przypolił

Jak szynka jest już mientka zdejmujemy z niej zlotko i 10-30 minut w zależnosci od koloru rumienimy w temperaturze 200 stopni. I GOTOWE

Tero trza jeszczyk zrobić jakomś surówke na tyn przykład zez świerzy szałaty ,tomatów, redysków i sznytloszku z olyjem i knoblochem.

-Pela jeszczyk upichciła ślepe ryby i plyndze bo się miała zwalić całko famóła a do nich to i dwie szynki byłoby mało ,a i nie każdy lubi chabas .Tegu jo już nie rozumiem ale nie wszystko jezdy do rozuminio korzdyn robi jak lubi

Cześć wiaróchna!!!

Maciek OiM

Do kiedy trwa sonda?
racja! już dopisałem, dzięki.

Niech będzie do 27 lipca ;)
Na forum jest zarejestrowanych ponad 5000 użytkowników z tego najmniej setka pisuje regularnie, a tu w sondzie 27 głosów.
Rafaello i Mycha napracowali się doceńmy to.

PS i wcale nie chodzi o mój udział bo jak widać wszyscy się napracowali by coś napisać i są to niezłe teksty ,choć szkoda że tak mało, ale cóż nie można mieć wszystkiego.
Kiedy mi się wszystkie podobają....:(
Jesteś bardzo miła Natka dziękuję
Zamykam sondę. Wszystkim serdecznie dziękuję za głosowanie. Frekwencja słabiutka, oj słabiutka. :ysz:

Mamy 4 zwycięzców:

1 miejsce - 18 głosów - mcb

2 miejsce - 11 głosów - plecionka

3 miejsce egzekwo - po 5 głosów - Maciej oraz zoidberg.

Wszystkim serdecznie dziękujemy za udział w konkursie.
Na PW dostaniecie wiadomość o przesyłce nagród.
pozdrawiamy
Rafał i Mycha